Piekło ma adres
„Są na świecie miejsca zbyt nikczemne, aby pozwolić im istnieć. Są miasta zbyt niegodne, aby je tolerować”. Narrator i główny bohater pierwszej powieści Dana Simmonsa protestował swego czasu przeciwko używaniu broni nuklearnej. Teraz chciałby, aby Kalkutę pochłonął grzyb atomowy.
„Song of Kali” to debiut Dana Simmonsa z 1985 roku. Akcja powieści toczy się w roku 1977. Robert Luczak, poeta, pisarz i pracownik amerykańskiego czasopisma literackiego, musi udać się do Kalkuty. Jako zagraniczny korespondent musi nawiązać kontakt z tamtejszym środowiskiem literackim, aby uzyskać prawa do nowego manuskryptu słynnego indyjskiego twórcy M. Dasa, ucznia samego Rabindrabnatha Tagore’a. Sprawa jest bardzo dziwna – przecież Das popełnił samobójstwo osiem lat wcześniej, a teraz powraca w glorii, choć nikt go oficjalnie nie widział. Luczak zabiera do Indii swą rodzinę – żonę Amritę i kilkumiesięczną córkę.
To, co uderza czytelnika najmocniej już od samego początku lektury, to sposób, w jaki Simmons przedstawia Kalkutę. To gigantyczne, wielomilionowe miasto jest dosłownie wyjęte z koszmaru, zalegają w nim „miazmaty” – zarówno w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Kalkuta pełna jest niebezpiecznych ludzi, mroczna, gorąca jak dno piekieł, pełna zatrutego powietrza i niewypowiedzianego niebezpieczeństwa. Tak jakby zło w najczystszej postaci zalęgło się w jej trzewiach. Robert zaczyna schodzić w głąb koszmaru, jaki mu się nigdy nie śnił. Spotykane osoby rzadko są tym za kogo się podają, rzeczywistość się odkształca, a bliżej nieokreślony kult bogini Kali, zaczyna pojawiać się w zasłyszanych, makabrycznych opowieściach.
„Pieśń bogini Kali” jest literaturą grozy, w której znajdziemy całkiem sporo elementów weird fiction. Chodzi oczywiście o opisy Kalkuty wykonane tak sugestywnie i dosadnie, że wzbudzają one prawdziwy niepokój i dyskomfort. Pierwsza powieść Simmonsa z biegiem lat wzbudza coraz więcej kontrowersji. Jego wizji Kalkuty, hinduizmu, Indii i tamtejszego społeczeństwa zarzuca się bigoterię, stronniczość białego człowieka z Zachodu i po prostu niezrozumienie kultury. Nie będę z tym polemizował, jednak faktem jest, że Kalkuta Simmonsa przypomina jeszcze bardziej zdegenerowane wersje Ambergris lub Nowego Crobuzon, To miasto zdaje się być jednym gigantycznym organizmem przeżuwającym i wypluwającym swych mieszkańców. Jest ono tak odrażające, że wydaje się wprost nierealne i groteskowe. A kult Kali i sama bogini to zło absolutne – dla niej liczy się tylko siła i potęga, niepowstrzymana przemoc i rzeź.
Można odnieść wrażenie, że prawdziwym antagonistą powieści nie jest wcale Kali, lecz sama Kalkuta. Simmons przedstawia ją jak żywy organizm – miasto, które wchłania ludzi, odkształca ich psychikę i zmusza do moralnych kompromisów. Bogini staje się przede wszystkim symbolem pierwotnej, destrukcyjnej siły drzemiącej pod cienką warstwą cywilizacji. To właśnie dlatego groza „Pieśni bogini Kali” działa najmocniej wtedy, gdy nie wiadomo już, czy źródłem zła jest rzeczywiście coś nadprzyrodzonego, czy po prostu miejsce, które doprowadza ludzi do szaleństwa. Według Simmonsa piekło ma adres.
Ile w tym prawdy, a ile licentia poetica samego autora (który jak wieść niesie mieszkał przez jakiś czas w Kalkucie) nie ocenię. Myślę jednak, że nie pomylę się twierdząc, że Dan Simmons lekko koloryzował. „Pieśń bogini Kali” to jego debiut, pierwsze koty za płoty – nie jest to szczególnie dobra powieść, określiłbym ją jako zwyczajnie przeciętną. Czyta się ją jednak bardzo sprawnie, napisana jest bardzo płynnie – trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość do poczynań głównego bohatera. Robert Luczak to irytujący dupek – trzeba mu to przyznać. Jest jak gotowana żaba – gdy się połapie, że pływa we wrzątku jest już za późno. A może jednak nie?
Zaczynam lekturę twórczości Dana Simmonsa od samego początku. Minęły lata od mojego pierwszego spotkania z „Terrorem” i cyklem „Hyperion”. „Pieśń bogini Kali”, choć nie do końca udana, przypomniała mi mimo wszystko, jak genialnym pisarzem był Simmons. Następna w kolejce czeka już „Trupia otucha” – i to jest horror pełną gębą.
Tytuł: Pieśń bogini Kali
Autor: Dan Simmons
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Tytuł oryginału: Song of Kali
Wydawnictwo: Vesper
Wydawca oryginału: Bluejay Books
Rok wydania: 2023
Rok wydania oryginału: 1985
Liczba stron: 292
Wydanie: I
ISBN: 9788377314494



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz