Wojna na słowa
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Mike Carey i Peter Gross powracają z czwartym tomem „Niepisanego”. Jedna z najbardziej wymagających serii komiksowych nieistniejącego już imprintu DC Vertigo wchodzi w fazę kulminacyjną i choć wiemy już całkiem sporo o intrydze i zasadach rządzących światem przedstawionym, to mamy wrażenie, że większość tajemnic wciąż pozostaje ukryta.
„Idę po was, bydlaki” – tym zdaniem, wypowiedzianym przez Toma Taylora, głównego bohatera, kończy się poprzedni, trzeci tom. Tajemnicza organizacja zwana Kabałą stara się przejąć władzę nad opowieściami, wszelkimi narracjami kształtującymi nasz gatunek od zarania dziejów. Tom i jego dwójka wiernych przyjaciół robią wszystko, aby pokrzyżować plany Kabały, a także odkryć prawdę o pochodzeniu Toma. Najprawdopodobniej bowiem jest on postacią fikcyjną (!), którą jego „ojciec”, autor książek dla młodzieży w stylu „Harry’ego Pottera”, powołał do życia poświęcając przy tym własnego potomka. Chociaż w sumie diabli wiedzą – podstawowym założeniem świata „Unwritten” jest bowiem całkowite zrównanie fikcji i realności. Struktura tegoż świata zbudowana jest z opowieści i każda jest prawdziwa w pewnym stopniu. W jakim? Zależnym od wiary, nastawienia i potrzeb odbiorców tychże opowieści.






