Nie ma wszechświata bez Boga
Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #21
„Świat zyskał zupełnie inne oblicze przez samą świadomość człowieka, że ktoś nad nim stoi”
„Ziemia Chrystusa” opowiada o podróżach między wszechświatami równoległymi. Na „naszej” Ziemi, nazywanej w opowiadaniu Ziemią Stalina (bo jak się okazuje to jego postać była kluczowa w rozwoju naszej planety) wynaleziono machinę zwaną „katapultą”. Od tej pory można wysyłać ekspedycje lub organizować zbrojne wypady np. na Ziemię Dukaja, Ziemię Ludwika XVI itd. Bohaterowie opowiadania wysłani zostają, aby zbadać podejrzanie cichy, jakby bezludny świat, który okazuje się tytułową „Ziemią Chrystusa”. Otóż w tej wersji naszego wszechświata Bóg istnieje naprawdę – nie trzeba w niego wierzyć czy prowadzić na ten temat teologicznych dysput. Wszechmocny, wszechobecny i wszechwiedzący Bóg po prostu jest – wszędzie, gdzie nie spojrzysz. Wiele Ziem zwiedzili nasi bohaterowie, nigdy jednak nie byli tak przerażeni jak tu.






