Przygody w dżungli ciąg dalszy
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przygody niejakiego Maxa, który w 1972 roku przybył do małej brazylijskiej osady w poszukiwaniu swego ojca, nie zapowiadały się zbyt dramatycznie. Pod koniec pierwszego zbiorczego tomu, wydanego przez Lost in Time w 2022 roku, okazały się jednak bardzo niebezpieczne – Max ledwo ocalił swoje życie. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca – musi przeżyć jeszcze dwa odcinki.
Drugi zbiorczy tom „Parszywego drania” składa się właśnie z nich – dwóch odcinków zamykających całą opowieść. Max jest w położeniu nie do pozazdroszczenia. Utkwił w dżungli z niebezpiecznym starcem, który ewidentnie wykorzystuje go do własnych, nie do końca jasnych celów. Grożą mu niebezpieczna przyroda, gang handlarzy żywym towarem, dybiący na jego życie, wspomniany przerażający staruch - a nade wszystko jego własna naiwność, prostoduszność i brak doświadczenia. Listę aktorów tego dramatu uzupełniają jeszcze dwie sprytne, młode sanitariuszki uciekające przed wspomnianym gangiem oraz równie młoda Indianka Baia, którą również pozostawiliśmy pod koniec pierwszego tomu w niezbyt ciekawym położeniu.

