Druga Saga o Mrocznej Phoenix
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Siódmy tom „The Ultimate X-Men” rozpoczyna ostatni etap serii. Od teraz do samego końca za scenariusze odpowiadać będzie jeden twórca – Robert Kirkman. Mutanci świata „Ultimate” przeszli już wiele – trzech poprzedników Kirkmana nie dało im się nudzić. Jak będzie tym razem?
Pierwsze trzy tomy napisał Mark Millar – zbudował świat i ustanowił jego zasady. Trzy środkowe tomy napisali Brian Michael Bendis i Brian K. Vaughan – nie było tu wiodącego wątku fabularnego, lecz wiele krótkich opowiadań z różnymi członkami X-Men w rolach głównych. Dwaj scenarzyści o tym samym imieniu wprowadzili bardzo dużo nowych postaci, które jednak z rzadka działały jako większa grupa. Szósty tom, zamykający run Vaughana, zakończył się znów wielką wojną z Magneto, z której mutanci Charlesa Xaviera wyszli poharatani bardziej niż zwykle. Samego Xaviera z kolei o ból głowy przyprawia kilka faktów. Konkurencyjna grupa mutantów dowodzona przez Emmę Frost rośnie w siłę i niekoniecznie podziela jego wizję co do dalszych losów nosicieli genu X, a na domiar złego S.H.I.E.L.D. cofnęło finansowanie Instytutu Xaviera. Przyszłość wielkiej Szkoły dla Uzdolnionej Młodzieży stoi pod znakiem zapytania.
Omawiany dziś album zawiera trzy trzyodcinkowe opowieści wydane w ramach „Ultimate X-Men” między marcem a listopadem 2006 plus „Annual” z tego właśnie roku. Kirkman wraca do pomysłów Briana K. Vaughana i rozwija je na swój sposób. Profesor X umawia się na spotkanie z potencjalnym sponsorem Instytutu – tajemnicza Lilandra Neramani, Majestrix Kościoła Oświecenia Shi’ar oferuje pomoc, ale oczywiście nie za darmo. Uczniowie profesora tymczasem odreagowują „na mieście”, gdzie oprócz nieusuwalnych już z serii motywów z gatunku „teen drama”, dochodzi kilka kluczowych elementów definiujących run Kirkmana.
Pojawia się Elliot Boggs, nowy, lekko przerażający mutant pragnący za wszelką cenę dołączyć do X-Men. Nightcrawler zdaje się kompletnie tracić nad sobą kontrolę. Powraca Sabretooth i organizacja Broń X, która w świecie „Ultimate” zajmuje o wiele więcej miejsca niż w mainstreamie. I wreszcie dochodzi znów do manifestacji Mocy Phoenix, co w połączeniu z faktem pojawienia się przedstawicieli Shi’ar kieruje nasze myśli do słynnej, niezapomnianej i genialnej „Sagi Mrocznej Phoenix” Chrisa Claremonta i Johna Byrne’a. Pomysł ponownego opowiedzenia tej klasycznej historii w sposób odbiegający od oryginału, ale zachowujący jej najważniejsze założenia, mógłby się wydawać się na pierwszy rzut oka karkołomny. Kirkman wychodzi z tego obronną ręką – całość jest udana i trochę bardziej niepokojąca niż oryginał.
Niepokojące scenariusze to chyba cecha charakterystyczna ostatniego etapu „The Ultimate X-Men”. Wspomniany wcześniej Elliot Boggs jest jakby wyjęty prosto z filmowej „Strefy mroku” z 1983 roku – jest „creepy”, a jego obecność jeży wszystkim (czytelnikowi też) włosy na karku. Robert Kirkman pisał równolegle swój opus magnum dla Image Comics – serię „Invincible”. Nie sposób nie zauważyć, że obok motywów ciągnących scenariusz nieco w kierunku konwencji grozy, dostajemy sporo cech właśnie „Invincible’a”. Nastoletnie hormony buzują, rozmowy o wszystkim i o niczym a także odważne zwroty akcji i nieoczekiwane cliffhangery. Kirkman, w przeciwieństwie do Bendisa i Vaughana, traktuje drużynę jako całość. Wszystkie historie siódmego tomu konsekwentnie wynikają jedna z drugiej, a wszyscy powołani do tej pory do życia mutanci działają razem, choć nie do końca dojrzałe osobowości i wybuchowe temperamenty tego nie ułatwiają.
Niestety z rysunkiem nie jest dobrze. Omawiany dziś album jest najsłabiej narysowany z wszystkich do tej pory. Tom Raney i Ben Olivier radzą sobie średnio – najgorzej z anatomią i mimiką. To już czysta sztampa, której niedostatki widać mocno w porównaniu z grafiką poprzednich tomów. Bracia Kubert, David Finch czy Chris Bachalo stoją po prostu na wyższej półce.
Pierwsze dziewięć odcinków runu Kirkmana to przygrywka do tego co czeka nas w następnym tomie. On nie pisze jeszcze finału, lecz dopiero ustawia domino – i wygląda na to, że za chwilę poleci wszystko. Scenarzysta, oprócz kontynuacji tematów związanych z Phoenix i Shi’ar, weźmie się za reinterpretację historii Cable’a, Bishopa i alternatywnej przyszłości. I tu naprawdę czeka nas wszystkich sporo niespodzianek.
Tytuł: Ultimate X-Men. Tom 7
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Tom Raney, Ben Oliver, Salvador Larroca, Leinil Francis Yu
Tłumaczenie: Marcin Roszkowski
Tytuł oryginału: Ultimate X-Men #66-74, Ultimate X-Men Annual #2
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: maj 2024
Liczba stron: 264
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788328162730





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz