Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-07. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-07. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 lipca 2023

Alektromanta i inne opowieści niesamowite

Opowieści o bólu albo „smutek oliwi maszynę istnienia”


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mało jest recenzji „Alektromanty” w sieci. Szkoda, bo opowiadania Christophera Slatsky’ego wydane w zeszłym roku przez Dom Horroru to lektura znakomita. Dla fana nieoczywistej i niestandardowej literackiej grozy jest to prawdziwa uczta – oto „weird fiction” pełną gębą.

Trzynaście krótkich opowiadań (ostatnie – tytułowe – jest nieco dłuższe) o dość podobnym (co wcale nie jest wadą) schemacie. Mamy bohatera egzystującego w niby normalnym, choć od początku nieco „podejrzanym”, świecie. Bohater ów ma kłopoty z samym sobą, ale stara się o nich nie myśleć i żyć normalnie. I potem dochodzi do małego zniekształcenia rzeczywistości – zawsze szybciej dostrzeżonego przez nas niż samego bohatera. A potem do kolejnego – i dzieje się to w taki sposób, że od razu wiemy, że „lepiej to już było”. Kolejne warstwy odkrywanego świata są coraz bardziej przegniłe, coraz mocniej dotknięte chorobą. Tak jakbyście skręcili podczas nocnej jazdy autostradą w nie ten zjazd i odwracając się z żalem przez ramię, zauważyli przez tylną szybę, że autostrady już nie ma. Jest tylko ta wybrana przez was mroczna, kręta szosa, której końca nie widać.

czwartek, 27 lipca 2023

Punisher Epic Collection. Kingpin rządzi

Stare, ale jare


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wielkie tomy „Epic Collection” regularnie pojawiają się na naszym rynku. Mamy już sześć „Spider-Manów” (siódmy w drodze), będzie „Wolverine”, no i mamy dwa „Punishery”. Ten drugi, wydany pod koniec czerwca nakładem Egmontu, jest dla fanów TM-Semic niesamowitą podróżą w przeszłość. Legendarne wydawnictwo wystartowało dokładnie od momentu, w którym zaczyna się omawiany dziś album.

Pierwszy tom, przybliżył nam wszystkie te odcinki, które wyszły przed startem TM-Semic. Teraz zaczynamy od numeru jedenastego drugiej serii „Punishera”, wydanego we wrześniu 1988 roku i kończymy na odcinku dwudziestym piątym z listopada 1989. A do tego dwa „annuale”, których w naszym kraju nie było – ale to akurat nie jest wielką stratą. TM-Semic dobrze wiedziało, co robi – jedenasty odcinek jest idealnym miejscem na start z dwóch powodów. Po pierwsze, trwa właśnie świetny run Whilce Portacio – uznanego rysownika, którego znajdziemy potem głównie w „X-Menach”. Po drugie, świetnie zarysowana zostaje tu postać Punishera – historia jego tragedii, uzasadnienie antyprzestępczej krucjaty i zasady, jakimi się w niej kieruje. Kolejne odcinki autorstwa Portacio zabierają nas w pościg za zwyrodnialcem Samsonem i jego hipisowską „rodziną” – co jest wyraźnym nawiązaniem do przerażającej historii komuny Charlesa Mansona.

niedziela, 23 lipca 2023

Cygan

Do pełna!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto europejska fantastyka przygodowa skierowana (z różnych względów) tylko do dorosłego odbiorcy. Sporo jest takich komiksów, choć nie wszystkie zasługują na wysoką ocenę. Ale sześcioczęściowy „Cygan” z lat dziewięćdziesiątych, autorstwa Thierry’ego Smolderena i Enrico Mariniego, to w swoim gatunku najwyższa półka.

Egmont wydał już u nas „Cygana”. W latach 2001-2003 wyszły pojedynczo wszystkie odcinki - po dwudziestu latach mamy okazję przeczytać całość w wydaniu zbiorczym. Akcja komiksu toczy się pod koniec dwudziestego pierwszego wieku. Warstwa ozonowa została tak bardzo zniszczona, że nie można już podróżować samolotami. Doszło też do gwałtownego ochłodzenia klimatu – pokrywa śnieżna zawładnęła większością lądów. Planetę opasują sieci megaautostrad, w tym ta największa o nazwie „PA3K” („Podbiegunowa Autostrada Trójkontynentalna” – spójrzcie na mapę na wewnętrznej stronie okładki, a wszystko stanie się jasne). Wielkie światowe korporacje monopolizują transport i zarabiają na nim krocie. Nic dziwnego, że konkurują z nimi pojedynczy śmiałkowie, nieustraszeni, wyjęci spod prawa kierowcy ciężarówek, którzy też próbują uszczknąć z tortu coś dla siebie.

czwartek, 20 lipca 2023

Plot Holes

Tak zostaliśmy napisani


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Sean Murphy już ugruntował się na polskim rynku. Każdy ważny komiks jego autorstwa jest dość szybko wydawany – Egmont zajął się DC, Non Stop Comics resztą. I to właśnie to drugie wydawnictwo dostarczyło nam pod koniec maja „Plot Holes”, pięcioczęściową zamkniętą opowieść o pewnej grupie do zadań specjalnych.

„Plot Holes” sfinansowany został poprzez crowdfunding na popularnej amerykańskiej platformie „Indiegogo Inc.”. Sean Murphy chciał mieć niczym nieskrępowaną wolność twórczą i nie chciał się nikomu z niczego tłumaczyć. Nowy komiks autora „Klątwy Białego Rycerza” opowiada o grupie bohaterów pochodzących z różnych tworów popkultury. Dowodzeni przez kobietę o pseudonimie „Ed” (od „edytor”), „naprawiają” niewydane jeszcze książki – czyli wskakują do tandetnego romansidła albo stereotypowej, pełnej klisz historii (najczęściej fantastycznej) i ją po prostu redagują. Tę postać trzeba wyeliminować, te wydarzenia popchnąć w odrobinę innym kierunku – itp., itd. Członkami grupy są postacie przywodzące na myśl istniejące już popkulturowe twory – operator mecha z jakiejś klasycznej mangi, „klon” bohatera z „Calvina i Hobbesa”, amerykański superbohater, czy wampirzyca z (na przykład) „Castlevanii”.

niedziela, 16 lipca 2023

Wojna domowa

Marvel z wyższej półki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Kapitan Ameryka. Wojna bohaterów” jest jednym z lepszych filmów Marvel Cinematic Universe. Fani Marvela wiedzą na jakim komiksie (komiksach) oparta została jego fabuła. Twórcy filmowego uniwersum wzięli z nich sam pomysł, ale już nie wydarzenia – tym bardziej warto „Wojnę domową” przeczytać.

Jak się to wszystko zaczęło? W 2006 roku, w pierwszym numerze „Civil War”, nieco mniej znana grupa superbohaterów, zwana New Warriors, stoczyła bitwę z czwórką superzłoczyńców. Miało być fajnie, słupki oglądalności miały poszybować w górę („New Warriors” niczym cztery lata wcześniej „X-Force / X-Statix” byli bohaterami telewizji i mieli własny program reality show). Niestety jednym z przeciwników był niejaki Nitro – koleś, którego mocą jest „autoeksplozja”. Serio, wybuchł im w prosto twarz (twarze). Doszło do straszliwych start ubocznych ¬ zginęło kilkuset cywili, w tym głównie dzieci. I to przelało napełniającą się już od pewnego czasu czarę goryczy – rozpoczęło się polowanie na czarownice.

czwartek, 13 lipca 2023

Deadpool Classic. Tom 8

Przeklęty życiem

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Trzecia seria „Deadpoola” w wydaniach zbiorczych od Egmontu powoli dobiega końca. Ósmy tom jest nieco krótszy niż pozostałe – zawiera osiem odcinków jednego autora. Jak wywiązał się z powierzonego mu zadania Frank Tieri? No, mogło być lepiej.

Jimmy Palmiotti odszedł z serii we wrześniu 2001 roku – po odcinku pięćdziesiątym szóstym. Frank Tieri nie miał żadnych wątków do dokończenia (skrupulatność wszystkich autorów pod względem zamykania własnych fabuł w pewną całość jest w przypadku „Deadpoola” normą), nie pozostawił również żadnych swemu następcy (następczyni). Napisał dwie czteroodcinkowe historie, nawiązujące mocno do pewnego wielkiego wydarzenia mającego miejsce w DC Comics kilka lat wcześniej – ale o tym jeszcze wspomnimy.

Najpierw powraca sprawa tajnego programu „Broń X”, po udziale w którym Deadpool zdobył swój niesamowity czynnik gojący, uporał się z rakiem, ale przy okazji został drastycznie oszpecony. Teraz, po latach, Deadpool znowu staje się obiektem zainteresowania programu – największy wróg Wolverine’a, przerażający Sabretooth, staje się rekruterem „Broni X”. Wade Wilson daje się zwerbować, bo honorarium jest wprost niesamowite – i wplątuje się w groteskową awanturę przeładowaną akcją, przemocą i dość średnim humorem. Kończy się to wszystko… dość zaskakująco. Deadpool jest „przeklęty życiem”, praktycznie nieśmiertelny – co może być jednocześnie jego siłą i słabością (jak potwierdza również drugi filmowy „Deadpool”).

niedziela, 9 lipca 2023

Las ożywionego mitu

Ku wewnątrz


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Las ożywionego mitu” Roberta Holdstocka – rzecz napisana na początku lat osiemdziesiątych, wydana w Polsce po raz pierwszy w roku 1996 i wznowiona latem zeszłego roku pod egidą Wydawnictwa Terminus. Rozmiarami nie imponuje, ale zdecydowanie nadrabia fascynującą fabułą a także wielością sensów i znaczeń w niej ukrytej. W szeroko pojętym gatunku literatury fantastycznej – to jest arcydzieło.

Mamy lata czterdzieste poprzedniego stulecia. Gdzieś w Herefordshire w zachodniej Anglii, blisko granicy z Walią, daleko od wielkich miast, leży stara posiadłość Oak Lodge. Tuż przy niej rozciągają się walijskie i angielskie lasy, w tym jeden szczególny – Ryhope Wood, „mający powierzchnię około trzech mil kwadratowych, postglacjalny bór”. Jest to obszar „pamiętający ostatnią epokę lodowcową”, niezmieniony od tysiącleci, nieskażony cywilizacją – miejsce lekko przerażające, magiczne i zaciekle broniące się przed człowiekiem. Rezydentem Oak Lodge jest (a raczej był, bo zmarł na samym początku powieści) George Huxley, człowiek ogarnięty obsesją na punkcie Ryhope Wood. Jego pseudonaukowe badania lasu i występujących w nim fenomenów (w które wciągnął też swojego kolegę, naukowca z Londynu) odebrały mu rozum i żonę. Dzieci (starszy Christian i młodszy Steven – główny bohater powieści) zawsze widziały w nim tylko przerażającą, archetypiczną „figurę ojca” – niedostępnego, srogiego „boga” zamkniętego w swoim mrocznym gabinecie i pilnującego swych sekretów.

czwartek, 6 lipca 2023

Homar Johnson. Tom 1

Sprawiedliwość czeka!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

A teraz pora na kolejną serię ze świata wykreowanego przez niesamowitego Mike’a Mignolę i jego kumpli z Dark Horse Comics. Będzie bardzo retro i skrajnie pulpowo – paski komiksowe z amerykańskich gazet sprzed dziewięćdziesięciu lat i powieści groszowe zmaterializują się w formie współczesnego komiksu z „Mignolaverse”.

Egmont sięga po kolejne komiksy z tego uniwersum. Główne serie były dwie – „Hellboy” i „B.B.P.O.”. Potem wyszedł trzytomowy „Abe Sapien” – spin-off tej drugiej. Teraz czytamy pierwszy zbiorczy tom „Homara Johnsona”, czyli komiksu mniej związanego z powyższymi – oto przygody dziwacznego, brutalnego i nieco pokracznego super-anty-bohatera Nowego Jorku z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Homar Johnson zadebiutował w „Szkatułce pełnej zła” zamieszczonej w drugim zbiorczym tomie „Hellboya”. Teraz znajdujemy go w roli głównej jako nocnego mściciela, kolesia w czarnym kostiumie i w absurdalnych goglach na głowie. Bezlitośnie rozprawia się z różnej maści przestępcami i bandytami Nowego Jorku, konsekwentnie pozostawiając na ich czołach swój znak firmowy – wypalony znak szczypiec. Homar nie boi się używać śmiercionośnej broni ze skutkiem, do jakiego została zbudowana – zupełnie jak bohaterowie komiksów z epoki przed narodzinami Supermana i Batmana (choć ten drugi w pierwszych swych przygodach też wcale święty nie był).

niedziela, 2 lipca 2023

Hellblazer. Mike Carey. Tom 2

Inwazja prosto z piekła


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

John Constantine gości u nas z bardzo dużą regularnością. W tym roku przybędzie dwa razy – pierwsza wizyta właśnie trwa. W kwietniu Egmont wydał drugi zbiorczy tom „Hellblazera” z czasów Mike’a Careya i zgodnie z przewidywaniami jest to jeden z najlepszych komiksów tego miesiąca. A John ma znów przechlapane.

Pomysł Careya na „Hellblazera” był dość prosty. Autor zmienił na stanowisku scenarzysty Briana Azzarello, którego komiksy Egmont wydał w cyklu jako pierwsze. Po mocno osadzonych na ziemi i realistycznych fabułach autora „100 naboi” przyszła pora na piekielny horror i fantastykę pełną gębą. John wrócił do Anglii po amerykańskiej włóczędze i od razu wpadł w kłopoty. W poprzednim tomie odkrył pewne rodzinne sekrety, dowiedział się, że jego siostrzenica Gemma para się magią i poznał niejaką Angie Spatchcock, młodą kelnerkę, która ruszyła z nim na wojnę z demonami. A tak właściwie do wojny dojdzie dopiero teraz, w drugim tomie – zapowiedź nadciągającej apokalipsy otrzymaliśmy pod koniec pierwszego.