wtorek, 27 października 2026

Ofiarnicy. Tom 3

Bogowie muszą umrzeć!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto kolejne popkulturowe uniwersum nazywane „Światem Jutra”. Seria „Ofiarnicy” Ricka Remendera dobiega końca. Po pierwszej jedenastoodcinkowej połowie rozłożonej na dwa tomy zbiorcze, dostajemy drugą, w całości zawartą w tomie trzecim. Awantura, jaka rozpętała się pod koniec tomu drugiego była (dosłownie) nieziemska - zobaczymy, jak przebiegła dalej.

Wielki humanoidalny gołąb, nazywany po prostu Gołębiem, uciekł z królestwa bogów Świata Jutra – nie chciał być ich kolejną bezsensowną ofiarą. Tytułowi „ofiarnicy” to po prostu cyklicznie wysyłana na rzeź grupa młodych ludzi – ich ofiara ma przebłagać bogów i zapewnić światu bezpieczeństwo. Za ich ofiarą jednak nie kryje się nic, poza okrucieństwem – potrzebni są do rytuału zapewniającego bogom długowieczność. Córka Rokosa i Luny (Słońca i Księżyca, czyli najwyżej umocowanych w panteonie bóstw) o imieniu Soluna przejrzała na oczy. Też uciekła, aby nie brać więcej udziału w przerażających praktykach swych „boskich” pobratymców. 

niedziela, 25 października 2026

Dom burz

Nieuchronność przemiany


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ian Roderick MacLeod był swego czasu chyba najchętniej wydawanym powieściopisarzem w ramach „Uczty wyobraźni” wydawnictwa Mag. Jego świetny, nawiązujący do Charlesa Dickensa, styl literacki służył nie tylko samej opowieści, lecz jego autorskim ideom wplecionym w narrację. Dziś przyszła pora na wizytę w „Domu burz”.

„Wieki światła” otwierające „Ucztę wyobraźni” opowiadały historię osadzoną w pewnym bardzo oryginalnym świecie. W XVII wieku odkryto w nim „piąty pierwiastek”, nazwany zgodnie z tym co przekazali nam starożytni filozofowie eterem. Oto magiczna substancja, która jest równie zbawienna, co niebezpieczna. Dzięki niej każdy wytwór ludzkich rąk zyskuje niebywałą jakość, trwałość i niezawodność. Również dzięki niej, a właściwie przez nią, powstają „odmieńcy” – ludzie, którym eter wypacza ciała i umysły. Wiedźmy, trolle, chochliki – zwykli ludzie skazują swych dawnych, odmienionych pobratymców na wygnanie i społeczny ostracyzm. 

sobota, 24 października 2026

In Partibus Infidelium

                                            To wy Go ukrzyżowaliście

Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #26


„Mój Boże, mój Boże; ludzie Żydami kosmosu. Czy takie właśnie jest nasze przeznaczenie?”

„In Partibus Infidelium” to ostatnie opowiadanie zbioru „W kraju niewiernych” (tytułowe zresztą). Mało tu akcji – chodzi raczej o pewien eksperyment myślowy, podobny do tych jakie przeprowadzał Stanisław Lem w „Dziennikach gwiazdowych” – to opowiadanie przypomina zresztą „Podróż dwudziestą drugą”, w której Ijon Tichy spotyka pewnego misjonarza krzewiącego wiarę wśród kosmitów w odległych zakątkach kosmosu.

czwartek, 22 października 2026

Absolute Batman. Tom 1. Zoo

Łyżka dziegciu w beczce smoły


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pierwszy tom „Absolute Batman” rozbłysnął na polskim rynku komiksowym niczym supernowa. Nakład wyprzedał się błyskawicznie, czego chyba nikt się nie spodziewał. Czy nowa wersja człowieka – nietoperza jest aż tak dobra? Sprawdziłem. Jest.

Świat „Absolute” jest kolejną inicjatywą wydawniczą DC Comics oderwaną od głównego kontinuum. Wszystko zaczęło się w październiku 2024 roku, kiedy to ukazał się komiks „założycielski” nowej ciągłości fabularnej DC – „DC All In. Alfa i Omega”. Po zwycięstwie nad Amandą Waller we „Władzy absolutnej” Superman formuje nową Ligę Sprawiedliwości, aby nigdy więcej podobne zagrożenie nie miało miejsca. No tak, tylko że powstało niebezpieczeństwo zupełnie inne – znudzony Darkseid atakuje nowo powstałą Ligę, co (a jakże) narusza strukturę czasoprzestrzeni i dochodzi do powstania zupełnie nowego, alternatywnego uniwersum DC. Jest to miejsce o wiele bardziej mroczne, chaotyczne i szalone niż mainstreamowe kontinuum DC Comics. Dziać się tam miały rzeczy niesłychane i – jak wieść niosła – takie, na które nikt w „zwykłym uniwersum” nie mógł sobie pozwolić. Pieczę nad całym przedsięwzięciem objął Scott Snyder – a skoro tak, to cytując klasyka: „Wiedz, że coś się dzieje”.

wtorek, 20 października 2026

Horda kontrwiatrowa. Tom 1

Na początku była prędkość


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Lost in Time przewodzi obecnie na polskim rynku, jeśli chodzi o europejską fantastykę komiksową. W sierpniu otrzymaliśmy pierwszy zbiorczy tom „Hordy kontrwiatrowej”, czyli opowieści o niezłomnych wędrowcach ku Początkowi Wiewu, źródle odwiecznie wiejącego w ich świecie wiatru.

W 2024 roku francuski pisarz Alain Damasio wydał powieść „La horde du Contrevent”, która po trzynastu latach stała się pierwowzorem omawianego dziś komiksu. Damasio napisał nawet do niego przedmowę, w której podkreśla jak niesamowitą robotę wykonał autor scenariusza i rysunków – Éric Henninot. Pierwszy tom ukazał się w 2017 roku, piąty (prawdopodobnie przedostatni) zapowiedziany jest na październik bieżącego roku. Na razie otrzymujemy zatem połowę historii – trzy tomy zebrane w jeden album.

niedziela, 18 października 2026

Uniwersum DC według Alana Moore'a

Alan Moore na obcej ziemi


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami kolejny album z cyklu „DC Deluxe”. Zebrano w nim pojedyncze komiksy autorstwa Alana Moore’a, napisane dla DC Comics. Zaczniemy od roku 1985, kiedy to uniwersum DC, jakie wtedy znano, dobiegało definitywnego końca, a skończymy na roku 2000, czyli okresie wielkiej kłótni Moore’a ze swoim pracodawcą.

Egmont wydał do tej pory już dwa zbiory „Uniwersum DC według…” – czytaliśmy komiksy Mike’a Mignoli i Neila Gaimana. Miały one wszystkie zalety i wady tego rodzaju wydań zbiorczych – najlepsze komiksy danego artysty, przy jednoczesnym uczuciu chaosu i fragmentaryczności niektórych opowiadań. To samo mamy w omawianym dziś „Uniwersum DC według Alana Moore’a” – podobnie jak dwa wcześniej wymienione, ten zbiór przeznaczony jest dla fanów tego autora, którzy dość dobrze orientują się w historii DC Comics. Czarownik z Northampton zaczął pisać dla DC w roku 1982, kiedy to w dwudziestym numerze „Swamp Thing” wystartował ze swoją niesamowitą „Sagą o potworze z bagien”. W roku 1985, kiedy to komiksy z Potworem biły rekordy popularności, Alan Moore zaczął zajmować się innymi wybranymi bohaterami DC. Był to bardzo specyficzny okres – szefostwo DC wiedziało, że za chwilę uniwersum w dotychczasowym kształcie przestanie istnieć. Alan Moore miał wtedy pole do popisu i wykorzystał tę szansę najlepiej jak mógł.

czwartek, 15 października 2026

Departament prawdy. Tom 6. Sztandar wyprowadzić

Inżynieria prawdy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Świat, w którym dostatecznie silna wiara w dowolną ideę, może doprowadzić do jej urzeczywistnienia, byłby wyjątkowo przerażającym koszmarem. Na szczęście nasza rzeczywistość tak nie działa (tu pewnie znaleźliby się zwolennicy odmiennego zdania). Za to w „Departamencie prawdy” Jamesa Tyniona IV ta cecha leży u podstaw świata. Kolejny, szósty tom tej rewelacyjnej opowieści trafił właśnie na polski rynek. 

W poprzednim tomie wysłuchaliśmy spowiedzi Lee Harveya Oswalda. Człowieka, który być może wcale nie jest człowiekiem, istoty dowodzącej tytułowym „Departamentem prawdy”. Główny bohater komiksu, agent FBI, który zobaczył zbyt wiele i dowiedział się tego, czego nie powinien, poznał historię powstania departamentu, jego walki radzieckim odpowiednikiem w czasach Zimnej Wojny i konfliktu z działającą współcześnie organizacją „Czarnego kapelusza”. Oto instytucje tak tajne, że nie wie o nich większość wysoko postawionych ludzi w amerykańskim rządzie z prezydentem na czele, a nawet ich członkowie często nie zdają sobie sprawy z przynależności do nich. „Departament prawdy” opowiada psychodeliczną, paranoiczną historię o tym, jak za przywoływane do istnienia teorie spiskowe pozwalają nie tylko rządzić światem, ale dowolnie go kształtować.