czwartek, 30 kwietnia 2026

Niepisane. Tom 4

Wojna na słowa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mike Carey i Peter Gross powracają z czwartym tomem „Niepisanego”. Jedna z najbardziej wymagających serii komiksowych nieistniejącego już imprintu DC Vertigo wchodzi w fazę kulminacyjną i choć wiemy już całkiem sporo o intrydze i zasadach rządzących światem przedstawionym, to mamy wrażenie, że większość tajemnic wciąż pozostaje ukryta.

„Idę po was, bydlaki” – tym zdaniem, wypowiedzianym przez Toma Taylora, głównego bohatera, kończy się poprzedni, trzeci tom. Tajemnicza organizacja zwana Kabałą stara się przejąć władzę nad opowieściami, wszelkimi narracjami kształtującymi nasz gatunek od zarania dziejów. Tom i jego dwójka wiernych przyjaciół robią wszystko, aby pokrzyżować plany Kabały, a także odkryć prawdę o pochodzeniu Toma. Najprawdopodobniej bowiem jest on postacią fikcyjną (!), którą jego „ojciec”, autor książek dla młodzieży w stylu „Harry’ego Pottera”, powołał do życia poświęcając przy tym własnego potomka. Chociaż w sumie diabli wiedzą – podstawowym założeniem świata „Unwritten” jest bowiem całkowite zrównanie fikcji i realności. Struktura tegoż świata zbudowana jest z opowieści i każda jest prawdziwa w pewnym stopniu. W jakim? Zależnym od wiary, nastawienia i potrzeb odbiorców tychże opowieści.


Czwarty tom „Unwritten” zawiera szesnaście odcinków. Dziesięć pierwszych to „Tommy Taylor i wojna na słowa”. I tu mamy bardzo ciekawą sytuację – zeszyty tejże serii wychodziły w tym czasie dwa razy w miesiącu. Czytamy o zmaganiach Tommy’ego z Kabałą naprzemiennie z odcinkami wyjaśniającymi działanie świata i historię tajnej organizacji. Mike Carey w genialny sposób uzasadnia samą ideę rzeczywistości kształtowanej przez historie i mity obecne w zbiorowej nieświadomości naszego gatunku. Kolektywny umysł ludzkości symbolizuje tu Lewiatan, mityczna istota wykorzystana w 1651 roku przez Thomasa Hobbesa w jego słynnym traktacie filozoficznym. Istnienie Lewiatana zdaje się być jedynym pewnikiem w świecie „Niepisanego” – reszta to swego rodzaju konfiguracje „prawdy” i „fikcji” z różnym natężeniem składników.


Świetne są te wszystkie odcinki przeplatające opowieść o wojnie Tommy’ego z Kabałą. Mike Carey tłumaczy w nich ideę mitu, potęgę słowa pisanego / mówionego, siłę narracji. Udajemy się do starożytnego państwa Sumerów, Chin z czasów Dynastii Qin, epoki Gutenberga i szalonej ekspansji słowa pisanego (w zasadzie drukowanego), czy wreszcie okopów Wielkiej Wojny. Wszędzie w tle pobrzmiewają ludzkie konflikty, leje się krew i umierają ludzie, ale to wojna na słowa, nie miecze, armaty i granaty, jest tu największa. Od zarania dziejów słowo służyło do kształtowania rzeczywistości, rozwoju ludzkości i tworzenia przestróg. U Careya dokładnie widać, co oznacza powiedzenie „kto nie zna historii, jest skazany na jej powtarzanie”.


Wojna, którą autor rozgrywa w czwartym tomie „Niepisanego”, jest w istocie metaforą wszystkich konfliktów, jakie kiedykolwiek toczyła ludzkość. Jest to walka zdominowanie narracji – o to, kto opowie historię i w jakiej formie zostanie ona zapamiętana. Religie, ideologie, propaganda, polityka, a nawet codzienne relacje międzyludzkie – wszystko sprowadza się do kontrolowania znaczeń, interpretacji i pamięci. Carey pokazuje, że rzeczywistość nie jest czymś stałym i obiektywnym, lecz polem nieustannego sporu, w którym zwycięża nie ten, kto ma rację, ale ten, kto potrafi narzucić swoją opowieść jako obowiązującą wersję świata.


W dwóch trzecich tomu dochodzi do punktu kulminacyjnego, a potem przenosimy się o rok w przyszłość. Nie napiszę nic o fabule, ale tak oto zaczyna się koda „Niepisanego”, która zakończy się w piątym, ostatnim tomie – zapowiedzianym na wrzesień tego roku. My tymczasem dostajemy tom najlepszy z wszystkich do tej pory, pełen nawiązań do filozofii, historii i kultury. Oto moment, w którym autor przestaje tylko opowiadać historię, a zaczyna tłumaczyć, czym w ogóle jest opowieść. I robi to bez utraty tempa, bez rezygnacji z fabuły, bez uproszczeń. To komiks wymagający, momentami wręcz gęsty od idei, ale jednocześnie cholernie satysfakcjonujący.

Wygląda na to, że Mike Carey dokładnie zaplanował całą serię i wie, co chce przekazać. „Niepisane” jest chyba jego opus magnum – obiektywnie rzecz biorąc, trudno wśród jego komiksów znaleźć inny, lepiej pasujący do tego miana.



Tytuł: Niepisane. Tom 4
Scenariusz: Mike Carey
Rysunki: Peter Gross
Tłumaczenie: Marek Starosta
Tytuł oryginału: Unwritten #31-41
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics. DC Vertigo
Data wydania: marzec 2026
Liczba stron: 384
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788328177123

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz