Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2019

Era supernowej

Testy wieszania niewiary

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Całkiem niedawno mieliśmy okazję przeczytać niezły „Piorun kulisty” Cixina Liu. Oszałamiające teorie nauk ścisłych urzeczywistniały się na kartach powieści i wywierały realny wpływ na życie dość płaskich, papierowych bohaterów. Fabuła taka sobie, można przyczepić się tego i owego, ale ogólnie bez większych zastrzeżeń. A teraz otrzymujemy kolejną powieść autora, napisaną jeszcze przed wspomnianym „Piorunem…” i entuzjastycznie przyjętą trylogią „Wspomnienie o przeszłości Ziemi”. W odległości kilku lat świetlnych od naszej planety wybucha supernowa.

Promieniowanie pochodzące z niewyobrażalnej eksplozji dociera do Ziemi. W jego wyniku wszyscy ludzie powyżej trzynastego roku życia umrą w ciągu kilku miesięcy, może roku. Wszyscy – na planecie zostaną tylko dzieci. Trzeba zatem szybko przekazać im niezbędne kompetencje – począwszy od skomplikowanej wiedzy akademickiej, poprzez obsługę fabryk, elektrowni, środków transportu, na medycynie i opiece nad niemowlętami skończywszy. Dzieci muszą „dorosnąć” w kilka miesięcy, aby przejąć panowanie nad Ziemią i utrzymać się przy życiu. Ludzkość musi przetrwać. Maluchy są w oczach dorosłych najbardziej niewinnymi przedstawicielami naszego gatunku i chłoną wiedzę jak gąbki – co może pójść źle?

sobota, 9 marca 2019

Piorun kulisty

Nauka, moja miłość

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Wspomnienie o przeszłości Ziemi”, trylogia hard science fiction autorstwa Cixina Liu, pod koniec pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku zawojowało Chiny a w 2014 roku ruszyła na podbój rynku anglojęzycznego. Tłumaczenie Kena Liu trafiło błyskawicznie do polskich translatorów – w kwietniu 2018 roku mogliśmy przeczytać „Koniec śmierci”, ostatnią część tej bardzo entuzjastycznie przyjętej serii. Taki sukces otwiera drogę dla kolejnych powieści – w Stanach Zjednoczonych dopiero co ukazał się „Ball Lightning” w przekładzie Joela Martinsena, a już po kilku miesiącach trafił do Polski.

„Piorun kulisty” to wcześniejsza powieść Cixina Liu, z akcją osadzoną w czasach nam współczesnych. Ma o wiele mniejszy rozmach i jest po prostu dużo bardziej „kameralna” w zakresie idei, scenografii i fabuły. Świat głównego bohatera, Chena, zostaje wywrócony do góry nogami w czternaste urodziny. Jego rodzice zostają dosłownie obróceni w popiół przez piorun kulisty, który podczas imprezy wpada do ich domu. Od tego momentu życie chłopaka, jak to sam przyznaje, zaczyna się od nowa, napędzane fascynacją tym na poły nadnaturalnym zjawiskiem. To ono uczyniło z niego sierotę oraz ogarnęło obsesją rozwiązania zagadki atmosferycznego fenomenu. „Kluczem do cudownego życia jest zafascynowanie się czymś” – jak powiadał jego ojciec. Słowa te, wyryte w umyśle Chena, są nie tylko jego dewizą – w świecie Cixina Liu naukowcy są wiarygodni dopiero wtedy, gdy przestają widzieć cokolwiek poza celem swoich badań.

wtorek, 22 maja 2018

Koniec śmierci

Nadmiar człowieczeństwa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

No dobra, to na czym skończyliśmy? Aha, wiemy już, że wszechświat to przerażający ciemny las a nasza mała planetka to krzykliwy, jaskrawo upierzony ptak na gałęzi jednego z drzew. Wielkie, drapieżne ptaszysko, czyli Trisolarianie, zostało w ostatniej chwili powstrzymane przez fortel Luo Ji. Ten socjolog kosmicznych cywilizacji okazał się ostatnią nadzieją ludzkości. Zagrał va banque i wygrał – zaczęła się kosmiczna zimna wojna. Trzecia część trylogii „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” to dalsze dzieje ludzkości, skazanej na potworną samotność z konieczności. Cixin Liu ma rozmach – jego „Koniec śmierci” zabiera nas w tak odległą przyszłość, tak niezmierzone przestrzenie i tak abstrakcyjne wymiary, jak mało która powieść science fiction.

Pewna pani naukowiec z Państwa Środka, Cheng Xin, pracowała dla Planetarnej Agencji Wywiadowczej w czasach, gdy Trisolarianie byli jeszcze w drodze do Układu Słonecznego. Z dnia na dzień stała się obiektem zazdrości większości kobiet na świecie – jakiś tajemniczy wielbiciel kupił jej gwiazdkę z nieba. Dosłownie. Otóż jej były kolega ze studiów o imieniu Tianming postanawia wydać cały swój majątek na prezent dla ukochanej, zanim rak płuc zje go żywcem. Cheng Xin dowiaduje się o tym trochę za późno, więc postanawia odnaleźć go w przyszłości wśród gwiazd. Również dosłownie. Nie przypuszcza jeszcze, że ostatecznie otrzyma od Tianminga prezent, przy którym bledną wszystkie gwiazdy. Także jak najbardziej dosłownie.

sobota, 30 września 2017

Ciemny las

Samotni rewolwerowcy

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona

Słynny włoski fizyk Enrico Fermi zastanawiał się kiedyś jak to możliwe, że przy bardzo wysoko oszacowanym prawdopodobieństwie istnienia rozwiniętych, pozaziemskich cywilizacji, nie obserwujemy żadnych śladów ich istnienia. Nikt nie kontaktuje się z Ziemianami, nie odbieramy sygnałów z kosmosu. Stanisław Lem we Fiasku, w bardzo naukowy sposób, odpowiadał na to pytanie teorią „okna kontaktu”. Cixin Liu, w drugim tomie swej trylogii również mocuje się z paradoksem Fermiego i przedstawia historię, której prawdopodobieństwo jest praktycznie zerowe, jeśli tłumaczyć ów paradoks w lemowy sposób.

Trisolarianie, cywilizacja pozaziemska, która nawiązała kontakt z Ziemią (jeśli wysłanie w naszym kierunku gigantycznej wojennej floty można tak nazwać), pochodzą z układu trzech gwiazd znajdującego się tuż pod naszym nosem. Ziemianie zostali postawieni przed faktem, że za czterysta lat do naszego układu słonecznego dotrze wróg, przewyższający nas technologicznie o milenia, którego celem jest anihilacja ludzkości. Wszechświat Fermiego milczy, więc możemy przypuszczać, że jeśli istnieją jakieś inne cywilizacje, to muszą być ulokowane gdzieś w innych galaktykach – a tu proszę, mamy sąsiada w najbliższym układzie planetarnym! Jak to w ogóle możliwe?

sobota, 25 marca 2017

Problem trzech ciał

Ludzie jak insekty

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Cixin Liu w posłowiu do Problemu trzech ciał napisał, że „największe i najpiękniejsze dzieła w historii ludzkości nie zostały stworzone przez wędrownych bardów, dramaturgów czy powieściopisarzy, lecz przez naukę”. Nauka jest życiem Liu. Może przynieść zbawienie, może zapewnić ocalenie. Może odpowiedzieć na fundamentalne pytania. Nawet na takie: „Czy ludzkość zasługuje na istnienie”? Również Cixin Liu w pierwszej części swej trylogii jest na dobrej drodze, aby na nie odpowiedzieć. Na razie rozpoczyna tyradę. 

Pięćdziesiąt lat temu w Chinach reżim Mao robi w końcu „porządek” z reakcyjnymi, antysocjalistycznymi elementami. Ye Wenjie, młoda astrofizyczka, jest świadkiem zabójstwa swego ojca przez rozszalałe zastępy rewolucyjnej Czerwonej Gwardii i na domiar złego zostaje oskarżona o konspirację przeciwko władzy. Oferta dożywotniego przeniesienia do tajemniczego ośrodka Czerwony Brzeg, będącego chińską wersją imperialistycznego SETI, w zamian za wyczyszczenie kartoteki zdaje się cudownym zrządzeniem losu. Ye Wenjie, coraz bardziej zniechęcona do swojego gatunku, bierze udział w wydarzeniach, które w przyszłości zmienią oblicze świata.