wtorek, 1 września 2026

Nawiedzenia

Jedyne prawdziwe duchy

Artykuł należy do cyklu XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty czwarty.

We wstępie do „Nawiedzeń”, zbioru czterech opowiadań o duchach, autor(ka) Vernon Lee pisze, kim/czym są dla niej „prawdziwe duchy”. Za jej czasów, czyli pod koniec XIX wieku, ludzie nie boją się już zamczysk spowitych mgłą lub białych zjaw potrząsających łańcuchami. To, co nadprzyrodzone, musi pozostać spowite tajemnicą, być niedopowiedziane, niezbyt mocno zdefiniowane ontologicznie. Prawdziwe duchy pochodzą z umysłów opowiadających. Powoływane są do życia przez przeszłość, doświadczenia i przeżycia narratorów – nie przez jakąś obiektywną rzeczywistość. „To są jedyne prawdziwe duchy” – jak pisze autorka.

Vernon Lee to tak naprawdę Violet Paget, brytyjska pisarka urodzona w połowie XIX wieku. Powiedzieć, że była kobietą ekscentryczną, niepokorną i wyzwoloną jak na tamte czasy – to nic nie powiedzieć. Violet Paget nosiła męskie ciuchy, była feministką, pacyfistką i najprawdopodobniej zamiast mężczyzn wolała inne kobiety – zdecydowanie nie była wzorem do naśladowania dla „dobrze wychowanych dziewcząt” epoki wiktoriańskiej. Była gruntownie wykształcona humanistycznie i muzycznie – wszystko to ma swoje odbicie w treści jej opowiadań. A tych w „Nawiedzeniach” znajdziemy cztery.


„Amour dure” to fragmenty dziennika Spiridiona Trepki, polskiego historyka, który w latach osiemdziesiątych XIX wieku przybył do Urbanii, fikcyjnego miasta we Włoszech. Szperając w przepastnych archiwach Urbanii znajduje zapisy dotyczące Medei, pięknej córki lorda de Carpi. Ta oszałamiająca piękność i femme fatale zostawiła za sobą trupy kolejnych mężów i ostatecznie została stracona – ale dziwnym zrządzeniem losu wpływa na Spiridiona bardziej niż jakakolwiek żyjąca kobieta. Polski literat zostaje ogarnięty niewytłumaczalną obsesją, kocha na zabój – „Amour dure, Dure amour!”, czyli „Miłość ciągle trwa, okrutna (trwała) miłość!”.

„Dionea” to imię małej dziewczynki, którą morze wyrzuca na brzeg gdzieś nieopodal bogobojnej, skrajnie konserwatywnej wioski. Dionea z wiekiem sprawia coraz więcej problemów – nie chce być cicha, skromna, nie chce szydełkować ani modlić się z siostrami zakonnymi w kaplicy. Według narratora opowiadania jest absolutnym zaprzeczeniem ideału wiktoriańskiej kobiety – wszędzie, gdzie się pojawi sieje chaos i zgorszenie. Albo uświadamia innym (zwłaszcza kobietom), że można żyć inaczej – ale tego narrator już nie napisze. 


„Widmowy kochanek” to wspomnienia pewnego malarza, który został zaproszony do domu państwa Williama i Alice Oke. Jego zadaniem jest namalowanie portretu małżeństwa. Wydaje się, że obecność narratora rozpoczyna ciąg niezwykłych wydarzeń – jego wzmianka o niezwykłym podobieństwie pani Oke do XVII-wiecznej przodkini rodu wywołuje u jego pracodawczyni obsesję podobną do tej Spiridiona Trepki z „Amour Dure”. Alice przestaje być dobrą żoną, staje się kimś zupełnie innym – czy lepszym, tego nie wiadomo.

„Szatański głos” z kolei opowiada o skandynawskim kompozytorze Magnusie, którego nawiedza głos (!) XVII-wiecznego włoskiego śpiewaka. Magnus zostaje opętany przez klasyczną muzykę sprzed dwustu lat, porzucając swe zainteresowania muzyką „fin de siècle’u”, tym dekadenckim umiłowaniem grozy i śmierci. Violet Paget / Vernon Lee potwierdza tu swoją fascynację XIX-wiecznym romantyzmem spod znaku Edgara Alana Poego lub Nathaniela Hawthorne’a. Mniej tu grozy, zero makabry – jest za to niepokój duszy, tęsknota za czymś bliżej nieokreślonym, utraconym i zamkniętym w Przeszłości pisanej wielką literą. Lee zamyka za sobą drzwi gotyckiego zamczyska i otwiera drzwi do ludzkiego umysłu. Od tej pory to nie skrzypiące schody ani białe zjawy budują grozę, lecz pamięć, obsesja i wyobraźnia. Jej „Nawiedzenia” pokazują moment, w którym horror przestaje straszyć duchami, a zaczyna straszyć człowiekiem.


„Ghost stories” Lee to historie o duchach bez duchów. „Duchy” tej autorki są całkowicie niewidoczne a ich prawdziwość zawsze jest kwestionowana. Opowiadania Lee tylko sugerują naturę niewytłumaczalnych zjawisk, nigdy jej nie definiują, nie wyjaśniają tego, co się zdarzyło. Ludzi nawiedza nie tylko ich własna, prywatna przeszłość, ale również ich wspólna Przeszłość, zbiorowe wyobrażenia o niej, konfabulacje, chciejstwo i wygodne tłumaczenia wad teraźniejszości. To z przeszłości indywidualnej i Przeszłości zbiorowej przyzywamy „duchy” – nie nawiedzają już one gotyckich zamczysk i lochów, lecz ludzkie sny, fantazje i pragnienia. A sam(a) Vernon Lee egzorcyzmuje swą literaturą swoje własne demony. Niedopasowanie społeczne, bunt wobec norm – „Dionea”. Ponadczasowa miłość, nieusuwalna i wieczna – „Amour Dure”. Krytyka współczesnej sztuki i wyraz artystycznego konserwatyzmu – „Szatański głos”. Bunt wobec patriarchalnej wizji wszelkich ludzkich relacji i afirmacja głęboko schowanej kobiecej siły – „Widmowy kochanek”. Jak widać Verona Lee nawiedzały jego/jej własne – jedyne prawdziwe – duchy.


Tytuł: Nawiedzenia
Autor: Vernon Lee
Tłumaczenie: Katarzyna Maciejczyk
Tytuł oryginału: Hauntings. Fantastic Stories
Wydawnictwo: C&T
Rok wydania: 2018
Rok wydania oryginału: 1892
Liczba stron: 168
Wydanie: I
ISBN: 9788374703741 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz