Przepisywanie Batmana
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
„Batman. Hush” był jedną z najgłośniejszych historii z Człowiekiem-Nietoperzem początku dwudziestego pierwszego wieku. „Hush” to pseudonim przeciwnika Batmana – jednego z najniebezpieczniejszych, z jakimi ten kiedykolwiek się zetknął. Jak zwykle okazuje się, że siła fizyczna jest niczym w porównaniu do siły umysłu.
Dwunastoodcinkowy „Hush” powstawał w tajemnicy przed prasą w 2002 roku. Jeph Loeb kilkanaście miesięcy wcześniej zakończył prace nad „Mrocznym zwycięstwem”, a Jim Lee na dobre zadomowił się w DC Comics po tym, jak w 1998 roku sprzedał temu wydawnictwu swoje własne – Wildstorm. Opowieść „Hush” ukazała się ostatecznie w serii „Batman” między grudniem 2002 a listopadem 2003 roku i okazała się wielkim sukcesem sprzedażowym. Co słychać u Batmana? Próbuje uwolnić dziesięcioletniego chłopca z rąk Killer Croca, który zażądał za niego dziesięciu milionów dolarów okupu. Dziwna sprawa – Killer Croc to dzika bestia i nigdy nie popełniał tego rodzaju przestępstw. Pieniądze przeznaczone na okup kradnie Catwoman, a Batman prawie traci życie podczas misji ratunkowej. I od tego momentu robi się jeszcze dziwniej…
Wszyscy najważniejsi wrogowie Batmana najwyraźniej sprzysięgli się, aby zaatakować go w tym samym czasie. Wyjątkiem jest Catwoman, z którą Człowieka-Nietoperza zaczyna łączyć romantyczna relacja. Zmagania naszego bohatera z pojawiającymi się ni stąd, ni zowąd superłotrami obserwuje tajemnicza postać z zabandażowaną szczelnie twarzą. Wszystko wskazuje na to, że ma ona coś wspólnego z nagłym pojawieniem się całego oddziału sztandarowych wrogów Batmana – ale gdzie w tym sens, gdzie logika? Doświadczonym czytelnikom przygód Batmana „Hush” może wydać się cokolwiek kuriozalny. Schemat fabuły przypomina ten z poprzednich komiksów Loeba – „Długiego Halloween” i wspomnianego „Mrocznego zwycięstwa”. Jest tylko zdecydowanie bardziej blockbusterowy i rozrywkowy – oto zbieranina największych wrogów Batmana (są naprawdę wszyscy ważni z wyjątkiem Pingwina i Bane’a) w pewnych odstępach czasu postanowiła uprzykrzyć mu życie.
Tak jak w „Długim Halloween” przechodziliśmy od święta do święta, tak w „Hush” przechodzimy od jednego łotra do drugiego. Każdy z nich zachowuje się inaczej niż zwykle, inaczej niż w nietoperzowych podręcznikach „Jak załatwić każdego przeciwnika na dwudziestu dwóch stronach”. Scenarzysta zdaje się jednak wiedzieć, co robi, plan „nieposłuszeństwa wobec kanonu” przynosi w końcu owoce. Wszyscy superłotrzy przestali przestrzegać zasad, na których zostali przed laty „napisani” – tak jakby doszło do wielkiej manipulacji. Bo o tym w zasadzie jest „Hush” – o zakulisowej machinacji autorstwa nie tylko Jepha Loeba. Batman musi poddać w wątpliwość wszystko – każdy element otaczającej go rzeczywistości. Nawet swój namiętny związek z Catwoman – w tym komiksie jest on zaawansowany jak mało kiedy. Komiks Loeba i Lee opowiada o tym, jak ktoś rozkłada postać Batmana na czynniki pierwsze, używając jego własnego świata przeciwko niemu.
Jim Lee rysuje dokładnie tak, jak zwykle. Postacie znów zawstydzają czytelników swoją perfekcyjną budową i seksapilem. Każda kobieta jest megaseksowna, każdy facet hiperprzystojny – ich mięśnie mają swoje własne mięśnie. Wszyscy są zapakowani próżniowo w swoje cieniutkie, idealnie przylegające do ciała kombinezony. To są lata dziewięćdziesiąte rozciągnięte o trzy lata w kolejną dekadę – a trzeba wiedzieć, że jeszcze bardziej radykalny graficznie „All Star Batman i Robin Cudowny Chłopiec” powstanie dopiero za dwa lata. Wygląda to trochę groteskowo, ale naprawdę nikomu to nie przeszkadza. Rysunki Jima Lee to klasyka – rozsadzająca je energia i to przesadzone podejście do cielesności (praktykowane w zasadzie już od czasów „X-Men”) ogląda się z wielką przyjemnością.
Jeph Loeb narozrabiał scenariuszowo tak mocno, że zastanawiał się później „jak inni to potem odkręcą”. Zwłaszcza relacja Bruce’a Wayne’a i Seliny Kyle była w jego opinii za bardzo rozbuchana – ale chyba znalazł na to rozwiązanie. Po zakończeniu „Husha” stery w „Batmanie” przejęli Brian Azzarello oraz Eduardo Risso i stworzyli świetne „Rozbite miasto”. Omawiany dziś komiks po latach pozostaje jednym z ważniejszych, jeśli chodzi o dwudziestopierwszowieczną historię „Batmana” – fajnie napisany, rewelacyjnie zilustrowany, dość prosty, pozbawiony niepotrzebnej „głębi” i naprawdę wciągający.
Tytuł: Batman. Hush
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Jim Lee, Scott Williams
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz, Marek Starosta, Jarosław Grzędowicz
Tytuł oryginału: Batman. Hush
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics, DC Deluxe
Data wydania: marzec 2026
Liczba stron: 376
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 180 x 275
Wydanie: I
ISBN: 9788328190139





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz