Nowi bogowie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Mucha Comics przybywa z drugim tomem jednego ze swoich najlepszych komiksów ostatnich lat. Oto niezwykle oryginalna historia, w której żaden motyw nie jest zbyt szalony, a żaden bohater zbyt ekstrawagancki. Oto rzeczywistość, w której Projekt Manhattan był tylko jednym z wielu – tu prawdziwa walka o panowanie nad światem odbywa się poprzez rozwijanie tych dodatkowych, tajnych i absolutnie fantastycznych.
Pierwszy tom „Projektów Manhattan” zakończył się cliffhangerem. Oppenheimer (nie podaję imienia celowo – kto ma wiedzieć, ten wie) zdradził swoich kolegów naukowców i knuje niecne plany przejęcia władzy nad światem (wszechświatem?!). Tytułowe Projekty, czyli szereg tajnych programów badawczych, dla których ten dotyczący bomby atomowej był tylko przykrywką, stały się narzędziem walki o wpływy. Połączone siły amerykańskich, radzieckich i niemieckich naukowców rozpoczęły wspólne działania mające na celu wyniesienie ludzkiej rasy na wyższy poziom, zażegnanie niebezpieczeństwa płynącego z odległych zakątków galaktyki i – co chyba najważniejsze – odsunięcie od władzy tych, którzy dzierżą ją teraz.






