Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chuck Palahniuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chuck Palahniuk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2022

Dzień prawdy

Rytuały odwrócenia sił


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Niebieska Studnia wydało w tym roku długo wyczekiwaną, ostatnią powieść Chucka Palahniuka – cztery lata po jej amerykańskiej premierze. Czy Palahniuk się zmienił? Spuścił z tonu? A gdzie tam! „Dzień prawdy” jest najbardziej „intensywną”, najbardziej „palahniukową” powieścią kontrowersyjnego pisarza. Jego starzy fani zawiedliby się, gdyby było inaczej, a on sam, na tym etapie kariery, nowych już raczej nie szuka.

Akcja powieści toczy się w Stanach Zjednoczonych, mniej więcej w czasach współczesnych. Ameryka cierpi na nadwyżkę milenialsów, głównie młodych mężczyzn zbliżających się powoli do trzydziestki. Jak uczy historia to właśnie takie wewnętrzne ciśnienie młodego testosteronu było od zawsze, na przestrzeni całych dziejów, zarzewiem buntów, rewolucji, społecznych zamieszek i rebelii. Dlatego też rząd Stanów Zjednoczonych planuje rozpętać wojnę z bliżej nieokreślonym „Bliskim Wschodem”, wysłać tam nadwyżki młodego pokolenia i rach-ciach, pozbyć się problemu. Same korzyści – ciśnienie rewolucyjne zostanie obniżone, status quo utrzymane. Nadal będą „ci u władzy” i „reszta”, a co najważniejsze utrzymany zostanie patriarchat, bo powstały niedobór młodych mężczyzn spowoduje walkę kobiet o dostęp do najlepszych samców.

niedziela, 28 października 2018

Pełnia piękna

Seksapokalipsa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Pełnia piękna” jest ostatnią książką Palahniuka, która została przetłumaczona na język polski. W roku 2014, podczas słynnego San Diego Comic Con, kiedy to rzeczona powieść miała swą amerykańską premierę, autor powiedział na jej temat kilka ciekawych rzeczy. Podobno oryginalny tytuł tej „absolutnie pornograficznej książki” miał brzmieć „Fifty Shades of the Twilight Cave Bear Wears Prada” i jest to rzecz, którą chciałby napisać sam markiz de Sade. Zapowiada się ostro.

Penny Harrigan, dwudziestokilkuletnia „dziewczyna z Omahy”, pracuje w wielkiej nowojorskiej kancelarii prawnej. Na razie jako popychadło, „podaj, przynieś, pozamiataj”. Traf chciał, że pewnego dnia zwrócił na nią uwagę bardzo ważny klient – Cornelius Linus Maxwell, megaplayboy, kochanek najpotężniejszych kobiet na świecie, stały bywalec okładek kolorowych pism, multimilioner, który zbił fortunę w branży high-tech. Związek Penny i Maxwella to szokująca karykatura wydarzeń z serialu „Masters of Sex” – Maxwell, z notatnikiem w ręku, przeprowadza na Penny skomplikowane eksperymenty seksualne, trzymając ją w stanie permanentnej, niewyobrażalnej i niemalże zabójczej rozkoszy. Penny, zachłyśnięta swą nagłą, przytłaczającą popularnością w serwisach plotkarskich i oszołomiona życiem sprowadzonym tylko do reakcji na cielesne bodźce, szybko orientuje się, że jej partner chce wypuścić na rynek serię kobiecych kosmetyków do pielęgnacji intymnej marki „Pełnia piękna” i masę najróżniejszych seks zabawek.

piątek, 24 sierpnia 2018

Przeklęci

Odwieczna dialektyka

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Potępieni”, powieść o martwej, trzynastoletniej Madison Spencer, kończy się w momencie, gdy ta wraca szybkim krokiem do samochodu, który zawiezie ją z powrotem do Piekła. Tak, do najprawdziwszego Piekła. Jest Halloween, kilka minut przed północą, a Madison-Kopciuszek ma coraz mniej czasu na powrót – w przeciwnym razie zostanie na Ziemi na cały rok jako duch, którego nikt nie dostrzega. Czy zdąży?

Nie zdążyła. I jak mówi na pierwszych stronach powieści „Przeklęci”, która jest kontynuacją „Potępionych” – „Po jakichś ośmiu miesiącach spędzonych w gorejących czeluściach Piekła, zostałam zesłana jako duch do tryskającego życiem świata fizycznego. Stan ten określany jest zazwyczaj mianem Czyśćca”. Madison, która zawojowała domenę Szatana, zbierając u swego boku nieprzeliczone zastępy popleczników i stając się wielkim zagrożeniem dla Lucyfera, musi przeżyć dwanaście miesięcy na Ziemi. A ta, jak nietrudno się domyślić, została wykreowana przez Palahniuka na miejsce bez porównania potworniejsze niż Piekło.

Jak pamiętamy z poprzedniej części, Madison jako nieuleczalna „nadziejoholiczka” wpadła na pomysł jak spędzić wieczność z rodzicami, którzy przez całe jej nieszczęsne życie trzymali ją na dystans. Trzeba po prostu sprowadzić ich do Piekła, do siebie. Za pomocą międzywymiarowego połączenia telefonicznego nakazuje rodzicom „pierdzieć w windzie, zajmować dwa miejsca na parkingu, sikać do basenu i kląć na czym świat stoi – a trafi się do Nieba”. Nie przewidziała jednak, że jej rodzice, ultracelebryci i złote cielce nowoczesnego świata, pociągną za sobą całą cywilizację. Powstaje nowa religia, nazwana „chamizmem”, która poprzez dawanie upustu najgorszym ludzkim instynktom teoretycznie ma gwarantować stałą miejscówkę za Piotrowymi Wrotami. Jak można się temu oprzeć? Populacja Piekła przyrasta od tej pory w niekontrolowany sposób, królestwo Diabła zapełnia się oszukanymi i złorzeczącymi ludźmi. Madison musi znaleźć sposób na naprawę błędu, musi dotrzeć w swej eterycznej postaci do rodziców.

sobota, 2 czerwca 2018

Potępieni

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chuck Palahniuk napisał „Kołysankę”, aby przetrwać jakoś trudne chwile po śmierci ojca. Od jej wydania minęło dziewięć lat. Tym razem śmierć upomniała się o jego matkę. Powieść, którą chciałbym dziś przybliżyć, powstała w czasach nierównej walki Carol Palahniuk z rakiem płuc. Dojrzały, zbliżający się do pięćdziesiątki, opłakujący swoich rodziców facet opowiada historię trzynastoletniej dziewczynki, której śmierć powinni opłakiwać jej rodzice. To kolejna powieść literackiego łobuza – „Potępieni”. Oto jak się zaczyna:

„Jesteś tam Szatanie? To ja, Madison. Dopiero co się tu zjawiłam, to znaczy w piekle, ale to nie moja wina, no, może tylko taka, że umarłam po przedawkowaniu marihuany”. Madison, córka zblazowanych i oderwanych od rzeczywistości gwiazd Hollywood, budzi się w krainie ognia i siarki. Poznaje tam całkiem oryginalną zbieraninę nastoletnich potępieńców – barbie-blondynę-królową-balu, osiłka-przystojniaka-futbolistę, kujona-mądralę-okularnika oraz punka-buntownika-bez-powodu-z-agrafką-w-policzku. Powstaje piekielna wersja ekipy z „Klubu winowajców”, filmu z 1985 roku, w którym to bardzo podobna grupa musiała za karę wspólnie spędzić sobotę w szkole.

Piekło Palahniuka to niesamowita kraina. Ludzie wyją w klatkach, jedzeni żywcem przez demony, przywołujące nieco na myśl Lucyfera, pojedynkującego się z Tenacious D w „Kostce przeznaczenia”. Katusze nie mają końca, bo ciała nieszczęśników regenerują się błyskawicznie i po chwili są już gotowe do kolejnej zabawy. Wszystko to jest jednak niczym przy największej torturze jakiej można tu doświadczyć – zapętlony, powtarzający się bez ustanku seans „Angielskiego pacjenta” (ewentualnie „Fortepianu”) nawet największego twardziela zmieni w bełkoczącego imbecyla. Przesłuchania za pomocą wariografu prowadzi demon Pazuzu, znany z molestowania niewinnej dziewczynki w „Egzorcyście”. Podróżując przez piekło, trafimy do takich miejsc jak Pustynia Łupieżu, Hałdy Paznokciowych Ścinków, Gówniane Jezioro, Płaskowyż Zużytych Pieluch Jednorazowych, Morze Wrzących Wymiocin czy Ocean Zmarnowanej Spermy (bardzo się powiększył od czasu wynalezienia VHS).

środa, 9 maja 2018

Powiedz wszystko

Bulwar zachodzącego słońca 2

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chuck Palahniuk tym razem napisał powieść-film. Po coraz śmielszych eksperymentach z formą w „Snuff”, „Rancie” czy „Pigmeju”, przyszedł czas na doświadczenie chyba jak dotąd najbardziej radykalne. „Powiedz wszystko” jest praktycznie gotowym scenariuszem filmowym, pełnym cięć, didaskaliów, szczegółowych opisów scenografii oraz tego, co Palahniuk robi najlepiej – refrenowo powracających sentencji i aforyzmów, które czasem niebezpiecznie zbliżają się do obszarów zarezerwowanych dla Paulo Coelho.

Lata pięćdziesiąte, Złota Era Hollywood. Mamy dwie bohaterki. Pierwszą jest starzejąca się, samotna supergwiazda, Katherine Kenton. Drugą – narratorka powieści, Hazie Coogan, służąca Katherine. Według niej jest ona służącą dokładnie w takim stopniu, jak rolnik jest służącym świni albo kartofla. Hazie twierdzi, że jest hodowcą swej pani, fabryką jej osoby i sprawczynią jej sukcesu. A Katherine to produkt, starannie skrojony wytwór hollywoodzkiej maszyny, doglądany i chroniony przez Hazie. Gdy  poznaje pewnego dnia przystojnego młodziana, Webstera Carltona Westwarda III, i nawiązuje z nim romans, w głowie Hazie zapala się czerwona lampka. A co, jeśli to taki uśmiechający się, tańczący dookoła bawidamek wkradający się do życia samotnych, gasnących gwiazd filmowych? Może to złodziej tajemnic, wysłannik jakichś ówczesnych Pomponików i Pudelków? Hazie zrobi wszystko, aby ochronić swą panią przed zagrożeniem. Prawda, jak to bywa u Palahniuka, okazuje się zupełnie niespodziewana i wywraca wszystko do góry nogami.

środa, 14 marca 2018

Pigmej

Borat-Dzong-Un z pasem szahida

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czy prawdą jest, że Stany Zjednoczone to najwspanialszy kraj na naszej planecie? Istny raj na ziemi? Chuck Palahniuk tak nie uważa. Co prawda w poprzednich powieściach nie uderzał swoją antykonsumpcyjną i antycywilizacyjną tyradą bezpośrednio w Amerykę, ale nietrudno było się domyślić, jakie społeczeństwo krytykuje. W „Pigmeju” chodzi o USA, które pisarz pokazuje wręcz palcem. Ustami bardzo oryginalnego i groteskowego narratora opowiada historię absurdalną, komiksową, obrazoburczą i prześmiewczą. Uwaga! Rozpoczyna się szeroko zakrojona operacja „Chaos”!

Bezimienny narrator jest jednym z kilku nastolatków, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych w ramach uczniowskiej wymiany. Przybysze pochodzą z nieokreślonego bliżej kraju (choć kojarzy się on jednoznacznie z Koreą Północną z małym dodatkiem terrorystycznej ideologii Państwa Islamskiego), w którym jedyną siłą cementującą społeczeństwo jest nienawiść do wszystkiego co amerykańskie i przerażająca indoktrynacja od najmłodszych lat. Narrator, który z racji swojego niskiego wzrostu zostaje szybko nazwany „Pigmejem”, próbuje zaaklimatyzować się w swoim nowym domu i wraz z innymi przybyłymi uczniami wykonać tajne zadanie. Pigmej trafia do takiej, a nie innej rodziny nieprzypadkowo – jej głowa („Krowi Ojciec, śmierdzący wołowiną i przetrawioną viagrą”) pracuje w jakiejś naukowej placówce i ma dostęp do neurotoksyn. Stany Zjednoczone muszą upaść, legowisko żmij musi zostać unicestwione.

czwartek, 8 lutego 2018

Snuff

Rozkład i rozkładówka

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Co mają ze sobą wspólnego wypchany i pokryty autografami piesek, grający kiedyś Toto w „Czarnoksiężniku z Krainy Oz”, gangsterskie tatuaże, dzieci poczęte na planie filmów pornograficznych, hitlerowski projekt „Seks-lalka w każdym okopie”, cesarzowa Waleria Messalina i realistyczne odlewy intymnych części ciała? Jeśli wydawało wam się, że Chuck Palahniuk już dawno przekroczył granice dobrego smaku i zdrowego rozsądku w „Opętanych” i „Rancie”, przemyślcie to jeszcze raz. Kolejna powieść etatowego literackiego obrazoburcy każe się zastanowić czy droga, którą podąża jego twórczość, jest na pewno słuszna. Przecież zbyt monotonna dieta powoduje nie tylko przesyt, ale i uodparnia kubki smakowe na konkretne doznania. 

W dusznej, wilgotnej, śmierdzącej moczem i potem piwnicy siedzi sześciuset facetów. Każdy z numerkiem na ramieniu, napisanym trudno zmywalnym markerem. Od czasu do czasu schodzi do nich młoda dwudziestoparoletnia dziewczyna o imieniu Sheila i zaprasza losowo wybraną trójkę na górę. Nie wracają już oni na dół. Na górze, w specjalnie przygotowanym, jasno oświetlonym pokoju, dzieją się rzeczy niesłychane. Najsłynniejsza aktorka porno swoich czasów, Cassie Wright, przechodzi do historii filmów XXX jako ta, która odbyła sześćset stosunków seksualnych pod rząd. Gdyby tylko wytrzymała fizycznie, mogłaby pewnie odbyć i z tysiąc, wszak powszechnie wiadomo, że „żeby nakłonić laskę do zagrania w świńskim filmie, wystarczy jej zaoferować milion dolarów. Żeby nakłonić do tego samego faceta, wystarczy mu to tylko zaproponować”.

Fabułę śledzimy z punktów widzenia czterech postaci. Pan z numerem 600 to podstarzały gwiazdor filmów porno, którego łączy z Cassie więcej niż mogłoby się wydawać. Pan numer 72 to nastolatek, prawiczek z poważnymi zaburzeniami seksualnymi, ogarnięty obsesją na tle supergwiazdy. Pan numer 137 to podupadły aktor, były serialowy detektyw, szukający swojej szansy w przemyśle pornograficznym. Jednak, jak to branżowa wieść niesie, udział w tego rodzaju filmach to koniec kariery. To Rubikon zza którego już nie można się wycofać. Sylwester Stallone jest jedynym żywym wyjątkiem od reguły. Czwartym narratorem jest Sheila, asystentka Cassie i tak zwana „naganiaczka”.

piątek, 22 grudnia 2017

Rant

Nowoczesny mit

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Rant nie żyje. Tak po prostu, już na początku książki. A może nigdy go nie było? Kolejna, po Opętanych, powieść Chucka Palahniuka to biografia Bustera Casey’a a.k.a. „Rant”. To wielki wywiad-rzeka z „świadkami”, czyli wszystkimi tymi ludźmi, którzy znali Ranta za życia, a teraz, bazując na swoich zawodnych i subiektywnych wspomnieniach, odtwarzają jego historię. Jak to zwykle bywa, dopiero śmierć unieśmiertelnia niektórych ludzi, dopiero wtedy zaczynają istnieć naprawdę. Powstaje mit Ranta – „najgorszego pacjenta zero w historii chorób zakaźnych, „Amerykańskiej Broni Biologicznej Masowej Zagłady z Krwi i Kości”.

Rant urodził się w Middleton, dziurze zabitej dechami, gdzie wieczorami grasują watahy bezpańskich psów a wiatr miota tonami obrzydliwych śmieci z wywróconych kubłów. Mały Rant to ktoś, w kim nie chcielibyście widzieć kolegi własnego dziecka. To dzieciak wsadzający ręce do lisich bądź króliczych nor w oczekiwaniu na pogryzienie przez chorego na wściekliznę zwierzaka. W jego żyłach płyną przede wszystkim toksyny, nie krew. To łobuz, który wywołał w rodzinnej miejscowości absurdalną inflację i histerię wróżki-zębuszki; to kolekcjoner tysięcy dziecięcych zębów; to jajcarz, który podmienił sztuczne wnętrzności zwierząt na prawdziwe w miejskim „nawiedzonym domu” i wzniecił Erekcyjną Rewolucję w swojej szkole podstawowej. Żuł smołę, aby mieć czarne zęby. Wąchał i lizał innych , zgadując (za każdym razem trafnie), co jedli wczoraj na obiad. To chłopak, który pragnął, aby ludzie dookoła niego przeżyli choć jeden raz w życiu coś naprawdę realnego. Aby odrzucili egzystencję w kłamstwie, która mimo iż powszechnie znana, jest akceptowana jako sposób na wygodne, lecz jałowe trwanie.

niedziela, 15 października 2017

Opętani

Horror rzeczywistości

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chuck Palahniuk zakończył Opętanymi swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze Kołysanka i Dziennik. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych przegrańcach, uwięzionych w odciętym od świata odosobnieniu. A przede wszystkim zamkniętych we własnych głowach.

Siedemnaście osób, które z różnych powodów potrzebują ukryć się przed światem, odpowiada na ogłoszenie tajemniczego pana Whittiera. Proponuje on trzymiesięczną izolację w zamkniętym teatrze, gdzie każdy z uczestników przedsięwzięcia może zabrać tylko to, co zmieści do jednej walizki. Żadnych telefonów, telewizji, internetu – obowiązuje całkowity zakaz komunikacji z zewnętrznym światem. Po co to wszystko? Kiedy wrota teatru się zatrzaskują a klucze znikają, rozpoczynają się absurdalne warsztaty literackie. Każdy z uczestników ma stworzyć arcydzieło, które uczyni go sławnym i nieśmiertelnym. Jednak bardzo szybko okazuje się, że nikomu z nich nie zależy na pisaniu czegokolwiek. Ba, sam pan Whittier ma zupełnie inne plany, niż by się mogło wydawać.

sobota, 26 sierpnia 2017

Dziennik

Osaczona

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Już po kilku pierwszych stronach Dziennika czytelnik dowiaduje się, że jest mężczyzną , Peterem Wilmotem, czyli „jednym żałosnym workiem gówna”. W jego życiu istnieją trzy kobiety – dwunastoletnia córka, żona i matka, a on sam (czyli Ty, czytelniku) leży w śpiączce po nieudanej próbie samobójczej. Palahniuk wkłada nam w ręce dziennik pisany przez żonę Petera (Twoją żonę), z którego dowie się on kiedyś o wszystkim, co działo się podczas jego nieobecności. Autor przyzwyczaił już nas do oryginalnego prowadzenia fabuły, zaskoczeni więc nie jesteśmy. Jednak tym razem, jeszcze wyraźniej niż w poprzedniej powieści, widać różnicę w emocjach, które przeniósł na papier. To, co zaczęło się w Kołysance, tutaj idzie dalej.

Kim jest autorka dziennika i zarazem główna bohaterka powieści? Misty Marie Kleinman, pochodząca z osiedla „białych śmieci”, trafia do szkoły plastycznej, gdzie może rozwijać swój nadzwyczajny malarski talent. Poznaje tam Petera Wilmota (czyli Ciebie) – bogatego, próżnego chłopca z rodziny mieszkającej na wyspie Waytansea. Zakochana w nim po uszy, rezygnuje ze szkoły i porzuca marzenia o byciu sławną malarką na rzecz tego, czego nigdy w życiu nie miała – domu, pieniędzy i stabilności. Wyspa Waytansea to z początku obietnica raju, która jednak szybko okazuje się zupełnie czymś innym. Wszystko okazuje się czymś innym.

wtorek, 4 lipca 2017

Zmyśl coś

Terapia szokowa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Postanowiłem zaburzyć nieco chronologię omawiania poszczególnych książek Palahniuka. Wydawnictwo Niebieska Studnia wydało ostatnio zbiór opowiadań zatytułowany Zmyśl coś. Ciekawość była silniejsza. Dziennik poczeka – przyjrzyjmy się krótkim formom autora Kołysanki. Czy i tu daje się poznać jako bezkompromisowy kontestator całkowicie zmerkantylizowanego, współczesnego stylu życia oraz wywołujący kontrowersje mizantrop?

Zdecydowanie tak. Opowiadania Palahniuka to małe literackie eksplozje, każde z nich to szturchaniec wymierzony czytelnikowi. Autor szturcha stylem, który w każdym opowiadaniu jest inny, charakterystyczny dla bohatera lub tematu przewodniego. W „Puk Puk” narratorem jest odpychający, niepotrafiący myśleć abstrakcyjnie amator chamskich dowcipów; w „Eleonorze” mamy nieco niezrozumiały chwyt polegający na zamianie niektórych słów na inne, podobnie brzmiące ale niemające nic wspólnego ze słowem właściwym; w „Tych sprawach” płyniemy strumieniem świadomości człowieka wspominającego tragiczną w skutkach próbę intymnego kontaktu w samochodzie; „Liturgia” ma formę okólnika ze spółdzielni mieszkaniowej, w którym przestrzega się mieszkańców przed zagrożeniem ze strony zwierząt wykopujących ludzkie szczątki; „Wyprawa” to opowiadanie grozy – pojawia się w nim wątek poszukiwania najstraszniejszego potwora na świecie.

sobota, 27 maja 2017

Kołysanka

Pan życia i śmierci

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


W pierwszym odcinku Latającego Cyrku Monty Pythona ludzie umierają ze śmiechu po usłyszeniu najzabawniejszego dowcipu w historii świata. W piątej powieści Chucka Palahniuka mamy do czynienia z bardzo podobnym pomysłem, jednak nikomu do śmiechu nie jest. Kołysanka jest powieścią pełną smutku i goryczy, napisaną szybko i pod wpływem emocji. Jest to też pierwsza z tych książek autora, w których fabuły wplecione zostają elementy groteskowego horroru.

Carl Streator jest dziennikarzem, pracującym nad cyklem artykułów, dotyczących serii śmierci łóżeczkowych. W każdym dziecięcym pokoiku znajduje książkę z bajkami dla dzieci, otwartą na tej samej stronie. Prywatne śledztwo ujawnia, że ten jeden podejrzany wierszyk to tak naprawdę afrykańska klątwa, której wypowiedzenie zabija każdego, do kogo skierujemy swe słowa. Carl w trakcie zgłębiania tajemnicy „kołysanki”, dociera do Helen – agentki nieruchomości, która sprzedaje ludziom nawiedzone domy i która zdaje się być jakoś powiązana ze śmiercionośnym tekstem. Poznajemy też jej zwariowaną sekretarkę Monę – zaangażowaną ideologicznie czarownicę-wiccankę oraz irytującego chłopaka Mony o ksywie Ostryga, który – jako weganin, ekolog i mizantrop ekstremalny – ma swoje plany co do kołysanki.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Udław się

Jezus na miarę naszych czasów

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

W czwartej powieści Chucka Palahniuka znowu mamy do czynienia z światem, który więzi swych mieszkańców w celach zbudowanych z niewidzialnych, metaforycznych krat. Jednak tym razem po zamknięciu książki czujemy pewnego rodzaju otuchę, opowieść o przemianie uzależnionego od seksu cwaniaka i hochsztaplera ustanawia Udław się najbardziej pozytywną powieścią autora jak do tej pory. Jest to też powieść najbardziej klasyczna narracyjnie, co nie znaczy, że Palahniuk zrezygnował ze swojego poszarpanego, teledyskowego stylu. Trochę go po prostu okiełznał.

Victor Mancini miał trudne dzieciństwo. Był to szereg następujących po sobie pobytów w różnych rodzinach zastępczych, przerywany krótki epizodami, w których pojawiała się Ida, jego szalona matka anarchistka. Za każdym razem, gdy wręcz materializowała się z nagła w życiu chłopca, następowała ich szalona eskapada, rozpoczynająca się uprowadzeniem Victora i odjazdem kradzionym samochodem. Ida uciekała przed prawem i policją, ale również przed światem regulacji i sztywnych norm postępowania, czemu dawała wyraz w swych akcjach, takich jak na przykład wypuszczenie zwierząt z ich więzienia w zoo. Dla nich mogła to zrobić, dla syna już nie. Bowiem wyzwolenie człowieka z pęt świata, który narzuca mu sztuczne pozy, wymaga innych środków.

poniedziałek, 6 marca 2017

Niewidzialne potwory

Imitacje

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

To mógł być debiut Chucka Palahniuka. Niewidzialne potwory to jego pierwsza powieść , wydana jednak dopiero jako trzecia, uratowana przed zapomnieniem w szufladzie na fali popularności dwóch poprzednich. Jest to bardziej kontrowersyjna i rozgorączkowana wersja Fight Clubu, większy fabularny kolaż i eksperyment narracyjny niż Rozbitek. Formalnie mocniej i odważniej, ideowo jednak bardziej chaotycznie i mniej spójnie. Chuck Palahniuk i jego pierwszy skowyt, któremu dane było w końcu zabrzmieć w świecie.

Narratorką powieści jest wzięta modelka, której kariera gwałtownie się załamuje. Miała wszystko, uśmiechała się z okładek magazynów, biły się o nią domy mody, była uosobieniem marzenia wielu młodych dziewcząt. Miała chłopaka, agenta policji, którego kochała całym sercem. Miała przyjaciółkę – również modelkę – z którą brała udział w najbardziej prestiżowych sesjach zdjęciowych. Pocisk, który przebija szybę samochodu i odrywa jej dolną szczękę, zmienia całkowicie jej dotychczasowe życie. Koniec kariery, ból, szpital, strach przed lustrem i alienacja. Chłopak zostawia ją dla jej najlepszej przyjaciółki, praktycznie koniec świata.

niedziela, 12 lutego 2017

Rozbitek

„Wolność”

Rozbitek Chucka Palahniuka to jego druga opublikowana powieść, choć napisał ją jako trzecią. Autor, jeszcze przed Fight Club, stworzył Niewidzialne potwory – powieść, która nie znalazła wtedy wydawcy jako zbyt kontrowersyjna. Rozbitek to specyficzna spowiedź narratora opanowanego życzeniem śmierci, druga runda walki Palahniuk kontra ogłupiałe pokolenie X. Cegiełka, która ugruntowała pozycję autora w literackim świecie i otworzyła w końcu drogę Potworom, które zostają wydane pół roku później. Zatem Survivor. Życiowy rozbitek czy ostatni ocalony?

Powieść ta jest spowiedzią życia, zapisaną na rejestratorze parametrów lotu samolotu Boeing 747, zmierzającego do Sydney. Samolot leci bez pasażerów, wysadzonych wcześniej bezpiecznie na lotnisku i bez pilota, który salwował się ucieczką. Na pokładzie jest tylko jeden osobnik i to jego historii słuchamy. Na autopilocie i resztkach paliwa, odrzutowiec zmierza w kierunku swego przeznaczenia, czyli spektakularnej katastrofy. To, co z niego pozostanie to płonące zgliszcza i czarna skrzynka. Czyli po raz drugi Chuck Palahniuk stawia nas w punkcie kulminacyjnym już na początku i powoli objaśnia, co spowodowało, że bohater znalazł się w tak ekstremalnej sytuacji.

wtorek, 3 stycznia 2017

Fight Club


Niektórzy po prostu chcą patrzeć jak świat płonie

Nie tylko Francja ma swoje literackie enfant terrible. W Portland, w stanie Oregon, żyje pisarz, którego twórczość przypomina mi to, co pisze jeden z moich ulubieńców, francuski obrazoburca i skandalista, Michel Houellebecq. I nie chodzi tutaj tylko o sposób oddziaływania na szeroką publiczność, lecz również o treści, które przekazuje i tematy, które porusza. Mowa oczywiście o Chucku Palahniuku. A jeśli już poznawać twórczość tego niepokornego literackiego łobuza, to nie można zacząć inaczej, niż od kultowego (używam tego określenia z całą odpowiedzialnością) Fight Clubu, wydanego w Polsce przez wydawnictwo Niebieska Studnia w 2006 roku.

Każdy, kto choć trochę interesuje się popkulturą, kojarzy zdanie wykrzykiwane w podziemiach przez Brada Pitta: "Pierwsza zasada klubu walki to nie mówić o klubie walki!". Emocjonujący, znakomity film Davida Finchera jest przykładem ekranizacji, która zdecydowanie pomogła literackiemu pierwowzorowi, (który ja osobiście stawiam nieco wyżej) zaistnieć w popkulturze i przebić się do szerszego grona odbiorców. Powieść z 1996 roku, opowiadająca o zblazowanym, znudzonym swoim dostatnim lecz pustym życiem japiszonie, który złorzeczy całemu chylącemu się ku upadkowi światu i wyzywa go na krwawy pojedynek, jest wściekłym wrzaskiem skierowanym do reprezentantów pokolenia X. Wrzaskiem, który nie cichnie nawet po zamknięciu książki.