Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Waid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Waid. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2026

X-Men. Punkty zwrotne. Onslaught

Era cudów dobiega końca


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Onslaught” – oto przedostatnie „Punkty zwrotne” lat dziewięćdziesiątych. Mutanci Marvela zmierzą się z jednym z najpotężniejszych przeciwników w swojej historii. Ba, po raz pierwszy skorzystają z pomocy innych znanych drużyn – Avengers i Fantastycznej Czwórki. Lata dziewięćdziesiąte osiągnęły swe apogeum – to właśnie „Onslaught” kumuluje wszystkie cechy dekady w sposób najbardziej reprezentatywny.

W ostatnich „Punktach zwrotnych” mieliśmy do czynienia z „Przymierzem Falangi” – atakiem biocybernetycznego bytu, którego skrajna obcość nie przystawała do standardowego obrazu przeciwnika X-Men. Zaraz potem Marvel postanowił podjąć rękawicę rzuconą przez DC Comics, które najpierw „zabiło” Supermana a potem złamało kręgosłup Batmanowi – wielkie zmiany w status quo flagowych bohaterów napędzały sprzedaż. W komiksach ze Spider-Manem rozpoczęła się „Saga klonów” a świat X-Men został dosłownie zniszczony. W lutym 1995 roku ukazały się ostatnie zeszyty regularnych serii z mutantami a miesiąc później w ich miejsce weszły ich alternatywne wersje. Oto nastąpiła „Era Apocalypse’a” – czteromiesięczna odskocznia od mainstreamu, w której poznaliśmy równoległe uniwersum Marvela. To w nim ziściło się marzenie jednego z największych wrogów X-Men – Apocalypse podbił Ziemię i urządził nie-mutantom krwawą łaźnię.

czwartek, 12 marca 2026

Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora

Absurd etyki absolutnej


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W DC Black Label znowu przyszła pora na Supermana. Moim zdaniem jednak Kryptończyk nie ma szczęścia do tego imprintu. Tak jakby idea poważnych, osadzonych poza obowiązującym kontinuum komiksów DC szczególnie dobrze pasowała do Batmana (a nawet Wonder Woman), a w przypadku Człowieka ze Stali zawsze musi pójść coś nie tak.

A przecież genialne, dojrzałe komiksy z Supermanem istnieją (patrz: „All-Star Superman” Morrisona i Quitely’ego). Tymczasem w DC Black Label pojawił się fatalny „Superman. Rok pierwszy”, a teraz nieco lepszy co prawda, ale mimo wszystko nieudany „Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora”. Omawiany dziś komiks składa się z trzech części. Pierwsza wydana została w 2023 roku, a dwie kolejne – uwaga – dopiero jesienią 2025 roku. Scenarzysta Mark Waid („Kingdom Come”) i rysownik Bryan Hitch („Authority”) mówili w wywiadach, że „tak po prostu wyszło”. Pierwszy odcinek pojawił się na rynku, zanim na dobre wzięli się za kolejne, a opóźnienie wynikło z nagłego nawału pracy, jaki spadł w 2023 roku na nich obydwu.

niedziela, 1 czerwca 2025

Batman Ziemia niczyja. Tom 5. Owoce ziemi

Powrót rodziny


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto piąty z siedmiu wielkich, imponujących rozmiarami tomów „Ziemi niczyjej” – największego wydarzenia w uniwersum Batmana lat dziewięćdziesiątych. Mamy lato 1999 roku, okres totalnej nadprodukcji treści – dwadzieścia jeden zeszytów składających się na ten album wyszło w lipcu, sierpniu i wrześniu tego roku. Szaleństwo.

Wszystko zaczęło się od „Kataklizmu”, podczas którego wielkie trzęsienie ziemi całkowicie zniszczyło Gotham. „Wstrząsy wtórne” opowiedziały o pierwszych dniach po zagładzie a „Walka o Gotham” o rozpaczliwej batalii Batmana i Bruce’a Wayne’a o wsparcie reszty kraju dla umierającej metropolii. Batalii nieudanej – „Nowe zasady” otworzyły nowy okres w dziejach Mrocznego Miasta. Gotham zostało odizolowane od reszty Stanów Zjednoczonych, gwardia narodowa strzeże wszelkich wejść i wyjść z miasta, a ci, którzy w porę nie odeszli, skazani są na ekstremalnie trudną egzystencję. Prawie całe Gotham zostało podzielone na strefy kontrolowane przez bandy kierowane przez największych wrogów Batmana. Prawie? No tak – przecież zarówno gothamska policja, czyli tak zwani „Niebiescy Chłopcy”, jak i sam Mroczny Rycerz mają swoje dzielnice, których muszą bronić i kombinować jakby tu zwiększyć strefę wpływów. Gdzieś tam w mieście ukrywa się Oracle i wspiera Batmana swymi technologicznymi cudeńkami, Huntress działa jako Batgirl, a Azrael wykonuje zlecone przez Nietoperza misje specjalne. Ale ogólnie jest dramat – Gotham umiera.

czwartek, 14 września 2023

JLA. Wieża Babel

JLA wita wiek XXI


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Amerykańska Liga Sprawiedliwości to najsłynniejsza i najpopularniejsza superbohaterska grupa DC Comics. Nie była jednak przez cały czas grupą stabilną – zmieniały się jej składy, comiesięczne serie powstawały i upadały. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpił renesans „Justice League of America” – wszystko za sprawą Granta Morrisona. Ale… to nie o nim – przynajmniej dzisiaj – chciałbym opowiedzieć.

Dlaczego zatem w ogóle o nim wspominam? Morrison – z przerwami – pisał „JLA” od numeru pierwszego (styczeń 1997) do czterdziestego pierwszego (maj 2000). Niesamowity był to okres – w listopadzie „erę Morrisona” omówię dokładnie. Gdy w tak zwanym międzyczasie Szalony Szkot nie mógł dotrzymać redakcyjnych deadline’ów, w jego miejsce wchodził Mark Waid, doświadczony i uznany twórca odpowiedzialny chociażby za genialną opowieść „Kingdom Come”. A gdy Morrison odszedł z serii już na stałe, Waid został jej pełnoetatowym scenarzystą. Wydawnictwo Egmont wydało ostatnio album „JLA. Wieża Babel” w ramach cyklu „DC Deluxe”. Komiks ten wypełnia luki runu Morrisona i prezentuje pierwsze odcinki „JLA” po jego odejściu. I od razu rozwiewam wszelkie obawy – oczywiście warto znać odcinki Morrisona, aby w pełni cieszyć się fabułami Waida, ale zostało to wszystko napisane tak, że w sumie… nie trzeba.

wtorek, 31 stycznia 2023

Deadpool Classic. Tom 1

That '90s Show!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Deadpool zyskał ostatnio na popularności głównie dzięki swoim filmowym występom – oto człowiek z mocą skrajnie intensywnej regeneracji ciała, która nie pozwala mu umrzeć, nieco męczący gaduła, wesoły drań i huncwot. Ale zacznijmy od początku.

W lutym 2017 roku Egmont rozpoczął wydawanie „Deadpool Classic”, czyli cyklu zawierającego kompletny zestaw przygód wspomnianego bohatera. Pierwszy zbiorczy tom otwiera zatem dziewięćdziesiąty ósmy numer „The New Mutants” z grudnia 1990 roku, czyli komiksowy debiut Deadpoola. Rob Liefeld i Fabian Nicieza wprowadzają do świata mutantów Marvela zamaskowanego łowcę nagród, cyngla wynajętego przez niejakiego pana Tollivera. Jego celem – oczywiście lider Nowych Mutantów, Cable! Deadpool, czyli Wade Wilson w cywilu, jawna parodia starszego o dekadę bohatera DC o ksywie Deathstroke (który notabene nazywa się Slade Wilson!), to były agent CIA, były żołnierz sił zbrojnych USA oraz były uczestnik tajnego programu „Weapon X”, którego celem było „produkcja” superżołnierzy (Barry Windsor-Smith lubi to!).

niedziela, 18 kwietnia 2021

Kingdom Come

Niekończąca się bitwa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto za sprawą Egmontu, z miesięcznym opóźnieniem, pojawił się właśnie w Polsce jeden z najgłośniejszych i chyba najważniejszych komiksów w historii uniwersum Detective Comics. Mogliśmy go przeczytać już szesnaście lat temu – jeśli ktoś przegapił, teraz ma szansę nadrobić. Choć w przypadku tego komiksu sprawa jest jasna – powinni to uczynić przede wszystkim fani komiksu superbohaterskiego.

Umierający w szpitalu Wesley Dodds, słynny Sandman Złotej Ery, mówi siedzącemu w nogach łóżka pastorowi Normanowi McCayowi, że nadchodzi Armageddon. Apokalipsa opisana przez Świętego Jana już niedługo się zacznie – ale zamiast demonów, aniołów śmierci, plag i bestii wezmą w niej udział superbohaterowie. Norman McCay sam zaczyna wkrótce doświadczać apokaliptycznych wizji – świat płonie i nic nie jest w stanie go uratować. Gdy do pastora przybywa tajemnicza istota spoza czasu, znana fanom Detective Comics znają jako Spectre i staje się dla bohatera staje się kimś w rodzaju ducha przyszłych Świąt Bożego Narodzenia, a sam McCay przyjmuje rolę Jana Ewangelisty, wiemy już, że nie mamy do czynienia ze zwykłym komiksem superbohaterskim. Mark Waid i Alex Ross stworzyli dzieło, które wychodzi poza sztywne ramy historii obrazkowych ze świata DC – „Kingdom Come” jest metakomiksem opisującym pewien trend powstały w latach dziewięćdziesiątych i przeciwstawiającym mu wartości, o których wielu twórców w tamtych czasach zdawało się już nie pamiętać.

niedziela, 6 września 2020

X-Men. Era Apocalypse'a. Tom 1 - Świt

Największy koszmar Charlesa Xaviera

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


Uwaga, uwaga! Oto chyba najbardziej wyczekiwany komiks roku wśród wszystkich fanów niezapomnianego wydawnictwa TM-Semic. Moglibyśmy go przeczytać już dwadzieścia lat temu, gdyby rzeczone wydawnictwo nie zakończyło serii „X-Men”. Wtedy to, w lipcu 1997 roku, po pięćdziesięciu trzech numerach, pożegnaliśmy się z mutantami Marvela. TM-Semic zatrzymało się na komiksach, które w oryginale wyszły za oceanem w marcu 1994 roku – do omawianej dziś „Ery Apocalypse’a” zabrakło dosłownie roku. Event ten uchodzi za jeden z najważniejszych i najlepszych w dziejach mutantów – dzieją się tu rzeczy Niesamowite i Niesłychane. Na szczęście jest Mucha Comics, która uśmiecha się szeroko do czterdziestoletnich (choć nie tylko) fanów TM-Semic. Ale po kolei.