Skrzydlate deep state
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Osiemnastoodcinkowa francuska seria „Le Chant des Stryges”, wydawana między 1997 a 2018 rokiem, uchodzi dziś za klasykę europejskiego komiksu fantastycznego. Lost in Time wydało właśnie pierwszy z trzech albumów zbiorczych. Za chwilę rzeczywistość zacznie pokazywać swe drugie oblicze – niby skrywane, ale raczej niezbyt konsekwentnie. Trochę jak w opowieściach o agentach Mulderze i Scully.
Kevin Nivek, wysoko wyszkolony wojskowy agent specjalny, właśnie stracił pracę. Szef ochrony prezydenta USA nie powinien dopuszczać do tak bezczelnych prób zamachu, jak ta z początku komiksu. Prezydent co prawda przeżył, ale baza w Nowym Meksyku stanęła w płomieniach, a znalezione ciało niedoszłego zamachowca szybko trafiło do tajnego laboratorium. Kevin zostaje oskarżony o współudział – musi zatem postawić wszystko na jedną kartę i oczyścić swoje imię. Odmawiając jednak roli kozła ofiarnego, wpada do króliczej nory. Stopniowo odkrywa skrywane fakty o tajemniczych przerażających istotach, które od wieków istnieją gdzieś na rubieżach rzeczywistości. Zwykli ludzie dostrzegają je czasem kątem oka i wypierają. Ci „niezwykli”, czyli wysoko postawieni notable i ludzie władzy, znają prawdę, ale muszą ją ukrywać.
Pierwszy tom „Pieśni strzyg” to sześć albumów stanowiących pewną zamkniętą całość, coś w rodzaju pierwszej części trylogii. Pięć z nich pojedynczo wydał już w Polsce na początku XXI wieku Egmont. Scenariusz napisał Eric Corbeyran, znany już w Polsce z kilku komiksów, które jednak zbyt wielkim echem się nie odbiły. „Pieśń strzyg” jest thrillerem, opowieścią sensacyjno-awanturniczą ze sporym dodatkiem grozy i fantastyki – zwłaszcza w ostatnich odcinkach. W intrygę wplątane są służby specjalne USA, bogaty miliarder, dawni przyjaciele Kevina czy wreszcie działająca poza rządowymi strukturami agencja, do której należy druga główna bohaterka komiksu – agentka Davis. Mamy tajne spiski, sekretne lokacje, niebezpieczne misje, pościgi, pojedynki i – co ważne – stopniowo odkrywaną tajemnicę „strzyg”, bo tak nazywane są w komiksie te mroczne, skrzydlate istoty.
„Z archiwum X” to nie jedyny trop, choć najbardziej rzucający się w oczy. W komiksie Corbeyrana znajdziemy też elementy serialu „24 godziny”, choć o inspiracji nie może być mowy – komiks wystartował cztery lata wcześniej niż serial o przygodach niezłomnego Jacka Bauera. Komiks wpisuje się w pewien popkulturowy nurt końca XX wieku – obsesji na temat tajnych struktur zakulisowo sterujących światem. Strzygi pełnią rolę metafory ukrytych struktur władzy: istnieją obok ludzi, wpływają na rzeczywistość, lecz pozostają niewidzialne, co odzwierciedla paranoiczne wyobrażenia epoki o tajnych elitach, „deep state” i niewidzialnych mechanizmach kontroli.
Narracja jest prosta, klarowna i zrozumiała – bez żadnych formalnych eksperymentów i fajerwerków. Rysunki Richarda Guérineau, którego w Polsce znamy jeszcze mniej niż Corbeyrana, to poprawna, rzemieślnicza robota, która na najwyższą półkę nigdy nie trafi, ale spełnia swoje zadanie całkiem nieźle. W „Pieśni strzyg” grafika nigdy nie wychodzi przed szereg, służy fabule, a nie odwrotnie. Nie o popisy graficzne tu chodzi, ale o opowiadanie historii.
Komiksowe strzygi mało mają wspólnego z naszymi słowiańskimi lub rumuńskimi, wampirzymi „strigoi” – no, chyba że skrzydła. Te istniejące od wieków i chowające się w cieniu istoty estetycznie łączyłbym raczej ze starszymi, rzymskimi wyobrażeniami o „strix”, kobietach-sowach. Strzygi z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej opanowują pierwszy plan – nie jestem przekonany, czy to dobrze. Odniosłem też wrażenie, że całej tej opowieści, przynajmniej na razie, brakuje pewnego dynamizmu i zwrotów akcji. Zmieniają się co prawda lokacje, ale sama akcja od początku pierwszego do końca szóstego albumu nie posuwa się jakoś znacząco do przodu. Kto wie, może w kolejnych albumach ta sytuacja się zmieni.
Tytuł: Pieśń Strzyg. Tom 1
Scenariusz: Eric Corbeyran
Rysunki: Richard Guérineau
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Tytuł oryginału: Le Chant des Stryges #1-6
Wydawnictwo: Lost in Time
Wydawca oryginału: Delcourt
Data wydania: styczeń 2026
Liczba stron: 296
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 210 x 290
Wydanie: I
ISBN: 9788368346497




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz