Powariowali ci bohaterowie!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.
To już trzeci tom „Klasycznych komiksów Goscinny’ego”. Po „Umpa-Pie” i „Lucu Juniorze” przyszła kolej na „Beniamina i Beniaminę”, czyli przygody niesfornego rodzeństwa. Podobnie jak w poprzednich przypadkach Goscinny i Uderzo adresują swoje dzieło do wszystkich – małych i dużych. Każdy wyciągnie z niego to, co najbardziej do niego trafi – uniwersalizm humorystycznych komiksów tych autorów jest stały.
Egmontowe edycje klasyki Goscinny’ego zawierają zawsze mnóstwo materiałów dodatkowych. Nie inaczej jest teraz – mamy tego chyba jeszcze więcej niż w poprzednich tomach. Tym razem dowiadujemy się więcej o dziejach nie tylko autorów, ale i całej komiksowo-magazynowej „bohemy” Paryża drugiej połowy lat pięćdziesiątych. Tacy twórcy, jak Goscinny, Uderzo, a nawet Charlier byli w bardzo trudnej sytuacji – aby jakoś się utrzymać, przyjmowali zlecenia nie do końca zgodne z ich zawodowym profilem. Robili na przykład broszury reklamowe. To w tym okresie, na krótko przed narodzinami „Asteriksa”, Goscinny i Uderzo przejęli po innym autorze „Beniamina i Beniaminę”.











