Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franz Kafka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franz Kafka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 stycznia 2018

Zamek

Jak należy gonić króliczka?

„Był późny wieczór, kiedy K. przybył. Wieś leżała pod głębokim śniegiem. Góry zamkowej nie było wcale widać, otoczyły ją mgły i mrok, nawet najsłabsze światełko nie zdradzało obecności wielkiego zamku. K. stał długo na drewnianym moście, wiodącym z gościńca do wsi i wpatrywał się w pozorną pustkę na górze.”

Tak się to zaczyna. A jak się kończy? Otóż wcale. Franz Kafka nie dokończył nigdy tej powieści. Schował ją do głębokiej szuflady i nakazał swojemu przyjacielowi, Maxowi Brodowi, zniszczenie wszystkiego po swojej śmierci. Brod tego nie uczynił. I otworzył interpretacyjną puszkę Pandory. Bo „Zamek” jest powieścią, której każdy akapit wprost woła o interpretację. Jak to działa?

Celem K. jest Zamek. Po to przecież odbył długą i wyczerpującą podróż, po to został sprowadzony. Zamek chce mieć geometrę na etacie. Ale na miejscu wszystko zdaje się temu przeczyć. Ciągle coś przeszkadza K. w zdobyciu zamkowej góry. Wójt twierdzi na przykład, że dla geometry nie ma tu zajęcia a powołanie z zamku to urzędnicza pomyłka. Kuriozalne zachowanie mieszkańców wioski, dziwnie upływający czas, zaspy śniegu – wszystko to jest barierą. A K. cały czas idzie po swoje. Niby prosta fabuła. Jednak czytanie „Zamku” w sposób dosłowny jest błędem. Bo o sile tej powieści nie świadczy to czym ta powieść jest, lecz wręcz odwrotnie – to, czym nie jest.

niedziela, 13 listopada 2016

Proces



Przeczytałem w końcu tą ikoniczną i legendarną powieść. Pierwsze skojarzenia, oparte na własnych doświadczeniach z popkulturą, to oczywiście David Lynch (prawie na każdym kroku), Ligotti i jego „horror korporacyjny”, oniryzm Brunona Schulza oraz nie tak dawno czytany Pamiętnik Znaleziony w Wannie Lema. A że trochę ostatnio poczytywałem tekstów w klimatach egzystencjalizmu – najpopularniejsza interpretacja, oparta na tej filozofii, nasuwa mi się siłą rzeczy. Kafka nie podziela optymizmu Camusa. Człowiek wolny bezgranicznie, samotny świadomy byt wśród mechanicznego otoczenia, nie mający żadnej egzystencjalnej podpory w zewnętrznej, wiecznie zrelatywizowanej rzeczywistości, nie wytrzymuje konfrontacji z światem (za „świat” można podstawić „aparat państwowy”, „prawo”, „życie”, „czas”, „przestrzeń” czy „nieskończoność”). Tylko nie „totalitaryzm” – tej drogi interpretacyjnej (jakże popularnej w odniesieniu do Procesu) nie przyjmuję. Nie pasuje mi rok powstania książki a o zdolności prekognicyjne Kafki bym nie posądzał.

Duża doza groteski, teatralnych rekwizytów, dusznych i klaustrofobicznych scenografii. To lubię. A nie daję maksymalnej oceny tylko przez swoje subiektywne odczucia – nie będę udawał mądrzejszego i wrażliwszego niż jestem.

Tytuł: Proces
Tytuł Oryginalny: Der Prozess
Autor: Franz Kafka
Tłumaczenie: Bruno Schulz
Wydawca: Wydawnictwo MG
Data wydania: sierpień 2014
Liczba stron: 448
ISBN: 9788377792070