Route 666
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przygody Johna Constantine’a są jednymi z najmocniejszych punktów inicjatywy „Sandman Uniwersum”. Egmont wydał właśnie największy objętościowo komiks wspomnianego imprintu – „John Constantine. Hellblazer. Trup w Ameryce”. I nadal mamy do czynienia z bardzo dobrym komiksem, ale przeznaczonym raczej dla osób naprawdę dobrze orientujących się w uniwersum. Reszta może przez tę lekturę nie przebrnąć.
Nową wersję Johna Constantine’a powołał do życia Simon Spurrier w „Znaku cierpienia”. John wyszedł z zakładu psychiatrycznego Ravenscar i rozpoczął poszukiwania „najlepszej wersji siebie”. Spurrier nawiązał od samego początku do pierwszych zeszytów „Hellblazera” autorstwa Jamiego Delano, choć po tak wielu latach miał do dyspozycji już o wiele bogatsze uniwersum. I zdecydowanie nie bał się wykorzystywać jego wszelkich elementów. Drugi tom, zatytułowany – niespodzianka – „Najlepsza wersja ciebie”, jest zbiorem opowieści bardzo mocno osadzonych w realiach starego DC Vertigo oraz jednoznacznie nawiązujących do tych z „Sandman Uniwersum”. Simon Spurrier zrobił sobie krótką przerwę i po czterech latach wpadł na pomysł kontynuacji. Tak właśnie w 2024 roku powstała jedenastoodcinkowa miniseria „Dead in America”.






