Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Oliver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Oliver. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2026

Ultimate X-Men. Tom 9

Na końcu był chaos


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostatni, dziewiąty tom „Ultimate X-Men” jest zwieńczeniem naszej długiej przygody w alternatywnym świecie X-Men, którą w Polsce rozpoczęliśmy sześć lat temu. Do dobrze nam znanego Roberta Kirkmana dołączają dwaj inni scenarzyści – Jeph Loeb i Aron E. Coleite. Razem zamkną dzieje „Mutantów ostatecznych”.

Poprzedni tom zakończył się wielką bitwą z Sentinelami i bliźniętami von Strucker z Fenris International. Hellfire Club z Emmą Frost i Sebastianem Shawem na czele nadal chcą uwolnić moc Phoenix drzemiącą w Jean Grey. Do tego pojawili się Morlokowie, Front Wyzwolenia Mutantów i Wirus Dziedzictwa – wszystko to w swoich wersjach świata „Ultimate”. Robert Kirkman zapowiedział też nadejście Shadow Kinga i Apocalypse’a. Od tych właśnie wydarzeń zaczyna się omawiany dziś, dziewiąty tom.

niedziela, 20 września 2026

Ultimate X-Men. Tom 8

Ultimate soap opera


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W uniwersum „Ultimate” mutantów czeka już ostatnia prosta. Robert Kirkman wzorem swoich poprzedników nie boi się eksperymentować z nienaruszalnymi (wydawać by się mogło) elementami świata X-Men i bardzo mądrze nawiązuje do głównego kontinuum Marvela. W tomie ósmym robi to częściej i jeszcze lepiej niż w poprzednim.

Tom siódmy był rozgrzewką. To, co najważniejsze i najlepsze w runie Kirkmana, znajdziemy w omawianym dziś ósmym i zapowiedzianym na bieżący rok dziewiątym, ostatnim. Przed nami aż czternaście zeszytów „The Ultimate X-Men”, wydanych pierwotnie między grudniem 2006 a styczniem 2008 roku. Poprzedni album zakończył się pojedynkiem z potężnym mutantem o pseudonimie „Magician”. Rogue odzyskała swoje moce, Nightctrawler zapadł w śpiączkę, Phoenix tylko pozornie została okiełznana, a Broń X rozpoczęła prace nad utworzeniem klona Wolverine’a. Robert Kirkman wiele pomysłów zaczerpnął od swych poprzedników, ale sam również (właśnie w tomie siódmym) rozpoczął kilka własnych wątków.

niedziela, 16 sierpnia 2026

Ultimate X-Men. Tom 7

Druga Saga o Mrocznej Phoenix


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Siódmy tom „The Ultimate X-Men” rozpoczyna ostatni etap serii. Od teraz do samego końca za scenariusze odpowiadać będzie jeden twórca – Robert Kirkman. Mutanci świata „Ultimate” przeszli już wiele – trzech poprzedników Kirkmana nie dało im się nudzić. Jak będzie tym razem?

Pierwsze trzy tomy napisał Mark Millar – zbudował świat i ustanowił jego zasady. Trzy środkowe tomy napisali Brian Michael Bendis i Brian K. Vaughan – nie było tu wiodącego wątku fabularnego, lecz wiele krótkich opowiadań z różnymi członkami X-Men w rolach głównych. Dwaj scenarzyści o tym samym imieniu wprowadzili bardzo dużo nowych postaci, które jednak z rzadka działały jako większa grupa. Szósty tom, zamykający run Vaughana, zakończył się znów wielką wojną z Magneto, z której mutanci Charlesa Xaviera wyszli poharatani bardziej niż zwykle. Samego Xaviera z kolei o ból głowy przyprawia kilka faktów. Konkurencyjna grupa mutantów dowodzona przez Emmę Frost rośnie w siłę i niekoniecznie podziela jego wizję co do dalszych losów nosicieli genu X, a na domiar złego S.H.I.E.L.D. cofnęło finansowanie Instytutu Xaviera. Przyszłość wielkiej Szkoły dla Uzdolnionej Młodzieży stoi pod znakiem zapytania.

niedziela, 20 sierpnia 2023

Multiwersum. Część druga

Pusta jest jego ręka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

DC Comics uwielbia "kryzysy" - wydarzenia zmieniające status quo uniwersum w sposób istotny. Tydzień temu zająłem się takim właśnie komiksem (choć nie „kryzysowym” w tytule) – oto dalszy ciąg analizy „Multiwersum” z epoki „The New 52”!

Po co w ogóle powstało „Multiwersum” Granta Morrisona? A no w celu poszerzenia, przypomnienia i usystematyzowania teorii prapoczątków multiwersum DC Comics, zamieszczonej w „Ostatnim kryzysie”; wytłumaczenia czytelnikom czym jest owo multiwersum i jak się zmieniło po „Flashponcie” oraz przekazania (znów, tak samo jak w „Ostatnim kryzysie”) pewnego zestawu przemyśleń Szalonego Szkota dotyczących przemysłu komiksowego i samego DC Comics. Teoria powstania multiwersum, opisana w „Ostatnim kryzysie”, została rozszerzona o bardzo fajne założenie. Fikcja komiksowa w jednym świecie, może być rzeczywistością świata drugiego. Tak już przecież było u samego zarania – w 1961 roku DC wydało 123 numer „Flasha” zatytułowany „Flash of Two Worlds!”. Tam właśnie Barry Allen, Flash Srebrnej Ery, czytał „Flash Comics” gdzie głównym bohaterem był Jay Garrick, Flash Ery Złotej. I spotkali się potem inicjując coś, co po latach nazywamy właśnie „Multiwersum”. Grant Morrison twierdzi, że wszystkie wszechświaty multiwersum istnieją w tej samej przestrzeni, ale mają inną „wibrację tonalną”, przez co mogą istnieć niezależnie. Flash, który od zawsze był katalizatorem największych zmian fabularnych w wydawnictwie (patrz: „Flashpoint”) poprzez swe nadludzkie umiejętności umiał się dostosowywać do tychże wibracji, a co za tym idzie przekraczać granice światów. Wibrują one niczym u Pitagorasa, w jego „harmonii sfer”. Gdy w pierwszym odcinku „The Multiversity” herosi zastanawiają się, gdzie szukać innych światów, dochodzą do wniosku, że zapewne „w wyższych wymiarach i rzadkich geometriach lub w harmonii sfer, gdzie nieskończone światy i głosy śpiewają niezrównane rapsodie”. Multiwersum to Pieśń, a komiksy stanowią wrota za pomocą, których można zobaczyć inne rzeczywistości.

niedziela, 6 sierpnia 2023

Multiwersum. Część pierwsza

Pusta jest jego ręka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksy związane z fabułami wykraczającymi poza główne uniwersum DC Comics, czyli meandrujące gdzieś po jego multiwersum (najlepiej jeszcze ze słowem „kryzys” w tytule), są zawsze wielkimi wydarzeniami. Dziś zajmiemy się takim właśnie komiksem (choć nie „kryzysowym”) – oto dzieło Granta Morrisona z epoki „The New 52” pod tytułem… „Multiwersum”!

Kiedyś, w radosnych latach poprzedzających Mroczną Erę Komiksu, to dopiero było Multiwersum… Rosło w nieokiełznany sposób, pączkowało, gdzie popadnie. Zrobił się taki bałagan, że musiał przyjść Marv Wolfman, „morderca wszechświatów” jak nazwał go Grant Morrison w „Animal Manie”, i wyciąć w pień wszystko co nadmiarowe, niepotrzebne i (już) niepopularne. Był rok 1986 – „Kryzys na nieskończonych Ziemiach” pozostawił przy życiu jeden komiksowy wszechświat, nazwany „Nową Ziemią”, złożoną z pięciu najważniejszych, „przedkryzysowych” wszechświatów. Multiwersum przestało istnieć. Mimo to, znowu zaczęły powstawać nieścisłości – w 1994 roku, crossover „The Zero Hour. Crisis in Time!” miał za zadanie „wygładzić” pewne niespójności czasowe i „poprawić” obowiązujące od 1986 roku nowe biografie superbohaterów. Ale wewnętrzne ciśnienie pchające „Nową Ziemię” ku kolejnemu rozmnożeniu rosło. Objawiało się ono między innymi w postaci pojawiających się co chwila opowieści nazywanych „elseworldami”. Były to historie, w których przenosiliśmy się na przykład o czterdzieści lat wprzód i sprawdzaliśmy co porabia Superman, czy też Batman – patrz „Kingdom Come” Marka Waida z 1996 roku. „Elseworldy” były zawsze poza kontinuum, zawsze jako pewna ciekawostka i zabawa w „co by było, gdyby…” i nigdy nie wpływały na główne uniwersum DC Comics. Do czasu…