Postać drugoplanowa we własnym życiu
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Filip Jędrzejewski wraca do swojego futurystycznego świata. Okablowanego i scyfryzowanego w sposób absurdalny, ale – według komiksu – nieuniknionego. Wizja ta była już nie raz przerabiana przez popkulturę – niestety jest coraz bardziej trafna.
Bohaterem komiksu jest młody dorosły – dwudziestodwuletni Kid Old. Pamiętamy go z pierwszego tomu – to właśnie tam musiał odbyć obowiązkową, dziesięcioletnią służbę na Marsie. Niemal mechaniczna egzystencja człowieka – trybika w maszynerii powstającej marsjańskiej cywilizacji – przerywana była z rzadka wizytami w „datasferze”, wirtualnej rzeczywistości, w której możesz być gdzie chcesz i kim chcesz. To właśnie w niej Kid poznał San – rówieśniczkę, która sama uciekła z Ziemi na Marsa, aby uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności związanej z faktem, że wchodzi właśnie w dorosłe życie. Mars gwarantował życie praktycznie pozbawione wolnej woli, ale również – co istotne – konieczności borykania się z konsekwencjami własnych działań. „Każą mi wstawać o siódmej i żyć od rana do wieczora w ścisłym grafiku, to ja to robię i mam świadomość, że dzięki temu nie spieprzę sobie życia przez jakieś nieprzemyślane akcje”.






