czwartek, 1 października 2026

Sir Edward Grey. Łowca czarownic. Tom 2

Nic nie pozostaje pogrzebane na wieki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wzmianki o okultystycznym detektywie w stylu Abrahama Van Helsinga, żyjącym w XIX wieku i polującym na czarownice i demony, pojawiały się co jakiś czas w „Hellboyu” i „B.B.P.O.”. Pewnego dnia przyszła pora powołać go do komiksowego życia. Mike Mignola i Chris Roberson napisali wspólnie sześć pięcioodcinkowych historii o Sir Edwardzie Greyu, agencie Jej Królewskiej Mości – dziś czytamy drugą połowę jego przygód.

Pierwszy zbiorczy tom, wydany przez Egmont dokładnie dwa lata temu, zdefiniował założenia komiksu. Nic odkrywczego – wiktoriańska Anglia, tajne kulty, egzorcyzmy, piekielne demony, pulpowa fantastyka podszyta grozą. W zasadzie to samo, co w „Hellboyu” tylko sto lat wcześniej. Sprawdzone schematy fabularne działały w pierwszym tomie, działają również w drugim. To nie jest komiks dla osób szukających czegoś innego niż wszystko, co do tej pory proponował nam Mike Mignola. To jest komiks dla fanów potrzebujących więcej tego samego.


Sir Edward Grey, agent Korony Brytyjskiej, wzywany jest wszędzie tam, gdzie dzieje się coś niezrozumiałego i nadnaturalnego. W „Mieście umarłych” stawia czoła inwazji żywych trupów, wyciągniętych z grobu najwidoczniej przez jakiegoś doświadczonego nekromantę. Pojawia się też znienawidzone przez niego Heliopiczne Bractwo Ra, które tak bardzo napsuło mu krwi w tomie pierwszym. Rysuje znany nam bardzo dobrze i świetnie czujący klimat Ben Stenbeck („Baltimore”). To on buduje całościowy graficzny obraz „Łowcy czarownic” – reszta się po prostu dostosowuje.

Robi to na przykład D’Israeli, znany w Polsce z czwartego tomu „Batman. Ziemia niczyja”. To on rysuje „Wrota niebios”, chyba najlepszą historię omawianego dziś albumu. W różnych miejscach Londynu pojawiają się tajemnicze, eteryczne „duchy”, kradnące jakieś starożytne artefakty. Sir Edward Grey idzie tropem szeroko zakrojonej intrygi, która zagrozić może nie tylko Królowej Wiktorii (która pojawia się wreszcie w komiksie osobiście) ale i całemu światu. A w trzeciej opowieści, ilustrowanej przez Christophera Mittena, trafiamy do Whitechapel roku 1888. Wiadomo co się tam wtedy działo – bardzo poważnie i filozoficznie o tych wydarzeniach opowiadał swego czasu Alan Moore w „Prosto z piekła”. Mike Mignola i Chris Roberson są bardziej popowi – ich „Rządy ciemności” nawiązują oczywiście do tajemnicy Kuby Rozpruwacza, ale są utrzymane bardziej w stylu „Hellboya” i prostej, pulpowej estetyki „mignolaverse”.


„Jak to możliwe, że przy tych wszystkich osobliwych, niewytłumaczalnych rzeczach, z którymi stykam się od lat, nadal zdumiewają mnie zwykłe ludzkie nieprawości? Nadnaturalne stworzenia z baśni bądź tanich opowieści grozy czasem jawią się prawdziwymi, lecz bledną w porównaniu z koszmarami czającymi się w umyśle człowieka.” – mówi do czytelnika sir Edward Grey. Wśród jego przeciwników pojawia się bałkański wampir, starożytna bogini i żywe trupy, ale nieodmiennie to ludzi powinien obawiać się najbardziej. To ludzie ulegają złu przede wszystkim. Sam główny bohater staje się trochę mniej szlachetny niż w poprzednich odcinkach. Jest momentami agresywny, bardziej bezwzględny i bardziej skłonny do uświęcania środków. Zwłaszcza wobec Heliopicznego Bractwa Ra – organizacji, o której słyszeliśmy już w serii „B.B.P.O.”. 


Mignola i Roberson fajnie nawiązują do reszty uniwersum. W drugim tomie „Łowcy czarownic” pojawia się słynna mumia Panya i przodek profesora Trevora Bruttenholma. Widać, jak kształtuje się idea Biura Badań Paranormalnych i Obrony oraz pomysł wykorzystywania zdobyczy nauki w walce z nadprzyrodzonymi zjawiskami. Elektryczność, mechanika, fizyka – takie trochę „Ghostbusters” w wiktoriańskiej Anglii. I te nowoczesne narzędzia używane są do zwalczania prastarych, nadal żywych koszmarnych istot i zagrożeń. Bo „nic nie zostaje pogrzebane na wieki” jak możemy przeczytać w komiksie.

„Sir Edward Grey. Łowca czarownic” jest komiksem przeznaczonym przede wszystkim dla fanów. Nie ma tu fajerwerków, narracyjnych rewolucji, świeżych pomysłów. Jest wyciskanie kolejnego złotego jaja z – o dziwo – zupełnie niezmęczonej gęsi. Bo nadal czyta się to całkiem nieźle.



Tytuł: Sir Edward Grey. Łowca czarownic. Tom 2
Scenariusz: Mike Mignola, Chris Roberson
Rysunki: Ben Stenbeck, D’Israeli, Christopher Mitten
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Tytuł oryginału: Sir Edward Grey. Witchfinder. Omnibus. Volume 2
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania: lipiec 2026
Liczba stron: 424
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788328174658

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz