Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-08. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-08. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2023

Beniamin i Beniamina

Powariowali ci bohaterowie!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

To już trzeci tom „Klasycznych komiksów Goscinny’ego”. Po „Umpa-Pie” i „Lucu Juniorze” przyszła kolej na „Beniamina i Beniaminę”, czyli przygody niesfornego rodzeństwa. Podobnie jak w poprzednich przypadkach Goscinny i Uderzo adresują swoje dzieło do wszystkich – małych i dużych. Każdy wyciągnie z niego to, co najbardziej do niego trafi – uniwersalizm humorystycznych komiksów tych autorów jest stały.

Egmontowe edycje klasyki Goscinny’ego zawierają zawsze mnóstwo materiałów dodatkowych. Nie inaczej jest teraz – mamy tego chyba jeszcze więcej niż w poprzednich tomach. Tym razem dowiadujemy się więcej o dziejach nie tylko autorów, ale i całej komiksowo-magazynowej „bohemy” Paryża drugiej połowy lat pięćdziesiątych. Tacy twórcy, jak Goscinny, Uderzo, a nawet Charlier byli w bardzo trudnej sytuacji – aby jakoś się utrzymać, przyjmowali zlecenia nie do końca zgodne z ich zawodowym profilem. Robili na przykład broszury reklamowe. To w tym okresie, na krótko przed narodzinami „Asteriksa”, Goscinny i Uderzo przejęli po innym autorze „Beniamina i Beniaminę”.

wtorek, 29 sierpnia 2023

Deadpool Classic. Tom 10

Do brzegu

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Przegląd „Deadpool Classic” dobiega końca. W ostatnim tomie Wade Wilson zniknął, ale za to pojawił się dziwny koleś każący nazywać się Alexem Haydenem. Wiemy dobrze, że Deadpool ma się obecnie całkiem dobrze, więc nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że kiedyś musiał powrócić. A co w takim razie z Alexem? Wszystkiego dowiemy się z ostatniego, dziesiątego tomu zbiorczego.

Gail Simone napisała wszystkie scenariusze tomu dziewiątego – zarówno te kończące trzecią serię „Deadpoola” jak i rozpoczynające „Agenta X”, bo taki dokładnie pseudonim przyjął nowy bohater. Omawiany dziś tom zawiera pozostałe dziewięć zeszytów serii plus pewną zabawną niespodziankę, o której wspomnę na samym końcu. Simone i współpracująca z nią grupa „mangowych” grafików o nazwie „Udon Studios” odpowiadają za odcinek pierwszy i zamykającą serię trylogię wyjaśniającą praktycznie wszystkie niejasności i otwierającą drzwi do kolejnej serii z zamaskowanym najemnikiem, która rozpoczęła się już cztery miesiące później – „Cable & Deadpool”.

sobota, 26 sierpnia 2023

The Spectacular Spider-Man. Śmierć Jean DeWolff

Spider-Man dla dorosłych


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Monopol na komiksy DC ma w Polsce Egmont. Marvela wypuszcza jeszcze Mucha Comics, co chyba mobilizuje obydwa wydawnictwa (nie żeby Egmont wciskał nam nieudane komiksy DC). Mucha lubi wydawać „Spider-Mana” – i to z tej drugiej, mniej popularnej serii. Oto kolejny wybór odcinków „The Spectacular Spider-Man”.

Uściślając – pełny tytuł brzmi „Peter Parker, The Spectacular Spider-Man”. Seria wystartowała w 1976 roku i była zawsze za plecami tej najważniejszej – „The Amazing Spider-Man”. We wrześniu 2021 roku Mucha uraczyła nas już przygodami spektakularnego Człowieka Pająka – awantura z Zielonym Goblinem i Sępem z 1991 roku uzupełniła startujące w tym samym roku „epickie kolekcje” Egmontu. Teraz cofniemy się o sześć lat, do października 1985 roku, kiedy to w sto siódmym numerze „Peter Parker. The Spectacular Spider-Man” rozpoczęła się czteroczęściowa historia „Śmierć Jean DeWolff”.

środa, 23 sierpnia 2023

Morderca znad Green River: Prawdziwa historia detektywistyczna

Pół roku konfrontacji ze złem


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo KBOOM wydało w zeszłym roku komiks opowiadający historię z rodzaju „true crime”. Teraz przyszła pora na kolejny, też czarno-biały i też bardzo oszczędny w środkach. Tym razem jednak o wiele mniej skupiamy się na postaci seryjnego mordercy i jego motywacjach – ważniejszy jest tu detektyw, próbujący rozwiązać sprawę.

Autorem scenariusza komiksu „Morderca znad Green River. Prawdziwa historia detektywistyczna” jest Jeff Jensen, syn Thomasa Jensena, policyjnego śledczego, który… między rokiem 1982 a 2001 próbował schwytać jednego z najbardziej nieuchwytnych seryjnych morderców w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Przedmiotem śledztwa był „The Green River Killer”, Gary Leon Ridgway, oskarżony o zabicie co najmniej czterdziestu dziewięciu kobiet i dziewczyn w stanie Waszyngton. Mordował w latach osiemdziesiątych – głównie prostytutki, z usług których sam korzystał. Schwytano go na początku dwudziestego pierwszego wieku i postanowiono pójść z nim na układ – w zamian za pomoc w identyfikacji i odnalezieniu maksymalnie dużej ilości swoich ofiar (w wielu przypadkach były to nadal zaginione od lat mieszkanki Seattle i okolic) mógł spodziewać się złagodzenia wyroku.

niedziela, 20 sierpnia 2023

Multiwersum. Część druga

Pusta jest jego ręka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

DC Comics uwielbia "kryzysy" - wydarzenia zmieniające status quo uniwersum w sposób istotny. Tydzień temu zająłem się takim właśnie komiksem (choć nie „kryzysowym” w tytule) – oto dalszy ciąg analizy „Multiwersum” z epoki „The New 52”!

Po co w ogóle powstało „Multiwersum” Granta Morrisona? A no w celu poszerzenia, przypomnienia i usystematyzowania teorii prapoczątków multiwersum DC Comics, zamieszczonej w „Ostatnim kryzysie”; wytłumaczenia czytelnikom czym jest owo multiwersum i jak się zmieniło po „Flashponcie” oraz przekazania (znów, tak samo jak w „Ostatnim kryzysie”) pewnego zestawu przemyśleń Szalonego Szkota dotyczących przemysłu komiksowego i samego DC Comics. Teoria powstania multiwersum, opisana w „Ostatnim kryzysie”, została rozszerzona o bardzo fajne założenie. Fikcja komiksowa w jednym świecie, może być rzeczywistością świata drugiego. Tak już przecież było u samego zarania – w 1961 roku DC wydało 123 numer „Flasha” zatytułowany „Flash of Two Worlds!”. Tam właśnie Barry Allen, Flash Srebrnej Ery, czytał „Flash Comics” gdzie głównym bohaterem był Jay Garrick, Flash Ery Złotej. I spotkali się potem inicjując coś, co po latach nazywamy właśnie „Multiwersum”. Grant Morrison twierdzi, że wszystkie wszechświaty multiwersum istnieją w tej samej przestrzeni, ale mają inną „wibrację tonalną”, przez co mogą istnieć niezależnie. Flash, który od zawsze był katalizatorem największych zmian fabularnych w wydawnictwie (patrz: „Flashpoint”) poprzez swe nadludzkie umiejętności umiał się dostosowywać do tychże wibracji, a co za tym idzie przekraczać granice światów. Wibrują one niczym u Pitagorasa, w jego „harmonii sfer”. Gdy w pierwszym odcinku „The Multiversity” herosi zastanawiają się, gdzie szukać innych światów, dochodzą do wniosku, że zapewne „w wyższych wymiarach i rzadkich geometriach lub w harmonii sfer, gdzie nieskończone światy i głosy śpiewają niezrównane rapsodie”. Multiwersum to Pieśń, a komiksy stanowią wrota za pomocą, których można zobaczyć inne rzeczywistości.

czwartek, 17 sierpnia 2023

Coś zabija dzieciaki. Tom 5

Nowy rozdział


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Seria „Coś zabija dzieciaki” nie była planowana aż na tyle odcinków, ile wyszło do tej pory. To prosta, garściami czerpiąca z popkultury, opowieść Jamesa Tyniona IV o dwudziestoletniej Erice Slaughter polującej w prowincjonalnych amerykańskich miasteczkach na niewidzialne (!) potwory. Komiks sprzedał się tak dobrze, że wychodzi do dziś – za oceanem nakładem „Boom! Studios” ukazał się właśnie już trzydziesty pierwszy odcinek.

My przeczytamy na razie części 21-25, wydane w zeszłym roku – to z nich składa się piąty zbiorczy tom od Non Stop Comics. Trzy pierwsze stanowiły fajną, zamkniętą historię, w której wspomniana Erica złamała wszystkie reguły Zakonu Świętego Jerzego i została renegatką. Zakon, składający się z różnych Domów rozsianych po całym świecie, nie może pozwolić sobie na ujawnienie swoich sekretów, w tym jednego, największego – na naszej planecie istnieją potwory żywiące się ludzkim strachem i… masowo zabijające dzieciaki (wiadomo). Erica Slaughter na gigancie, pomimo – obiektywnie rzecz biorąc – bardzo pozytywnej działalności, musi zostać powstrzymana.

wtorek, 15 sierpnia 2023

T'zée. Tragedia afrykańska

Kontynent w koncentracie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Apollo i Brüno. A właściwie Olivier Apollodorus i Brüno Thielleux – Francuz i Niemiec, dwaj komiksowi twórcy raczej mało znani w Polsce. Oficyna Lost in Time wydała właśnie ich jedyny wspólnie napisany (i narysowany) komiks – opowieść o upadku wielkiego, fikcyjnego kraju środkowoafrykańskiego. Oto „T'zée. Tragedia afrykańska”.

Będzie trochę nie po kolei, bo najpierw wspomnę o posłowiu. To w nim właśnie dowiadujemy się, że scenarzysta większość swego życia spędził w Afryce, a szczególnym okresem był pobyt w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga. To właśnie wtedy postanowił napisać komiks opowiadający o współczesnej Afryce, wstrząsach ostatnich dziesięcioleci, wielkich nadziejach grzebanych regularnie w zakrwawionej afrykańskiej ziemi i smutnych postkolonialnych dziejach. I to wszystko w pigułce – w krótkiej powieści graficznej z akcją osadzoną w fikcyjnym, lecz dość dobrze rozpoznawalnym kraju.

niedziela, 13 sierpnia 2023

Baltimore. Tom 1

Śmierć jest lekarstwem


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksy ze świata „Mignolaverse” są tak bardzo charakterystyczne fabularnie i graficznie, że podczas lektury kolejnych albumów, możemy czasem odnieść wrażenie obcowania z czymś, co już wcześniej kilka razy czytaliśmy. Mimo to „Helboya” i „B.B.P.O” czyta się zawsze z równym zainteresowaniem. I tak samo jest w przypadku „Baltimore”, kolejnego komiksu utrzymanego w podobnej estetyce, choć nie należącego już do tego samego uniwersum.

Mike Mignola w pierwszej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku wpadł na pomysł opowieści o pewnym żołnierzu z czasów Wielkiej Wojny ścigającym wampiry po zdewastowanej, rażonej śmiertelną zarazą Europie. Ale nie widział jej w postaci komiksu – raczej jako powieść bogato ilustrowaną własnymi (oczywiście) grafikami. Wydana została w 2007 roku jako „Baltimore, or, The Steadfast Tin Soldier and the Vampire” – napisał ją Christopher Golden, dobry kumpel Mignoli. W 2010 roku, nakładem Dark Horse Comics, zaczęła wychodzić w odcinkach jej komiksowa adaptacja – za scenariusz odpowiadał znowu Golden, ale do rysowania zaproszono Bena Stenbecka. Mike Mignola nie miał na to czasu – „Hellboy” osiągnął wówczas apogeum popularności. „Baltimore” składa się z czterdziestu jeden zeszytów wydanych między 2010 a 2017 rokiem – pierwszy tom Egmontu zawiera dwadzieścia. Taka zawartość to dobry i jedyny możliwy wybór – połowa serii zamyka się w pewną całość zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym.

czwartek, 10 sierpnia 2023

Dziwne fikcje. Słowem wstępu

New Weird - co to, dlaczego i po co?


Tekst powstał przy współpracy z portalem Esensja i został tam pierwotnie zamieszczony.


W 2006 roku wydawnictwo Mag zaprezentowało polskim czytelnikom „Wieki światła” Iana R. MacLeoda. Była to pierwsza powieść z cyklu „Uczta wyobraźni” – wydawanego do dziś, choć już nie z taką częstotliwością jak w pierwszych kilku latach. Mag wznawia co jakiś czas niektóre pozycje – rzeczone „Wieki światła” ukażą się ponownie już za trzy tygodnie. Start „Uczty wyobraźni” w połowie pierwszej dekady obecnego wieku był symptomatyczny – jego początek kojarzony jest bowiem w literaturze fantastycznej z ruchem „New Weird”. I to właśnie tego rodzaju fantastyka (choć nie tylko) zdominowała „Ucztę…” – taki oto znak czasów.

niedziela, 6 sierpnia 2023

Multiwersum. Część pierwsza

Pusta jest jego ręka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksy związane z fabułami wykraczającymi poza główne uniwersum DC Comics, czyli meandrujące gdzieś po jego multiwersum (najlepiej jeszcze ze słowem „kryzys” w tytule), są zawsze wielkimi wydarzeniami. Dziś zajmiemy się takim właśnie komiksem (choć nie „kryzysowym”) – oto dzieło Granta Morrisona z epoki „The New 52” pod tytułem… „Multiwersum”!

Kiedyś, w radosnych latach poprzedzających Mroczną Erę Komiksu, to dopiero było Multiwersum… Rosło w nieokiełznany sposób, pączkowało, gdzie popadnie. Zrobił się taki bałagan, że musiał przyjść Marv Wolfman, „morderca wszechświatów” jak nazwał go Grant Morrison w „Animal Manie”, i wyciąć w pień wszystko co nadmiarowe, niepotrzebne i (już) niepopularne. Był rok 1986 – „Kryzys na nieskończonych Ziemiach” pozostawił przy życiu jeden komiksowy wszechświat, nazwany „Nową Ziemią”, złożoną z pięciu najważniejszych, „przedkryzysowych” wszechświatów. Multiwersum przestało istnieć. Mimo to, znowu zaczęły powstawać nieścisłości – w 1994 roku, crossover „The Zero Hour. Crisis in Time!” miał za zadanie „wygładzić” pewne niespójności czasowe i „poprawić” obowiązujące od 1986 roku nowe biografie superbohaterów. Ale wewnętrzne ciśnienie pchające „Nową Ziemię” ku kolejnemu rozmnożeniu rosło. Objawiało się ono między innymi w postaci pojawiających się co chwila opowieści nazywanych „elseworldami”. Były to historie, w których przenosiliśmy się na przykład o czterdzieści lat wprzód i sprawdzaliśmy co porabia Superman, czy też Batman – patrz „Kingdom Come” Marka Waida z 1996 roku. „Elseworldy” były zawsze poza kontinuum, zawsze jako pewna ciekawostka i zabawa w „co by było, gdyby…” i nigdy nie wpływały na główne uniwersum DC Comics. Do czasu…

czwartek, 3 sierpnia 2023

Deadpool Classic. Tom 9

Zastępstwo

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Najważniejszym twórcą „Deadpoola” z przełomu wieków był Joe Kelly. Wcale nie był najlepszy, ale to on „zbudował” tę postać od podstaw. Kolejni autorzy nawiązywali do wzorca Kelly’ego – w tym ostatnia scenarzystka w serii, czyli Gail Simone. Ale ona zrobiła coś więcej.

Ostatnio omawiany ósmy tom zbiorczy „Deadpool Classic”, autorstwa Franka Tieriego, był dość średni – włoski scenarzysta wziął na tapet starszą o dekadę „Śmierć Supermana” i zrobił jej deapoolową parodię. Przychodząca po nim Simone zrobiła rzecz podobną, tylko tym razem ruch ten podyktowany był „z góry”, narzucony przez pewne zmiany wydawnicze – ale o tym za chwilę. Dziewiąty tom „Deadpool Classic” zawiera pięć ostatnich odcinków trzeciej serii „Deadpool” z 2002 roku i sześć odcinków czegoś (niezupełnie) nowego.

wtorek, 1 sierpnia 2023

Tykko z pustyni

Błądy przeszłości


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Świat Troy, do którego przed laty zaprosił nas francuski scenarzysta Christophe Arleston, cały czas się rozrasta. Autor przenosi akcję w różne miejsca i czasy, przedstawia kolejnych bohaterów – raz to wychodzi lepiej, a raz gorzej. Jak jest teraz?

Lepiej – przynajmniej w porównaniu do wydanej niedawno „Cixi z Troy” i ostatnich tomów „Trolli z Troy”. Spójrzmy na wewnętrzną stronę okładki – znajdziemy tam chronologię dziejów Troy. Cofamy się do roku 1128, czyli o niemal trzy tysiąclecia w stosunku do wydarzeń „Lanfeusta z Troy”. „Dawno temu w Świecie Troy, w sercu Wielkiej Pustyni Delpontu, pewien chłopiec podążał za marzeniem…” – zupełnie jak młody Anakin Skywalker na piaszczystej planecie Tatooine. Anakin z Troy ma na imię Tykko i mieszka w karawanseraju, a dokładnie na jego obrzeżach, podobnie jak cała biedota. Specyficzna magia Troy ledwo tu działa – „wtajemniczeni” z Eckmul, czyli mędrcy-wzmacniacze znani z poprzednich albumów, słono sobie liczą za swoje usługi. Tykko marzy o udziale w Wyścigu Trzynastu Plemion, ponieważ ewentualna wygrana mogłaby opłacić leczenie śmiertelnie chorej matki. Rzeczywistość nie jest jednak łaskawa – na razie Tykko sprząta łajno błądów (to takie potrafiące magazynować wodę zwierzęta juczne wykorzystywane do transportu przez pustynię) i znosi szykany swego starszego kolegi Oślizga.