niedziela, 20 września 2026

Ultimate X-Men. Tom 8

Ultimate soap opera


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W uniwersum „Ultimate” mutantów czeka już ostatnia prosta. Robert Kirkman wzorem swoich poprzedników nie boi się eksperymentować z nienaruszalnymi (wydawać by się mogło) elementami świata X-Men i bardzo mądrze nawiązuje do głównego kontinuum Marvela. W tomie ósmym robi to częściej i jeszcze lepiej niż w poprzednim.

Tom siódmy był rozgrzewką. To, co najważniejsze i najlepsze w runie Kirkmana, znajdziemy w omawianym dziś ósmym i zapowiedzianym na bieżący rok dziewiątym, ostatnim. Przed nami aż czternaście zeszytów „The Ultimate X-Men”, wydanych pierwotnie między grudniem 2006 a styczniem 2008 roku. Poprzedni album zakończył się pojedynkiem z potężnym mutantem o pseudonimie „Magician”. Rogue odzyskała swoje moce, Nightctrawler zapadł w śpiączkę, Phoenix tylko pozornie została okiełznana, a Broń X rozpoczęła prace nad utworzeniem klona Wolverine’a. Robert Kirkman wiele pomysłów zaczerpnął od swych poprzedników, ale sam również (właśnie w tomie siódmym) rozpoczął kilka własnych wątków.

czwartek, 17 września 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 3

Chaotyczny i opętany


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci tom przygód Rosomaka autorstwa Jasona Aarona składa się z dwóch kilkuodcinkowych historii. Różnią się one od siebie tak bardzo jak tylko możliwe – pierwsza jest zabawna, trochę karykaturalna i umowna; druga poważna, mroczna jak dusza głównego bohatera i piekielne czeluście. 

Poprzedni tom zakończył serię „Wolverine. Weapon X” – był październik 2010 roku i dopiero co udało się zażegnać wielkie niebezpieczeństwo ze strony Deathlocków przybyłych z odległej przyszłości. Zaraz potem rozpoczęła się czwarta seria nosząca tytuł „Wolverine” – w listopadzie Rosomak dosłownie zstąpił do piekieł. W tym samym czasie wydawnictwo Marvel postanowiło połączyć siły naszego bohatera z tymi należącymi do przyjaznego pajączka z sąsiedztwa. Sześcioodcinkowa seria „Astonishing Spider-Man & Wolverine” przenosi Rosomaka i Pająka – uwaga! – do czasów, w których wielka asteroida uderzyła w Jukatan i zakończyła erę dinozaurów. Omawiany dziś album łączy te dwie niezbyt pasujące do siebie historie – piekielną grozę i opętanie z chaotyczną historią w stylu filmowego „Efektu motyla” z 2004 roku.

wtorek, 15 września 2026

Katedra

     Czekamy na Architekta


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #24


„Pozbawiony autora przedmiot o oczywistej teleologii. Bo kto mi poda nazwisko twórcy Katedry? Kto mi wskaże architekta, z którego zamysłu powstała ta porażająca wyobraźnię kompozycja kształtów? Komu złożyć hołd? Kto jest autorem tego dzieła sztuki?”

„Katedra” jest najbardziej znanym wczesnym opowiadaniem Jacka Dukaja. Do wzrostu popularności przyczyniła się oczywiście krótka impresja Tomasza Bagińskiego z 2002 roku, nominowana do Oscara w kategorii krótkometrażowych filmów animowanych. „Katedra” Bagińskiego jest jednak reinterpretacją tylko fragmentu opowiadania – wizyty księdza Pierre’a Lavone’a w oszałamiającej budowli wyrosłej z nanotechnologicznych ziaren (żywokrystu) gdzieś na planetoidzie o nazwie Róg. Gigantyczna „katedra” okala grób świętego Izmira Predu, który przed laty poświęcił siebie, aby ocalić rozbitków na Rogu. Ksiądz Lavone został wysłany przez Kościół, potężną i niezwykle bogatą organizację, która chce dowodu lub zaprzeczenia cudów, które podobno dzieją się w okolicach grobu Izmira. W zależności od wyników badań księdza planetoida Róg może zostać ocalona przed grawitacyjnym wpływem gwiazdy Madeleine ściągającej całe Izmiraidy (grupę planetoid, do których należy Róg) do swojej studni grawitacyjnej. Jeśli jednak Kościół zaniecha wszelkich działań Róg razem z – być może – świętym miejscem kultu poszybuje w czarną otchłań kosmosu i zniknie na zawsze.

niedziela, 13 września 2026

Trupia otucha

Szachy 5D

„Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie” – autorem tej słynnej maksymy był Lord Acton, liberalny, dziewiętnastowieczny angielski polityk. Dan Simmons w swej drugiej powieści pokazuje istoty skorumpowane absolutnie, istniejące poza wszelkimi normami moralnymi wypracowanymi przez ludzkość w trakcie tysięcy lat jej rozwoju. Dlaczego takie są? Bo mogą i nikt nie potrafi ich powstrzymać.

W debiutanckiej powieści Dan Simmonsa słuchaliśmy tytułowej „Pieśni Bogini Kali”. Kult indyjskiej bogini był tam wyzuty z moralności, zabijał i odzierał z człowieczeństwa tylko dlatego, że był potężny i niepowstrzymany. Sam fakt czysto siłowej dominacji ustanawiał nieodwracalną hierarchię – silniejsi mogą zrobić ze słabszymi wszystko co chcą, bez żadnej konsekwencji. W drugiej, bez porównania dłuższej, powieści Dan Simmons kontynuuje te rozważania. Już na samym jej początku pojawiają się trzy odrażające, niemal wszechmocne indywidua – Nina, Melanie i Willi. Oto psychiczne „wampiry”, nieśmiertelne istoty potrafiące narzucić swą wolę zwykłym ludziom i zmusić ich do określonych zachowań.

czwartek, 10 września 2026

Doktor bezwartościowy

Słyszeliście, co zrobił doktor Wertham?


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Fredric Wertham, czyli Friedrich Ignatz Wertheimer, urodzony pod koniec dziewiętnastego wieku w Norymberdze, znawcom i historykom komiksu jest bardzo dobrze znany. Napisana przez niego książka „Seduction of the Innocent”, w której badał negatywny wpływ komiksu na młodzież, była jedną z przyczyn powołania niesławnego „Comics Code Authority” – skrajnej cenzury całego medium. Dziś czytamy komiks (!) o życiu doktora Werthama, zwanego czasem „Dr. Werthless”.

Autorami komiksu są twórcy już nam znani – Harold Schechter i Eric Powell. To ich dziełem był wydany cztery lata temu komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?”. Wstrząsająca opowieść o jednym z najsłynniejszych morderców dwudziestowiecznej Ameryki stawiała postać człowieka-potwora w centrum narracji. Teraz również zetkniemy się (i to z kilkoma) przerażającymi mordercami, ale narracyjne reflektory skierowane będą na lekarza psychiatrii, który próbował zgłębić tajemnice ludzkiego umysłu. Tytułowy „Doktor bezwartościowy” chciał wiedzieć, czy przemoc zakodowana jest w ludzkim DNA, czy w głównej mierze przyczyniają się do niej czynniki zewnętrzne. Harold Schechter opowiada historię życia Werthama, zaczynając od samych początków jego kariery. Od zainteresowania psychologią i psychiatrią, poprzez podróż do Stanów Zjednoczonych i wyboistą drogę ku uznaniu w tamtejszym środowisku naukowym, aż do finalnego etapu, w którym doktor „Werthless” zajmował się analizą behawiorystyczną gwałcicieli, pedofilów, morderców i innych ludzkich bestii.

wtorek, 8 września 2026

Bouncer. Hekatomba

Powrót Jodo


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Alejandro Jodorowsky przestał pisać „Bouncera” po dziewiątym albumie. Teraz wraca po dwóch tomach przerwy i razem z etatowym rysownikiem cyklu (Boucq) znów udaje się do Barro-City i słynnego „Infierno Saloon”. To tam mieszka jednoręki Bouncer, dzielny rewolwerowiec, który obecnie szuka tylko odrobiny ciszy i spokoju.

W poprzednim tomie (tym bez Jodorowsky’ego) szliśmy tropem tytułowego „Przeklętego złota”. Po wielu niebezpiecznych zwrotach akcji znalazło się ono w sejfie burmistrza Barro-City, ale wiadomo, że pogłoski o nim już rozeszły się po okolicy. Tylko patrzeć, aż wszelkie zbiry spod ciemnej gwiazdy zjadą się do miasteczka i urządzą w nim hekatombę. Taki właśnie tytuł nosi ostatni album cyklu „Bouncer” – jego podwójna objętość gwarantuje dwa razy więcej przemocy, przygód, awantur i innych elementów komiksów Jodorowsky’ego przeznaczonych tylko dla dorosłych czytelników.

niedziela, 6 września 2026

Ghost Rider. Nocna masakra

Dorwać Ghost Ridera!

Trzeci zbiorczy tom „Ghost Ridera” od Muchy wydany został trochę z zaskoczenia, w miarę szybko po drugim. Mucha kuje żelazo, póki gorące, rozgrzany do białości piekielny motocykl Danny’ego Ketcha śmiało jedzie naprzeciw naszym oczekiwaniom. Czytaliście komiksy TM-Semic? Przed wami lektura obowiązkowa.

Wydany rok temu drugi tom zbiorczy „Ghost Ridera” zawierał historie znane z czasów TM-Semic („Świt synów nocy”, „Dusze Venoma”) oraz kilka odcinków uzupełniających. Mucha wydaje „Ghost Ridera” w stylu marvelowskiego „Epic Collection”. Główny szkielet fabularny tworzy trzecia seria „Ghost Rider”, rozpoczęta na początku 1990 roku (początek pamiętamy z naszego „Mega Marvel 1(2)/94”), która czasami potrzebuje uzupełnienia w postaci serii pobocznych. I tak „Świt synów nocy” z poprzedniego albumu składał się nie tylko z odcinków głównej serii, ale również z jej spin-offu o nazwie „Ghost Rider / Blaze. Spirits of Vengeance” oraz pierwszych odcinków nowych „piekielnych” serii Marvela z 1992 roku – „Nightstalkers”, „Morbius, The Living Vampire” i „Darkhold. Pages from the Book of Sins”. Wymieniam je nie bez powodu, bo wrócimy do nich przy okazji omawianego dziś trzeciego tomu.

czwartek, 3 września 2026

Czarny horyzont

Język tyranii


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Lost in Time” systematycznie powiększa swą ofertę o kolejne europejskie pozycje. Tym razem znów otrzymujemy science fiction – pełne akcji, grozy i specyficznej filozofii. Mroczna historia z najdalszych zakamarków kosmosu – „Czarny horyzont”.

W 1997 roku na ekrany kin wszedł jeden z najlepsz
ych horrorów science fiction w historii – „Event Horizon”, czyli po polsku „Ukryty wymiar”. Bohaterowie filmu dolecieli do samego piekła. Planeta Kepler-4528, na której rozpoczyna się akcja komiksu, również zdaje się być piekłem. Tajemnicza bariera biegnąca przez całą planetę, zwana przez kolonizatorów „czarnym horyzontem”, zabija każdego, kto zbyt blisko się do niej zbliży. Za barierą czai się nieokreślone bliżej zło, ale także źródło gigantycznej energii, na której tak bardzo zależy szturmującym ją oddziałom.

wtorek, 1 września 2026

Nawiedzenia

Jedyne prawdziwe duchy

Artykuł należy do cyklu XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty czwarty.

We wstępie do „Nawiedzeń”, zbioru czterech opowiadań o duchach, autor(ka) Vernon Lee pisze, kim/czym są dla niej „prawdziwe duchy”. Za jej czasów, czyli pod koniec XIX wieku, ludzie nie boją się już zamczysk spowitych mgłą lub białych zjaw potrząsających łańcuchami. To, co nadprzyrodzone, musi pozostać spowite tajemnicą, być niedopowiedziane, niezbyt mocno zdefiniowane ontologicznie. Prawdziwe duchy pochodzą z umysłów opowiadających. Powoływane są do życia przez przeszłość, doświadczenia i przeżycia narratorów – nie przez jakąś obiektywną rzeczywistość. „To są jedyne prawdziwe duchy” – jak pisze autorka.

Vernon Lee to tak naprawdę Violet Paget, brytyjska pisarka urodzona w połowie XIX wieku. Powiedzieć, że była kobietą ekscentryczną, niepokorną i wyzwoloną jak na tamte czasy – to nic nie powiedzieć. Violet Paget nosiła męskie ciuchy, była feministką, pacyfistką i najprawdopodobniej zamiast mężczyzn wolała inne kobiety – zdecydowanie nie była wzorem do naśladowania dla „dobrze wychowanych dziewcząt” epoki wiktoriańskiej. Była gruntownie wykształcona humanistycznie i muzycznie – wszystko to ma swoje odbicie w treści jej opowiadań. A tych w „Nawiedzeniach” znajdziemy cztery.

niedziela, 30 sierpnia 2026

Wieki światła

Wielkie rozczarowania


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Nie wypada pisać o „New Weird” w Polsce nie wspominając o pierwszej powieści „Uczty Wyobraźni” wydawnictwa Mag. „Wieki światła” Iana Rodericka MacLeoda w pewnym sensie zdefiniowały ten cykl – w pierwszych intensywnych latach jego funkcjonowania większość pozycji wpasowywała się w „New Weird” w mniejszym lub większym stopniu. Magowa uczta rozpoczęła się daniem naprawdę przepysznym.

Ian R. MacLeod największą popularność zdobył właśnie po publikacji „The Light Ages”. Sam autor mówił o tej powieści jako o steampunkowym fantasy, realizmie magicznym i historii alternatywnej. W świecie powieści do rozszczepienia rzeczywistości doszło w drugiej połowie XVII wieku, kiedy to w brytyjskich kopalniach odkryto dziwną, na poły płynną, na poły lotną eteryczną substancję. Nazwano ją – nomen omen – „eterem” nawiązując do filozoficznych teorii starożytnych Greków. Eter całkowicie zmienił rzeczywistość – doszło do gwałtownej rewolucji przemysłowej wspomaganej tą magiczną substancją. Tak właśnie – magiczną. Eter służy do wzmacniania mostów, budowy niezawodnych linii telegraficznych, statków, samochodów, budowli. Dzięki niemu nie trzeba używać najlepszych materiałów ani pilnować bezwzględnej jakości wykonania, czy sztywnego trzymania się projektów. Celowa tandeta nie powoduje problemów – eter trzyma wszystko w kupie i nadaje idealną jakość.

sobota, 29 sierpnia 2026

Ruch generała

                            Wojna, akurat! W jakim świecie ty żyjesz?!


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #23

„Twoje ciało to sploty klątw psychokinetycznych i sensorycznych, twoje myśli to kłębowisko demonów, jesteś jednym, wielkim, chodzącym zaklęciem, homeostatycznym zawirowaniem magii!”

W jednym z numerów „Nowej Fantastyki” z 1997 roku ukazał się esej Jacka Dukaja pod tytułem „Filozofia fantasy”. Dukaj stwierdził tam, że konwencja fantasy skostniała w średniowiecznym sztafażu a przecież daje ona nieograniczone możliwości światotwórcze. „Ruch generała” z 2000 roku, opowiadanie otwierające zbiór „W kraju niewiernych”, pokazuje, że można inaczej. Oto świat pełen magii, rzeczywistość, w której wielkie Imperium Warzhadów stawia czoła legionom Ptaka – dwie strony mają na swych usługach czarowników (nazywanych tu „urwitami”), potężne klątwy i zmodyfikowane magicznie wojska. Po stronie króla Bogumiła Warzhada walczy Generał Żarny, osiemsetletni, najwyraźniej nieśmiertelny mag, którego ciało uległo przez lata niezliczonym modyfikacjom. Teraz generał przypomina raczej cyborga niż postać z książek fantasy.

czwartek, 27 sierpnia 2026

Pieśń bogini Kali

Piekło ma adres

„Są na świecie miejsca zbyt nikczemne, aby pozwolić im istnieć. Są miasta zbyt niegodne, aby je tolerować”. Narrator i główny bohater pierwszej powieści Dana Simmonsa protestował swego czasu przeciwko używaniu broni nuklearnej. Teraz chciałby, aby Kalkutę pochłonął grzyb atomowy.

„Song of Kali” to debiut Dana Simmonsa z 1985 roku. Akcja powieści toczy się w roku 1977. Robert Luczak, poeta, pisarz i pracownik amerykańskiego czasopisma literackiego, musi udać się do Kalkuty. Jako zagraniczny korespondent musi nawiązać kontakt z tamtejszym środowiskiem literackim, aby uzyskać prawa do nowego manuskryptu słynnego indyjskiego twórcy M. Dasa, ucznia samego Rabindrabnatha Tagore’a. Sprawa jest bardzo dziwna – przecież Das popełnił samobójstwo osiem lat wcześniej, a teraz powraca w glorii, choć nikt go oficjalnie nie widział. Luczak zabiera do Indii swą rodzinę – żonę Amritę i kilkumiesięczną córkę.

To, co uderza czytelnika najmocniej już od samego początku lektury, to sposób, w jaki Simmons przedstawia Kalkutę. To gigantyczne, wielomilionowe miasto jest dosłownie wyjęte z koszmaru, zalegają w nim „miazmaty” – zarówno w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Kalkuta pełna jest niebezpiecznych ludzi, mroczna, gorąca jak dno piekieł, pełna zatrutego powietrza i niewypowiedzianego niebezpieczeństwa. Tak jakby zło w najczystszej postaci zalęgło się w jej trzewiach. Robert zaczyna schodzić w głąb koszmaru, jaki mu się nigdy nie śnił. Spotykane osoby rzadko są tym za kogo się podają, rzeczywistość się odkształca, a bliżej nieokreślony kult bogini Kali, zaczyna pojawiać się w zasłyszanych, makabrycznych opowieściach.

wtorek, 25 sierpnia 2026

Brama Orientu

Wiatr znad Bosforu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tytułową „Bramą Orientu” nazywany jest Stambuł, symboliczny punkt przejścia między kulturą europejską i azjatycką. W komiksie autorstwa Vittorio Giardino dojdzie tu do walki wywiadów, wyrafinowanych intryg szpiegowskich oraz nieustannych pościgów i ucieczek.

Pod koniec lata 1938 roku, na dwanaście miesięcy przed początkiem największego horroru w dziejach ludzkości, w Stambule pojawia się tajemniczy przybysz. Ktoś go ściga, prawdopodobnie Sowieci, wie zbyt dużo i jak to zwykle bywa znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Los chciał, że do stolicy Turcji trafia niejaki Max Fridman, były tajny agent francuskiego kontrwywiadu. Takich ludzi jak Fridman przygoda szuka sama – zatrzymany zaraz po zejściu z pokładu statku przez ponurych panów w garniturach, nasz bohater musi walczyć o życie. Na domiar złego/dobrego (zależy, jak spojrzeć) Max spotyka na swej drodze piękną nieznajomą, która skrywa swoje własne tajemnice.

niedziela, 23 sierpnia 2026

Punisher według Ricka Remendera. Tom 2

Won z naszego świata, panie Castle!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Gdy w 2009 roku trwały w Marvelu „Mroczne rządy”, czyli dystopijna rzeczywistość, w której Norman Osborn stał na czele organizacji dbającej o bezpieczeństwo świata, przygody „Punishera” zaczął pisać Rick Remender. Z początku było niewinnie – po kilku miesiącach czytelnicy i redaktorzy Marvela zdębieli i zaczęli protestować. Nie wszyscy – niektórym się podobało.

Wydany pół roku temu pierwszy zbiorczy tom runu Ricka Remendera zawierał całą ósmą serię „Punisher” z lat 2009-2010 zanim zmieniła nazwę na… „Franken-Castle”. Założeniem Remendera było wrzucenie Pogromcy bardzo głęboko w świat superbpohaterów Marvela – w przeciwieństwie do słynnej serii „Punisher MAX” trzymającej go od tego kolorowego uniwersum tak daleko, jak tylko możliwe. Remender mówił, że chciał powymyślać takie przygody i awantury, że po ukazaniu się ich w sklepach, powinien bać się odbierać pocztę mailową następnego dnia. Różne to były pomysły, ale jeden przebił wszystkie. Daken, wyrodny syn Wolverine’a, pokroił Franka Castle’a na kawałki. Tak, dosłownie. Ten pozszywany został z powrotem przez dziwacznych szalonych naukowców i biega teraz z gigantyczną spluwą u boku Man-Thinga, Morbiusa, mumii i wilkołaka. Nawet na smoku lata. Miano „Franken-Castle” stało się chyba teraz jasne, prawda?

czwartek, 20 sierpnia 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 2

Szalony i cybernetyczny


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Drugi tom „Wolverine’a” ze scenariuszami Jasona Aarona skupiony jest na tylko jednej serii – „Wolverine. Weapon X” z lat 2009-2010. Nadal jednak jest to raczej zbiór historii mocno oderwanych od głównego kontinuum Marvela. Aaron wolał właśnie tak – swobodniej i niezobowiązująco.

Pierwszy zbiorczy tom był narracyjnym chaosem – zbierał zeszyty pisane przez Aarona w różnych momentach, których treść mocno zależała od bieżących wydarzeń w uniwersum. Teraz będzie trochę bardziej spójnie i niezależnie. Drugi zbiorczy tom składa się z jedenastu ostatnich odcinków „Weapon X” i dwóch pojedynczych komiksów, od których zaczniemy.

wtorek, 18 sierpnia 2026

Nikt

Otchłań w tobie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ludzki umysł nie wyewoluował po to, aby kontemplować ogrom wszechświata. Astronauci przebywający długie miesiące w izolacji oszaleliby bez odpowiedniego przygotowania. Główny bohater komiksu „Nikt” wydanego w czerwcu przez Lost in Time żyje, aby eksplorować kosmos i rzucić wyzwanie niezmierzonej otchłani. Na początku naszej historii nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że jego własny umysł skrywa otchłań jeszcze większą.

Małżeństwo Daniela Nikto się rozpada. Przez dziesięć lat zaniedbywał małą córeczkę i żonę – praca nad misją „Europa” była dla niego wszystkim. Daniel jest pewien, że poleci na jeden z księżyców Jowisza i razem z resztą uczestników misji ustanowi tam nowy przyczółek ludzkiej cywilizacji. Niestety na ostatniej prostej zostaje usunięty z zespołu z przyczyn zupełnie od niego niezależnych – musi zostać w domu. Świat Nikto zaczyna się walić.

niedziela, 16 sierpnia 2026

Ultimate X-Men. Tom 7

Druga Saga o Mrocznej Phoenix


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Siódmy tom „The Ultimate X-Men” rozpoczyna ostatni etap serii. Od teraz do samego końca za scenariusze odpowiadać będzie jeden twórca – Robert Kirkman. Mutanci świata „Ultimate” przeszli już wiele – trzech poprzedników Kirkmana nie dało im się nudzić. Jak będzie tym razem?

Pierwsze trzy tomy napisał Mark Millar – zbudował świat i ustanowił jego zasady. Trzy środkowe tomy napisali Brian Michael Bendis i Brian K. Vaughan – nie było tu wiodącego wątku fabularnego, lecz wiele krótkich opowiadań z różnymi członkami X-Men w rolach głównych. Dwaj scenarzyści o tym samym imieniu wprowadzili bardzo dużo nowych postaci, które jednak z rzadka działały jako większa grupa. Szósty tom, zamykający run Vaughana, zakończył się znów wielką wojną z Magneto, z której mutanci Charlesa Xaviera wyszli poharatani bardziej niż zwykle. Samego Xaviera z kolei o ból głowy przyprawia kilka faktów. Konkurencyjna grupa mutantów dowodzona przez Emmę Frost rośnie w siłę i niekoniecznie podziela jego wizję co do dalszych losów nosicieli genu X, a na domiar złego S.H.I.E.L.D. cofnęło finansowanie Instytutu Xaviera. Przyszłość wielkiej Szkoły dla Uzdolnionej Młodzieży stoi pod znakiem zapytania.

czwartek, 13 sierpnia 2026

Helen z Wyndhorn

Wszystko jest prawdziwe


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont wydał w maju dwa komiksy Toma Kinga i Bilquis Evely. W obydwu mamy główne bohaterki nie wylewające za kołnierz i przeżywające traumę po utracie bliskiej osoby. Obie kooperacje Kinga i Evely są znakomite. Pierwsza związana jest z superbohaterskim światem DC Comics, druga, zupełnie niezależna fabularnie, wydana została pod egidą wydawnictwa Dark Horse

Sześcioodcinkowa opowieść „Helen z Wyndhorn” powstała zaraz po „Supergirl. Kobiecie jutra”. King i Evely dogadywali się w 2024 roku doskonale, a wspomniana „Supergirl” zbierała entuzjastyczne recenzje. Trzeba było kuć żelazo, póki gorące – zwłaszcza, że King miał świetny pomysł na nową opowieść. W wielu miejscach w internecie można znaleźć stwierdzenie, że „Helen z Wyndhorn” to tak naprawdę „Conan Barbarzyńca spotyka Czarnoksiężnika z Oz”, a wszystko to skąpane jest w charakterystycznej, gotyckiej poświacie. I tak faktycznie jest, choć w tym przypadku mamy do czynienia z gotykiem mocno już przetworzonym przez dziewiętnastowieczny romantyzm i klasyczną grozę drugiej połowy rzeczonego wieku – „W kleszczach lęku” Henry’ego Jamesa jest bardzo dobrym tropem, jeśli chodzi o inspiracje.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Bouncer. Przeklęte złoto. Smoczy grzbiet

Po Jodorowskym


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Kurc zaproponowało w kwietniu dwunasty odcinek „Bouncera” pod tytułem „Hekatomba”. Zanim go przeczytamy przypomnijmy sobie dwa poprzednie albumy zebrane i wydane zbiorczo przez Taurus Media już osiem lat temu.

Tytułowego „Bouncera” poznaliśmy już wcześniej – ostatnie, imponujące rozmiarami wydanie zbiorcze, złożone z siedmiu pierwszych odcinków, dostarczyło nam Scream Comics. Ósme i dziewiąte – „Tam i z powrotem” – praktycznie już niedostępne w pierwszym obiegu przeczytaliśmy dzięki Taurusowi. Jednoręki, niepokonany rewolwerowiec i stały bywalec salonu w Barro City powraca teraz w komiksie „Przeklęte złoto. Smoczy grzbiet”.

niedziela, 9 sierpnia 2026

Amazing Spider-Man Epic Collection. Sekret kamiennej tablicy

Wykrzykniki kontra kropki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont wydał jak do tej pory dwanaście grubych tomów „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” – od albumu 17 do 28. Obejmują one okres największej popularności człowieka-pająka – zaczęliśmy od roku 1987 i „Ostatnich łowów Kravena” i skończyliśmy (na razie) na początku roku 1995 i rozpędzającej się „Sadze klonów”. W oczekiwaniu na tomy 29 i 30 (już są zapowiedziane na przyszły rok w USA) cofnijmy się do roku 1969 i przeczytajmy tom piąty.

Postać Spider-Mana wymyślił Stan Lee na początku lat sześćdziesiątych. To wtedy wydawnictwo Atlas Comics przemianowane zostało ostatecznie na Marvel Comics, a Stan Lee wraz z kolegami wymyślali w zadymionych pomieszczeniach coraz to nowych superbohaterów. Odcinki „The Amazing Spider-Man” zawarte w omawianym dziś albumie wydane zostały między styczniem 1969 a czerwcem 1970 roku. Od debiutu „ścianołaza” minęło sześć lat. Steve Ditko zrezygnował z rysowania przygód Pająka a jego miejsce zajął John Romita (nazwany po około trzydziestu latach Seniorem w odróżnieniu od swego niezwykle popularnego syna, również Johna).