niedziela, 1 sierpnia 2021

Dom wszystkich snów

 Jestem swoim ciałem i niczym więcej

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


„Dom wszystkich snów” Wojciecha Guni to zbiór opowiadań, którego nie powinien przegapić żaden miłośnik dobrej literatury. Wymagająca uwagi, skupienia, cierpliwości i czasem ponownego odczytania – ale spłaca zaciągnięty kredyt zaufania z olbrzymią nadwyżką.

Gunia nie jest nazwiskiem nowym w polskiej literaturze. Znany jest przede wszystkim fanom „weird fiction” – debiutancki zbiór „Powrót”, powieść „Nie ma wędrowca” oraz dwie korespondujące ze sobą myślowo nowele wydane razem jako „Miasto i rzeka” wskazywały nie tylko na nieustanny progres ideowy i filozoficzny jego literatury a także na ciągły postęp artystyczny. „Dom wszystkich snów” jest najdojrzalszym (jak na razie) dziełem Guni, podsumowującym całą jego dotychczasową twórczość i czymś… no właśnie – niesamowitym. Wydany w 2020 roku w postaci e-booka, w tym roku doczekał się w końcu wydania papierowego. Przeszedł trochę bez echa, dostrzeżony głównie przez fandom grozy i fantastyki – a szkoda, bo to rzecz najwyższej próby.

czwartek, 29 lipca 2021

Punisher MAX. Tom 7

 Po drugiej stronie lustra

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Siódmy tom „Punishera” w wersji MAX to powrót Gartha Ennisa! Ten pokaźnych rozmiarów album zbiera te historie ze scenariuszami Irlandczyka, które nie przynależą do żadnej regularnej serii z Punisherem w roli głównej. Każdą z opowieści ilustruje inny grafik - niektórych znamy, innych jeszcze nie. Różnorodność nie wpływa jednak na jakość komiksu. Omawiany dziś album jest jednym z najlepszych w cyklu.

Zaczynamy od jednej z najgłośniejszych fabuł z Pogromcą w historii. Czteroczęściowa opowieść „Born” powstała tuż przed komiksami, które mieliśmy okazję przeczytać w pierwszym tomie „Punishera MAX” od Egmontu. Przenosimy się do Wietnamu, do roku 1971, kiedy to Frank Castle dowodził opuszczoną przez Boga, Amerykę i wielkich generałów placówkę nieopodal granicy z Kambodżą. Tak, jesteśmy niedaleko „jądra ciemności” z „Czasu apokalipsy” Francisa Forda Coppoli – baza Valley Forge to piekło na ziemi, w którym każdego nieco słabszego psychicznie człowieka czeka szaleństwo. A może jest tak, że tylko szaleni mogą tu przetrwać? Garth Ennis wyraźnie sugeruje, że to właśnie w Valley Forge narodził się „Punisher”, mroczna strona osobowości Franka Castle’a. Późniejsze wydarzenia w Central Parku, gdzie zginęła rodzina naszego bohatera, tylko ją umocniły i ostatecznie ukształtowały. Jakże mocna jest ta opowieść, jakże niesamowicie napisana i zilustrowana – Darick Robertson, znany w Polsce przede wszystkim z „Transmetropolitan” Warrena Ellisa, wyczynia to graficzne cuda. Oczywiście Frank w jego wydaniu wygląda jak młody Marlon Brando (a jakże by inaczej!?) – chyba nigdy jeszcze nie był tak przerażający.

niedziela, 25 lipca 2021

Hellblazer. James Delano. Tom 1

 

Niemiłe złego początki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Brian Azzarello, Garth Ennis, Warren Ellis – wkład tych panów w „Hellblazera” już znamy. Egmont wydał jak do tej pory sześć zbiorczych tomów tej serii - wybór zeszytów jest niechronologiczny, ale i nieprzypadkowy. To „runy” tych trzech twórców uznawane są za najlepsze. A skoro komiks przyjął się dobrze na polskim rynku, przyszła pora na kolejne tomy – następnym autorem jakiego poznamy będzie James Delano. Cofamy się w czasie do samego początku, do stycznia 1988 roku, kiedy to wyszedł pierwszy zeszyt „Hellblazera”.

Postać Johna Constantine’a pojawiła się po raz pierwszy w trzydziestym siódmym odcinku „Sagi o potworze z bagien” Alana Moore’a. Był czerwiec 1985 roku i nikt nie zakładał wtedy, że postać okultystycznego detektywa, ulicznego maga, nałogowego palacza i cwaniaczka w prochowcu dorobi się kiedyś własnej serii. A jednak – słynna redaktorka Detective Comics, Karen Berger, zleciła w dwa lata później utworzenie „Hellraisera”, nowego komiksu, do którego scenariusz napisać miał James Delano a narysować John Ridgway, czyli kolejni reprezentanci komiksowej „brytyjskiej inwazji na USA”. Jamesa Delano zaproponował Berger sam Alan Moore, wieloletni przyjaciel przyszłego scenarzysty komiksu. Na cztery miesiące przed premierą pierwszego odcinka zmieniono nazwę serii na „Hellblazer” – we wrześniu 1987 roku wszedł bowiem do kin „Hellraiser” na podstawie powieści Clive’a Barkera. Szkoda – pierwotny tytuł pasowałby idealnie.

czwartek, 22 lipca 2021

Szeryf Babilonu

 

Pewnego razu w Bagdadzie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Półtora roku temu mogliśmy przeczytać jeden z najlepszych komiksów jakie ukazały się w Polsce w ostatnich kilku latach – „Mister Miracle” Toma Kinga i Mitcha Geradsa. Teraz Egmont proponuje ich nieco wcześniejsze dzieło – wydane co prawda pod szyldem „DC Vertigo” ale nie związane w ogóle z superbohaterskim światem Detective Comics. Oto „Szeryf Babilonu” nazywany przez twórców mieszanką „Bez przebaczenia” i „Homeland”.

Tom King i Mitch Gerads spotkali się po raz pierwszy właśnie podczas pracy nad „Szeryfem Babilonu”. King chciał napisać komiks, którego fabuła oparta będzie mocno o jego własne życiowe doświadczenia. Zaraz po zamachach 11 września 2001 roku wstąpił do C.I.A. i trafił do Iraku, gdzie spędził pierwszą połowę 2004 roku. Gdy wrócił do kraju zajmował się pracą w najróżniejszych placówkach antyterrorystycznych – dopiero gdy założył rodzinę oddał się swojej pasji, czyli pisaniu. „Szeryf Babilonu” miał być sposobem na „opowiedzenie prawdy” o czasach po upadku reżimu Saddama Husajna i życiu w etnicznym, wyznaniowym i wiecznie kipiącym kotle jakim stał się Irak po odsunięciu od władzy Partii Baas. Mamy luty 2004 roku, znajdujemy się w „zielonej strefie” w Bagdadzie.

niedziela, 18 lipca 2021

Kryzys na nieskończonych ziemiach

Od jedności do wielości i z powrotem

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Kryzys na nieskończonych ziemiach” – dwunastoodcinkowa seria autorstwa Marva Wolfmana (scenariusz) i George’a Pereza (rysunek) była zdecydowanie (i to bez cienia przesady) najważniejszym wydarzeniem w świecie Detective Comics dwudziestego wieku. Był to pierwszy „kryzys” w historii tego wydawnictwa na skalę całego uniwersum (uniwersów) – zredefiniował cały dotychczasowy dorobek DC i zrobił to dokładnie w jubileuszowym, pięćdziesiątym roku istnienia wydawnictwa. Nie ma fana Detective Comics, który nie słyszałby o tym wydarzeniu – to ono zamknęło półwieczny rozdział komiksu „superhero retro” i otworzyło drzwi do świata komiksu współczesnego.

Wydawnictwo „National Allied Publications, Inc.” powstało pod koniec 1934 roku i nic nie wskazywało początkowo na to, że w przyszłości, po kilku fuzjach z innymi wydawnictwami, stanie się jednym z dwóch największych potentatów komiksowych w Stanach Zjednoczonych. Pulpowe, typowo rozrywkowe komiksy zrodziły takie ikoniczne postacie jak Superman (rok 1938), Batman (rok 1939), Flash (rok 1940) i Wonder Woman (rok 1941). To właśnie wtedy rozpoczęła się tak zwana Złota Era komiksu amerykańskiego, podczas której, obok licznych komiksów z gatunku westernu, „groszowego” horroru czy fantasy, zaczęły powstawać te o superbohaterach. Walka dobra ze złem, pocieszenie w czasach drugiej wojny światowej, prosty przekaz i rozrywka, ale również i niezła dawka brutalności i przemocy – cała ta wesoła impreza zakończyła się w roku 1954. Kodeks Komiksowy („Comic Code Authority”) wprowadził ostrą cenzurę, ponieważ komiksy „demoralizowały młodzież, prezentując jej nieprzyzwoite treści”. Złota Era się skończyła – witaj Ero Srebrna!

czwartek, 15 lipca 2021

Venom. Tom 1

 

Samotność pasażera


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Venom. Największy wróg Petera Parkera (przede wszystkim) i Spider-Mana (troszeczkę). Oto Eddie Brock, fotoreporter „Daily Bugle”, który obarcza swoimi życiowymi niepowodzeniami naszego sympatycznego pajęczaka. Obecnie jest tak popularny, że dostał nawet swój własny film, w którym jego geneza nie jest w ogóle związana z człowiekiem-pająkiem. Więcej – w uniwersum filmowego Venoma nie ma Spider-Mana. A teraz na polskim rynku pojawia się nowa seria z Venomem – w niej również Parkera nie uświadczymy (a przynajmniej nie tego, który przychodzi nam na myśl).

Twórcą postaci Venoma jest słynny David Michelinie do spółki z Toddem McFarlane’em. Kiedy w trzechsetnym numerze „The Amazing Spider-Man” z maja 1988 roku Spider-Man stoczył jeden z najbardziej spektakularnych pojedynków w historii, fani wiedzieli już, że postać Venoma to nowa jakość. Nie jakiś zbrodniarz, który chce po prostu popełniać przestępstwa i walczyć ze Spiderem, ale tylko w ostateczności, gdy nie ma innego wyjścia. „Jad” od samego początku ma jeden cel – unicestwić Petera Parkera, zabić, rozszarpać, nasycić swe pragnienie zemsty. Venom stał się po pewnym czasie tak popularny, że w 2003 roku otrzymał własną serię. Album zbiorczy, którym zajmiemy się dziś, gromadzi pierwsze dwanaście odcinków serii czwartej, która wystartowała w maju 2018 roku, jako jedna z pierwszych po restarcie uniwersum Marvela znanym jako „Marvel Fresh”.

niedziela, 11 lipca 2021

Abe Sapien. Tom 1. Mroczne i straszliwe

Na swoim


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Abe Sapien, rybopodobny humanoid odnaleziony w latach siedemdziesiątych przez Biuro Badań Paranormalnych i Obrony, bardzo szybko stał się jego kluczowym agentem. Po odejściu Hellboya, kiedy to B.B.P.O. dorobiło się własnej serii komiksowej, Abe i jego koledzy ruszyli do walki z pomiotem Ogdru Jahada – piekło wybiło spod ziemi i rozlało się po naszej planecie. Ale właśnie wtedy, mniej więcej w połowie wojny, doszło do tragedii.

Abe Sapien to Langdon Everett Caul, dziewiętnastowieczny naukowiec, członek tajnego Klubu Oannes, przemieniony w ziemnowodnego stwora w wyniku pewnego starożytnego rytuału. Człowiek-ryba, co tu dużo mówić – jakże podobny do oślizgłych istot obracających Ziemię w perzynę. Postrzelony przez nowy nabytek Biura, obdarzoną telepatycznymi i prekognicyjnymi umiejętnościami Feniks, zapadł w śpiączkę. Czy prawdą jest to, że ponosi w pewnym stopniu odpowiedzialność za zagładę naszej planety? W trzecim tomie „BBPO. Piekło na Ziemi” Abe budzi się i ucieka w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące go pytania. Dokładnie w tym momencie rozpoczyna się fabuła omawianego dziś komiksu.