Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patrick Zircher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patrick Zircher. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 września 2023

Deadpool i Cable. Tom 2

Razem do końca (prawie)!

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Drugi zbiorczy tom „Deadpool i Cable” to jeszcze więcej dobrej (choć specyficznej) rozrywki i marvelowskiej superbohaterszczyzny. Scenariusze pisze cały czas słynny Fabian Nicieza (i robi to świetnie!) a rysuje już kilku grafików. Cable kończy z półśrodkami i zaczyna realizować swój kontrowersyjny (choć to mało powiedziane) projekt „ulepszania świata”.

Pierwszy tom zawierał aż dwadzieścia trzy odcinki serii „Cable & Deadpool” (teraz to niewiarygodne, ale w pierwszej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku, czyli zanim za Deadpoola przebrał się Ryan Reynolds, to Cable był popularniejszym komiksowym bohaterem). Drugi tom zawiera resztę (czyli pozostałe dwadzieścia siedem) plus zeszyt specjalny – „Deadpool/GLI. Summer Fun Spectacular”. Pierwsza strona pierwszego odcinka (podobnie jak wszystkie pierwsze strony wszystkich zeszytów tejże serii) to przełamywanie czwartej ściany – zabawne wprowadzenie czytelnika do historii i przypomnienie ostatnich wydarzeń. Cable i jego poplecznicy czują się już bardzo bezpiecznie na „Providence” – sztucznej wyspie na południowym Pacyfiku, zbudowanej z resztek celestiańskiej technologii. Providence jest „rajem i celem wszystkich intelektualnych uchodźców szukających utopijnego stylu życia”. Cable chce objąć swą utopią cały świat i zrobi wszystko, aby mu się to udało.

niedziela, 17 września 2023

Deadpool i Cable. Tom 1

Ślizg dla dwóch!

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Deadpool i Cable zajęli swego czasu siódme miejsce w komiksowym rankingu „10 greatest buddy teams” wszechczasów. Ba, Josh Brolin musiał zdjąć na chwilę kostium Thanosa, aby zagrać Cable’a w drugim „Deadpoolu” – ci dwaj kolesie faktycznie mają się ku sobie (ok, pod koniec omawianego dziś tomu niby pół żartem, ale i półserio, pojawia się sugestia, że Deadpoola ciągnie do Cable’a a nie odwrotnie i ma z tym coś wspólnego olejek do opalania i środek WD-40). W 2004 roku po potencjał drzemiący w ich wzajemnej relacji postanowili sięgnąć włodarze Marvela.

Na początku dwudziestego pierwszego wieku obaj bohaterowie mieli własne serie. Obie zakończyły się we wrześniu 2002 roku z powodu niezadowalających wyników sprzedażowych. Na miejsce „Deadpoola” wszedł „Agent X”, o czym całkiem niedawno pisałem, a „Cable’a” zastąpił „Soldier X”. Jesienią 2002 roku te wszystkie literki „X” zaczęły się dość mocno panoszyć w tytułach, które próbowano ratować od upadku („X-Force” zamieniło się na „X-Statix” chociażby). Ale i to nie pomogło – trzeba było wymyślić coś nowego. Gail Simone pogodziła się z Marvelem i pod koniec 2003 roku wróciła na chwilę do pisania, aby przywrócić Deadpoola do życia – opowiadają o tym ostatnie odcinki dziesiątego tomu „Deadpool Classic”. Wszystko po to, aby wrzucić go i Cable’a do zupełnie nowego tytułu – wszak istniał precedens. W 1972 Luke Cage i Iron Fist zaczęli współpracować w serii „Power Man and Iron Fist” i wyszło im to na dobre.