niedziela, 13 września 2026

Trupia otucha

Szachy 5D

„Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie” – autorem tej słynnej maksymy był Lord Acton, liberalny, dziewiętnastowieczny angielski polityk. Dan Simmons w swej drugiej powieści pokazuje istoty skorumpowane absolutnie, istniejące poza wszelkimi normami moralnymi wypracowanymi przez ludzkość w trakcie tysięcy lat jej rozwoju. Dlaczego takie są? Bo mogą i nikt nie potrafi ich powstrzymać.

W debiutanckiej powieści Dan Simmonsa słuchaliśmy tytułowej „Pieśni Bogini Kali”. Kult indyjskiej bogini był tam wyzuty z moralności, zabijał i odzierał z człowieczeństwa tylko dlatego, że był potężny i niepowstrzymany. Sam fakt czysto siłowej dominacji ustanawiał nieodwracalną hierarchię – silniejsi mogą zrobić ze słabszymi wszystko co chcą, bez żadnej konsekwencji. W drugiej, bez porównania dłuższej, powieści Dan Simmons kontynuuje te rozważania. Już na samym jej początku pojawiają się trzy odrażające, niemal wszechmocne indywidua – Nina, Melanie i Willi. Oto psychiczne „wampiry”, nieśmiertelne istoty potrafiące narzucić swą wolę zwykłym ludziom i zmusić ich do określonych zachowań.


Mamy grudzień 1980 roku. Jednym z głównych bohaterów powieści jest Saul Laski, polski Żyd ocalały z holokaustu. Od lat tropi on Obersta, hitlerowskiego zbrodniarza obdarzonego Talentem, czyli wspomnianą wyżej parapsychologiczną zdolnością. To właśnie Oberst grał w 1942 roku w „ludzkie szachy” ze starym nazistowskim oficerem w zamku położonym na odludziu nieopodal obozu koncentracyjnego w Chełmnie. Bezwolni i bezbronni więźniowie poruszali się po wielkiej szachownicy i umierali w trakcie rozgrywki. Teraz, trzydzieści pięć lat po zakończeniu II Wojny Światowej, wyzute z moralności istoty żyją nadal, żerując na swych ofiarach. Gdy wspomniany wcześniej Willi, czyli sam Oberst, ginie pewnego dnia w katastrofie lotniczej, rozpoczyna się seria wydarzeń, która stanie się osią fabuły omawianej dziś powieści. „Carrion Comfort”, czyli po polsku „Trupia otucha”, jest nie tylko świetnym czytadłem, które wciąga bez reszty i nie pozwala oderwać się od lektury. Jest też opowieścią o Władzy pisanej wielką literą, konsekwencjach braku jakichkolwiek ograniczeń tej władzy i łatwości, z jaką dehumanizuje ona niemal każdą jednostkę.

„Trupia otucha” przypomina nieco powieści Neala Stephensona z szczególnym wskazaniem na „Reamde”. Akcja powieści obejmuje okres od 12 grudnia 1980 do 13 grudnia 1981 (ciekawostka – może generał Wojciech Jaruzelski został „uwarunkowany” przez Leonida Breżniewa i anulował nam wtedy Teleranek). Okazuje się, że oprócz Niny, Melanie i Williego istnieje jeszcze tajny Klub Wyspiarski, któremu przewodzi C. Arnold Barent, pozbawiony wszelkich skrupułów, obdarzony Talentem multimiliarder, organizujący na swej tajnej wyspie zawody w uśmiercaniu zwykłych ludzi. Wspomniany na początku recenzji Saul Laski i jego przyjaciele – szeryf Joe Gentry i dziennikarka Natalie Preston – postanawiają zrobić wszystko, aby raz na zawsze zlikwidować zagrożenie ze strony amoralnych nadludzi. 


Podobnie jak w „Reamde”, mamy do czynienia z bardzo długą powieścią – thriller sensacyjny z elementami grozy i niezwykle szybką, dynamiczną akcją. Wydarzenia śledzimy nie tylko z punktu widzenia pozytywnych bohaterów. Oto Melanie Fuller, odrażająca kreatura nie wahająca się zabijać dzieci i wykorzystywać całe rodziny do swoich celów jest jednym z narratorów. Jest też wspomniany Willi, niereformowalny nazista pragnący utopić ludzkość we krwi, bo „nie widzi przyczyny, dla której świat miałby przetrwać jego śmierć”. Jest Wielebny Sutter, wyrachowany kaznodzieja piorący mózgi naiwnym ludziom. Jest Tony Harod, producent filmowy z Hollywood wykorzystujący swój Talent do obezwładniania i gwałcenia kobiet. No i jest również C. Arnold Barent, szara eminencja kierująca politykami i wpływowymi ludźmi z tylnego siedzenia samochodu. Wszystkie te potwory świetnie się bawią stosując przemoc, wywołując katastrofy i masowo niszcząc ludziom życie.

Dan Simmons, oprócz oczywiście wartkiej i wciągającej akcji, zamieszcza w powieści pewne poglądy na temat dominacji i przemocy. Ludzie stosują przemoc, bo jest w ich genach i będą ją stosować, gdy tylko poczują się bezkarni. Jak pułkownik Kurtz w „Jądrze ciemności” Josepha Conrada. Monstra z „Trupiej otuchy” nie są jednak reformowalne, nie krzykną „Horror! Horror! Horror!” na łożu śmierci i nie zrozumieją zła, które wyrządzili. Są wielkimi graczami rozgrywającymi partię szachów 5D, wielopoziomową strategię z wieloma niewiadomymi, prowadzącą ostatecznie do niepowstrzymanego, niezrozumiałego i absurdalnego zła. Tak samo jak w „Pieśni Bogini Kali”, tylko na o wiele większą skalę. Autor pokazywał tam świat, w którym siła daje prawo do przemocy. Teraz rozwija ten pomysł do rozmiarów wielkiej gry, w której człowiek może być zarówno graczem jak i pionkiem. Dan Simmons zdaje się mówić, że nie ma potrzeby tłumaczenia natury zła i jego genezy. Ono po prostu jest, zawsze było i trzeba je zwalczać wszelkimi dostępnymi środkami. I na pewno nie poprzez nadstawianie drugiego policzka. 


Czyta się to wszystko znakomicie, nawet jeśli czujemy, że można byłoby skrócić powieść o, powiedzmy, jedną czwartą. Simmons buduje napięcie nie tylko poprzez kolejne zagrożenia, lecz przede wszystkim przez świadomość, że żadna postać nie ma pełnej wiedzy o tym, kto właśnie pociąga za sznurki. Thriller definicyjny – mnóstwo akcji, dziesiątki postaci, różne perspektywy wzajemnie się dopełniające, zakulisowe rozgrywki i świetna reinterpretacja motywu wampiryzmu. Bo tym ostatecznie są potwory z powieści – wampirami żerującymi na ludzkiej woli i umyśle. To co robią swym ofiarom jest najbardziej przerażającym elementem powieści. Strach przed całkowitą utratą kontroli nad własnym ciałem i niepohamowana uległość wobec swego kata, przy jednoczesnej świadomości tego faktu jest chyba jednym z największych, jakiego możemy doznać. Być bezwolnym pionkiem na czyjejś szachownicy – groza.

„Trupia otucha” wyszła w Polsce po raz pierwszy w 2014 roku nakładem wydawnictwa Mag, a dziewięć lat później wznowił ją Vesper w swej kolekcji dzieł Dana Simmonsa. Zdecydowanie polecam – tysiąc stron czyta się praktycznie samo.





Tytuł: Trupia otucha
Autor: Dan Simmons
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Tytuł oryginału: Carrion Comfort
Wydawnictwo: Vesper
Wydawca oryginału: Dark Harvest
Rok wydania: 2023
Rok wydania oryginału: 1989
Liczba stron: 1040
Wydanie: II
ISBN: 9788377314340

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz