Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arthur Adams. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arthur Adams. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 stycznia 2026

X-Men. Wojna w Asgardzie

Jak ryby wyjęte z wody


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha Comics lubi X-Menów i chętnie sięga po stare komiksy z lat osiemdziesiątych. Chris Claremont władał w tym czasie mutantami niepodzielnie – w połowie dekady prowadził równolegle dwie serie („The Uncanny X-Men”, „The New Mutants”), a kolejne, zaplanowane dla innych scenarzystów, już czekały w kolejce („X-Factor”). Dziś mutanci stawią czoło Lokiemu, któremu najwyraźniej uprzykrzanie życia własnemu bratu i ojcu nie wystarczało.

„X-Men. Asgardian Wars” jest czteroodcinkową opowieścią wydaną pierwotnie późną jesienią 1985 roku. Od wydarzeń z wydanej rok temu przez Muchę „Sagi Miotu” w komiksowym świecie minęły już trzy lata. W międzyczasie zadebiutowali „Nowi Mutanci”, druga seria Claremonta, rysowana przez niesamowitego Billa Sienkiewicza, a John Byrne wziął się za tworzenie przygód grupy kanadyjskich mutantów znanych jako „Alpha Flight” – ich współczesną wersję poznaliśmy w wydanym niedawno „Nieśmiertelnym Hulku”. Jesteśmy zatem w okresie bardzo dynamicznego rozwoju świata mutantów Marvela – w jubileuszowym, dwusetnym numerze „The Uncanny X-Men” doszło do „Sądu nad Magneto” („X-Men” 5/93 TM-Semic), a już za chwilę miała zadebiutować nowa seria („X-Factor”) i miało dojść do słynnej „Masakry Mutantów”. Pomysłów było tyle, że brakowało na nie miejsca w comiesięcznym grafiku wydawniczym – trzeba było wydawać odcinki specjalne.

czwartek, 20 maja 2021

Authority. Tom 2

Ku utopii


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Authority” powraca! Najbardziej bezwzględna grupa superbohaterska uniwersum „Wildstorm” wkracza w dwudziesty pierwszy wiek. Już bez swojej szefowej, niesamowitej Jenny Sparks, ale za to ze wsparciem opinii publicznej i w blasku jupiterów. Warren Ellis i Bryan Hitch oddają pałeczkę swoim następcom – po dwunastu numerach przestali pisać i rysować „Authority”. Oczywiście szkoda, ale na szczęście kontynuatorzy ich dzieła stanęli na wysokości zadania.

Jenny Sparks, „duch XX stulecia”, zmarła o północy trzydziestego pierwszego grudnia 1999 roku, kiedy to cały świat żegnał odchodzące millenium. Jednocześnie, w innym miejscu świata, urodziła się dziewczynka – ostatnie strony pierwszego tomu „Authority” jednoznacznie sugerują, kim jest i jaką ma rolę do odegrania w przyszłości. A oto i sama grupa – John Hawskmoor, potrafiący „rozmawiać z miastami”; Apollo i Midnighter, czyli homoseksualna para superbohaterów będących jawnym nawiązaniem do Supermana i Batmana; Mechanik, kobieta z ciałem zbudowanym z ciekłego metalu; skrzydlata, supersilna Swift oraz Doktor, „szaman Ziemi”, dysponujący niewyobrażalnymi mocami. Dwudziesty pierwszy wiek należy do nich! Popularni, rozpoznawani, zapraszani do najróżniejszych programów telewizyjnych, pozujący na „ściankach” – to celebryci, którzy po zaprowadzeniu porządku i ukaraniu superłotrów, urządzają sobie suto zakrapiane libacje na swoim statku-bazie, zawieszonym gdzieś między wymiarami uniwersum Wildstorm, między którymi płynie tak zwana „Posoka”. Tak właśnie.