Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glen Fabry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glen Fabry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 maja 2022

Batman/Sędzia Dredd. Wszystkie spotkania

Bez trzymanki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Crossovery w komiksie amerykańskim były w latach dziewięćdziesiątych chlebem powszednim. Te, o których opowiemy dzisiaj są szczególne z jednego powodu – amerykański Batman spotyka brytyjskiego Sędziego Dredda. Oto pięć konfrontacji jednego z najważniejszych europejskich bohaterów komiksowych z człowiekiem-nietoperzem i… Lobo!

Niezapomniane wydawnictwo „TM-Semic”, które trzydzieści lat temu zawojowało polski rynek komiksowy, oprócz miesięcznych serii zeszytowych bardzo szybko zaczęło publikować albumy specjalne o powiększonej ilości stron – ukazywały się w mniej więcej kwartalnym rygorze wydawniczym. W drugiej połowie 1993 roku otrzymaliśmy pierwszy komiks wydrukowany na papierze kredowym – „Batman/Judge Dredd. Sąd nad Gotham” ze scenariuszem Alana Granta i Johna Wagnera oraz ilustracjami faceta, który stał się dość szybko swego rodzaju ikoną dla czytelników TM-Semic. Simon Bisley fascynował i odrzucał jednocześnie – jego specyficzną „kreskę” można kochać lub nienawidzić, ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Polskie wydawnictwo, wydając ten album, zdecydowało się na ryzykowny krok, który nie do końca zwrócił się finansowo, ale na pewno zapisał się WIELKIMI literami w jego niezbyt długiej historii.

piątek, 5 stycznia 2018

Sandman: Noce nieskończone

Siedmiu wspaniałych

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pomiędzy styczniem 1989 roku i lutym 1996 w świecie komiksu panował Sandman. Seria złożona z siedemdziesięciu pięciu odcinków podbiła serca zarówno czytelników, jak i krytyków. Została obsypana nagrodami i zapisała się na zawsze w historii nie tylko komiksu, lecz po prostu literatury. Neil Gaiman postanowił wrócić po siedmiu latach do świata snów i w 2003 roku, wraz z siedmioma zaprzyjaźnionymi grafikami, stworzył kolejne arcydzieło – Noce nieskończone.

Głównym bohaterem Sandmana jest Morfeusz, zwany też Snem. To spersonifikowana idea marzeń sennych, czyli tego elementu ludzkiej egzystencji, który jest z nią związany od zarania dziejów. Morfeusz ma szóstkę rodzeństwa, razem stanowią rodzinę Nieskończonych. Są to uosobienia odwiecznych, starszych niż kosmos idei, archetypów i wzorców wpływających na życie wszystkich rozumnych ras we wszechświecie. To nie gaimanowscy bogowie – w Nieskończonych nie trzeba wierzyć, aby istnieli. Byli przed naszym wszechświatem i będą po jego końcu. Gaiman, poproszony o krótkie podsumowanie tego, o czym był Sandman, powiedział: „Władca snów odkrywa, że każdy musi się zmienić bądź umrzeć i dokonuje wyboru”.

Właśnie o tym przede wszystkim jest Sandman. Ta wspaniała opowieść o opowieściach zadaje pytanie o potrzebę istnienia niezmiennych wartości w nowoczesnym, nieustannie zmieniającym się świecie. Morfeusz i jego rodzeństwo uczłowieczają się coraz bardziej, zsuwają się z zajmowanego od zawsze piedestału. Noce nieskończone są powrotem do ich przeszłości, do prapoczątków wszelkiego istnienia, kiedy to rodzeństwo było całkowicie oderwane od ludzkich spraw. Były to byty prawdziwie nieskończone.