sobota, 2 czerwca 2018

Potępieni

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chuck Palahniuk napisał „Kołysankę”, aby przetrwać jakoś trudne chwile po śmierci ojca. Od jej wydania minęło dziewięć lat. Tym razem śmierć upomniała się o jego matkę. Powieść, którą chciałbym dziś przybliżyć, powstała w czasach nierównej walki Carol Palahniuk z rakiem płuc. Dojrzały, zbliżający się do pięćdziesiątki, opłakujący swoich rodziców facet opowiada historię trzynastoletniej dziewczynki, której śmierć powinni opłakiwać jej rodzice. To kolejna powieść literackiego łobuza – „Potępieni”. Oto jak się zaczyna:

„Jesteś tam Szatanie? To ja, Madison. Dopiero co się tu zjawiłam, to znaczy w piekle, ale to nie moja wina, no, może tylko taka, że umarłam po przedawkowaniu marihuany”. Madison, córka zblazowanych i oderwanych od rzeczywistości gwiazd Hollywood, budzi się w krainie ognia i siarki. Poznaje tam całkiem oryginalną zbieraninę nastoletnich potępieńców – barbie-blondynę-królową-balu, osiłka-przystojniaka-futbolistę, kujona-mądralę-okularnika oraz punka-buntownika-bez-powodu-z-agrafką-w-policzku. Powstaje piekielna wersja ekipy z „Klubu winowajców”, filmu z 1985 roku, w którym to bardzo podobna grupa musiała za karę wspólnie spędzić sobotę w szkole.

Piekło Palahniuka to niesamowita kraina. Ludzie wyją w klatkach, jedzeni żywcem przez demony, przywołujące nieco na myśl Lucyfera, pojedynkującego się z Tenacious D w „Kostce przeznaczenia”. Katusze nie mają końca, bo ciała nieszczęśników regenerują się błyskawicznie i po chwili są już gotowe do kolejnej zabawy. Wszystko to jest jednak niczym przy największej torturze jakiej można tu doświadczyć – zapętlony, powtarzający się bez ustanku seans „Angielskiego pacjenta” (ewentualnie „Fortepianu”) nawet największego twardziela zmieni w bełkoczącego imbecyla. Przesłuchania za pomocą wariografu prowadzi demon Pazuzu, znany z molestowania niewinnej dziewczynki w „Egzorcyście”. Podróżując przez piekło, trafimy do takich miejsc jak Pustynia Łupieżu, Hałdy Paznokciowych Ścinków, Gówniane Jezioro, Płaskowyż Zużytych Pieluch Jednorazowych, Morze Wrzących Wymiocin czy Ocean Zmarnowanej Spermy (bardzo się powiększył od czasu wynalezienia VHS).


A tak poza tym, odbywają się tam całkiem niezłe imprezki. Jest Marylin Monroe, JFK z całą rodziną, Adolf Hitler, Józef Stalin, James Dean, Kurt Cobain a nawet Katarzyna Medycejska, Elżbieta Batory, Czyngis-Chan i Kain. Kurczę, jest tu cały Woodstock z Hendrixem, Joplin i Cockerem na czele. Za Piotrowymi Wrotami takiej balangi na pewno nie ma – tam siedzi Ghandi ze świętym Tomaszem z Akwinu i przynudzają. Nasza bohaterka dostaje pracę telemarketerki (powszechnie wiadomo, że każdy telemarketer, który do nas dzwoni, to pomiot Szatana – jak inaczej zrozumieć telefony w sobotę o ósmej rano lub w czasie, gdy zasiadamy do pysznej kolacji?). Gdy Madison rozmawia z ludźmi ciężko chorymi, samotnymi lub po prostu wiekowymi, udaje jej się czasem namówić ich do samobójstwa – wizja piekła atrakcyjniejszego niż prowadzone przez nich życie jest zbyt kusząca. Populacja piekła rośnie, co zaczyna trochę niepokoić jego władców.

Mogłoby się wydawać, że taki sposób przedstawienia miejsca wiecznego potepienia jest już wystarczająco kontrowersyjny, wstrząsający i odpychający. No tak, dla trzynastolatki chyba. Bo przecież to wszystko, co wymyślił Palahniuk, to tak naprawdę klisze wszystkich wyobrażeń o królestwie Szatana, mielone od lat przez naszą kulturę. To pop-piekło. Wyraźnie blednie ono w porównaniu z tym, co znajdujemy w świecie rzeczywistym. Osią fabuły są bowiem retrospekcje Madison, w których rekonstruuje ona swoje nieco zapomniane już życie i cały ciąg zdarzeń, który doprowadził do jej śmierci. Najważniejszym wątkiem i sednem powieści jest jej relacja z własnymi rodzicami.

Ci zapatrzeni w siebie i, co tu dużo mówić, odrażający ludzie to ekstremalnie bogaci celebryci. To postępowi, „proekologiczni” zwolennicy daleko posuniętego relatywizmu moralnego. Według nich zło to jakiś sztuczny konstrukt, zawsze zdefiniowany przez konkretne miejsce i czas. Madison ma wszystkiego pod dostatkiem, niestety brak jej prawdziwie kochającej rodziny. Bliscy nie mają dla niej czasu, ciągle jakieś gale nagród filmowych i obowiązkowe rauty. To zakłamani, perwersyjni i bujający w obłokach idioci. Dopadła ich moda na egzotyczne adopcje – zabierają umierającego z głodu dzieciaka z Zairu, którego Madison znajduje pod choinką, i to z nim pokazują się potem przed kamerą. Wszystko do czasu, gdy młody urośnie – potem ląduje w internacie, działającym dwanaście miesięcy w roku… i przychodzi czas na kolejną adopcję. Rodzice Madison mają kilkanaście nieodwiedzanych rezydencji na całym świecie, gdzie mieszkają ich meksykańskie lub somalijskie służące, które całe życie marzyły, aby u nich pracować. Śniły o szorowaniu amerykańskich podłóg. Madison od małego przechodzi modną superedukację seksualną, aby rozumiała potem swoje potrzeby i nie stała się jakąś Puszczanną von Puszczals czy Perwersanną McPerwers. Gdy inne dzieci na urodziny dostawały od rodziców rowerki – ona podręcznik kamasutry i krążki dopochwowe. Matka i ojciec, jako postępowi, świeccy inteligenci, fundują jej też zaawansowane kursy poszerzania świadomości – xanax, zoloft, marihuana, haszysz. Madison staje się przedmiotem w ich rękach, produktem podporządkowanej sukcesowi modzie, konsumeryzmowi i zwykłej głupocie, przerażającej wizji świata. To jest dopiero piekło. 


Madison jest potwornie samotna. Mówi o sobie, że jest niepoprawną nadziejoholiczką a piekło to szansa na odwyk. Trzynastoletnie życie w nieprzeniknionych oparach hipokryzji wykształciło w niej nieusuwalną nadzieję na lepszy los. Okres trzynastoletniej samotności w tłumie ludzi głuchych na jej wołania (przedmioty nie mają głosu) i uważających, że śmierć można oszukać botoksem, aerobikiem i trwałą ondulacją, uatrakcyjnia miejsce, do którego trafiła. Życie okazuje się większym piekłem niż domena Lucyfera – tylko dlatego, że cały czas oczekujemy, że będzie rajem.

Na pierwszy rzut oka Chuck Palahniuk znowu napisał powieść o tym samym co zawsze. Jednak jest tu coś więcej. To jedna z jego najtrudniejszych książek, zarówno pod względem odbioru, jak i interpretacji. Czym tak naprawdę jest piekło Palahniuka? Nadzieją? Fizycznością? Samotnością? Świadomością? To pierwsza część planowanej przez autora trylogii, w której Madison po piekle odwiedzi czyściec i trafi w końcu prawdopodobnie do jakiegoś nieba. Taki jest przynajmniej trzystopniowy plan, którego druga część zrealizowana została w kolejnej powieści – „Przeklęci”. Już niedługo to właśnie ją weźmiemy na tapetę.



Tytuł: Potępieni
Tytuł oryginalny: Damned
Autor: Chuck Palahniuk
Tłumaczenie: Elżbieta Gałązka-Salamon
Wydawca: Niebieska Studnia
Data wydania: październik 2011
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 288
ISBN: 9788360979211

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza