Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilfredo Torres. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilfredo Torres. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lipca 2023

Homar Johnson. Tom 1

Sprawiedliwość czeka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

A teraz pora na kolejną serię ze świata wykreowanego przez niesamowitego Mike’a Mignolę i jego kumpli z Dark Horse Comics. Będzie bardzo retro i skrajnie pulpowo – paski komiksowe z amerykańskich gazet sprzed dziewięćdziesięciu lat i powieści groszowe zmaterializują się w formie współczesnego komiksu z „Mignolaverse”.

Egmont sięga po kolejne komiksy z tego uniwersum. Główne serie były dwie – „Hellboy” i „B.B.P.O.”. Potem wyszedł trzytomowy „Abe Sapien” – spin-off tej drugiej. Teraz czytamy pierwszy zbiorczy tom „Homara Johnsona”, czyli komiksu mniej związanego z powyższymi – oto przygody dziwacznego, brutalnego i nieco pokracznego super-anty-bohatera Nowego Jorku z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Homar Johnson zadebiutował w „Szkatułce pełnej zła” zamieszczonej w drugim zbiorczym tomie „Hellboya”. Teraz znajdujemy go w roli głównej jako nocnego mściciela, kolesia w czarnym kostiumie i w absurdalnych goglach na głowie. Bezlitośnie rozprawia się z różnej maści przestępcami i bandytami Nowego Jorku, konsekwentnie pozostawiając na ich czołach swój znak firmowy – wypalony znak szczypiec. Homar nie boi się używać śmiercionośnej broni ze skutkiem, do jakiego została zbudowana – zupełnie jak bohaterowie komiksów z epoki przed narodzinami Supermana i Batmana (choć ten drugi w pierwszych swych przygodach też wcale święty nie był).

czwartek, 30 września 2021

Era kwantowa

Lemire, zwolnij pan trochę!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksowy projekt Jeffa Lemire’a o nazwie „Czarny Młot” odniósł większy sukces niż autor się spodziewał. Bardzo szybko zaczęły powstawać spin-offy – „Sherlock Frankenstein i Legion Zła” oraz „Doktor Star i królestwo straconej przyszłości”. Dziś pora na trzeci – nastała „Era kwantowa”.

Akcja komiksu toczy się na dwóch planach czasowych. Pierwszy z nich to mniej więcej początek dwudziestego drugiego stulecia, kiedy to Spiral City chronione jest przez nowych, młodocianych superbohaterów, nazywających się „Ligą Kwantową”. Lider grupy, mózgowiec Archive, zgłębia w wolnych chwilach historię – zastanawia się, gdzie podziali się herosi dwudziestego wieku, zaginieni po walce z Antybogiem. Drugi plan czasowy zabiera nas dwadzieścia pięć lat w przyszłość – Spiral City rządzone jest przez totalitarny reżim, bezlitośnie tępiący wszelkie pozaziemskie przejawy inteligentnego życia. Młody zmiennokształtny Marsjanin, ma już dość ukrywania się i wplątuje się w niezłą aferę. Spotyka niedobitki nie istniejącej już Ligi Kwantowej – razem postanawiają „w końcu coś z tym zrobić” i obalić tyranię. Ale to nie wszystko. Cała historia ma jeszcze drugie dno – spotkamy również niektórych członków starej grupy Czarnego Młota. Jeśli chodzi o ich dalsze losy, to nie dowiemy się niczego ponad to, co widzieliśmy w pierwszym tomie „Ery zagłady”, ale otrzymamy kolejne poszerzenie całościowego obrazu.

czwartek, 23 lipca 2020

Moon Knight, vol. 8

Niech obłęd cię prowadzi

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jeff Lemire powraca! Towarzyszy mu rysownik Greg Smallwood – razem reaktywują postać Marca Spectora, alias „Moon Knight”. Znamy „Łasucha”, „Royal City”, „Czarnego Młota”, „Gideon Falls”, „Green Arrow” i kilka innych perełek, które napisał Lemire. I tym razem autor również nie zawodzi.

Moon Knight został wymyślony w 1975 roku przez Douga Moencha i Dona Perlina. Po kilku występach w najróżniejszych komiksach Marvela doczekał się w końcu własnej serii. Pod koniec 1980 roku wystartowała seria „Moon Knight” ze scenariuszem Moencha i rysunkami samego Billa Sienkiewicza (drugi odcinek tej serii dołączono do omawianego dziś komiksu). Na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat powstawały kolejne serie z tym bohaterem, ale szybko odchodziły w niebyt – wydany właśnie przez Egmont „Moon Knight” to już ósma z nich. Otrzymujemy komplet czternastu odcinków wydanych w 2016 i 2017 roku – wszystkie były częścią nowej inicjatywy wydawniczej, noszącej nazwę „All-New, All-Different Marvel”. Uniwersum Marvela uległo poważnym zmianom („kryzysowi” według nomenklatury Detective Comics), co przełożyło się na rewolucje u wielu bohaterów. Jedna z nich dotknęła pewnego drugoligowego pogromcy zła – Marca Spectora.