Szalony i cybernetyczny
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Drugi tom „Wolverine’a” ze scenariuszami Jasona Aarona skupiony jest na tylko jednej serii – „Wolverine. Weapon X” z lat 2009-2010. Nadal jednak jest to raczej zbiór historii mocno oderwanych od głównego kontinuum Marvela. Aaron wolał właśnie tak – swobodniej i niezobowiązująco.
Pierwszy zbiorczy tom był narracyjnym chaosem – zbierał zeszyty pisane przez Aarona w różnych momentach, których treść mocno zależała od bieżących wydarzeń w uniwersum. Teraz będzie trochę bardziej spójnie i niezależnie. Drugi zbiorczy tom składa się z jedenastu ostatnich odcinków „Weapon X” i dwóch pojedynczych komiksów, od których zaczniemy.
W świecie Marvela nadal trwają „Mroczne rządy” Normana Osborna i jego organizacji o nazwie H.A.M.M.E.R. Wszystko było wtedy „mroczne” więc nic dziwnego, że obok Dark Avengers musieli powstać „Dark X-Men” z dobrze nam znaną Mystique w swoich szeregach. Drugi tom „Wolverine’a” Jasona Aarona rozpoczyna się od pojedynczego zeszytu tej serii, który dopełnia w pewien sposób „Get Mystique” z tomu poprzedniego. Rysuje Jock w swoim charakterystycznym, szorstkim i nieprzystającym do superbohaterszczyzny stylu. Drugim pojedynczym zeszytem jest historia z „Dark Reign. The List – Wolverine”, w której Aaron świetnie nawiązuje do spuścizny Granta Morrisona z „Nowych X-Men”. Morrison wymyślił wtedy, że „Broń X” to tak naprawdę „Broń 10” – Kapitan Ameryka był w takim układzie pionierem, Bronią 1. Wracamy do „Świata”, cybernetycznego kompleksu znanego z drugiego tomu „Nowych X-Men”, gdzie razem z Fantomexem (Bronią 13) walczymy z agentami Normana Osborna. Ciekawostka – jest tu też mowa do synu Logana, niejakim Dakenie, który w tym samym czasie, w „Dark Reign. The List – Punisher”, kroił Franka Castle’a na plasterki. Tę opowieść narysował Esad Ribić – jak zwykle klasa.
Kolejne opowieści pochodzą już z „Wolverine. Weapon X” – dwie dłuższe i dwie krótkie, jednoodcinkowe. Jedną z tych pierwszych narysował Yannick Paquette w nieco psychodelicznym stylu znanym z „Potwora z bagien”. Jest taki nie bez powodu – Logan stracił pamięć i obudził się w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym kierowanym przez przerażającego doktora Rotwella. Aaron nie kładzie tu jednak nacisku na pokręconą fabułę jak Jeff Lemire w „Moon Knight”, czy analizę psychiki jak Milos Forman w słynnym „Locie nad kukułczym gniazdem”. Tu mamy do czynienia raczej z drugim sezonem „American Horror Story” – komiksowym przerysowaniem, pulpą i niczym nieskrępowaną rozrywką. Drugą dłuższą opowieścią jest historia nawiązująca do „Terminatora” – z przyszłości przybywają cyborgi zwane Deathlokami (jednego z nich pamiętamy z czasów TM-Semic i „Zemsty Złowieszczej Szóstki”) i szukają tak zwanego „Wybawiciela”. W przyszłości odległej o ćwierć wieku korporacja Roxxon rządzi światem i chce utrwalić taki stan rzeczy. James Cameron już to kiedyś wymyślił – ale Jason Aaron nie powtarza po nim bezmyślnie, lecz fajnie recyklinguje jego opowieść. Zilustrował to wszystko znany nam już z poprzedniego albumu Ron Garney – poprawnie, rzemieślniczo, w sumie bez zastrzeżeń.
Ale drugi tom „Wolverine’a” to nie tylko akcja i sensacja – to też dwa krótkie epizody eksplorujące samą postać Rosomaka i jego charakter. W jednym z nich zastanawiamy się czy jego związek z reporterką Melitą Garner ma szansę powodzenia a w drugim wspominamy jego zmarłego przyjaciela, który opuścił świat podczas wydarzeń opisanych w „X-Men. Punkty Zwrotne. Powtórne przyjście”. Są to dwa przerywniki w serii napędzanej nieustanną akcją i rozróbą – nie wiem do końca czy potrzebne, bo ani Aaron nie jest w nich specjalnie odkrywczy ani rysownicy nie są najwyższej klasy.
Jason Aaron nie udaje, że jego „Wolverine” to coś więcej niż zadyma, szybka akcja, brutalne pojedynki i awantury. Rosomak w jego wydaniu to bardzo prosty bohater, oparty na archetypie samuraja, kowboja–wędrowca i samotnika. Gdyby Clint Eastwood był mutantem, byłby Wolverine’em. A sam komiks jest wybitnie rozrywkowy i pozbawiony drugiego dna, co nie jest oczywiście minusem. Kolejny tom zawierać będzie odcinki z czwartej już serii „Wolverine”, która wystartowała pod koniec 2010 roku. Nie liczę na wielkie zmiany – a tak właściwie w ogóle mi na nich nie zależy. Aaron dobrze rozumie, że nie każdy komiks o superbohaterach musi być rewolucją. Czasem wystarczy dobrze opowiedzieć historię o facecie z nożami w rękach.
Tytuł: Wolverine. Tom 2
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Jock, Esad Ribic, Yanick Paquette, C.P. Smith, Ron Garney, Davide Gianfelice
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Tytuł oryginału: Wolverine by Jason Aaron, volume 2
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 320
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788328127517





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz