niedziela, 30 sierpnia 2026

Wieki światła

Wielkie rozczarowania


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Nie wypada pisać o „New Weird” w Polsce nie wspominając o pierwszej powieści „Uczty Wyobraźni” wydawnictwa Mag. „Wieki światła” Iana Rodericka MacLeoda w pewnym sensie zdefiniowały ten cykl – w pierwszych intensywnych latach jego funkcjonowania większość pozycji wpasowywała się w „New Weird” w mniejszym lub większym stopniu. Magowa uczta rozpoczęła się daniem naprawdę przepysznym.

Ian R. MacLeod największą popularność zdobył właśnie po publikacji „The Light Ages”. Sam autor mówił o tej powieści jako o steampunkowym fantasy, realizmie magicznym i historii alternatywnej. W świecie powieści do rozszczepienia rzeczywistości doszło w drugiej połowie XVII wieku, kiedy to w brytyjskich kopalniach odkryto dziwną, na poły płynną, na poły lotną eteryczną substancję. Nazwano ją – nomen omen – „eterem” nawiązując do filozoficznych teorii starożytnych Greków. Eter całkowicie zmienił rzeczywistość – doszło do gwałtownej rewolucji przemysłowej wspomaganej tą magiczną substancją. Tak właśnie – magiczną. Eter służy do wzmacniania mostów, budowy niezawodnych linii telegraficznych, statków, samochodów, budowli. Dzięki niemu nie trzeba używać najlepszych materiałów ani pilnować bezwzględnej jakości wykonania, czy sztywnego trzymania się projektów. Celowa tandeta nie powoduje problemów – eter trzyma wszystko w kupie i nadaje idealną jakość.

sobota, 29 sierpnia 2026

Ruch generała

                            Wojna, akurat! W jakim świecie ty żyjesz?!


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #23

„Twoje ciało to sploty klątw psychokinetycznych i sensorycznych, twoje myśli to kłębowisko demonów, jesteś jednym, wielkim, chodzącym zaklęciem, homeostatycznym zawirowaniem magii!”

W jednym z numerów „Nowej Fantastyki” z 1997 roku ukazał się esej Jacka Dukaja pod tytułem „Filozofia fantasy”. Dukaj stwierdził tam, że konwencja fantasy skostniała w średniowiecznym sztafażu a przecież daje ona nieograniczone możliwości światotwórcze. „Ruch generała” z 2000 roku, opowiadanie otwierające zbiór „W kraju niewiernych”, pokazuje, że można inaczej. Oto świat pełen magii, rzeczywistość, w której wielkie Imperium Warzhadów stawia czoła legionom Ptaka – dwie strony mają na swych usługach czarowników (nazywanych tu „urwitami”), potężne klątwy i zmodyfikowane magicznie wojska. Po stronie króla Bogumiła Warzhada walczy Generał Żarny, osiemsetletni, najwyraźniej nieśmiertelny mag, którego ciało uległo przez lata niezliczonym modyfikacjom. Teraz generał przypomina raczej cyborga niż postać z książek fantasy.

czwartek, 27 sierpnia 2026

Pieśń bogini Kali

Piekło ma adres

„Są na świecie miejsca zbyt nikczemne, aby pozwolić im istnieć. Są miasta zbyt niegodne, aby je tolerować”. Narrator i główny bohater pierwszej powieści Dana Simmonsa protestował swego czasu przeciwko używaniu broni nuklearnej. Teraz chciałby, aby Kalkutę pochłonął grzyb atomowy.

„Song of Kali” to debiut Dana Simmonsa z 1985 roku. Akcja powieści toczy się w roku 1977. Robert Luczak, poeta, pisarz i pracownik amerykańskiego czasopisma literackiego, musi udać się do Kalkuty. Jako zagraniczny korespondent musi nawiązać kontakt z tamtejszym środowiskiem literackim, aby uzyskać prawa do nowego manuskryptu słynnego indyjskiego twórcy M. Dasa, ucznia samego Rabindrabnatha Tagore’a. Sprawa jest bardzo dziwna – przecież Das popełnił samobójstwo osiem lat wcześniej, a teraz powraca w glorii, choć nikt go oficjalnie nie widział. Luczak zabiera do Indii swą rodzinę – żonę Amritę i kilkumiesięczną córkę.

To, co uderza czytelnika najmocniej już od samego początku lektury, to sposób, w jaki Simmons przedstawia Kalkutę. To gigantyczne, wielomilionowe miasto jest dosłownie wyjęte z koszmaru, zalegają w nim „miazmaty” – zarówno w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Kalkuta pełna jest niebezpiecznych ludzi, mroczna, gorąca jak dno piekieł, pełna zatrutego powietrza i niewypowiedzianego niebezpieczeństwa. Tak jakby zło w najczystszej postaci zalęgło się w jej trzewiach. Robert zaczyna schodzić w głąb koszmaru, jaki mu się nigdy nie śnił. Spotykane osoby rzadko są tym za kogo się podają, rzeczywistość się odkształca, a bliżej nieokreślony kult bogini Kali, zaczyna pojawiać się w zasłyszanych, makabrycznych opowieściach.

wtorek, 25 sierpnia 2026

Brama Orientu

Wiatr znad Bosforu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tytułową „Bramą Orientu” nazywany jest Stambuł, symboliczny punkt przejścia między kulturą europejską i azjatycką. W komiksie autorstwa Vittorio Giardino dojdzie tu do walki wywiadów, wyrafinowanych intryg szpiegowskich oraz nieustannych pościgów i ucieczek.

Pod koniec lata 1938 roku, na dwanaście miesięcy przed początkiem największego horroru w dziejach ludzkości, w Stambule pojawia się tajemniczy przybysz. Ktoś go ściga, prawdopodobnie Sowieci, wie zbyt dużo i jak to zwykle bywa znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Los chciał, że do stolicy Turcji trafia niejaki Max Fridman, były tajny agent francuskiego kontrwywiadu. Takich ludzi jak Fridman przygoda szuka sama – zatrzymany zaraz po zejściu z pokładu statku przez ponurych panów w garniturach, nasz bohater musi walczyć o życie. Na domiar złego/dobrego (zależy, jak spojrzeć) Max spotyka na swej drodze piękną nieznajomą, która skrywa swoje własne tajemnice.

niedziela, 23 sierpnia 2026

Punisher według Ricka Remendera. Tom 2

Won z naszego świata, panie Castle!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Gdy w 2009 roku trwały w Marvelu „Mroczne rządy”, czyli dystopijna rzeczywistość, w której Norman Osborn stał na czele organizacji dbającej o bezpieczeństwo świata, przygody „Punishera” zaczął pisać Rick Remender. Z początku było niewinnie – po kilku miesiącach czytelnicy i redaktorzy Marvela zdębieli i zaczęli protestować. Nie wszyscy – niektórym się podobało.

Wydany pół roku temu pierwszy zbiorczy tom runu Ricka Remendera zawierał całą ósmą serię „Punisher” z lat 2009-2010 zanim zmieniła nazwę na… „Franken-Castle”. Założeniem Remendera było wrzucenie Pogromcy bardzo głęboko w świat superbpohaterów Marvela – w przeciwieństwie do słynnej serii „Punisher MAX” trzymającej go od tego kolorowego uniwersum tak daleko, jak tylko możliwe. Remender mówił, że chciał powymyślać takie przygody i awantury, że po ukazaniu się ich w sklepach, powinien bać się odbierać pocztę mailową następnego dnia. Różne to były pomysły, ale jeden przebił wszystkie. Daken, wyrodny syn Wolverine’a, pokroił Franka Castle’a na kawałki. Tak, dosłownie. Ten pozszywany został z powrotem przez dziwacznych szalonych naukowców i biega teraz z gigantyczną spluwą u boku Man-Thinga, Morbiusa, mumii i wilkołaka. Nawet na smoku lata. Miano „Franken-Castle” stało się chyba teraz jasne, prawda?

czwartek, 20 sierpnia 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 2

Szalony i cybernetyczny


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Drugi tom „Wolverine’a” ze scenariuszami Jasona Aarona skupiony jest na tylko jednej serii – „Wolverine. Weapon X” z lat 2009-2010. Nadal jednak jest to raczej zbiór historii mocno oderwanych od głównego kontinuum Marvela. Aaron wolał właśnie tak – swobodniej i niezobowiązująco.

Pierwszy zbiorczy tom był narracyjnym chaosem – zbierał zeszyty pisane przez Aarona w różnych momentach, których treść mocno zależała od bieżących wydarzeń w uniwersum. Teraz będzie trochę bardziej spójnie i niezależnie. Drugi zbiorczy tom składa się z jedenastu ostatnich odcinków „Weapon X” i dwóch pojedynczych komiksów, od których zaczniemy.

wtorek, 18 sierpnia 2026

Nikt

Otchłań w tobie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ludzki umysł nie wyewoluował po to, aby kontemplować ogrom wszechświata. Astronauci przebywający długie miesiące w izolacji oszaleliby bez odpowiedniego przygotowania. Główny bohater komiksu „Nikt” wydanego w czerwcu przez Lost in Time żyje, aby eksplorować kosmos i rzucić wyzwanie niezmierzonej otchłani. Na początku naszej historii nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że jego własny umysł skrywa otchłań jeszcze większą.

Małżeństwo Daniela Nikto się rozpada. Przez dziesięć lat zaniedbywał małą córeczkę i żonę – praca nad misją „Europa” była dla niego wszystkim. Daniel jest pewien, że poleci na jeden z księżyców Jowisza i razem z resztą uczestników misji ustanowi tam nowy przyczółek ludzkiej cywilizacji. Niestety na ostatniej prostej zostaje usunięty z zespołu z przyczyn zupełnie od niego niezależnych – musi zostać w domu. Świat Nikto zaczyna się walić.