Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2025-08. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2025-08. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 sierpnia 2025

X-Men. Punkty zwrotne. Śmiertelne przyciągania

Początek nowej ery


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto ostatnie „Punkty zwrotne” złożone z odcinków sięgających czasów TM-Semic. Jeśli ktoś posiada ostatnie zeszyty polskiej edycji „X-Men” z lat 1996–1997, może je teraz wyciągnąć i przeplatać nimi lekturę omawianych dziś „Śmiertelnych przyciągań”. Będzie ona pełniejsza, ciekawsza i jeszcze fajniejsza.

Omawiany dziś zbiór jest oczywiście dalszym ciągiem komiksowej telenoweli o mutantach. Mamy rok 1993 i przeżyliśmy już wydarzenia zarówno „Legend X-Men” od Muchy, w których Magneto spłonął (prawdopodobnie) na pokładzie Asteroidy M spadającej na Ziemię, jak i „Pieśni Egzekutora”, podczas której doszło do wielkiej bitwy połączonych sił mutantów (w tym Cable’a, głównego bohatera tej opowieści) z szalonym i niezwykle groźnym Stryfe’em. Reperkusje tych wydarzeń były bardzo istotne – Cable wrócił do przyszłości; „Graymalkin”, orbitalna baza jego wychowanków z X-Force stała się celem organizacji S.H.I.E.L.D.; grupa Acolytes, wyznawcy ideologii supremacji mutantów autorstwa samego Magneto rozpierzchli się po Ziemi, knując dalsze plany; a tajemnicza zawartość pojemnika Stryfe’a wydostała się na wolność. Przed mutantami Marvela jeszcze siedem lat niezwykle ciężkich i wymagających lat dziewięćdziesiątych.

czwartek, 28 sierpnia 2025

Fury MAX. Tom 2

Liczą się wojny, nie lata


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Drugi tom „Fury. MAX” jest chyba najlepszym komiksem z szefem S.H.I.E.L.D., jaki możemy obecnie przeczytać na polskim rynku. I ciekawostka – Fury nie należy tu do wspomnianej organizacji, jest za to agentem CIA i specem od brudnej roboty. Kolejny komiks Gartha Ennisa (i Gorana Parlova) umieścić powinniśmy poza kontinuum uniwersum Marvela, albo przynajmniej bardzo ostrożnie go tam wpasowywać.

Inicjatywa MAX, którą w Polsce najlepiej znamy z „Punishera” (notabene Gartha Ennisa), zakłada skrajny realizm, odcięcie od superbohaterszczyzny i realny upływ czasu. To dlatego Nick Fury, podobnie jak Frank Castle, jest już starszym facetem po sześćdziesiątce, podsumowującym swoje życie. Robi to w podłym hotelu z flaszką whisky w jednej ręce i dyktafonem w drugiej. Historia zatytułowana w oryginale „Nick Fury. My War Gone By” to cztery epizody z życia agenta – życia wypełnionego wojnami, stratami i nieustanną walką.

wtorek, 26 sierpnia 2025

Opowieści upiorne

Mocny punkt

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty.

Dwudziesta pozycja w cyklu „Biblioteka grozy” toruńskiego wydawnictwa C&T jest jedną z najlepszych jakie do tej pory w nim się ukazały. Zamieszczone w niej opowiadania grozy autorki, która zupełnie w niej się nie specjalizowała, czyta się rewelacyjnie, płynnie i bez uczucia obcowania z reliktem literackiego horroru, jakie towarzyszyło lekturze tekstów chociażby Elizabeth Gaskell. No cóż, prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że Edith Nesbit była po prostu świetną pisarką.

„Opowieści upiornych” jest trzynaście – wszystkie pochodzą z końca dziewiętnastego wieku. Edith Nesbit urodziła się w 1858 roku w Londynie i pochodzi praktycznie z tego samego pokolenia co Edith Wharton i Mary E. Wilkins Freeman, których opowiadania już czytaliśmy w poprzednich zbiorach „Biblioteki grozy”. Jest jednak od nich bardziej znana, choć zdecydowanie nie z opowiadań grozy. Nesbit pisała powieści i opowiadania dla dorosłych, ale przede wszystkim dla dzieci – „Pięcioro dzieci i coś” oraz „Feniks i dywan” niech będą najlepszymi przykładami. Wydawnictwo C&T samodzielnie wybrało trzynaście tekstów i znowu trafiło w dziesiątkę.

niedziela, 24 sierpnia 2025

Amazing Spider-Man Epic Collection. Sieć życia, sieć śmierci

Na wariackich papierach

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami ostatni jak na razie tom „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” – chyba że Egmont sięgnie do tych starszych, jeszcze sprzed „Ostatnich łowów Kravena”. A kto wie, może kiedyś Marvel zdecyduje się wydać kolejne epickie kolekcje z czasów „Sagi klonów”, a my przeczytamy je w całości po polsku. Na razie mamy to, co mamy – pierwszą połowę 1995 roku i klona Petera Parkera buszującego po Nowym Jorku.

Omawiany dziś album nosi tytuł „Sieć życia, sieć śmierci” i jest typowym, przekrojowym zbiorem gromadzącym nie tylko wybrane odcinki wszystkich serii z człowiekiem-pająkiem wydawanych w 1995 roku, ale również albumy specjalne, takie jak „Spider-Man Unlimited” numer 8 oraz trzyczęściową historię „Funeral for an Octopus”. Wiemy już z poprzedniego albumu, że cztery główne pajęcze serie zostały podzielone między dwóch Spider-Manów. W „Web of Spider-Man” i „Spider-Man” działa Ben Reilly, alias Scarlet Spider – klon Petera Parkera powołany do życia jeszcze w latach siedemdziesiątych przez szalonego naukowca, Milesa Warrena, zwanego „Szakalem”. „The Amazing Spider-Man” i „The Spectacular Spider-Man” to domena dobrze nam znanego Petera Parkera, oryginalnego Spider-Mana. Ma on nie lada kłopoty – pod koniec poprzedniego tomu został zarażony przez Sępa dziwną trucizną i wydaje się, że tym razem jego dni są naprawdę policzone.

czwartek, 21 sierpnia 2025

Druidzi. Księga pierwsza

Celtycki kryminał

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pięćdziesiąt lat przed naszą erą jedna mała galijska wioska dzielnie stawiała opór Rzymianom. Leżała gdzieś w Armoryce nad morzem, które po wiekach nazwane zostanie Kanałem La Manche. Pięćset pięćdziesiąt lat później okolica ta wygląda zupełnie inaczej. Rzymskich legionów już tam nie ma, są za to rzymskie klasztory i opactwa. W zasadzie wielu rzeczy z czasów rzeczonej wioski już nie ma, a przede wszystkim – nie ma żartów.

Wydawnictwo Lost in Time wydało pierwszą księgę „Druidów”, zbierającą sześć pierwszych albumów serii autorstwa Jeana-Luca Istina, Thierry’ego Jigoruela (scenariusz) i Jacquesa Lamontagne’a (rysunek). Mamy lata dziewięćdziesiąte piątego wieku. Mniej więcej dwadzieścia lat temu upadło Cesarstwo Zachodniorzymskie – choć wtedy oczywiście nikt nie stawiał tak radykalnych i jednoznacznych cezur czasowych. Gdzieś na północy współczesnej Francji, w Armoryce, ostatni druidzi dzielnie stawiają opór nowej, bardzo wówczas agresywnej i niezbyt tolerancyjnej religii – chrześcijaństwu. Mnisi krzewiący wiarę w Ukrzyżowanego mogą czuć się zagrożeni – ciała misjonarzy, przebite specyficznymi „włóczniami” pokrytymi runicznym alfabetem ogham, znajdowane są regularnie na obszarach, gdzie żyją jeszcze wyznawcy „starej religii”. Wielki chrześcijański zakonnik i mędrzec, brat Budog, przybywa do siedziby swego dawnego ucznia, teraz Mistrza Gwenola, aby rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw.

niedziela, 17 sierpnia 2025

Shade. Człowiek Przemiany. Tom 2

Przedawkowanie Ameryki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Szaleństwo opanowało Stany Zjednoczone. I to nie byle jakie, bo pochodzące spoza naszego wszechświata, ze strefy oddzielającej go od uniwersum, z którego pochodzi tytułowy „Shade. Człowiek przemiany”. Drugi tom zbiorczy niesamowitej serii Petera Milligana i Chrisa Bachalo szaleństwo ma u podstaw – żywi się nim i na nim wzrasta.

Pierwszy tom składał się z trzynastu odcinków „Shade. The Changing Man”, wydanych między lipcem 1990 a lipcem 1991 roku. To były czasy, w których DC Comics dojrzewało do założenia imprintu DC Vertigo – fabuły Milligana przyspieszyły ten proces. Shade, przybysz z planety Meta leżącej w innym wymiarze, rzuca wyzwanie przerażającemu bytowi zwanemu „Amerykańskim krzykiem”. „Krzyk”, czyli demon / kosmita / nie-wiadomo-w-sumie-kto, wizualnie wzorowany na postaci Wujka Sama, urzeczywistnia najgłębiej schowane amerykańskie pragnienia, sny i żądze. Shade, zmaterializowany w ciele seryjnego mordercy, próbuje zatkać dziury w pękającej tamie i powstrzymać falę szaleństwa nadciągającą nad Stany Zjednoczone. Towarzystwo dwóch dziewczyn po przejściach nie ułatwia mu zadania – coraz bardziej skomplikowana, trójkątna relacja przyciąga uwagę nie tylko bardzo podejrzanych agentów FBI, ale i sprowadza z niebytu, wydawać by się mogło, zapomnianą już postać seryjnego mordercy.

czwartek, 14 sierpnia 2025

Hawkmoon. Tom 2

Od „sword” do „sorcery”


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Po dwóch latach powraca „Hawkmoon”. Przenosimy się do świata odległej przyszłości, wymyślonego przez Michaela Moorcocka jeszcze w latach sześćdziesiątych. Komiksowa adaptacja powieściowego cyklu „The History of the Runestaff” dorobiła się właśnie trzeciego i czwartego albumu – wydanych w Polsce zbiorczo za sprawą Lost in Time.

Świat dalekiej przyszłości cofnął się w rozwoju do epoki średniowiecza. W Europie istnieją takie miejsca jak Moskovia, Kraina Bulgarów, Kamarg a za oceanem legendarne państwo Amarekh. Nikt już nie pamięta wysoko stechnicyzowanej cywilizacji – teraz po niebie i po ziemi przemieszczają się tajemnicze urządzenia, które jakoś działają, ale nikt dokładnie nie wie jak. Mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej z „Ksiąg Nowego Słońca” Gene’a Wolfe’a – tam, zgodnie z twierdzeniem Artura C. Clarke’a, technologia była nieodróżnialna od magii. W tym dekadenckim, chylącym się ku upadkowi świecie, Imperium Granbretańskie pod wodzą bezlitosnego władcy Huona miażdży swym żelaznym butem kolejne kraje Europy. Jednym z nich było księstwo Köln, którego ostatnim prawowitym władcą mógłby być tytułowy Dorian Hawkmoon. Mógłby – gdyby Köln oparło się najeźdźcy a on sam nie został porwany przez barona Meliadusa, generała Granbretanii. W mrocznych kazamatach Londrii, stolicy Imperium, Hakwmoon zostaje zmuszony do szpiegowania na rzecz swych prześladowców i wysłany do Kamargu, ostatniego wolnego państwa na terenach dzisiejszej południowej Francji.

wtorek, 12 sierpnia 2025

W poszukiwaniu ptaka czasu. Omegon

Łącznik

Wielka fantastyczna saga komiksowa dobiega właśnie końca. I nie chodzi już nawet o tytułowe poszukiwania ptaka czasu – te zamknęły się przecież w tak zwanym „Cyklu pierwszym”. Omawiany dziś „Omegon” z kolei zamyka „Cykl drugi”, czyli prequel „Poszukiwań…” i rzuca w ich kierunku fabularny pomost. Czy z sukcesem?

Drugi cykl rozpoczął się „Przyjecielem Javinem” i razem z „Omegonem” liczy osiem odcinków. Zgodnie z zapowiedziami autorów ostatni album ma podwójną objętość, jak na finał z prawdziwego zdarzenia przystało. Przedostatni tom, „Ziarno szaleństwa”, zakończył się oczywiście zapowiedzią kolejnej przygody. Rycerz Bragon, Mara i ich towarzysze powstrzymali niebezpieczny Zakon Znaku, przed opanowaniem Krainy Tysiąca Drzew. Zakon chce obudzić mrocznego boga Ramora, a jedyną szansą na pokrzyżowanie tych planów jest zasadzenie tytułowego ziarna świętej rośliny. Bragon, Bulrog, Bodias, Kryll i Mara wiedzą już nawet gdzie powinni tego dokonać – droga prowadzi ich do Omegonu, mitycznego miejsca na krańcach świata. Trzeba tylko tam dotrzeć i… przeżyć.

niedziela, 10 sierpnia 2025

The Spectacular Spider-Man. Tombstone

Spektakularna epicka kolekcja

Mucha Comics już po raz trzeci atakuje „Spektakularnym Spider-Manem”, czyli serią będącą zazwyczaj w cieniu swej bardziej znanej i popularnej siostry – „The Amazing Spider-Man”. Człowiek-Pająk znowu pakuje się w wielkie tarapaty i choć z góry wiemy, że wyjdzie z nich zwycięsko, to w żaden sposób nie obniża to jakości lektury.

We wrześniu 2021 roku otrzymaliśmy album „The Spectacular Spider-Man” zbierający odcinki 178-200 z drugiej połowy 1991 i całego 1992 roku. Komiks ten był długo zapowiadany i naprawdę wyczekiwany – wszak to tu doszło do słynnej i niby ostatecznej walki Spider-Mana z Zielonym Goblinem w wersji Harry’ego Osborna. W lipcu 2023 roku Mucha wydała „The Spectacular Spider-Man. Śmierć Jean DeWolff” – brutalną i dramatyczną historię starcia ze Zjadaczem Grzechów. Tu z kolei mieliśmy odcinki z lat 1985 i końcówki 1987 – czyli cofnęliśmy się w czasie. Religijny fundamentalista nazywający się Sin Eaterem, postanowił pomóc niewydolnemu amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości w walce z nietykalnymi przestępcami. Inspiracja „Daredevilem” Franka Millera, tematy społeczno-obyczajowe i realistyczny, „uliczny” sposób narracji – taka była „Śmierć Jean DeWolff”. Taki też jest omawiany dziś „Tombstone”. 

czwartek, 7 sierpnia 2025

Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater

Perły przed wieprze

Piąta powieść Kurta Vonneguta miała pecha. Wydano ją w bezpośrednim „sąsiedztwie” dwóch powieści niemal genialnych – wcześniejszej „Kociej kołyski” i późniejszej „Rzeźni numer 5”. „Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater” tkwi w swego rodzaju dołku ocieniona dwoma gigantami – ale i tak jest rzeczą wartą każdej minuty spędzonej na lekturze.

Nie znajdziemy w tej powieści klarownej fabuły – raczej szereg scen, anegdot, dygresji i przezabawnych punchline’ów. Oto mamy przed sobą niejakiego Eliota Rosewatera, dziedzica gigantycznej rodzinnej fortuny, której początki sięgają czasów Wojny Secesyjnej. Korporacja Rosewatera wypracowuje zyski, które potem transferowane są do Fundacji Rosewatera, aby uniknąć płacenia podatków. Ojciec Eliota, konserwatywny senator, rwie sobie włosy z głowy – jego potomek, świeżo upieczony prezes Fundacji, zamiast iść w ślady rodziciela i dalej pomnażać majątek, postanowił go rozdawać wszystkim potrzebującym. Na dodatek jest pijakiem i prawdopodobnie wariatem. Nierozsądne i nieuzasadnione z punktu widzenia senatora wojaże syna kończą się w miasteczku Rosewater (!), gdzie Eliot zakłada nowe biuro Fundacji i pomaga finansowo wszystkim, którzy tylko zgłoszą się do niego w potrzebie. „Tu Fundacja Rosewatera! Czym możemy służyć?”

niedziela, 3 sierpnia 2025

Miasta pod skałą

Piekło nigdy nie będzie puste


Pierwsze wydanie „Miast pod skałą” miało miejsce już dwadzieścia lat temu. Pamiętam, że złożoność i wielość zagadnień, a także erudycja autora, trochę mnie wówczas przytłoczyły. Marek S. Huberath jest twórcą, do literatury którego warto wracać po latach, z nieco większym bagażem lektur i doświadczeń. Wróćmy więc.

Osiem lat temu coś tam już pisałem o jego twórczości. „Druga podobizna w alabastrze”, „Balsam długiego pożegnania” i „Gniazdo światów” – religia, wiara, eschatologia, sztuka, turpizm i cielesność. Niby nie przystające do siebie elementy – choć tylko pozornie. Marek S. Huberath, znany polski fizyk i jednocześnie literat, siedem lat po „Gnieździe światów” wydał „Miasta pod skałą” – swoją najbardziej ambitną powieść w karierze (choć gdy sześć lat później, w 2011 roku, wyszedł „Vatran Auraio”, można byłoby się o to spierać). 

Głównym bohaterem „Miast pod skałą” jest profesor Humphrey Adams, stypendysta rzymskiego Uniwersytetu La Sapienza, badający prace Rajmunda Llulla. Mistrz Llullius, trzynastowieczny teolog, chciał nawracać muzułmanów przy użyciu swoich nieszablonowych, zdecydowanie nieortodoksyjnych nauk. Adams chce przede wszystkim ustalić, czy istniał kiedykolwiek niejaki Alonzo Zurramaga, filozof jeszcze bardziej kontrowersyjny, rzekomo uczeń mistrza Llulla – tropy nieodmiennie wiodą do Watykanu. Czy Stolica Piotrowa skrywa jakieś tajemnice? Zapewne, choć takiej, którą odkryje nasz bohater, nikt nigdy by się nie spodziewał. Profesor Adams, niczym słynna Alicja, znajduje w ogrodach watykańskich małe, stare drzwiczki z napisem „Silvestere” – prowadzą one nie tylko do podziemi Watykanu, ale wręcz do innej rzeczywistości. Adams, wraz z poznaną po drodze francuską przedszkolanką o imieniu Lillianne trafia do dziwacznego, fantasmagorycznego „Rzymu na opak”. Wmawia sobie cały czas, że śni, że leży gdzieś nieprzytomny w podziemiach. Jak inaczej wytłumaczyć wizję Wiecznego Miasta autokratycznie rządzonego niby przez głupawego figuranta o imieniu Nero, a w rzeczywistości przez dystopijną milicję z niejakim „Człekoustem, nadobywatelem Uombocco” na czele? Tylko w śnie (koszmarze) możliwe są takie historie jak tworzenie wyroczni z czaszek pierworodnych, budowa żywego człowieka z prochu ziemi czy małżeństwa z dwoma żonami pełniącymi skrajnie odmienne, bardzo symboliczne, role.