Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horace Walpole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horace Walpole. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2017

Zamczysko w Otranto

W połowie XVIII wieku, obok nadal obowiązujących, oświeceniowych trendów w kulturze, zaczęły pojawiać się nurty, które z sentymentem spoglądały na średniowiecze. Była to zapowiedź nadchodzącego romantyzmu, którego forpocztą okazał się Horace Walpole, angielski arystokrata, próbujący swych sił w literaturze. Zbudował wielką posiadłość w Strawberry Hill i zrobił to w taki sposób, aby architektonicznie nawiązywała do stylu gotyckiego, co stało się potem wyznacznikiem nowej tendencji w Europie. W 1764 roku kończy pisanie swej krótkiej powieści, zatytułowanej The Castle of Otranto, a Gothic Story. Od tej pory datuje się początek gotycyzmu w literaturze - prądu, który przygotował grunt pod romantyzm i gatunek horroru.

Przymiotnik „gotycki” nie kojarzył się już z barbarzyńskimi Gotami i mrokiem średniowiecza. Nadawał raczej tajemniczy, nostalgiczny, na poły fantastyczny rys rzeczownikowi, którego poprzedzał. Ogólnie przyjęło się zamykać okres gotyku wraz z początkiem XIX wieku, ale to tylko bardzo umowna cezura. Przecież Zagłada Domu Usherów Poe’go z 1839 roku to ekstrakt z tego gatunku, wręcz podręcznikowe użycie podstawowych ingrediencji – zamek spowity mgłą, otoczony błyskającymi światełkami gdzieś na moczarach, tajemnicze dźwięki i niewytłumaczalna groza, śmiertelna choroba, ożywające trupy, bicie zegarów na tle wyładowań atmosferycznych, człowiek opanowany przez dojmującą melancholię, przeszywający strach i postępujące szaleństwo. Poe w tym przypadku wyekstrahował wzorowo część gotyckiej receptury – grozę. A gotyk to nie tylko groza – to też romans, pojedynki, katakumby i podziemia, znowu romans, niewinność zagrożona ze strony lubieżnego łotra, pościgi i ucieczki a czasem nawet żartobliwe elementy. No i znowu romans.