Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Wiśniewski-Snerg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Wiśniewski-Snerg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 września 2018

Anioł przemocy

...prawo do jednej doby autentycznego życia...



Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #6


Każdy odmienny świat stwarza się w ten sposób, że się przemilcza istnienie innych.


Lucyna bierze udział w wycieczce po ruinach gmachu Instytutu Cybernetyki, „perle średniowiecznych obiektów muzealnych”. Starożytni naukowcy żyjący na początku dwudziestego pierwszego wieku, zwani wówczas informatykami, pozostawili po sobie prawdziwe skarby, artefakty o nieznanym przeznaczeniu. Wszystko to w budzącym niepokój miejscu, gdzie zwiedzający co rusz znikają w kolejnych salach a przewodnik zdaje się nie zauważać tego faktu.

Ciężko pisać o fabule tego króciutkiego opowiadania, którego siła leży fabule właśnie i jej twistach (nie jednym). Adam Wiśniewski-Snerg kumuluje w tym tekście większość swoich obsesji i subiektywnych sądów o rzeczywistości. Znajdziemy tu Mechanizm odbierający człowiekowi wolną wolę, jakby wyjęty prosto z „Robota”; manekiny z „Według łotra”; świat w płomieniach, „dach świata” i fabrykacje rzeczywistości z „Nagiego celu”. Rekwizytorium użyte przez Snerga w „Aniele przemocy” spokrewnione jest mocno z dwoma pierwszymi powieściami, jednak to właśnie z „Nagim celem” ma ono najwięcej wspólnego.

niedziela, 17 września 2017

Nie ma absolutu

Artykuł ukazał się pierwotnie w czerwcowym numerze kwartalnika OkoLica Strachu, nr 2(6)/2017.




Adam Wiśniewski-Snerg i jego filozofia



Philip K. Dick i Stanisław Lem to jedni z najbardziej rozpoznawalnych na świecie twórców fantastyki naukowej. Wielokrotnie wznawiani, tłumaczeni na wiele języków, otoczeni kultem. Przez długie lata przebiegał między nimi pewien front, na którym ścierały się poglądy i idee. Dick podejrzewał Lema o to, że ten nie istnieje i jest tak naprawdę konglomeratem pisarzy z bloku wschodniego; Lem za to cenił sobie twórczość Amerykanina wysoko i wyrażał o niej pochlebne opinie. Ci dwaj pisarze zestawiani są czasem jako swoi literaccy adwersarze, konkurenci w tym samym gatunku literackim. Jednak Lema nie możemy nazwać polską odpowiedzią na Philipa K. Dicka, tak samo jak Dick nie był nigdy „amerykańskim Lemem”. Obaj pisali fantastykę, ale światopoglądowo różną, zbiegającą się w kilku miejscach, ale w całościowym obrazie – inną. Ich idee podążają rzadko przecinającymi się torami. Żył jednak w Polsce pewien pisarz-buntownik, twórca science fiction podszytego grozą i niesamowitością, fizyk poddający w wątpliwość cały dorobek swej dziedziny naukowej, człowiek, który jak chyba nikt inny w naszym kraju zbliżył się w swej twórczości do rejonów, w których okopał się Philip K. Dick. Mowa o Adamie Wiśniewskim-Snergu.

Snerg to postać bardzo ważna dla polskiej fantastyki doby PRL-u. Stawiany na piedestale za „Robota”, był jednocześnie krytykowany i wyśmiewany za „Jednolitą teorię czasoprzestrzeni”. Człowiek bezgranicznie ambitny i pedantyczny literacko, przepisujący swe dzieła kilkunastokrotnie, nie dopuszczający do najmniejszej ingerencji w swe teksty (wyjątkiem była jego żona, Krystyna Wawer, której poprawki były przez Snerga akceptowane, o ile stanowiły jedynie kosmetykę językową jednego lub kilku wyrazów[1]). Pisarz, który przez całe swe twórcze życie podobnie jak Philip K. Dick zastanawiał się, czy to, co odbieramy zmysłami i na tej podstawie budujemy swój obraz świata, jest prawdziwą i prawidłowo interpretowaną rzeczywistością. Obaj wprowadzali do swych utworów elementy literatury niesamowitej i grozy, obaj kreowali światy, których elementy wystawiały na ciężką próbę percepcję i zdrowy rozsądek bohaterów, i obaj, dochodząc do granicy postawionej przez ludzki aparat poznawczy, patrzyli w niebo. Co innego jednak tam widzieli.