Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Simpson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Simpson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 listopada 2020

Hellblazer. Garth Ennis. Tom 3

Rozliczenia

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Piąty już zbiorczy tom „Hellblazera” od Egmontu jest jednocześnie trzecim i ostatnim, za scenariusz którego odpowiada Garth Ennis. Opasłe, ponad pięćsetstronicowe, tomiszcze to potężna dawka charakterystycznej, obrazoburczej i bardzo niegrzecznej narracji autora przyszłego „Kaznodziei”, który brał właśnie potężny rozbieg do swego najgłośniejszego dzieła. John Constantine dopiero co odbił się od dna i wypłynął na powierzchnię.

Uliczny angielski mag i egzorcysta-samouk wyszedł pod koniec drugiego tomu na prostą. Przestał tarzać się we własnym nieszczęściu i łkać po rozstaniu z „największą miłością swego życia”. Uświadomił sobie, że co prawda może upaść nawet leżąc, ale nie znajdzie w ten sposób ukojenia i sensu życia. Świadomy tego, że już zawsze obracał będzie piękno w brzydotę, miłość w nienawiść i zaufanie w zdradę, postanawia żyć dalej. Na początek zmiana klimatu i podróż do Stanów Zjednoczonych.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Hellblazer. Garth Ennis. Tom 2

Jak być diabłem diabła?

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Garth Ennis, drugi (po Jamesie Delano) scenarzysta „Hellblazera”, napisał aż czterdzieści siedem odcinków tej najdłużej wydawanej serii „DC Vertigo”. Jej ostatni, trzechsetny odcinek, wydany został w roku 2013 – zarówno wtedy jak i teraz, „era Ennisa” uznawana jest za najlepszy i najbardziej znaczący okres w dziejach serii. Cały run komiksowego, irlandzkiego łobuza, zebrany został w trzech tomach zbiorczych – dziś czytamy drugi, w którym Ennis zaczął coraz wyraźniej definiować swój sposób na komiks.

John Constantine, główny bohater „Hellblazera” to, według tego, co napisał Warren Ellis w przezabawnym wstępie, którego nie wolno pominąć, „magiczny detektyw rodem z tańszej tradycji Chandlerowskiej i jeden z najbardziej złożonych bohaterów literatury grozy”. W pierwszym tomie pokonał raka płuc (upokorzył przy tym i zagrał na nosie diabelskim zastępom, z Pierwszym Upadłym na czele, który od tego momentu wprost marzy o przypiekaniu go na żywym ogniu przez wieczność); odrzucił awanse Króla Wampirów; egzorcyzmował pewien pub; pokonał demona, który kiedyś opętał Kubę Rozpruwacza, a teraz po stu latach powrócił na londyńskie ulice – ale przede wszystkim dał się poznać jako człowiek z krwi i kości. Taki który kocha, nienawidzi, czuje, błądzi, ulega słabościom i stara się postępować dobrze, choć nie zawsze mu to wychodzi.

niedziela, 7 czerwca 2020

Hellblazer. Garth Ennis. Tom 1

Diabłu na pohybel

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Egmont przedstawia polskim czytelnikom jedną z najbardziej popularnych serii komiksowych linii DC Vertigo. Robi to trochę nie po kolei – w zeszłym roku wyszły dwa zbiorcze albumy runu Briana Azzarello, a teraz dopiero pierwszy tom autorstwa Gartha Ennisa. Irlandzki scenarzysta zaczął pisać „Hellblazera” sto numerów i dziewięć lat wcześniej niż autor „100 naboi”. Teraz jego komiks trafia do Polski (choć tak właściwie jest to w dużej części ponowna wizyta).

Dwie trzecie runu Gartha Ennisa już się przecież w Polsce ukazało. W latach 2008-2010 to właśnie Egmont wydał pięć komiksów „Hellblazera” zbierających dwadzieścia osiem odcinków z czterdziestu siedmiu, które napisał Ennis. Teraz prawdopodobnie otrzymamy całość w trzech wielkich tomach – pierwszy zawiera ich piętnaście i skupia się na początkach kariery autora za oceanem. Ennis dołączył do Detective Comics na początku 1991 roku, kiedy to o DC Vertigo nikt jeszcze nawet nie myślał, a seria „Hellblazer” liczyła już czterdzieści odcinków. Głównym bohaterem był oczywiście John Constantine – londyński uliczny mag, pogromca demonów, okultystyczny detektyw, egzorcysta, nałogowy palacz, manipulant, hochsztapler, cwaniak, bywalec najpodlejszych klubów i sobowtór Stinga. Pierwszym scenarzystą serii był Jamie Delano, Brytyjczyk z Northampton, czyli ziomek „ojca” Johna Constantine’a – Alana Moore’a, który stworzył go w 1985 roku na potrzeby swej „Sagi o potworze z bagien”. Okres Delano to przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – między wszystkimi paranormalnymi i okultystycznymi przygodami, scenarzysta poupychał sporo komentarzy do współczesnej mu sytuacji społecznej Wielkiej Brytanii późnych rządów Margaret Thatcher.