Ambasadorka wojny
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Uniwersum DC Absolute zaczyna się rozpędzać. Egmont na razie zapowiedział wielką trójcę DC – Batmana, Wonder Woman i Supermana – ale niewątpliwy sukces tej inicjatywy za oceanem wróży poszerzenie oferty w przyszłym roku. Dziś poznamy księżniczkę Dianę z Temiskiry w nowej, bardzo odmienionej, „absolutnej” wersji.
Seria „Absolute Wonder Woman” wystartowała w październiku 2024, ma już na koncie dwadzieścia cztery zeszyty i właśnie obchodzi drugie urodziny. W pierwszym albumie zbiorczym mamy siedem premierowych odcinków – stanowią one przede wszystkim wprowadzenie do świata najpotężniejszej Amazonki DC i charakterystykę jej postaci. Autorka scenariusza Kelly Thompson, znana w Polsce raczej z komiksów Marvela, bardzo mocno i konsekwentnie trzyma się zasad działania świata „Absolute” – zasad wynikających z jego niebywałej kosmologii. Uniwersum to jest po prostu mrocznym odbiciem głównego kontinuum DC. Wszechświat przesycony negatywną mocą umierającego Darkseida („DC All In. Alfa i Omega”) nie może być niczym innym. Jego bohaterowie nie różnią się aż tak bardzo od złoczyńców, są moralnie niejednoznaczni i nie walczą ze złem, aby je przepędzić ze świata zbudowanego na pozytywnych wartościach. Oni próbują utrzymać przejawy dobra w świecie, w którego ontologię zło jest wręcz wpisane. Taki był „Absolutny Batman”, którego zdążyliśmy już poznać. Taka też jest „Absolutna Wonder Woman”.






