Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Milligan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Milligan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 października 2025

Shade. Człowiek Przemiany. Tom 4

Miłosne wielokąty


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Shade. Człowiek przemiany” znów na tapecie. Dziś zajmiemy się tomem czwartym, przedostatnim – na tom piąty przyjdzie nam poczekać do 2026 roku. Komiks Petera Milligana jest esencją narracyjnego szaleństwa i twórczej wolności. A z każdym kolejnym tomem obie cechy komiksu tylko się uwypuklają.

Poprzedni tom „Shade’a” zawierał odcinki z bardzo charakterystycznego okresu – zarówno sprzed startu jak i po starcie imprintu „DC Vertigo”. Skończyliśmy na zeszycie 41 z listopada 1993 roku, w trakcie opowieści nazwanej potem „Hotelem Shade”. Shade, kosmita z planety Meta leżącej w innym wymiarze i jego dwie ziemskie towarzyszki tkwią w dziwacznym hotelu, jakby wyjętym z naszej rzeczywistości. Zamknęły ich tam nie mniej dziwaczne „anioły” – kimkolwiek są. Pod koniec trzeciego tomu, Kathy oznajmia Shade’owi, że jest w ciąży – trudne chwile wywołane wizytą „Dziecka namiętności” przyniosły, jak widać poważne konsekwencje.

niedziela, 14 września 2025

Shade. Człowiek Przemiany. Tom 3

Vertigo par excellence


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci, środkowy tom zbiorczy serii „Shade. Człowiek przemiany” chyba najlepiej uzasadnia jej tytuł – przynajmniej w porównaniu do dwóch poprzednich. Kosmita czy człowiek, mężczyzna czy kobieta, szaleniec czy mędrzec, zły czy dobry, kochanek czy przyjaciel, geniusz czy idiota? Kim u diabła jest Shade?

Dwa poprzednie tomy zawierały w sumie dwadzieścia sześć odcinków „Shade. The Changing Man” Petera Milligana i Chrisa Bachalo – serii rozpoczętej w roku 1990, kilka miesięcy po starcie „Sandmana” Neila Gaimana. Mamy zatem okres tuż przed startem imprintu DC Vertigo, epokę tak zwanej „brytyjskiej inwazji” na rynek komiksowy USA – Alan Moore, Neil Gaiman, James Delano, Grant Morrison i (między innymi) Peter Milligan pojawili się w DC Comics i naprawdę ostro namieszali. Pierwsze osiemnaście odcinków „Shade’a” złożyło się na historię nazwaną po czasie „Amerykańskim krzykiem” – opowieścią o szaleństwie i demonach ukrytych tuż pod powierzchnią „amerykańskiego snu”. Peter Milligan, Anglik z krwi i kości, opowiadał o tym, co zobaczył po przybyciu do Stanów Zjednoczonych – i robił to w naprawdę psychodeliczny, bezkompromisowy sposób.

niedziela, 17 sierpnia 2025

Shade. Człowiek Przemiany. Tom 2

Przedawkowanie Ameryki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Szaleństwo opanowało Stany Zjednoczone. I to nie byle jakie, bo pochodzące spoza naszego wszechświata, ze strefy oddzielającej go od uniwersum, z którego pochodzi tytułowy „Shade. Człowiek przemiany”. Drugi tom zbiorczy niesamowitej serii Petera Milligana i Chrisa Bachalo szaleństwo ma u podstaw – żywi się nim i na nim wzrasta.

Pierwszy tom składał się z trzynastu odcinków „Shade. The Changing Man”, wydanych między lipcem 1990 a lipcem 1991 roku. To były czasy, w których DC Comics dojrzewało do założenia imprintu DC Vertigo – fabuły Milligana przyspieszyły ten proces. Shade, przybysz z planety Meta leżącej w innym wymiarze, rzuca wyzwanie przerażającemu bytowi zwanemu „Amerykańskim krzykiem”. „Krzyk”, czyli demon / kosmita / nie-wiadomo-w-sumie-kto, wizualnie wzorowany na postaci Wujka Sama, urzeczywistnia najgłębiej schowane amerykańskie pragnienia, sny i żądze. Shade, zmaterializowany w ciele seryjnego mordercy, próbuje zatkać dziury w pękającej tamie i powstrzymać falę szaleństwa nadciągającą nad Stany Zjednoczone. Towarzystwo dwóch dziewczyn po przejściach nie ułatwia mu zadania – coraz bardziej skomplikowana, trójkątna relacja przyciąga uwagę nie tylko bardzo podejrzanych agentów FBI, ale i sprowadza z niebytu, wydawać by się mogło, zapomnianą już postać seryjnego mordercy.

niedziela, 27 lipca 2025

Shade. Człowiek Przemiany. Tom 1

Stany Umysłowe Ameryki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Shade. The Changing Man”, seria komiksowa autorstwa Petera Milligana i Chrisa Bachalo, która wystartowała latem 1990 roku, jest jedną z głównych przyczyn powstania imprintu DC Vertigo. Jeden z najbardziej szalonych i wymagających komiksów amerykańskich trafił do Polski niemal dwa lata temu – sprawdźmy zatem, o co było tyle krzyku w czasach jego premiery.

Peter Milligan razem (między innymi) z Alanem Moore’em, Neilem Gaimanem, Jamesem Delano i Grantem Morrisonem przeprowadzili „brytyjską inwazję” na amerykański rynek komiksowy pod koniec lat osiemdziesiątych. Podobnie jak Gaiman, Milligan wziął starą, zapomnianą postać uniwersum DC i dał jej nowe życie. Oryginalny „Shade. The Changing Man” był dzieckiem słynnego Steve’a Ditko, powołanym do życia w roku 1977. Shade był przybyszem z planety Meta ukrytej w równoległym wszechświecie, który od naszego oddziela bliżej nieokreślona metafizyczna bariera. Shade trafia na Ziemię, próbuje oczyścić swoje dobre imię, używa wysoko stechnicyzowanej kamizelki do tworzenia pól siłowych i najróżniejszych iluzji, a na koniec dołącza do Legionu Samobójców, aby w 1989 roku po prostu zniknąć z komiksów.

czwartek, 16 stycznia 2025

X-Statix. Tom 3. Żyć, nie umierać

Mózg w Doopie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mutanci–celebryci, produkty kultury masowej, nadęte bubki i samolubne indywidua. Podobne epitety można by mnożyć, jeśli chodzi o „X-Statix” – grupę X-Ludzi, która na samym początku dwudziestego pierwszego wieku zastąpiła X-Force, symbol lat dziewięćdziesiątych. Wydawnictwo Mucha Comics kończy właśnie trzytomową opowieść o najbardziej antypatycznych mutantach Marvela.

Drugi tom „X-Statix” zakończył się historią „Powrót z martwych”, która w ostatecznym rozrachunku okazała się pierwszym gwoździem do trumny całej serii. Peter Milligan i Michael Allred mieli szalony pomysł – „Di Another Day” miało opowiadać o księżnej Dianie wskrzeszonej cudownym zrządzeniem losu. Marvel pod naciskiem „wysoko postawionych notabli” zablokował projekt w proponowanej postaci a autorzy musieli sporo poprzerabiać. Henrietta Hunter, brytyjska gwiazda pop przywrócona z martwych, przypomina oczywiście Lady Di, ale nie ma to takiej siły rażenia, jaką miałoby w oryginale. Czy to z powodu malejącej sprzedaży, czy przez podcięte skrzydła, Peter Milligan napisał jeszcze osiem odcinków i zakończył serię na zeszycie numer 26 w październiku 2004 roku.

niedziela, 3 grudnia 2023

X-Statix. Tom 2. Powrót zza grobu

X-Anomalia


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dwudziesty pierwszy wiek przyniósł zmiany w wielu seriach Marvela. „Deadpool” stał się „Agentem X”, „Uncanny X-Men” przemianowano na „New X-Men”, a to tylko dwa przykłady. Proces ten dotknął też grupy X-Force – ostatnie odcinki serii z ich przygodami mieliśmy okazję przeczytać w pierwszym tomie „X-Statix” od Muchy. Teraz przyszła pora na tom drugi.

Zabawna sprawa z tym tytułem. W czternastu ostatnich odcinkach „X-Force” doszło do całkowitej wymiany członków drużyny. Dokładniej rzecz ujmując, w odcinku ostatnim bohaterowie wpadli na pomysł, że warto chyba odciąć się od korzeni i zmienić nazwę – postanowili, że od tej pory nazywać się będą „X-Statix”. Ba, pojawili się nie tylko nowi bohaterowie, ale i twórcy – te odcinki napisał Peter Milligan (autor nadchodzącego „Shade. Człowieka przemiany”), a wszystko narysował Michael Allred (patrz: „Silver Surfer”). Panowie opowiedzieli przygody grupy zblazowanych, superbohaterskich celebrytów, dla których ważne były słupki oglądalności, a nie walka ze zbrodnią. Ich życie to nieustanne reality show (dwadzieścia lat temu tego rodzaju programy były niezwykle popularne) i konkurowanie o widza. Seria „X-Force” kończy się dramatycznie – umiera ważna, wydawać by się mogło kluczowa, postać, a drużyna, zgodnie z jej ostatnim życzeniem, zmienia nazwę.

czwartek, 23 lutego 2023

X-Statix. Tom 1. Sławni i martwi

X-Celebryci


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Niby pierwszy tom „X-Statix”, a tak naprawdę „X-Force”. Zanim wyjaśnię w czym rzecz, chciałbym bardzo krótko przypomnieć, kim była najbardziej „najntisowa” grupa mutantów Marvela w historii. Uosabiała bowiem wszystko to, co było kwintesencją ostatniej dekady dwudziestego wieku.

Omawiany dziś album składa się z czternastu ostatnich odcinków „X-Force” – serii rozpoczętej w na początku lat dziewięćdziesiątych, w czasach największej popularności mutantów Marvela. Kim była wspomniana grupa? W kwietniu 1991 roku, po dokładnie stu numerach, przemianowano „The New Mutants” (serię, w której dopiero dwa miesiące wcześniej zadebiutował jeden z najpopularniejszych dziś bohaterów Marvela, czyli Deadpool) na „X-Force”. Ostatnie odcinki „Nowych Mutantów” tworzyła dwójka bardzo popularnych wówczas autorów – Fabian Nicieza i Rob Liefeld (często odsądzany od czci i wiary za swoje nietrzymające się zasad anatomii i zdrowego rozsądku, przeszarżowane estetycznie rysunki). Nowi Mutanci, grupa młodocianych nosicieli genu X, po prostu dorośli i postanowili, że zmienią nazwę grupy – za ich przygody nadal miała odpowiadać wspomniana para twórców. Rok 1991 był momentem wielkich przemian w świecie mutantów Marvela (pamiętamy to z czasów TM-Semic). Jim Lee dokładnie w tym samym czasie rozpoczął swoją bijącą wszelkie rekordy popularności serię „X-Men”, a wyniki sprzedaży głównej „The Uncanny X-Men” szybowały w górę. Marvel postanowił iść z duchem czasu – „X-Force” miało być zdecydowanie najbardziej „agresywnym” antybohaterskim wydaniem „X-komiksów”. Dowódcą grupy był uzbrojony po zęby przybysz z przyszłości o pseudonimie Cable, a tworzyli ją „młodzi gniewni” – brutalni, pozbawieni skrupułów, nie całkiem jeszcze doświadczeni i odpowiedzialni za swoje czyny mutanci. Superbohaterskie lata dziewięćdziesiąte w pełnej krasie, wręcz definicja tej dekady – oto czym byli „X-Force”!