poniedziałek, 6 lutego 2017

Fiasko

Człowiek jako bariera ostateczna

Stanisław Lem w przedmowie do Doskonałej próżni stwierdził, że „pisanie powieści to utrata swobód twórczych”. Było to w okresie, gdy był przede wszystkim eseistą a dopiero potem powieściopisarzem. Ale mimo takiej zmiany kursu, Stanisław Lem wydał w latach osiemdziesiątych XX wieku swoje trzy ostatnie powieści. Wizja lokalna i Pokój na Ziemi to pożegnanie z Ijonem Tichym w wielkim stylu. A ostatnia rzecz - Fiasko, czyli ostatnie spotkanie z Pirxem, to arcydzieło. Tak oto Lem, odchodzący od beletrystyki, spuentował ten właśnie obszar swojej twórczości – powieścią genialną.


To, że na Ziemi rozwinęło się rozumne życie jest wygraną na loterii. Skoro jednak graczy (planet) jest niezliczona ilość, to ktoś wygrać musiał i nie ma tutaj mowy o jakimś niebywałym szczęściu, dzięki któremu zaistnieliśmy. Zatem porozumienie z innymi takimi szczęściarzami, którzy trzymają w ręku zwycięski kupon, powinno być kwestią czasu. Fiasko jest powieścią o takim właśnie kontakcie a właściwie o próbie jego podjęcia. Stanisław Lem daje się poznać jako wielki pesymista w tej kwestii, rozwiewa wszelkie nadzieje. Powieść ta jest ostatecznym postawieniem kropki nad i oraz gorzkim podsumowaniem tego nurtu jego twórczości. Nawiązanie kontaktu zakończonego sukcesem (jeśli sukcesem możemy nazwać wymianę informacji pomiędzy kosmicznymi cywilizacjami) jest bliskie zeru, jeśli nie równe. I to z wielu powodów.


Las Birnam było jednym z opowiadań, które Lem napisał i wrzucił do szuflady. Po latach, gdy kształtowała się idea Fiaska, Lem otworzył szufladę i tekst ten został pierwszym, najdłuższym rozdziałem powieści. Pilot Angus Parvis/Komandor Pirx/Mark Tempe (większość z Was zapewne wie o co chodzi - a jeśli nie to uznajmy, że od teraz głównego bohatera Fiaska nazywał będę pilotem, odsyłając jednocześnie do powieści) został wybrany z racji swojego doświadczenia i odwagi na członka „Eurydyki” - gigantycznego statku kosmicznego, poruszającego się z prędkością przyświetlną dzięki odkryciom nowej gałęzi fizyki. „Eurydyka” zbliża się do układu słonecznego, w którym na jednej z planet o nazwie Kwinta, naukowcy z Ziemi spodziewają się spotkać rozumne życie. Wyprawa jest pokojowa, głównym celem jest nawiązanie kontaktu z obcą cywilizacją. W końcu są, wbrew wszelkim przeciwnościom czasu, przestrzeni i fizyki. Kwinta wisi na niebie, można zaczynać. I co?

Pisanie recenzji Fiaska to przedsięwzięcie karkołomne, bo cokolwiek bym nie napisał - już było. Wiadomo, że Lem był sceptycznie nastawiony do powszechnego przekonania, że taki kontakt jest możliwy i negował tę możliwość na kilku poziomach. W pierwszej kolejności problem sprawiają niewyobrażalne odległości, które nie tylko uniemożliwiają podróże w miejsca gdzie być może istnieć inna cywilizacja, ale również negują najzwyklejszą komunikację. Co nam po sygnale sugerującym inteligentnego nadawcę, wysłanym z odległości dziesięciu tysięcy lat świetlnych, poza świadomością, że być może jest tam ktoś z kim można porozmawiać? Po drugie, Lem nawiązuje do paradoksu Fermiego, który wskazuje na sprzeczność pomiędzy faktem istnienia bilionów gwiazd we wszechświecie, pociągającym za sobą wysokie prawdopodobieństwo zaistnienia życia a brakiem jakichkolwiek sygnałów z kosmosu, świadczących o tym, że takie życie istnieje. Według Lema, każda cywilizacja w trakcie swego rozwoju ma niebywale krótki odcinek czasu, nazywany w powieści „oknem kontaktu”, w którym może w ogóle się komunikować. Przed oknem nie ma technicznych możliwości, po oknie kwestia kontaktu jest absolutnie nieważna dla cywilizacji, którą ciężko już nazwać cywilizacją w naszym rozumieniu tego słowa.


Ale nic to. „Eurydyka” wykorzystując wspomnianą rewolucyjną technologię, odbyła podróż do Kwinty i zastała ją, według opinii naukowców, w okresie owego „okna”. Udało się trafić piątkę w toto-lotka, teraz skoro jesteśmy tak blisko nie możemy się cofnąć, trzeba trafić szóstkę. Musimy zagadać, zbadać, pobrać próbki a przede wszystkim nawiązać udany kontakt. Jak w ogóle powinniśmy zdefiniować pojęcie „udanego kontaktu”? Jest to taka wymiana informacji pomiędzy nadawcą a odbiorcą, która odbywa się w taki sposób i za pomocą takich środków, że finalny przekaz znaczy dla odbiorcy dokładnie to samo co dla nadawcy i dodatkowo jest zgodny z intencją nadawcy. Aby jednak tego dokonać, musimy najpierw zaplanować jak to zrobić, wymodelować sobie Kwintan, ubrać ich w jakieś cechy, opierając się przede wszystkim na racjonalnej, naukowej metodzie. I tutaj pojawia się największa przeszkoda w drodze do kontaktu - sam człowiek.

Człowiek jest ewenementem w świecie przyrody rządzonym darwinowskimi prawami. Gatunek nasz, jako jedyny samoświadomy na Ziemi, wykształcił kulturę, która według Lema, jest jednym z kolejnych sposobów adaptacji ewolucyjnej. W eseju Kultura jako błąd ze zbioru Doskonała próżnia Lem pisze, że kultura, powstała w toku ewolucji ludzkiego gatunku, to sposób na radzenie sobie z zauważanym kątem oka bezsensem naszej egzystencji. Przez milenia, człowiek budował religie, tworzył tabu, sacrum i profanum, stawiał totemy, widział twarze w chmurach, działał nieracjonalnie, emocjonalnie, grzebał współplemieńców z honorami - wszystko po to, aby wyciszyć ten brzęczący gdzieś koło ucha głos, mówiący, że nie jesteśmy niczym więcej niż piasek na pustyni, że  nie znaczymy nic. Całkowity przypadek rządzący światem i nasza w nim nieistotność, nasz egzystencjalny niepokój, cierpienia ciała i duszy spowodowane ich ułomnością, jako niewyobrażalny i nieakceptowalny dla nas fakt, ubieramy dzięki kulturze w jakąś wyższą konieczność. Kultura, rozwijająca się w cywilizacji od zarania dziejów, powoduje, że trudno mówić w przypadku ludzkiego poznania o całkowitej obiektywności i racjonalności. Więc to jak bohaterowie Fiaska poznają, czego oczekują od poznania, co w efekcie widzą i jakie wyciągają wnioski jest pochodną tego co odziedziczyli przez tysiące lat rozwoju ludzkiego gatunku. Całe modelowanie pierwszego kontaktu jest wykonane na ludzką modłę, inne jest przecież niemożliwe. Kwintanie otrzymują od ludzi tak wiele cech, które charakteryzują społeczeństwa na Ziemi, że praktycznie rzecz biorąc, naukowcy z Fiaska  oczekują spotkania „ludzi”. A oczekiwanie to jest zupełnie bezpodstawne, nie ma takiej możliwości aby kultura Kwintan dzieliła z kulturą Ziemian choćby skrawek wspólnego mianownika.

Na pokładzie „Hermesa”, który opuścił wraz z wybraną częścią załogi „Eurydykę” i leci w kierunku Kwinty, znajduje się ktoś (coś?) wyrwany z objęć tych kulturowych naleciałości. GOD, superkomputer pokładowy, potrafiący rozumować w sposób niezależny od irracjonalności i emocji, matematycznie uzasadniający wszelkie decyzje. Jest to w prostej linii realizacja tezy docenta W. Kloppera, autora wspomnianej już fikcyjnej książki Kultura jako błąd, imitacja człowieka wyzbyta ludzkich cech, tryumf techniki nad kulturą. Pomaga on załodze w podejmowaniu decyzji, jednak nie są to decyzje ludzkie. A to przecież ludzie mieli się kontaktować, jaki byłby sens pierwszego kontaktu, gdyby doszło do niego za pośrednictwem maszyny? Krzywe spojrzenie Lema na GODa jest ostateczną negacją tez Kloppera. Superkomputer, jako byt pozbawiony co prawda „błędu kultury”, może i spełnia warunek bezwzględnej racjonalności działań, ale jego intencje nie są ludzkie.


We Fiasku to ludzie są przybyszami z kosmosu. Kosmitami, którzy tak zakodowali sobie konieczność nawiązania jakiegoś porozumienia, że robią to wręcz siłą. Przywożą na Kwintę nie tylko swoją odmienność cywilizacyjną ale i pychę, dumę, ograniczone spojrzenie i tendencję do rozwiązywania wszystkiego na drodze konfliktu. Zwyczajnie nie wiedzą jak nawiązać kontakt - popełniają wszystkie błędy, które popełniają na Ziemi. Ostateczną przeszkodą w procesie poznania obcej cywilizacji okazuje się samo człowieczeństwo.

Stanisław Lem nie deprecjonuje jednak samej idei dążenia do kontaktu. Zdaje się mówić, że jedyne pytania jakie warto stawiać, przy jednoczesnej pełnej świadomości, że nigdy odpowiedzi nie uzyskamy, to pytania ostateczne. Odpowiedzi ostateczne nie istnieją, są za to ich protezy zanurzone w religii, mistycyzmie i filozofii. Wszechświat to labirynt rozrastający się w nieskończoność podczas procesu jego eksploracji,  niemożliwe jest jego całkowite poznanie. Jednak zarzucenie poszukiwań byłoby sprzeczne z ludzką naturą, tacy po prostu jesteśmy.

Napiszę to jeszcze raz, Fiasko to powieść genialna. Ostatnia, książka z zaplanowanej przeze mnie drugiej w życiu podróży przez beletrystykę Lema. Za lat kilka wrócę, bo nie wyobrażam sobie innej sytuacji. 

Tytuł: Fiasko
Autor: Stanisław Lem
Wydawca: Agora
Data wydania: czerwiec 2010
Rok pierwszego wydania: 1987
Liczba stron: 328
ISBN: 9788375525786

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz