Piekielny „raj”
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Wielkie wędrówki ludów zwiastowały zawsze jeszcze większe globalne zmiany geopolityczne i upadki imperiów. Tak było pod koniec epoki brązu podczas inwazji „Ludów Morza” albo w czwartym i piątym wieku naszej ery, kiedy to Hunowie przesunęli germańskie plemiona ze wschodu na zachód Europy. W najnowszym komiksie od wydawnictwa Non Stop Comics wielka fala migracji całej ludności świata w kierunku biegunów zwiastuje nie tyle koniec pewnej epoki co ludzkiej cywilizacji.
Pierwszy tom komiksu „Islander” będzie kandydatem do miana najlepszego w bieżącym roku. Wydawnictwo Non Stop Comics ma skromną ofertę i siedzi zazwyczaj cicho, ale czasem czyny znaczą więcej niż słowa. Caryl Ferey (scenariusz) i Corentin Rouge (rysunek) rozpoczynają komiksową trylogię z akcją osadzoną w niezbyt odległej przyszłości. Ludy Europy prą na północ – na wybrzeżach Hawru gromadzą się gigantyczne tłumy w oczekiwaniu na statki, które zabiorą ich do Szkocji, kraju, który podobno przyjmuje jeszcze imigrantów. Autorzy nie tłumaczą za bardzo przyczyn masowego exodusu – wiemy jednak, że jego przyczyna leży raczej w gwałtownych zmianach klimatycznych niż wojennych.
Głównym bohaterem komiksu jest tajemniczy Liam, koleś bez dokumentów, pozwoleń na tranzyt, pieniędzy i chyba też czegokolwiek do stracenia. Na plaży w Hawrze znajduje się również profesor Zizek, jego dwie asystentki i ich szemrany ochroniarz – wszyscy chcą uciec z kontynentalnej Europy. Droga wiedzie ich jednak jeszcze dalej na północ, do przeludnionej i podzielonej na pół Islandii, ostatniego bastionu naszej cywilizacji. Każdy z bohaterów ma swoje cele, zazwyczaj niecne, bo tylko takie gwarantują przetrwanie w świecie rażonym bliżej nieokreśloną katastrofą. „Wygnanie” jest pierwszym tomem trylogii, w którym, niczym w najlepszych serialach o tematyce postapokaliptycznej, mamy zawiązanie intrygi, nakreślenie budowy świata i mnóstwo akcji.
Pierwszy tom „Islandera”, wydany we Francji na początku 2025 roku, jest po prostu idealnym materiałem na serialową ekranizację. Gdy akcja komiksu przenosi się na Islandię, głęboko podzieloną, zdehumanizowaną i obojętną na ludzkie cierpienie, mamy do czynienia właściwie z produkcją telewizyjną wysokiej jakości. Caryl Ferey napisał znakomity sensacyjny thriller z mnóstwem antybohaterów, którym siłą rzeczy zaczynamy w pewnym momencie kibicować. Islandia ukazana jest tu jako najdalej wysunięty przyczółek cywilizacji, ale humanizm i moralność nie wytrzymują konfrontacji z nieokiełznaną presją migracyjną. Kto wie, może jest w tym komiksie element profetyczny?
Znamy już jeden komiks narysowany przez Corentina Rouge’a – „Rio” wydane kilka lat temu przez notabene Non Stop Comics. Tam Rouge imponująco przedstawiał brazylijskie fawele a przy rysowaniu ludzi inspirował się nieco stylem Hayao Miyazakiego. W „Islanderze” poszedł w realizm – zarówno postaci i scenerii. Mamy do czynienia z kolejnym graficznym majstersztykiem – krajobrazy Islandii, wielkie kadry pokazujące dramat obozów przejściowych, sceny na morzu, rewelacyjna narracja samym obrazem. Tak powinno się opowiadać o końcu świata.
„Islandera” czyta się na jednym wdechu. Podobno trwają prace nad tomem drugim – naprawdę jest na co czekać. Tymczasem Non Stop Comics wydaje właśnie inny komiks duetu Ferey / Rouge – „Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu”. Z góry zakładam, że powinna być to lektura obowiązkowa.
Tytuł: Islander. Tom 1. Wygnanie
Scenariusz: Caryl Ferey
Rysunki: Corentin Rouge
Tłumaczenie: Jakub Syty
Tytuł oryginału: Islander. Tome 1. L’Exil
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Glenat
Data wydania: styczeń 2026
Liczba stron: 160
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 240 x 310
Wydanie: I
ISBN: 9788368541939




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz