Skrzydlate deep state
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Osiemnastoodcinkowa francuska seria „Le Chant des Stryges”, wydawana między 1997 a 2018 rokiem, uchodzi dziś za klasykę europejskiego komiksu fantastycznego. Lost in Time wydało właśnie pierwszy z trzech albumów zbiorczych. Za chwilę rzeczywistość zacznie pokazywać swe drugie oblicze – niby skrywane, ale raczej niezbyt konsekwentnie. Trochę jak w opowieściach o agentach Mulderze i Scully.
Kevin Nivek, wysoko wyszkolony wojskowy agent specjalny, właśnie stracił pracę. Szef ochrony prezydenta USA nie powinien dopuszczać do tak bezczelnych prób zamachu, jak ta z początku komiksu. Prezydent co prawda przeżył, ale baza w Nowym Meksyku stanęła w płomieniach, a znalezione ciało niedoszłego zamachowca szybko trafiło do tajnego laboratorium. Kevin zostaje oskarżony o współudział – musi zatem postawić wszystko na jedną kartę i oczyścić swoje imię. Odmawiając jednak roli kozła ofiarnego, wpada do króliczej nory. Stopniowo odkrywa skrywane fakty o tajemniczych przerażających istotach, które od wieków istnieją gdzieś na rubieżach rzeczywistości. Zwykli ludzie dostrzegają je czasem kątem oka i wypierają. Ci „niezwykli”, czyli wysoko postawieni notable i ludzie władzy, znają prawdę, ale muszą ją ukrywać.






