Skowyt nietoperza
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
DC Black Label ma się dobrze i co jakiś czas w jego ramach pojawia się nowy komiks. Twierdzę jednak, że DC Black Label nie wytrzymuje porównania z DC Vertigo i więcej jest tu średnich opowieści niż tych naprawdę dobrych lub znakomitych (te wydawane były głównie na początku). „Batman. Pełnia” tego wrażenia nie poprawia.
Scenariusz do czteroodcinkowego „Batman. Full Moon” napisał filmowiec Rodney Barnes. Początkowo celował w kolejną opowieść o wampirach, ale ostatecznie zdecydował się na temat o wiele rzadziej poruszany w mainstreamie DC – likantropię. Żołnierz armii amerykańskiej zostaje zarażony klątwą wilkołaka podczas misji w Rumunii. Gdy po pewnym czasie trafia na badania do gothamskiego laboratorium doktora Roberta Langstroma, jego wewnętrzny potwór szybko przejmuje nad nim kontrolę. W Gotham zaczyna się rzeź, a wilkołaka może powstrzymać oczywiście tylko Batman. Problem w tym, że Mroczny Rycerz zostaje ugryziony. Nadciągającego nietoperzowego skowytu nie da się chyba zbyt długo powstrzymywać…






