Magia, miecz i erotyka
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Komiksowa pulpa rządzi się swoimi prawami. Nikt nie wymaga od niej niczego więcej poza prostą rozrywką i nieskomplikowaną fabułą. Przygody dzielnej Sarvan autorstwa Antonio Segury to dokładnie ta konwencja – kilkustronicowe odcinki skrojone pod miesięczne antologie. Wszystko w stylu retro – wszak komiksy te liczą sobie już ponad czterdzieści lat.
Antonio Segura wymyślił swą bohaterkę na początku lat osiemdziesiątych – kilkanaście lat po „Barbarelli” Jeana-Calude’a Foresta i kilka lat przed „Druuną” Serpieriego. Skąd te nawiązania? „Świat Sarvan” jest po prostu komiksem erotycznym utrzymanym w konwencji scence fiction. Segura wspomina w przedmowie, że taki był wymóg – pewna siebie bohaterka, piękna i seksowna, wikłająca się w najróżniejsze pikantne awantury. Hiszpański scenarzysta zaprosił do współpracy grafika Jordiego Berneta i wymyślili ludzką społeczność, której przodkowie rozbili się na odległej planecie o nazwie Wolds. Po tysiącu lat potomkowie rozbitków zapomnieli już o swoich korzeniach, nie znają starożytnej technologii, a w każdym jej przejawie widzą magię. Sarvan jest młodą, piękną dziewczyną należąca do jednego z klanów Wolds – osiągnęła właśnie wiek, w którym powinna połączyć się z jakimś jurnym chłopakiem i spółkować z nim na potęgę. Ale oto na Wolds rozbija się statek z potężnym przybyszem z gwiazd, o imieniu Heloin. Ambitna Sarvan chce oddać wianek tylko jemu, tylko temu białowłosemu, traktującemu ją z dużym dystansem, półbogowi.
Segura i Bernet postanowili trochę zagrać na nosie swemu wydawcy (magazyn komiksowy „Cimoc”), który według ich relacji oczekiwał „nagości, seksu i gwałtów na każdej stronie”. Tymczasem oni stworzyli „suspens seksualny” – Sarvan i Heloin skaczą od przygody do przygody, erotyzm (bardzo niewyszukany, o czym za chwilę) wylewa się z każdej strony, ale stosunków seksualnych nie ma – wianek jest bezpieczny (na razie!). „Świat Sarvan” jest zbiorem przygód i podróży głównej bohaterki oraz jej oziębłego i wyrachowanego wybranka przez fantastyczne miejsca świata Wolds. Spotykają tam najróżniejszych łotrów spod ciemnej gwiazdy, przybyszów z innej planety, dzikie plemiona, czarownice i ożywione trupy lub szkielety; odwiedzają dzikie ostępy dżungli, pustynie, porzucone starożytne miasta oraz prastare świątynie i znajdują w nich niesamowite artefakty.
Mamy zatem do czynienia z estetyką „magii i miecza”, Conan i Czerwona Sonja w świecie animowanego „He-Mana” wymieszanego z „Johnem Carterem” Edgara Rice’a Burroughsa. Dorzućmy do tego trochę klimatu z „Arzacha” Moebiusa i „Świata Arkadiego” Cazy i mamy całościowy obraz. Każdy odcinek to prosta, wręcz szczątkowa fabuła, pełna wykrzykników i gwałtownych zwrotów akcji. Wszystko sprawia wrażenie pisanego „na kolanie”, byleby było coś fajnego i wystylizowanego trafiło do kolejnego numeru „Cimoca” Trudno się to czyta ciągiem, bo konwencja wyczerpuje się błyskawicznie i w pewnym momencie robi się nużąco.
Wiemy dobrze, dlaczego tak jest. „Świat Sarvan” nie powstał, aby łechtać tę intelektualną, wiecznie szukającą drugich den, sferę naszej czytelniczej wrażliwości. Komiks ten może udawać przygodowy, fantastyczny i awanturniczy, ale przede wszystkim jest erotyczny. Każdy mężczyzna (z wyjątkiem Heloina) chce posiąść Sarvan i marzy o jej „muszelce” (to z komiksu, nie wymyślam tego). Jej piersi rozsadzają mikroskopijny „biustonosz” ze skrawka jakiegoś materiału i co drugi kadr wydostają się na wolność. Są bardzo impulsywne i nieokiełznane, jak sama Sarvan – wiecznie krzycząca i reagująca jak dziecko na każdą niedogodność. Ona wręcz kipi kobiecością i seksapilem. Gdy razem z Heloinem rusza na pustynię zamieszkałą przez groźne inteligentne istoty zwane „grokkami” mówi tak: „Walczmy z nimi. Użyj swoich mocy, spal ich ogniem... Ja się rozbiorę i upoję swoim ciałem, wszystko z nich wyssę...”. Kurczę, pojawił się też „demon-zapylacz”, który tak zadziałał na libido Sarvan, że ta znów w sekundę zerwała z siebie całe ubranie!
Bernet rysuje świetnie. To nie jest szczególnie wysoki poziom szczegółowości i realizmu, ale do charakteru opowieści pasuje. Jego grafiki mają przede wszystkim pokazywać, a nie opowiadać – i tak właśnie robią. Planeta Wolds zdaje się być pusta wszędzie tam, gdzie nie ma Sarvan i Heloina, a gdy tylko ci się pojawią, pokręcone scenerie wręcz materializują się wokół nich. No a Sarvan – wiadomo, piękna i seksowna, bo jaka ma być?
Tak jak pisałem – to jest komiks erotyczny i takie było jego podstawowe założenie. Trochę z tego kpię, ale ostatecznie tak to miało wyglądać i tak miało być odbierane. Więc tak właściwie „Świat Sarvan” spełnia swoją rolę co do joty – musimy tylko przyzwyczaić się do lekkiego, ale nieustępliwego, poczucia żenady podczas lektury. Albo może i nie musimy, może tylko jak tak mam.
Tytuł: Świat Sarvan
Scenariusz: Antonio Segura
Rysunki: Jordi Bernet
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Tytuł oryginału: Sarvane
Wydawnictwo: Lost in Time
Wydawca oryginału: Magazyn „Cimoc”
Data wydania: kwiecień 2026
Liczba stron: 148
Oprawa: twarda
Papier: offset
Format: 210 x 290
Wydanie: I
ISBN: 9788368346596




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz