czwartek, 8 kwietnia 2021

Coś zabija dzieciaki. Tom 2

Horror małomiasteczkowy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W małym, amerykańskim miasteczku giną dzieci. To zresztą mało powiedziane – mamy do czynienia z potworną, wręcz surrealistyczną, rzezią. Rodzice zmuszeni są rozpoznawać swoje pociechy po kawałku nogi lub dolnej żuchwie. Wydawnictwo „Non Stop Comic” prezentuje drugi tom komiksu, w którym dominuje czerń i czerwień – ponieważ tak, jak już wspominaliśmy, „Coś zabija dzieciaki”.

Pierwszy tom wprowadził nas w realia świata wykreowanego przez Jamesa Tyniona IV. Poznaliśmy głównych bohaterów, otrzymaliśmy wstępne informacje na temat natury zagrożenia i przede wszystkim zobaczyliśmy je w końcu na własne oczy. Erica Slaughter, młoda, około dwudziestoletnia dziewczyna, przybyła do rzeczonego miasteczka dosłownie znikąd. Wiemy o niej tyle, że należy do jakiegoś tajnego stowarzyszenia, które poluje na potwory – dokładnie takie, jak ten jeden odpowiedzialny za zaginięcia dzieci. Pod koniec pierwszego tomu wielka bestia czająca się w mroku zostaje zabita, tylko jedno dziecko ocalone a dwóch chłopaków z miasteczka wtajemniczonych – zobaczyli horror, którego nie sposób zapomnieć. Zlikwidowany potwór miał niestety potomstwo – teraz głodne monstra ruszają na żer. Najgorsze i najdziwniejsze jest jednak to, że potwory zagrażają tylko dzieciom, czyli tej części ludzkości, która bierze ich istnienie za pewnik. Potwory urealnia bowiem akt wiary a siłę daje im strach. Taka oto idea przyświeca całej serii – „dorosły” sceptycyzm i umiejętność racjonalnych wyparć gwarantuje bezpieczeństwo.

Seria „Something Is Killing the Children” to rzecz bardzo świeża. Dosłownie kilka dni temu za oceanem wyszedł piętnasty odcinek, a na maj zapowiedziano szesnasty. Omawiany dziś drugi tom zbiorczy, wydany w oryginale w grudniu 2020 roku, zbiera odcinki 6-10 – akcja nabiera tempa a fabuła coraz śmielej korzysta z nieprzebranego rezerwuaru popkulturowych wzorców. Bohaterowie, którzy ocaleli z rzezi kończącej pierwszy tom, dochodzą powoli do siebie. Miasteczko pogrążone jest w żałobie a szkolna sala gimnastyczna zapełnia się czarnymi workami na zwłoki, które nie są niestety puste. Dowiadujemy się trochę więcej o pochodzeniu głównej bohaterki oraz o „zakonie”, czyli „Domu Slaughterów”, który wysłał za nią „sprzątacza” – specjalistę od wyciszania pogłosek o „gigantycznych potworach kryjących się w ciemności”. Akcja zaczyna nabierać tempa i coraz więcej osób uświadamia sobie, że rzeczywistość, w której żyją różni się poważnie od wyobrażeń od niej.

Komiksowa seria Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery stoi na fundamentach do cna nasiąkniętych popkulturą. Młodzi ludzie z małego miasteczka zmagający się z wielkimi potworami, w które żaden dorosły nie jest w stanie uwierzyć, tajemne stowarzyszenie ukrywające się przed światem, małomiasteczkowa społeczność żywcem wrzucona do świata pełnego horroru bez możliwości ucieczki, atmosfera zaszczucia i osaczenia i w końcu okopanie się w bastionie i przygotowania do ostatecznej walki ze złem. Jest tu „Stranger Things”, „Mgła” i „To” Stephena Kinga, trochę Lovecrafta i nieco japońskiej, mangowej grozy. I powtórzę to, o czym pisałem przy okazji pierwszego tomu – autorzy komiksu nie żartują, nie puszczają oka, nie bawią się popkulturowe „deja vu”. Tu wszystko jest absolutnie na poważnie.

Rysunki Dell’Edery przypominają trochę, wspomnianą już, mangę. Grafik nie jest mistrzem świata, choć nie jest też najgorszy. Bardzo dobrze wychodzi mu operowanie czernią i czerwienią, a także połączenie dość łagodnego, infantylnego rysu postaci z mrocznym horrorem w jakim biorą udział. Wszystko tak właśnie trochę mangowo. Ale fajerwerków nie ma.

Drugi tom „Coś zabija dzieciaki” jest komiksem, który nie ma szans na najlepszy komiks 2021 roku. Jest wiele innych lepiej napisanych i narysowanych – to taka średnia półka, na którą zaglądamy bardzo rzadko i niekiedy znajdujemy na niej pozycje przysypane warstwą kurzu. Wrócicie pewnie drugiego tomu przed lekturą trzeciego – ale nie sądzę, abyście wracali potem regularnie. Polecam osobom czytającym komiksu masowo i kolekcjonerom – czytelnikom „z doskoku” raczej nie.




Tytuł: Coś zabija dzieciaki. Tom 2
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Werther Dell’Edera
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Tytuł oryginału: Something is Killing the Children. Vol. 2
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: BOOM! Studios
Data wydania: luty 2021
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788382300239

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza