Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wonder Woman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wonder Woman. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2024

Wonder Woman wg Grega Rucki

Ambasadorka pokoju


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Sporo już pisałem o Batmanie i Supermanie, przyszła więc w końcu pora wspomnieć o „tej trzeciej”. Księżniczka Diana, alias Wonder Woman, to najważniejsza kobieca postać w DC Comics, z tradycją sięgającą aż do roku 1941 – trzy lata po Kryptończyku i dwa lata po mrocznym rycerzu pojawia się ona, wojowniczka z Rajskiej Wyspy i jej ambasadorka w świecie ludzi. Sześćdziesiąt trzy lata po debiucie bohaterki, niejaki Greg Rucka rozpoczął jeden z najlepszych okresów w jej komiksowym życiu – całość jego runu ukazała się kilka lat temu nakładem Egmontu w trzytomowej edycji DC Deluxe.

czwartek, 18 kwietnia 2024

Wonder Woman. Historia: Amazonki

Uczta ekstremalna


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Waleczna amazonka była już raz główną bohaterką komiksu inicjatywy DC Black Label. Cztery lata temu Daniel Warren Johnson zaprosił czytelników na swoją „Martwą Ziemię”, w której Diana z Themiskiry żyła w postapokaliptycznej przyszłości. Dzisiaj udamy się w daleką przeszłość i to naprawdę bardzo odległą. I trochę umowną, wszak zagłębiamy się w świat greckich mitów. W uniwersum DC są one może trochę bardziej rzeczywiste niż w naszym świecie – istnienie dzielnych amazonek jest tam faktem.

„Wonder Woman. Historia” zaplanowana była na trzy trylogie (!). Dziś czytamy pierwszą z nich – trzyczęściowe „Amazonki” ze scenariuszem Kelly Sue DeConnick i rysunkami (choć to mało powiedziane) trojga artystów. „Amazonki” przygotowują grunt pod pojawienia się księżniczki Diany. Tak, to możemy zdradzić – główną, bardzo odmienioną w porównaniu do powszechnie obowiązującej wersji, bohaterką jest matka Diany, Hippolita. Dlaczego odmienioną? Otóż, w wersji DeConnick Hippolita jest zwykłą ludzką kobietą, akuszerką mieszkającą w starożytnych Atenach. Z kolei obecną mainstreamową Hippolitę wymyślił słynny George Perez w 1987 roku, kiedy to wystartowała pierwsza pokryzysowa (a druga w ogóle) seria „Wonder Woman”. Hippolita została wówczas stworzona wraz z innymi Amazonkami przez zbuntowane greckie boginie z dusz zmarłych kobiet i już od samego początku była królową całego społeczeństwa Rajskiej Wyspy.

niedziela, 26 listopada 2023

JLA

Superhero na sterydach


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Grant Morrison zrobił dla DC Comics naprawdę wiele. Każda seria, którą stworzył dla tego wydawnictwa, zdobywała rozgłos, uznanie, ale i budziła kontrowersje. Jedną z nich była „JLA” przywracająca do życia legendę oryginału starszego niemal o czterdzieści lat. Justice League of America, czyli po prostu Amerykańska Liga Sprawiedliwości – czy istnieje grupa superbohaterów DC bardziej rozpoznawalna od tej właśnie?

czwartek, 23 czerwca 2022

Trójca

Trzech na trzech


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Superman i Batman spotykają Wonder Woman. Jeszcze podczas zimnej wojny, jeszcze przed powstaniem Ligi Sprawiedliwości, jeszcze w czasach, gdy zarówno wzajemne relacje między bohaterami jak i złowieszcze plany superłotrów były proste… i dość banalne. „Wielka Trójca DC” rusza do akcji.

Co się dzieje? Ra’s Al Ghul, jeden z najbardziej „kreskówkowych” przeciwników Batmana, przerysowany i wręcz wyjęty z filmów o Jamesie Bondzie złoczyńca, znów chce „odnowić Ziemię”. Jego tajne oddziały, znane jako „Czystka”, wierne mu i posłuszne z nie wiadomo z jakiego powodu, szukają bliżej nieokreślonej, ale wiadomo, że groźnej, supertechnologii Lexa Luthora, aby podjąć kolejną próbę oczyszczenia naszej planety z jej mieszkańców. Z lodowych kajdan Antaktydy wyzwolony zostaje dziwaczny, mroczny bliźniak Supermana, znany jako Bizarro a z Themiskiry przybywa zła, zepsuta do szpiku kości, Amazonka i razem dołączają do Głowy Demona (czyli, jak to już wiemy z „Narodzin Demona”, samego Ra’sa Al Ghula).

niedziela, 5 września 2021

Wonder Woman. Martwa Ziemia

Druga szansa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Bohaterką kolejnego komiksu, wydanego pod egidą „DC Black Label”, jest Diana z Temiskiry dobrze nam znana jako Wonder Woman. No, w końcu wychodzimy poza batmanowskie klimaty – bo to właśnie jego świat zdominował dotychczasowe komiksy cyklu. Okazuje się jednak, że tak właściwie opuszczamy uniwersum DC Comics„Wonder Woman. Martwa Ziemia” zabiera nas w odległą przyszłość, w której superbohaterski świat, znany z mainstreamu DC, już dawno nie istnieje.

Ziemia została zniszczona podczas globalnej wojny jądrowej – „Wielki Ogień” wypalił całkowicie zarówno cywilizację, świat przyrody i resztki ludzkiej nadziei. Jest gorzej niż w wiadomych filmach z Melem Gibsonem – zmutowane zwierzęta, nazywane „hydrami”, atakują niedobitki naszego gatunku, ukrywającego się (jak na razie skutecznie) w madmaxowych osiedlach na jałowych pustyniach. Pewnego dnia grupka nastolatków, wysłana z jednej z ludzkich enklaw, spotyka kobietę, której umiejętności wychodzą daleko poza ich najśmielsze wyobrażenia. Oto Diana z Temiskiry, Wonder Woman, najpotężniejsza kobieta w historii – zabrana do ludzkiej siedziby, z której pochodzą napotkani młodzi myśliwi, rozpala przed jej mieszkańcami światełko nadziei. Jeszcze nie wszystko stracone – ludzkość przetrwa, jeśli dotrze do ojczyzny amazonek. No dobrze, ale czy można ufać tej kobiecie? Skąd się ona tu wzięła, całe dekady po tym, jak żyła w świecie chylącym się ku upadkowi i wręcz dopraszającym się „Wielkiego Ognia”?

niedziela, 18 kwietnia 2021

Kingdom Come

Niekończąca się bitwa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto za sprawą Egmontu, z miesięcznym opóźnieniem, pojawił się właśnie w Polsce jeden z najgłośniejszych i chyba najważniejszych komiksów w historii uniwersum Detective Comics. Mogliśmy go przeczytać już szesnaście lat temu – jeśli ktoś przegapił, teraz ma szansę nadrobić. Choć w przypadku tego komiksu sprawa jest jasna – powinni to uczynić przede wszystkim fani komiksu superbohaterskiego.

Umierający w szpitalu Wesley Dodds, słynny Sandman Złotej Ery, mówi siedzącemu w nogach łóżka pastorowi Normanowi McCayowi, że nadchodzi Armageddon. Apokalipsa opisana przez Świętego Jana już niedługo się zacznie – ale zamiast demonów, aniołów śmierci, plag i bestii wezmą w niej udział superbohaterowie. Norman McCay sam zaczyna wkrótce doświadczać apokaliptycznych wizji – świat płonie i nic nie jest w stanie go uratować. Gdy do pastora przybywa tajemnicza istota spoza czasu, znana fanom Detective Comics znają jako Spectre i staje się dla bohatera staje się kimś w rodzaju ducha przyszłych Świąt Bożego Narodzenia, a sam McCay przyjmuje rolę Jana Ewangelisty, wiemy już, że nie mamy do czynienia ze zwykłym komiksem superbohaterskim. Mark Waid i Alex Ross stworzyli dzieło, które wychodzi poza sztywne ramy historii obrazkowych ze świata DC – „Kingdom Come” jest metakomiksem opisującym pewien trend powstały w latach dziewięćdziesiątych i przeciwstawiającym mu wartości, o których wielu twórców w tamtych czasach zdawało się już nie pamiętać.