Folk-horror w V wieku naszej ery
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
„Druidzi”, historyczno-fantastyczno-kryminalna seria komiksowa o dwóch Celtach-detektywach liczy dziewięć tomów. Sześć zebranych razem już w Polsce wyszło prawie rok temu nakładem Lost in Time – było bardzo intensywnie, celtycko i mitycznie. Teraz będzie podobnie – tylko mocniej.
Pierwszy tom dość klarownie zdefiniował serię. Stary druid Gwenc’hlan (przypominający Seana Connery’ego) i jego młody uczeń Taran rozwiązywali zagadkę tajemniczych morderstw w nowo założonych chrześcijańskich opactwach. Mamy V wiek naszej ery, jesteśmy w Bretanii, legendy mieszają się z rzeczywistością, a Gwenc’hlan i Taran stawiają czoła najróżniejszym zagrożeniom.
Drugi tom jest odrębną, trzyczęściową opowieścią, dziejącą się jakiś czas później. Rodzina kowala Ronana znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a on sam umiera makabryczną śmiercią. Podejrzenie pada na społeczność Saksonów, wszak wiadomo, że ci germańscy najeźdźcy nie żyli w dobrych stosunkach z Celtami (a do tej grupy etnicznej należał kowal). Żyjący w odosobnieniu druidzi-detektywi znów ruszają do akcji, szybko obalając „scenariusz saksoński” i odkrywając, że rodzina kowala Ronana nie była wyjątkiem. W lasach Bretanii czai się zło, a wszyscy miejscowi obywatele, niezależnie od wieku, płci i pochodzenia, muszą mieć się na baczności. Śmierć dopiero zaczyna zbierać swoje żniwo.






