Trzecia faza
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Coś znowu zabija dzieciaki – tym razem po rocznej przerwie. James Tynion IV i Werther Dell’Edera wracają po raz kolejny do nastoletnich lat Eriki Slaughter, kiedy to terminowała już u jednej z łowczyń Domu Slaughterów – Jessiki. Stare tajemnice i nierozwiązane sprawy powracają – jak zwykle w najmniej odpowiednim momencie.
To już dziewiąty tom serii! Musieliśmy na niego czekać cały rok – w recenzji tomu ósmego pisałem o tym, że kontynuacja nie nastąpi zbyt szybko. Zamykający go odcinek czterdziesty domknął swego rodzaju „drugą fazę” serii, przenosząc nas o kilkanaście lat wstecz, kiedy to Erica Slaughter dopiero rozpoczynała swą karierę łowczyni potworów. Omawiany dziś tom zawiera odcinki od 41 do 45, wydane po kilkumiesięcznej przerwie, podczas której czytelnicy zastanawiali się, czy seria będzie w ogóle kontynuowana – wszak czuć już było zmęczenie materiału.






