niedziela, 22 lutego 2026

John Constantine. Hellblazer. Tom 3. Trup w Ameryce

Route 666


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przygody Johna Constantine’a są jednymi z najmocniejszych punktów inicjatywy „Sandman Uniwersum”. Egmont wydał właśnie największy objętościowo komiks wspomnianego imprintu – „John Constantine. Hellblazer. Trup w Ameryce”. I nadal mamy do czynienia z bardzo dobrym komiksem, ale przeznaczonym raczej dla osób naprawdę dobrze orientujących się w uniwersum. Reszta może przez tę lekturę nie przebrnąć.

Nową wersję Johna Constantine’a powołał do życia Simon Spurrier w „Znaku cierpienia”. John wyszedł z zakładu psychiatrycznego Ravenscar i rozpoczął poszukiwania „najlepszej wersji siebie”. Spurrier nawiązał od samego początku do pierwszych zeszytów „Hellblazera” autorstwa Jamiego Delano, choć po tak wielu latach miał do dyspozycji już o wiele bogatsze uniwersum. I zdecydowanie nie bał się wykorzystywać jego wszelkich elementów. Drugi tom, zatytułowany – niespodzianka – „Najlepsza wersja ciebie”, jest zbiorem opowieści bardzo mocno osadzonych w realiach starego DC Vertigo oraz jednoznacznie nawiązujących do tych z „Sandman Uniwersum”. Simon Spurrier zrobił sobie krótką przerwę i po czterech latach wpadł na pomysł kontynuacji. Tak właśnie w 2024 roku powstała jedenastoodcinkowa miniseria „Dead in America”.


John Constantine już nie pierwszy raz odwala jakiś numer w Wielkiej Brytanii, po którym musi salwować się ucieczką za ocean. „W Londynie się trochę namieszało” – mówi John do czytelnika i jednocześnie nakreśla nieco większy obrazek. Razem z dwójką nastolatków został oskarżony (słusznie zresztą) o morderstwo. Zwiali razem do Stanów na pokładzie statku, kradnąc jednocześnie jakiś wielki, czerwony londyński autobus. Takim absolutnie niebudzącym podejrzeń wehikułem ruszają w głąb Ameryki, aby znaleźć sposób nie tylko na odkręcenie całej afery, ale i na przeżycie – tytuł „Trup w Ameryce” odnosi się bowiem bezpośrednio do magicznie podtrzymywanego przy życiu Johna.

Podróż Constantine’a do jądra amerykańskiego koszmaru prowadzi momentami oczywiście słynną Route 66, ale metaforycznie rzecz biorąc, powinniśmy dopisać do jej nazwy jeszcze jedną szóstkę. „Trup w Ameryce” jest kolejnym wglądem w zbiorowy umysł Ameryki – analizą jej strachów, kłamstw czy kolektywnych iluzji. „Ameryka jest cywilizowana tylko jeśli cię na to stać” – mówi John Constantine, zapuszczając się coraz głębiej w wypaczone obszary amerykańskiego snu, niczym „Shade. Człowiek przemiany”. Polityka wobec imigrantów, kult broni palnej, hipokryzja światopoglądowa, drapieżny kapitalizm – Spurrier nie wymyśla tu w zasadzie niczego nowego, krytykuje to, czego czepiali się już jego poprzednicy. Alan Moore w swoim „Amerykańskim gotyku”, czyli cyklu opowieści w ramach „Potwora z bagien”, robił dokładnie to samo. Ba, to właśnie wtedy, w 1985 roku, narodziła się postać Johna Constantine’a, który z nieodłącznym papierosem w ręku towarzyszył Potworowi w marszu przez Stany Zjednoczone. A gdy Brian Azzarello w 2000 roku sam wysłał naszego bohatera do Ameryki, mieliśmy może nieco mniej krytycznej analizy amerykańskości, ale za to największą jej dawkę, jeśli chodzi o „Hellblazera”.


Tak, Spurrier robi to wszystko, co jego poprzednicy, ale jednocześnie robi coś więcej. Żaden z wymienionych wcześniej komiksów nie jest bowiem aż tak bardzo umocowany w uniwersum nieistniejącego już DC Vertigo. Constantine i jego towarzysze spotykają takie istoty jak Sybilla Kumańska, Potwór z bagien, a nawet Panie Łaskawe i Sen z Nieskończonych w wersji oczywiście jasnowłosego Daniela Halla. Spurrier sięga do samych początków „Sandmana”, do kradzieży trzech wielkich artefaktów, która miała miejsce, gdy Morfeusz uwięziony był w magicznym kręgu przez Rodericka Burgessa. Autor rozwija historię sakwy z magicznym piaskiem i ujawnia, że John Constantine już po latach zupełnie nieświadomie zaciągnął u Morfeusza dług, który przyjdzie mu spłacić Danielowi. Gdy dołożymy do tego przerażające Panie Łaskawe (znane czasem jako Furie lub Erynie), robi się z tego skomplikowana historia dla osób dobrze obeznanych z historią „Sandmana”, „Hellblazera”, a nawet „Potwora z bagien”. Jednocześnie jest ona dla tego rodzaju odbiorców niezwykle satysfakcjonująca. Z tego samego powodu osobom nieorientującym się zbyt dobrze w uniwersum lekturę „Trupa w Ameryce” odradzam.


Niemal wszystkie odcinki rysuje Aaron Campbell, który doskonale wie, o co chodzi w komiksach grozy. Jego rysunki do „Infidel” naprawdę robiły wrażenie, podobnie zresztą jak te z dwóch wspominanych na początku recenzji albumów „Hellblazera”. Campbell potrafi tak udanie wymieszać realizm z oniryzmem, że groza wyłania się z kadrów wręcz samoczynnie. Zresztą – z jakich kadrów? Campbell, podobnie jak inni rysownicy tego albumu ze wskazaniem na Lisandro Estherrena („Kraina koszmarów”), poczyna sobie z narracją obrazkową bardzo swobodnie. Należy pamiętać, aby zawsze patrzeć na stronę całościowo, a nie sekwencyjnie – widzimy wtedy więcej.


„Ameryka to jedna, wielka, szalona opowieść”, jak możemy przeczytać w komiksie. Każda prawdziwa historia staje się fikcją w momencie, gdy zostanie opowiedziana – ta sentencja chyba idealnie podsumowuje pomysł Simona Spurriera na kolejnego „Hellblazera”, kończącego się tym razem po jedenastu odcinkach. Zakończenie serii często porównywane jest do ostatniego, trzysetnego zeszytu „Hellblazera” z ery DC Vertigo. Wygląda to tak, jakby „Trup w Ameryce” był nie tylko podsumowaniem przygód Constantine’a w ramach „Sandman Uniwersum”, ale i całego imprintu. Ja wierzę jednak, że to nie była ostatnia sztuczka ulicznego magika. Zapowiedzi uruchomienia „Nowego Vertigo” przez DC Comics tylko tę wiarę wzmacniają.


Tytuł: John Constantine. Hellblazer. Tom 3. Trup w Ameryce
Scenariusz: Simon Spurrier
Rysunki: Aaron Campbell. Lisandro Estherren, Kelsey Ramsay, John Pearson, John McCrea
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: John Constantine. Hellblazer. Dead in America
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: grudzień 2025
Liczba stron: 368
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788328177093

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz