Heist comic
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Sporo było już alternatywnych wersji miasta Gotham. Wszystko zaczęło się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to w DC Comics doszło do prawdziwej ekspansji „elseworldów”. Inicjatywa wydawnicza „DC Black Label” opiera się niemal wyłącznie na tego rodzaju historiach. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego albumu – „Catwoman. Samotne miasto”.
Nie wiemy dokładnie, kiedy toczy się akcja – wystarczy nam informacja, że dziesięć lat w przyszłości w stosunku do teraźniejszości z komiksów mainstreamowych. Przed dekadą miała miejsce Noc Błazna – tragiczne w skutkach wydarzenie, podczas którego Joker i jego poplecznicy zaatakowali Gotham. Zginęli Batman, Nightwing, Robin i jeszcze kilku innych ważnych bohaterów. Alfred Pennyworth umarł jeszcze wcześniej z powodu ciężkiej choroby. Nowy burmistrz Gotham, znany wszystkim dobrze Harvey Dent, delegalizuje superbohaterstwo. Każdy zamaskowany, samozwańczy stróż prawa będzie ścigany z całą surowością. Wielu do tej pory negatywnych bohaterów ujawnia swoje tożsamości i cieszy się tą swego rodzaju amnestią. Dotyczy to również Seliny Kyle, dawnej Catwoman, która wychodzi po dziesięciu latach z więzienia (trafiła do niego zaraz po wspomnianej masakrze) i próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Po cywilnemu, bez masek i kostiumów, zgodnie z prawem.
