Techno-magia
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Kontynent afrykański nie jest raczej kojarzony z postępem technologicznym – nawet popkultura lokuje tak zwaną science fiction bliskiego zasięgu zazwyczaj poza Czarnym Lądem. Powszechnie znanym wyjątkiem jest marvelowska Wakanda, ale w jej przypadku chodzi o głównie celowy, trochę zabawny i mało realny nawet w nieokreślonej przyszłości kontrapunkt wobec rzeczywistości. Trzyczęściowy „Dayak” wydany przez wydawnictwo Kurc jest swego rodzaju anty-Wakandą. Technologia i nowoczesność nie niosą tu Afryce niczego dobrego.
Autorem scenariusza i rysunku jest Philippe Adamov, francuski grafik znany u nas najlepiej z niesamowitych „Wód Morteluny”. Tam tylko rysował (obłędnie) do scenariusza Patricka Cothiasa. „Dayak” jest jedynym jak na razie występem Adamova na stanowisku scenarzysty – komiks powstawał w latach dziewięćdziesiątych, jednocześnie z odcinkami składającymi się na drugi tom wspomnianych „Wód Morteluny”. Przenosimy się do Addis Abeby w przyszłość bliżej nieokreśloną, ale nie będzie wielkim błędem, jeśli założymy, że akcja dzieje się pod koniec dwudziestego pierwszego wieku. Nie ma to zresztą wielkiego znaczenia, bo cel jaki przyświecał Adamovowi podczas tworzenia tej opowieści nie wymaga od komiksu szczególnej precyzji w temacie czasu akcji. To miejsce jest o wiele ważniejsze.


