Nieunikniony rachunek sumienia
Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty dziewiąty.
„Dziwne zjawiska”, pierwszy zbiór opowiadań Arthura Conana Doyle’a w cyklu „Biblioteka grozy”, był w mojej ocenie dość nierówny. Najlepsze opowiadania były na samym końcu – teozofia, okultyzm, mesmeryzm, tajemne nauki, ezoteryka, hipnoza. Autor przygód Sherlocka Holmesa fascynował się parapsychologią i innym pokrewnymi pseudonaukami – w omawianej dziś „Zagadce Cloomber” zdecydowanie daje temu świadectwo.
„The Mystery of Cloomber”, nowela napisana w latach osiemdziesiątych XIX wieku, jest spisaną relacją młodego, dwudziestokilkuletniego studenta, Johna Fothergilla Westa. Razem ze swoim ojcem, specjalistą od sanskrytu i starożytnej literatury orientalnej sięgającej czasów początku buddyzmu, oraz młodszą siostrą Esther wprowadza się do majątku Branksome w Wigtownshire w południowej Szkocji. Uciekają od zgiełku wielkiego miasta nie zdając sobie sprawy, że w tym cichym i odludnym miejscu doświadczą czegoś zgoła bardziej niepożądanego.
Do stojącej nieopodal posiadłości o nazwie Cloomber sprowadza się inna rodzina o zaskakująco podobnej strukturze – stary weteran pierwszej wojny angielsko-afgańskiej sprzed czterdziestu lat, generał J.B. Heatherstone i jego dzieci – syn i córka w praktycznie tym samym wieku co Westowie. Heatherstonowie też przed czymś uciekają – stary generał zamyka się w swej samotni, ogranicza swobodę swoim latoroślom i najwyraźniej boi się nadchodzącego wielkimi krokami października. Zagrożenie jakie zawisło nad Cloomber wydaje się być nie z tego świata.
Narrator nie tylko zdaje własną relację z wydarzeń tej jednej feralnej jesieni, ale dokłada do niej również spisaną opowieść woźnicy generała, doktora odwiedzającego Cloomber, czy wreszcie zapiski samego Heatherstone’a dotyczące wydarzeń z 1841 roku, kiedy to brytyjskie wojska starły się na przełęczy Terada z Afgańczykami. Całość układa się w bardzo zgrabnie napisaną historię o traumach przeszłości, klątwie i zemście a wszystko w klimatach dziewiętnastowiecznych ezoterycznych pseudonauk Towarzystwa Teozoficznego Heleny Bławatskiej a także – choć dość instrumentalnie potraktowanego – buddyzmu.
Nowela bardzo wyraźnie rezonuje z atmosferą fin de siècle’u, gdy seanse spirytystyczne, mediumizm, mesmeryzm i teozofia były traktowane nie jako zabobon, lecz jako alternatywna ścieżka poznania. Towarzystwo Teozoficzne próbowało łączyć wschodnie koncepcje karmy i reinkarnacji z zachodnią potrzebą „naukowego” uporządkowania nadprzyrodzoności; Doyle wpisuje się w ten nurt, czyniąc z buddyjskiej zemsty coś na kształt kosmicznego mechanizmu moralnego. „Zagadka Cloomber” nie jest więc jedynie historią o klątwie – to literacki eksperyment z ideą, że wszechświat działa według duchowych praw, których imperialna pycha nie unieważnia.
„Zagadka Cloomber” może dziś trącić myszką w konstrukcji i egzotyce rodem z dziewiętnastowiecznych wyobrażeń o Wschodzie, ale jako dokument epoki i świadectwo duchowych obsesji samego Doyle’a pozostaje lekturą intrygującą. To nie Sherlock Holmes z lupą, lecz Conan Doyle z kryształową kulą – mniej racjonalny, bardziej podatny na metafizykę, a przez to odsłaniający ciekawszą twarz autora. Jeśli czytać tę nowelę nie jako rasowy horror, lecz jako opowieść o winie i nieuchronności duchowego rachunku, broni się całkiem nieźle.
Tytuł: Zagadka Cloomber
Autor: Arthur Conan Doyle
Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka
Wydawnictwo: C&T
Wydawca oryginału: The Mystery of Cloomber
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 160
Wydanie: I
ISBN: 9788374703574



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz