niedziela, 13 listopada 2016

Mała apokalipsa



Bardzo sugestywna wizja. Totalny rozpad rzeczywistości, zarówno w rozumieniu dosłownym (czas, przestrzeń) jak i metaforycznym (moralność, człowieczeństwo, polskość). Świat mroczny jak u Orwella, jednak tutaj aparat władzy nie trzyma za mordę jak w 1984, nie jest silny swą bezwzględnością. Jest beznadziejnie słaby i prowadzący sam siebie i ciemiężony kraj w przepaść - jednakże indolencja, bezsilność i bezgraniczny konformizm polskiego społeczeństwa (zarówno aparatczyków jak i "opozycji") to zjawisko jeszcze o kilka rzędów większe.



"Polskę zgwałcono. Długo broniła się, gryzła zębami, drapała pazurami, aż wreszcie uległa. I znalazła rozkosz w tej biernej, niechętnej uległości. I odczuła dwuznaczną, dziwną, odrobinę plugawą przyjemność w zgwałceniu. Leży na rozstajach europejskich i rypią ją chamy."

To była (może nadal jest) lektura ostatniej klasy liceum. Hmm, ta drobna powieść to spore wyzwanie dla obytego z literaturą, dojrzałego człowieka - a co dopiero dla 18-latka przed maturą?

Naprawdę warto znać.

Tytuł: Mała Apokalipsa
Autor: Tadeusz Konwicki
Wydawca: Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA
Data wydania: 1994
Liczba stron: 234
ISBN: 8370540554

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza