Bogowie nadal jak ludzie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Wydawnictwo Lost in Time wydało właśnie drugi, ostatni tom „Wieszcza”. Przed nami kolejne pięć opowieści z czasów starożytnej Grecji – razem z pewnym niewidomym starcem i jego towarzyszką przemierzymy ziemie Hellady początków pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Wtedy to olimpijscy bogowie mieli wyjątkowo mocny wpływ na życie śmiertelników. Albo ci ostatni tylko to sobie wmawiali…
„Księga pierwsza” składała się z pięciu opowieści, które snuł pojawiający się tu i ówdzie ślepiec. Słuchaczem był młody Homer poznający Bogów od tej strony, którą podświadomie znali chyba wszyscy, ale nikt tego głośno nie mówił. Bogowie byli jak ludzie – małostkowi, mściwi, okrutni, fałszywi i zazdrośni. Teraz to Homer jest niewidomym podróżnikiem, któremu towarzyszy oszpecona dziewczyna imieniem Kidyppe. Poznamy historię „Drugiej Tytanomachii”, czyli wielkiej wojny Tytanów z Olimpijczykami, która jest jednocześnie opowiedzianym na nowo mitem Syzyfa. Wraz z niejakim Deuteronem udamy się do miejsc, w których boskie prerogatywy zdają się być na wyciągnięcie ręki a różnica między boskością a człowieczeństwem wydaje się być wyjątkowo niewyraźna. Spotkamy młodego Belferona marzącego o tym, że kiedyś w przyszłości zostanie herosem jak Achilles czy Herakles. Weźmiemy udział w wojnie ze Spartiatami dowodzonymi przez bezlitosnego Aresa i zobaczymy jak ludzki spryt i determinacja mogą uporać się z – wydawać by się mogło – niepokonanymi przeciwnikami. A na sam koniec będziemy świadkami boskiego sądu nad Apollinem, podczas którego Homer stanie się głównym świadkiem oskarżenia (a może obrony?).

