Mózg w Doopie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Mutanci–celebryci, produkty kultury masowej, nadęte bubki i samolubne indywidua. Podobne epitety można by mnożyć, jeśli chodzi o „X-Statix” – grupę X-Ludzi, która na samym początku dwudziestego pierwszego wieku zastąpiła X-Force, symbol lat dziewięćdziesiątych. Wydawnictwo Mucha Comics kończy właśnie trzytomową opowieść o najbardziej antypatycznych mutantach Marvela.
Drugi tom „X-Statix” zakończył się historią „Powrót z martwych”, która w ostatecznym rozrachunku okazała się pierwszym gwoździem do trumny całej serii. Peter Milligan i Michael Allred mieli szalony pomysł – „Di Another Day” miało opowiadać o księżnej Dianie wskrzeszonej cudownym zrządzeniem losu. Marvel pod naciskiem „wysoko postawionych notabli” zablokował projekt w proponowanej postaci a autorzy musieli sporo poprzerabiać. Henrietta Hunter, brytyjska gwiazda pop przywrócona z martwych, przypomina oczywiście Lady Di, ale nie ma to takiej siły rażenia, jaką miałoby w oryginale. Czy to z powodu malejącej sprzedaży, czy przez podcięte skrzydła, Peter Milligan napisał jeszcze osiem odcinków i zakończył serię na zeszycie numer 26 w październiku 2004 roku.


