Buntownicy z konieczności
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Sean Murphy zawsze był lepszym rysownikiem niż scenarzystą. W warstwie graficznej nigdy mnie nie zawiódł – to jest jeden z najlepszych, żyjących twórców amerykańskich. Z fabułami było różnie, najlepiej w uniwersum „Białego Rycerza”, a poza tym po prostu nieźle. Najnowszy komiks autora lokuje się gdzieś pośrodku – genialny rysunek ciągnie w górę, taki sobie scenariusz ciągnie w dół.
Twórcy telewizyjnego reality show, zwanego „Projektem J2”, postanowili przekroczyć wszystkie granice – wydobyty z Całunu Turyńskiego materiał genetyczny ma posłużyć do sklonowania Jezusa Chrystusa. Więcej – utworzony na jego podstawie zarodek będzie wszczepiony nastoletniej dziewicy w programie na żywo. Jeszcze więcej – transmisja z porodu ma pobić wszystkie rekordy oglądalności w historii telewizji. Najwięcej – mały Jezus, noszący w komiksie imię Chris, ma żyć w zamkniętym środowisku razem z matką, czynić cuda od małego i zarabiać kupę szmalu dla producentów programu. Publika oczywiście szaleje – oszalałych z żądzy zrównania studia z ziemią przeciwników tej abominacji jest tak samo dużo, jak fanatycznych zwolenników programu.






