wtorek, 23 czerwca 2026

Druidzi. Księga druga

Folk-horror w V wieku naszej ery

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Druidzi”, historyczno-fantastyczno-kryminalna seria komiksowa o dwóch Celtach-detektywach liczy dziewięć tomów. Sześć zebranych razem już w Polsce wyszło prawie rok temu nakładem Lost in Time – było bardzo intensywnie, celtycko i mitycznie. Teraz będzie podobnie – tylko mocniej.

Pierwszy tom dość klarownie zdefiniował serię. Stary druid Gwenc’hlan (przypominający Seana Connery’ego) i jego młody uczeń Taran rozwiązywali zagadkę tajemniczych morderstw w nowo założonych chrześcijańskich opactwach. Mamy V wiek naszej ery, jesteśmy w Bretanii, legendy mieszają się z rzeczywistością, a Gwenc’hlan i Taran stawiają czoła najróżniejszym zagrożeniom.

Drugi tom jest odrębną, trzyczęściową opowieścią, dziejącą się jakiś czas później. Rodzina kowala Ronana znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a on sam umiera makabryczną śmiercią. Podejrzenie pada na społeczność Saksonów, wszak wiadomo, że ci germańscy najeźdźcy nie żyli w dobrych stosunkach z Celtami (a do tej grupy etnicznej należał kowal). Żyjący w odosobnieniu druidzi-detektywi znów ruszają do akcji, szybko obalając „scenariusz saksoński” i odkrywając, że rodzina kowala Ronana nie była wyjątkiem. W lasach Bretanii czai się zło, a wszyscy miejscowi obywatele, niezależnie od wieku, płci i pochodzenia, muszą mieć się na baczności. Śmierć dopiero zaczyna zbierać swoje żniwo.

niedziela, 21 czerwca 2026

Projekty Manhattan. Tom 2. Pseudonauka

Nowi bogowie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha Comics przybywa z drugim tomem jednego ze swoich najlepszych komiksów ostatnich lat. Oto niezwykle oryginalna historia, w której żaden motyw nie jest zbyt szalony, a żaden bohater zbyt ekstrawagancki. Oto rzeczywistość, w której Projekt Manhattan był tylko jednym z wielu – tu prawdziwa walka o panowanie nad światem odbywa się poprzez rozwijanie tych dodatkowych, tajnych i absolutnie fantastycznych.

Pierwszy tom „Projektów Manhattan” zakończył się cliffhangerem. Oppenheimer (nie podaję imienia celowo – kto ma wiedzieć, ten wie) zdradził swoich kolegów naukowców i knuje niecne plany przejęcia władzy nad światem (wszechświatem?!). Tytułowe Projekty, czyli szereg tajnych programów badawczych, dla których ten dotyczący bomby atomowej był tylko przykrywką, stały się narzędziem walki o wpływy. Połączone siły amerykańskich, radzieckich i niemieckich naukowców rozpoczęły wspólne działania mające na celu wyniesienie ludzkiej rasy na wyższy poziom, zażegnanie niebezpieczeństwa płynącego z odległych zakątków galaktyki i – co chyba najważniejsze – odsunięcie od władzy tych, którzy dzierżą ją teraz.

czwartek, 18 czerwca 2026

Bat-Man. Pierwszy Rycerz

Batman Unplugged


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Był maj 1939 roku. W dwudziestym siódmym odcinku antologii komiksowej „Detective Comics” zadebiutował dziwaczny zamaskowany bohater. Był wtedy po prostu realizacją jednego z wielu pomysłów redaktorów National Comics Publications. Kto by pomyślał, że w maju 2026 roku, po osiemdziesięciu siedmiu latach od debiutu, Batman (bo o nim oczywiście mowa) nadal będzie jednym z najpopularniejszych symboli amerykańskiej popkultury.

Batman w 1939 roku był Bat-Manem. W swojej pierwszej przygodzie pod tytułem „The Case of the Chemical Syndicate” pojawił się w Gotham już nie jako kolejny z popularnych wtedy „mystery men”, lecz jako forpoczta nadchodzącej ery superbohaterów. Dan Jurgens, którego w Polsce kojarzymy przede wszystkim z „Supermana” ery TM-Semic, postanowił opowiedzieć o początkach człowieka-nietoperza na nowo, korzystając z oferty imprintu DC Black Label – przedsięwzięcia, którego głównym założeniem była całkowita swoboda twórcza scenarzystów. Wspólnie z grafikiem Mike’em Perkinsem Jurgens opisał jeszcze raz pierwsze dni kariery Bat-Mana – tym razem w bardzo realistyczny sposób. Pamiętacie komiks „Batman. Ziemia Jeden”? O takim stopniu realizmu mówimy.

wtorek, 16 czerwca 2026

IACTE

 Życie jest życiem, jakiekolwiek by nie było


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #20


„Czy wiesz, gdzie jesteś? – szeptał mrok. – Czy wiesz, kiedy jesteś? Czy wiesz, kim jesteś? Czy wiesz, czy w ogóle jesteś?”

Indianin Luis, Podążający za Cieniem, pół-Cayuga, pół Francuz, przeniesiony zostaje ze swojego dobrze znanego świata do rzeczywistości przeczącej zdrowemu rozsądkowi. Okazuje się, że Luis nie jest prawdziwym człowiekiem, lecz urzeczywistnionym snem. Grupa Ziemian-kolonistów rozbiła się na odległej planecie i stawia czoło jednemu z pozostałych załogantów, niejakiemu Saint-Pierce’owi. Luis, powołany do życia w niezwykłym miejscu zwanym Grotą Snów, ma być tropicielem idealnym – tylko będzie w stanie znaleźć kryjówkę przeciwnika. Oto istota z krwi i kości powstała w tytułowym IACTE, miejscu nieograniczonego potencjału, wzmocnionej probabilistyki, pierwowzorze późniejszego „Skoliodoi” z „Innych pieśni”.

niedziela, 14 czerwca 2026

Reamde

Wysokie C


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W tytule powieści Neala Stephensona z 2011 roku jest celowa literówka. „Reamde” to prawie „readme”, czyli plik tekstowy pojawiający się na przykład po instalacji gry komputerowej. Kliknięcie w „readme” kojarzy się z niechcianym, ale bezpiecznym działaniem – no, chyba że klikamy „reamde” i instalujemy wirusa ransomware szyfrującego wszystkie ważne pliki na naszym twardym dysku. 

„Reamde” Neala Stephensona jest powieścią o wirusach, rosyjskiej mafii, muzułmańskich terrorystach, grach MMORPG, metodach prania brudnych pieniędzy, nowoczesnych technologiach informatycznych, inwigilacjach CIA, chińskich hakerach, surwiwalu w dzikich kanadyjskich ostępach i wielu innych tematach, które kręcą starego, niereformowalnego geeka, jakim jest autor. 

czwartek, 11 czerwca 2026

Hokus Pokus

I po co to wszystko?

To już przedostatnie spotkanie z Kurtem Vonnegutem. W roku 1990 – jak to się mówi – wszystko mógł, nic nie musiał. Wydana w tym czasie powieść „Hokus Pokus” jest przez to bardzo autorska, bardzo ukierunkowana na analizę Ameryki zakończonych właśnie lat osiemdziesiątych, a zdecydowanie mniej na łatwo przyswajalną fabułę. Trend ten utrzymuje się zresztą już od „Galapagos”.

Głównym bohaterem „Hokus Pokus” jest Eugene Debs Hartke, urodzony w 1940 roku. Jego imię jest hołdem dla Eugene’a Victora Debsa, słynnego amerykańskiego działacza socjalistycznego z lat dwudziestych XX wieku. Eugene sporo w życiu przeżył – walczył w Wietnamie, gdzie doszedł do stopnia pułkownika; ożenił się z kobietą obciążoną genetycznie problemami psychicznymi, które oczywiście dadzą o sobie znać w przyszłości; dostał pracę w Tarkington College i jako nauczyciel fizyki i muzyki kształcił młodzież z „brakami intelektualnymi”; potem uczył pisać i czytać w pobliskim zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, a na koniec został oskarżony o organizację masowej ucieczki z więzienia. Siedzi teraz w celi w oczekiwaniu na proces i opisuje swoje życie – dokładnie tak, jak Howard W. Campbell w „Matce Nocy”. Kurt Vonnegut zresztą bardzo lubi tego rodzaju narracje – spowiedzi życia głównych bohaterów znajdziemy w większości jego powieści.

niedziela, 7 czerwca 2026

Ultimate X-Men. Tom 4

Mutanci kontra system


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Era „Ultimate X-Men” trwa w najlepsze. Mark Millar odszedł po trzydziestu trzech odcinkach, a kolejne dwanaście napisał Brian Michael Bendis. Czwarty zbiorczy tom zawiera je wszystkie – wracamy do alternatywnego świata Marvela, w którym ludzie nienawidzą mutantów. To akurat jest stała cecha wszystkich równoległych uniwersów tego wydawnictwa.

Brian Michael Bendis napisał dwie sześcioczęściowe historie – „Blockbuster” z drugiej połowy 2003 roku i „New Mutants” z pierwszej połowy 2004 roku. Ta pierwsza skupiona jest całkowicie na postaci Wolverine’a. Taki był zresztą zamysł – Logan na pierwszym planie, a reszta grupy tylko symbolicznie. Wolverine staje się celem ataku bliżej nieokreślonej grupy specjalnej – uzbrojonej po zęby i niezwykle zdeterminowanej. Przewodzi nimi pewna kobieta, z którą – prawdopodobnie – łączy Rosomaka fragment dawno zapomnianej i wypartej przeszłości.