sobota, 26 sierpnia 2017

Dziennik

Osaczona

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Już po kilku pierwszych stronach Dziennika czytelnik dowiaduje się, że jest mężczyzną , Peterem Wilmotem, czyli „jednym żałosnym workiem gówna”. W jego życiu istnieją trzy kobiety – dwunastoletnia córka, żona i matka, a on sam (czyli Ty, czytelniku) leży w śpiączce po nieudanej próbie samobójczej. Palahniuk wkłada nam w ręce dziennik pisany przez żonę Petera (Twoją żonę), z którego dowie się on kiedyś o wszystkim, co działo się podczas jego nieobecności. Autor przyzwyczaił już nas do oryginalnego prowadzenia fabuły, zaskoczeni więc nie jesteśmy. Jednak tym razem, jeszcze wyraźniej niż w poprzedniej powieści, widać różnicę w emocjach, które przeniósł na papier. To, co zaczęło się w Kołysance, tutaj idzie dalej.

Kim jest autorka dziennika i zarazem główna bohaterka powieści? Misty Marie Kleinman, pochodząca z osiedla „białych śmieci”, trafia do szkoły plastycznej, gdzie może rozwijać swój nadzwyczajny malarski talent. Poznaje tam Petera Wilmota (czyli Ciebie) – bogatego, próżnego chłopca z rodziny mieszkającej na wyspie Waytansea. Zakochana w nim po uszy, rezygnuje ze szkoły i porzuca marzenia o byciu sławną malarką na rzecz tego, czego nigdy w życiu nie miała – domu, pieniędzy i stabilności. Wyspa Waytansea to z początku obietnica raju, która jednak szybko okazuje się zupełnie czymś innym. Wszystko okazuje się czymś innym.

Mija dwanaście lat. Wyspa, po decyzji jej władz odnośnie do uruchomienia starego, zapomnianego hotelu, przeradza się w rozwrzeszczaną przystań letników i turystów. Wszędzie bilboardy, śmieci z logami firm, korki na ulicach, wszechobecny dźwięk klaksonów. Na domiar złego Peter próbuje (Ty próbujesz) się   zabić i zamienia się w warzywo. Misty, która z dnia na dzień musi sama  utrzymać rodzinę i opłacać horrendalne rachunki za leczenie męża (Twoje leczenie), staje u wrót alkoholizmu i moralnego upadku. I wtedy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. 


W domach, które remontował Peter (Ty remontowałeś), znikają pomieszczenia, zamurowane płytami z regipsu. Gdy rozwalić płyty, za każdą z nich widać jakieś straszne, wulgarne teksty wypisane na ścianach. A teściowa i córka wydają się knuć jakiś tajemny plan przeciwko Misty, namawiając ją uporczywie do ponownego malowania obrazów. Mało tego, Misty zaczyna nagle odczuwać, że spiskują wszyscy stali mieszkańcy wyspy, a ona sama jest czymś w rodzaju narzędzia w ich rękach. Atmosfera się zagęszcza, kobieta nie wie już, komu wierzyć i w co wierzyć. I nienawidzi Petera (Ciebie nienawidzi), że doprowadził do tej sytuacji.

Dziennik to najprostsza jak do tej pory powieść Palahniuka. Fabuła prowadzona jest bardzo linearnie – wątek na wyspie przeplata się z  historią z czasów studenckich, która cały czas dokłada nowe puzzle do układanki rozsypanej  przed czytelnikiem. Jest to znowu charakterystyczny styl pisania, gdzie dominują krótkie akapity, kompulsywne Palahniukowe refreny, dosadne i bijące po twarzy zdania. Po raz kolejny autor atakuje pusty, skomercjalizowany świat nieustannej konsumpcji, ale tym razem robi to przy okazji, gdzieś na drugim planie. 

Chuck Palahniuk nabrał dystansu do tego, co pisze. Było to już widać w poprzedniej Kołysance, gdzie zamiast nerwowego, literackiego krzyku dostaliśmy bardziej stonowaną, samoświadomą, wyrachowaną, groteskową opowieść grozy. I tu jest podobnie. Dziennik to przede wszystkim historia z dreszczykiem. Misty z dnia na dzień odkrywa, że nic w miasteczku, w którym żyje od dwunastu lat, nie jest tym, czym się jej zawsze wydawało. Otaczający ją świat powoli się wypacza, przekształcając w jakąś niesamowitą tragifarsę. Napięcie rośnie aż do piorunującego finału, który, jak to zwykle u Palahniuka bywa, eksploduje nam prosto w twarz.

Ale autor porusza jeszcze kilka innych, ważnych tematów, które wcześniej nie dałyby się wyraźnie zaznaczyć, przytłoczone antykonsumpcyjnym i antykomercyjnym kazaniem. Palahniuk pisze również o sztuce. Czym jest prawdziwa i płynąca z głębi duszy chęć pozostawienia czegoś dla potomności? Jak powstaje natchnienie i motywacja artysty? Czy prawdą jest, że prawdziwa sztuka rodzi się w cierpieniu? Że prawdziwy artysta musi być poważnie skonfliktowany nie tylko z resztą świata, ale i z własnym ciałem? Czy jeśli nie czujesz bólu, to tak naprawdę nie żyjesz? Czy sztuka to sposób na jakieś życie pozagrobowe? Życie we wspomnieniach nie tyle pojedynczych ludzi, ile całego świata?


Pisze, dlaczego świat taki jak ten na wyspie Waytansea, już niedługo będzie tylko wspomnieniem. Czym jest nasza ludzka, wiecznie żywa potrzeba oznaczania swego terytorium? Ptaki śpiewają, psy sikają na drzewa. A ludzie? Ludzie żyjący w wielkich aglomeracjach, w ogromnej wspólnocie powietrza, chorób, komercji, narkotyków i hałasów? Nie mają szans na wykrojenie sobie jakiejś własnej, osobistej enklawy. Dlatego szukamy takich miejsc jak wyspa z powieści. Zapominamy jednak o tym, że wszyscy ich szukają i w końcu na nich też pojawią się telebimy z reklamami i smog w powietrzu.

W Dzienniku czytamy też o naszym przeznaczeniu i śmierci. Czytamy o teoriach Carla Gustava Junga, o syndromie Stendhala, o metodzie Stanisławskiego, o  antropocentrycznej metodzie na interpretację wszystkiego, co nas otacza. O tym, że wielkie fortuny powstają na czyimś nieszczęściu. Że każdy z nas pisze swój własny dziennik, maluje swój własny autoportret. I ostatecznie czytamy po prostu całkiem niezły thriller z elementami grozy. 

Następna w kolejce jest jedna z najbardziej znanych, kontrowersyjnych i szaleńczych powieści Chucka Palahniuka, Opętani. Podobno podczas publicznych odczytów niektórzy słuchacze tracili przytomność – już nie mogę się doczekać.

Tytuł: Dziennik
Tytuł oryginalny: Diary
Autor: Chuck Palahniuk
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawca: Niebieska studnia
Data wydania: 2008
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 288
ISBN: 9788360979051

2 komentarze:

  1. O, tym razem to u Palahniuka ciekawa odskocznia, skoro krytyka współczesnego świata jest dopiero na drugim planie. Zaintrygował mnie ten wątek ze spiskowaniem i tajemnicą łudzi na wyspie, bo choć u autora są tajemnice, to ta wydaje się być szczególnie dużą. I jestem ciekawa tych refleksji dotyczących ponadczasowych problemów oraz sztuki - nie przypominam sobie, aby w tych książkach, które czytałam, Palahniuk o niej mówił, choć z drugiej strony mogłam po prostu zapomnieć, gdyż wiele czytałam dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palahniuk staje się coraz bardziej refleksyjny, ułożony. Choć niektórymi scenami w "Dzienniku" naprawdę potrafi przywalić. Dla mnie jedna z największych zagadek to "Opętani", które będę czytał jako następne. Zbiór krótkich szokujących opowieści, powiązanych wspólnym tematem. Palahniuk pisał o "Opętanych", że chciał zrobić horror realistyczny, przedstawić "grozę dnia codziennego". Będzie mocno.

      Usuń