Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 sierpnia 2026

Brama Orientu

Wiatr znad Bosforu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tytułową „Bramą Orientu” nazywany jest Stambuł, symboliczny punkt przejścia między kulturą europejską i azjatycką. W komiksie autorstwa Vittorio Giardino dojdzie tu do walki wywiadów, wyrafinowanych intryg szpiegowskich oraz nieustannych pościgów i ucieczek.

Pod koniec lata 1938 roku, na dwanaście miesięcy przed początkiem największego horroru w dziejach ludzkości, w Stambule pojawia się tajemniczy przybysz. Ktoś go ściga, prawdopodobnie Sowieci, wie zbyt dużo i jak to zwykle bywa znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Los chciał, że do stolicy Turcji trafia niejaki Max Fridman, były tajny agent francuskiego kontrwywiadu. Takich ludzi jak Fridman przygoda szuka sama – zatrzymany zaraz po zejściu z pokładu statku przez ponurych panów w garniturach, nasz bohater musi walczyć o życie. Na domiar złego/dobrego (zależy, jak spojrzeć) Max spotyka na swej drodze piękną nieznajomą, która skrywa swoje własne tajemnice.

czwartek, 28 listopada 2024

Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta

Wigilia ludzkiego umierania


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Zwykło się mówić, że w momencie śmierci życie przelatuje przed oczami. Głównemu bohaterowi nowego komiksu Kultury Gniewu przelatuje nie tylko życie przeszłe, ale również i przyszłe, pośmiertne, podtrzymywane przez niezliczone popkulturowe odniesienia do jego bardzo charakterystycznej i jednocześnie kontrowersyjnej twórczości. Romuald Giulivo i Jakub Rebelka pokazują w bardzo oryginalny sposób, jak wyglądał „Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta”.

10 marca 1937 roku Lovecraft trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Gdyby trochę bardziej dbał o siebie i zdecydował się na wizytę wcześniej, być może nie usłyszałby diagnozy w stylu: „zaburzenia trawienia, ostre dolegliwości bólowe, rozdęcie brzucha, bezsenność, rak jelita w fazie terminalnej”. Być może jego wnętrzności nie przypominałyby wtedy bluźnierczych potworów, które tak często spotykali bohaterowie jego opowiadań. Autorowi „Zewu Cthulhu” zostało pięć dni, umrze 15 marca – przez ten czas dokona wiwisekcji swego niezbyt wesołego i zbyt krótkiego życia, a także dowie się, jaką spuściznę po sobie zostawi. Niczym w dickensowskiej „Opowieści wigilijnej” odwiedzą go duchy dni przeszłych, pozna duchy dni przyszłych, a w przypadku teraźniejszości sam dla siebie jest duchem w wystarczającym stopniu. Specyficzna jest to wigilia, wszak poprzedza ona śmierć, a nie narodziny – choć w przypadku Howarda Phillipsa Lovecrafta „nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami”.

czwartek, 22 sierpnia 2024

Dylan Dog Batman. Cień nietoperza

Na stryczek Judasza!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Batman jest tym bohaterem, którego DC Comics wysyła na crossovery najczęściej. Najnowszy, wydany dopiero co za oceanem, jest chyba najbardziej niecodzienny i niespodziewany. Jest to crossover interkontynentalny – superbohaterski komiks amerykański spotyka komiks europejski i to wcale nie pochodzący z tego największego i najbogatszego źródła, jakim jest rynek frankofoński. DC Comics krzyżuje się bowiem ze specyficznym, włoskim uniwersum Dylana Doga!

Zwariowanego detektywa w czerwonej koszuli wymyślił w 1986 roku Tiziano Sclavi a sam komiks wydawany jest przez włoską oficynę Sergio Bonelli Editore. Dylan Dog działa wraz ze swoim asystentem Groucho (wyglądającym, cóż za niespodzianka, jak jeden z braci Marx) w Londynie i walczy z całą menażerią postaci z horrorów, świetnie bawiąc się przy okazji wszystkimi cechami tejże konwencji. Biedny awanturnik, mieszkający w zagraconym mieszkanku, oderwany od rzeczywistości, niedzisiejszy i nie potrafiący odmówić sobie wpakowania w kolejną paranormalną awanturę. Dylan Dog to „detektyw do spraw koszmarów, ale dni spędza w towarzystwie kobiet ze snów” – jak mówi Groucho. „Dylan Dog” jest drugim najlepiej sprzedającym się włoskim komiksem w historii – nic dziwnego, że to z nim w spółkę wszedł drugi najpopularniejszy bohater DC Comics.

niedziela, 5 maja 2024

Orły Rzymu

Miecze i sandały


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont znów serwuje polskim czytelnikom historyczno-przygodowy komiks frankofoński. I po raz kolejny jest to dobra decyzja – zwłaszcza że mamy do czynienia z jednym z najlepszych twórców europejskich. Enrico Marini tym razem zabierze nas w przeszłość odległą o dwa tysiące lat.

Całkiem niedawno zabrał nas do osiemnastego wieku przy okazji „Skorpiona”. W omawianych dziś „Orłach Rzymu” udamy się o wiele dalej – akcja rozciąga się między 9 rokiem p.n.e. a 19 rokiem n.e., czyli w okresie największej potęgi niedawno powstałego Imperium Rzymskiego. Cesarzem jest Oktawian August, który chce podbić Germanię tak, jak jego poprzednik Juliusz Cezar podbił Galię. Sytuacja jest jednak nieporównywalna – Germanie są ludem z o wiele mniejszym instynktem samozachowawczym, bijącym się tak, jakby jutra miało nie być i nierozpoznającym granicy, za którą walka o honor może skończyć się tylko hekatombą. Rzymianie walczą z nimi nieustannie, a gwarantami pokoju na podbitych ziemiach mają być synowie miejscowych wodzów wzięci do niewoli i wywiezieni do Rzymu. Jednym z nich jest Ermanamer, syn lidera plemienia Cherusków – jeden z dwóch głównych bohaterów „Orłów Rzymu”.

wtorek, 12 grudnia 2023

Dom Slaughterów. Tom 2. Szkarłat

Przypadek Edwina Slaughtera

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Non Stop Comics wydało niedawno najdziwniejszy, najbardziej ambitny i chyba najmniej zrozumiały po pierwszym czytaniu komiks z uniwersum „Coś zabija dzieciaki”. Główna seria ma już pięć tomów i fabularnie jest dość prosta. Spin-off zatytułowany „Dom Slaughterów” już taki nie jest. Czy to zaleta? Zdania będą zapewne podzielone.

Pierwszy tom „Domu Slaughterów” zawierał pięć odcinków i nosił tytuł „Znamię rzeźnika”. Perypetie Aarona Slaughtera wysłanego na tajemniczą misję charakteryzowały się zdecydowanie mniejszą ilością akcji w porównaniu z główną serią – dominował spokój, dziwny nastrój i groza nieco bardziej subtelna. Tom drugi („Szkarłat”) składa się z kolejnych pięciu zeszytów i opowiada zupełnie inną historię – jest nowy bohater i nowe tajemnice. Odejście od dynamicznej akcji, horroru cielesnego i pulpowej grozy jest jeszcze bardziej wyraźne – śmiem twierdzić, że jest to najbardziej statyczny fabularnie, wymagający skupienia i powtórnego odczytania komiks, jaki wydawnictwo Non Stop Comics wydało w tym roku.

wtorek, 26 września 2023

Izuna

Za gęsto

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Włoski scenarzysta Saverio Tenuta pisze komiksy fantasy z akcją osadzoną w feudalnej Japonii. Pełno tam magii, dziwnych stworów, ale i przemocy, zdrady i sromoty. Nakładem wydawnictwa Lost in Time ukazała się już jego trzecia opowieść – „Izuna”.

„Od niepamiętnych czasów wilki Izuna są obrońcami świętego drzewa Munemori, strzegąc ukrytego za magiczną zasłoną kamigakushi świata kami, któremu zagrażają stworzone z mroku demony noggo” – takim zdaniem rozpoczyna się krótki opis komiksu na stronie wydawcy. Taki tekst odsiewa zapewne wielu niezdecydowanych czytelników i jednocześnie utwierdza w przekonaniu tych niemal pewnych. Japoński folklor i legendy są tu bowiem o wiele bardziej eksploatowane niż w chociażby wydanej rok temu „Masce Fudo” – przez co „Izuna” jest dziełem niebywale hermetycznym i skierowanym do ściśle określonego grona odbiorców.

wtorek, 29 listopada 2022

Maska Fudo

Jest gęsto


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Maska Fudo” jest kolejną, imponującą rozmiarami i jakością wydania, propozycją wydawnictwa „Lost in Time”. Włoski twórca komiksowy, Saverio Tenuta, znowu zaprasza nas do czasów feudalnej Japonii – będzie przygodowo i emocjonująco, ale też krwawo, smutno i dość brutalnie.

Pół roku temu „Lost in Time” wydało „Legendę o szkarłatnych obłokach” – opowieść z czasów samurajów, gdzie baśniowość i umowność dominowały nad realizmem i zdrowym rozsądkiem. Średniowieczne fantasy, ale po japońsku. Teraz mamy „Maskę Fudo” tego samego autora – utrzymaną dokładnie w tej samej logice i stylistyce. Akcja toczy się w „283 roku Ery Shiranui”, tuż przed zaślubinami potężnego Szoguna Fujiwary z członkinią kasty „hinin”, czyli z nizin społecznych. Wielu daimyo (czyli potężnych magnatów i arystokratów japońskich) taka decyzja jest nie w smak – ale nie okazują zbyt żarliwie swego niezadowolenia. Wszak na usługach szoguna pozostaje podobno tajny oddział tajemniczej sekty Dojo Dokutsu, z budzącym skrajne przerażenie wojownikiem kryjącym twarz na tytułową „Maską Fudo”. Co jest prawdziwym celem szoguna? Co kryje się za decyzją małżeństwa z „hinin”? Czy wielki cesarz Japonii powinien się obawiać?

czwartek, 10 marca 2022

Mercy. Tom 3

Landrynkowe gore

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksowa seria „Mercy” dobiegła końca. Przed nami trzeci, ostatni tom. Zakładam, że znasz dwa poprzednie, skoro czytasz tę recenzję. Skoro tak, to wiesz już dokładnie, co potrzeba – ten tom nie różni się niczym od wcześniejszych. Nie zaskoczy cię – ani pozytywnie, ani negatywnie.

Dziewiętnastowieczne, malutkie miasteczko Woodsburgh, leżące nieopodal Seattle, uległo inwazji obcych. Nie wiadomo w sumie, czy przybyli oni z innej planety, czy innego świata – bramą, przez którą trafili do naszego jest pewien portal w kopalni, gdzie rozpoczęła się akcja pierwszego tomu. Pan Goodwill i panna Hellaine, tajemniczy przybysze „nie wiadomo skąd” pokazali już swoje prawdziwe oblicze. Są dziwnymi, niby-roślinnymi organizmami podszywającymi się pod prawdziwych ludzi i przejmującymi od swych ofiar szczątkowe ilości wspomnień i tożsamości. Fabuła drugiego tomu kończy się w bardzo ciekawym momencie – panna Hellaine, czy też tytułowa „Mercy”, czy w sumie diabli wiedzą co, zaczyna odczuwać współczucie dla naszego rodzaju, co stoi oczywiście w jawnej sprzeczności z naturą jej gatunku.

wtorek, 8 czerwca 2021

Mercy. Tom 2

Różowa inwazja

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Non Stop Comics kontynuuje „Mercy” – komiks autorstwa Mirki Andolfo, w którym horror miesza się z westernem i awanturniczą przygodą. No, przynajmniej tak określany jest w wielu recenzjach. Tymczasem wszystkich tych elementów jest tu jak na lekarstwo – a w ostatecznym rozrachunku to nawet dobrze. Wracamy do Stanów Zjednoczonych dziewiętnastego wieku w okolice Seattle.

Woodsburgh, małe miasteczko na Dzikim Zachodzie, ma swoją miejską legendę. Ponoć grasuje w nim „Diabeł”, który rozrywa na strzępy przypadkowych mieszkańców – wszystko wskazuje na to, że za pojawienie się potwora odpowiedzialny jest ród Swansonów. Lord Swanson przeprowadzał przed kilku laty jakieś dziwne eksperymenty w pobliskiej kopalni, gdzie doszło do tragedii. Straszliwe wydarzenia przeżyła jego żona Gloria, którą mieszkańcy cały czas obgadują za plecami. Tymczasem do Woodsburgh przybywa tajemnicza, przepiękna Lady Nolwenn Hellaine wraz ze swym lokajem, panem Goodwillem. Miasteczko zapomina na chwilę o swoich zgryzotach i w końcu coś się dzieje – panna Hellaine przykuwa wzrok, rozpala zmysły i hipnotyzuje. Ale również budzi pewien nieokreślony niepokój.

wtorek, 22 grudnia 2020

Mercy. Tom 1

Na razie rozbieg

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

A dziś trochę horroru, choć jest to groza bardzo „bezpieczna”, umowna i taka trochę halloweenowo-niepoważna. Mirka Andolfo, włoska scenarzystka i rysowniczka komiksowa, proponuje western wymieszany z twórczością Dickensa, Lovecrafta i przedstawiony w stylu nieco disneyowskim, choć ciążącym lekko w stronę japońskiej mangi dla dzieci.

„Mercy” to komiks wydany za oceanem w sześciu odcinkach pomiędzy marcem i wrześniem bieżącego roku nakładem „Image Comics”. Nasz polskie „Non Stop Comics” wzięło na razie dwa odcinki i wcisnęło ich malutką, zajmującą trzydzieści minut lektury, zawartość w piękną twardą okładkę – co trochę dziwi, bo inne komiksy Image, nawet dwukrotnie „grubsze” lądowały w miękkiej. Znajdujemy się w małym miasteczku o nazwie Woodsburgh, leżącym niedaleko Seattle. Mamy końcówkę dziewiętnastego wieku, starą kopalnię, w której przed laty doszło do bliżej niesprecyzowanej tragedii i małe miasteczko z obowiązkowym saloonem, domem publicznym i nieustającym nastrojem zagrożenia.

środa, 25 września 2019

Batman. Mroczny książę z bajki

Gotham w akwareli

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Najnowszy komiks „DC Deluxe” możemy przeczytać bez znajomości wydarzeń z głównych serii Detective Comics. Wydawnictwo to zaproponowało napisanie i narysowanie krótkiej opowieści o człowieku nietoperzu Enrico Mariniemu – znanemu europejskiemu twórcy. Marini otrzymał całkowitą swobodę twórczą – tak powstał „Batman. Mroczny książę z bajki”.

Otrzymujemy kolejny komiks z nietoperzowego kanonu – Batman kontra Joker. Najgroźniejszy przeciwnik mrocznego rycerza ma kłopoty – zawiódł swoją ukochaną Harley Quinn (zgubił jej prezent urodzinowy, czyli ukradziony, bezcenny naszyjnik) i pozbył się swojej ekipy (jedynym kompanem pozostał cierpiący na depresję i pragnący umrzeć klaun Archie). Joker wpada zatem na pewien plan – porywa małą, wygadaną, ośmioletnią dziewczynkę i żąda za nią dość specyficznego okupu. I to nie Batman, lecz Bruce Wayne jest jedynym człowiekiem, który może spełnić żądania szaleńca. Prosto nie będzie, gdyż w całą historię miesza się również Selina Kyle, znana wszystkim jako Catwoman, a Batman ma dodatkową motywację, aby znaleźć i uwolnić dziecko – ale to akurat pozostawię niedopowiedziane.