czwartek, 9 sierpnia 2018

Transmetropolitan. Tom 2

Z nienawiści do wszystkiego

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Warren Ellis powiedział kiedyś, że komiks to takie medium, które nie może służyć tylko rozrywce. Musi również wyrażać poglądy autora. Drugi tom „Transmetropolitan” jest tego wzorowym przykładem. Na pierwszy plan wysuwa się tu zagadnienie dziennikarstwa i polityki. Pająk Jeruzalem, główny bohater komiksu, pokazuje jakie powinny być podstawowe powinności dziennikarza oraz dowiaduje się, że „polityka jest jak opryszczka…”.

Kontrowersyjny, lekko szalony, wiecznie naćpany i nienawidzący świata dziennikarz, żyjący w cyberpunkowym świecie przyszłości, to centralna postać całej serii. Po dość luźno powiązanych ze sobą perypetiach z pierwszego tomu teraz wplątany zostaje w dużą historię, która stanowi oś fabuły kolejnej części serii. Pająk Jeruzalem nadal pracuje dla „Worda”, gazety, w której ma swoją stałą rubrykę. Właśnie zaczyna się kampania prezydencka i przeciwko obecnemu prezydentowi, nazywanemu „Bestią” będzie startował kandydat partii opozycyjnej. Pająk wie, że polityka śmierdzi – w końcu to właśnie książki o polityce i niechciana popularność, jaką mu przyniosły, zmusiły go do ucieczki w leśne ostępy, gdzie zastaliśmy go na samym początku pierwszego odcinka. Niestety redaktor naczelny wydaje mu jasne polecenie – ma pisać o prawyborach, które wyłonią oponenta Bestii.

Bestię poznaliśmy już w pierwszym tomie – to bezwzględny i podły człowiek, potworna karykatura typowego republikańskiego polityka. Kandydaci tak zwanej „partii opozycyjnej”, która wyraźnie przypomina Partię Demokratów w USA, to Gary Callahan i Bob Heller. Ten pierwszy, z przyklejonym do ust uśmiechem á la Joker, nazywany jest przez Pająka „Uśmiechniętym” – Jeruzalem widzi w nim jedynego człowieka mogącego zagrozić Bestii. Nagle jednak dochodzi do wewnątrzpartyjnego porozumienia, wedle którego Uśmiechnięty zostaje jedynym kandydatem. Dodatkowo mianuje on tajemniczego i podejrzanego polityka z kręgów Hellera na swojego potencjalnego wiceprezydenta. Pająk czuje smród, taki wręcz paraliżujący. A slogan Callahana, „wybierzcie mnie a was ocalę”, wymawiany z szerokim uśmiechem i pustką w oczach, powoduje ciarki na plecach.


Pająk robi to, co powinien robić każdy dziennikarz – mówi PRAWDĘ. Taką pisaną wielkimi literami, niewygodną dla władzy i, jak się okazuje, niewygodną dla ludzi. Społeczeństwo przyszłości przedstawione w komiksie ma wszystko gdzieś. Liczą się krótkotrwałe przyjemności, konsumpcjonizm i umiejętność szybkiego odwracania wzroku. Nie chcą PRAWDY Pająka i nie chcą myśleć – wolą żyć w kłamstwie i pozwolić innym myśleć za siebie. Pająk, jako dziennikarz demaskujący zgniliznę moralną polityków, mógłby mówić za tych wszystkich ludzi pozbawionych głosu i skrzywdzonych przez władzę – tylko że oni wcale tego głosu nie chcą odzyskać. I to właśnie powoduje, że w Pająku wzrasta jedyne uczucie, jakie żywi do wszystkich wokół – czysta nienawiść, spotęgowana dodatkowo świadomością, że nigdy nie będzie pasował do ogółu społeczeństwa. Już zawsze będzie samotny, sfrustrowany i wściekły, choć w głębi duszy współczujący tym wszystkim głupim baranom z klapkami na oczach.

Pająk Jeruzalem nie powinien być celebrytą. Jego nienawiść do ludzi to jedno, równie ważna jest również awersja opinii publicznej do Pająka. On, aby pisać mocno, rzeczowo i PRAWDZIWIE, musi być znienawidzony. To dlatego stosuje przemoc, to dlatego wkłada sobie narkotyki w każdy możliwy otwór ciała. Tylko w takim układzie z resztą świata, opartym na wzajemnej agresji, jest szczery i rzetelny jako dziennikarz. Jako człowiek wydaje się prawdziwszy częściej – sceny z płaczącym w samotności lub pomagającym biednemu dziecku Pająkiem dość mocno, choć niezbyt zaskakująco, kontrastują z resztą jego zachowań.

O ile społeczeństwo świata „Transmetropolitan” drastycznie różni się od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, o tyle świat polityki już niekoniecznie. Dwa z dwunastu odcinków zawartych w drugim tomie to dwa wywiady przeprowadzane przez Pająka. To znakomite, wspaniałe epizody, w których poznajemy bliżej Bestię i Uśmiechniętego, dwie teoretycznie przeciwne strony barykady. Bestia hołduje darwinizmowi społecznemu i ekonomicznemu. Jak sam twierdzi, poświęci życie i zdrowie czterdziestu dziewięciu procent społeczeństwa, byleby te silniejsze pięćdziesiąt jeden przeżyło. To jest jego miara sukcesu jako prezydenta, to jego cel jako polityka. Przyprawiający o dreszcz obrzydzenia i strachu – ale jakiś. Tymczasem Uśmiechnięty jest cynicznym, wyrachowanym oszustem, który ma do zaoferowania tylko kłamstwa i czcze obietnice. To psychopata chcący zmusić świat, aby tańczył tak, jak mu zagra. I to wszystko z jednego powodu – bo ma taką możliwość. Ten najpotworniejszy z wszystkich polityków odkłamuje amerykański sen. Oszukańcze marzenie, za którym stoi brak poszanowania drugiego człowieka, uprzedmiotowienie, zło, korupcja i dno moralne.


W całej tej poważnej i dość wstrząsającej historii mamy, podobnie jak w tomie pierwszym, sporą dawkę specyficznego, czarnego humoru. Pająk Jeruzalem dorabia się nowej asystentki, Yeleny Rossini, nadekspresyjnej, rozwrzeszczanej i ciągle ubranej w za duże ciuchy buntowniczki. Wraca Channon Yarrow, jego wcześniejsza asystentka, której specyficzne relacje z Pająkiem i Yeleną wnoszą sporo rubasznego dowcipu. Sam świat przyszłości zostaje tu wykrzywiony i skarykaturowany jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. Ekstremalni narkomani odzyskują skrystalizowaną adrenalinę i prochy wprost z wykopanych trupów dwudziestowiecznych gwiazd rocka. W specjalnych kadziach dojrzewają ludzkie ciała z mózgami o szczątkowej inteligencji, które wykorzystywane są przez bogaczy do bardzo niecnych celów. Jacyś szaleńcy nazywający się „pre-chrześcijanami” kamienują faceta, któremu zachciało się pornografii. Ludzie-cyborgi uprawiają seks poprzez dziesiątki wypustek i dziesiątki otworów w swoich ciałach. Wątroba może być zastawiona w lombardzie jak każdy inny przedmiot. Niestety ta przytłaczająca mnogość pomysłów zaczyna w pewnym momencie powodować przesyt i nie działa już tak, jak miała w zamyśle. Już nie szokuje.

Drugi tom „Transmetropolitan” kończy się w bardzo mrocznym miejscu. Pająk Jeruzalem stoi na krawędzi, oszukany, zdesperowany, zrozpaczony, wściekły – ale zdeterminowany. Yelena i Channon stoją wiernie u jego boku. Świat zapłonie.


Tytuł: Transmetropolitan Tom 2
Seria: Transmetropolitan
Tom: 2
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Darick Robertson
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Tytuł oryginału: Transmetropolitan. Year of the Bastard (#13-18); Transmetropolitan. The New Scum (#19-24)
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Vertigo
Data wydania: czerwiec 2018
Liczba stron: 304
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 175 x 265
Wydanie: I
ISBN: 9788328134188

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza