Alan Moore na obcej ziemi
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przed nami kolejny album z cyklu „DC Deluxe”. Zebrano w nim pojedyncze komiksy autorstwa Alana Moore’a, napisane dla DC Comics. Zaczniemy od roku 1985, kiedy to uniwersum DC, jakie wtedy znano, dobiegało definitywnego końca, a skończymy na roku 2000, czyli okresie wielkiej kłótni Moore’a ze swoim pracodawcą.
Egmont wydał do tej pory już dwa zbiory „Uniwersum DC według…” – czytaliśmy komiksy Mike’a Mignoli i Neila Gaimana. Miały one wszystkie zalety i wady tego rodzaju wydań zbiorczych – najlepsze komiksy danego artysty, przy jednoczesnym uczuciu chaosu i fragmentaryczności niektórych opowiadań. To samo mamy w omawianym dziś „Uniwersum DC według Alana Moore’a” – podobnie jak dwa wcześniej wymienione, ten zbiór przeznaczony jest dla fanów tego autora, którzy dość dobrze orientują się w historii DC Comics. Czarownik z Northampton zaczął pisać dla DC w roku 1982, kiedy to w dwudziestym numerze „Swamp Thing” wystartował ze swoją niesamowitą „Sagą o potworze z bagien”. W roku 1985, kiedy to komiksy z Potworem biły rekordy popularności, Alan Moore zaczął zajmować się innymi wybranymi bohaterami DC. Był to bardzo specyficzny okres – szefostwo DC wiedziało, że za chwilę uniwersum w dotychczasowym kształcie przestanie istnieć. Alan Moore miał wtedy pole do popisu i wykorzystał tę szansę najlepiej jak mógł.






