wtorek, 10 marca 2026

Zamek zwierzęcy. Tom 4. Królewska krew

Ważne kto liczy głosy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Zamek zwierzęcy” Xaviera Dorisona i Felixa Delepa dobiega właśnie końca po dziesięciu latach od premiery pierwszego z czterech tomów. Taurus Media wydało właśnie „Królewską krew”, zwieńczenie cyklu będące jego najlepszym elementem. Oto reinterpretacja słynnej powieści George’a Orwella ze zwierzakami mówiącymi ludzkim głosem.

Wybory już za kilka dni! Pod koniec tomu trzeciego despotyczny prezydent zamku, wielki byk Silvio, ugiął się pod naporem protestujących obywateli i zgodził się na poddanie się osądowi ludu. Jego konkurentką będzie główna bohaterka całego cyklu, kotka Miss Bengalore, mocno zainspirowana naukami szczura Azelara (szczurzej wersji Gandhiego w świecie komiksu). Stłamszeni, sterroryzowani i zrezygnowani rezydenci zamku widzą jakieś światełko w tunelu. Problem w tym, że tylko od nich zależy, czy nie zgaśnie.


Xavier Dorison kontynuuje swą tyradę na temat pokojowej rewolucji i jej metod, ale – o wiele wyraźniej niż we wcześniejszych albumach – analizuje mechanizmy władzy totalitarnej i psychologię tłumu. Ezopowe zwierzęta niby chcą wolności, niby rozumieją idee „oporu bez przemocy”, ale i tak ulegają oszałamiającemu zapachowi kiełbasy wyborczej. Silvio za namową swej małżonki zrobi wszystko, aby wygrać wybory – kłamie, obiecuje i manipuluje. „Nie ma znaczenia, kto otrzyma więcej głosów. Ważne, kto będzie je liczył” – to jego dewiza. Podczas lektury nie można oprzeć się wrażeniu, że oglądamy scenariusz przedwyborczy bardzo charakterystyczny nie tylko dla współczesnych autokratycznych reżimów, ale również w pewnym sensie postępowych demokracji zachodnich. Zagłosujesz na polityka, który obetnie ci świadczenia i w zamian wydłuży czas pracy?


Totalitaryzm „Zamku zwierzęcego” jest totalitaryzmem w pigułce. Dorison bardzo udanie wplata w fabułę cechy charakterystyczne tego ustroju, nawiązując nawet do nazistowskich młodzieżówek sprzed dziewięćdziesięciu lat – indoktrynacja pokazana w komiksie jest rozbrajająco analogiczna i jednocześnie tak samo wstrząsająca. Proste autorskie przesłanie, konsekwentnie wykładane od pierwszego tomu, w tomie ostatnim przybiera swą ostateczną postać.

Najciekawsze w finale „Zamku zwierzęcego” jest to, że Dorison przestaje opowiadać tylko o tyranii, a zaczyna opowiadać o współudziale. Silvio nie utrzymuje się przy władzy wyłącznie przemocą – utrzymuje się dzięki zmęczeniu poddanych, ich podatności na proste hasła i gotowości do zamiany wolności na komfort. To nie jest komiks wyłącznie o złym władcy, tylko o społeczeństwie, które w kluczowym momencie woli bezpieczeństwo od odpowiedzialności. I właśnie tu ta historia różni się wyraźnie od „Folwarku zwierzęcego” Orwella – bo nie daje luksusu moralnej wyższości nad „tamtymi”.


Ale omawiany dziś komiks to nie tylko dydaktyzm. Scenariusz Dorisona, genialnie zilustrowany przez Felixa Delepa, to po prostu ciekawa, wciągająca lektura. Delep wspina się na wyżyny – czwarty tom ma chyba najlepsze, najbardziej dopracowane rysunki, choć tym z poprzednich tomów niczego nie brakuje. W pewnym momencie zapominamy, że oglądamy gadające zwierzaki – tak jest to sprawnie i udanie przedstawione. Finał opowieści nie jest może specjalnie zaskakujący czy odkrywczy, ale jest za to konsekwentny i spójny – autorzy, wiedząc od początku, co chcą powiedzieć i pokazać, trzymają się przyjętych założeń do samego końca. „Zamek zwierzęcy” jako całość jest jednym z lepszych frankofońskich cykli, jakie w ostatnich latach trafiły na nasz rynek. Zdecydowanie polecam.


Tytuł: Zamek zwierzęcy. Tom 4. Królewska krew
Scenariusz: Xavier Dorison
Rysunki: Felix Delep
Tłumaczenie: Jakub Syty
Tytuł oryginału: Le chateau des Animaux 4 – Le sang du roi
Wydawnictwo: Taurus Media
Wydawca oryginału: Casterman
Data wydania: grudzień 2025
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 210 x 300
Wydanie: I
ISBN: 9788368735000

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz