Zwolnij pan, panie Morvan!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Armada nadal przemierza galaktykę – wielki konwój złożony z olbrzymiej ilości statków i habitatów był kiedyś domem Navis, głównej bohaterki francuskiej serii „Sillage” (czyli „Armady” właśnie). No przynajmniej do połowy trzeciego tomu (czyli właściwie do połowy całej serii) – teraz, w tomie czwartym, Navis to persona non grata.
Bardzo szybko z agentki wywiadu Armady stała się najemniczką opłacaną głównie przez tych, którzy niekoniecznie są przychylni kosmicznemu konwojowi. Czwarty tom zbiorczy zawiera, podobnie jak wszystkie wcześniejsze, cztery odcinki – tym razem od numeru trzynastego do szesnastego. Otwierający album „Poślizg kontrolowany” powiązany jest mocno z poprzednimi przygodami, więc zrozumienie jego fabuły nie jest w pełni możliwe bez przypomnienia sobie co było wcześniej. Navis bierze udział w nielegalnych wyścigach, których kolejne etapy odbywają się na coraz to nowych, ujawnianych dopiero tuż przed zawodami, planetach i prowadzą do Wielkiego Finału. Szybko się okazuje, że Navis nie ściga się dla sławy i pieniędzy, lecz dlatego, że terroryzowana jest przez znanych nam z poprzednich tomów bandytów. Dziewczyna znajduje się znowu między młotem a kowadłem – opór wobec władz Armady, uosobionych w postaci Wielkiego Przewodniczącego Rady rośnie, a tego rodzaju ciśnienie może znaleźć ujście w bardzo gwałtowny sposób.








