Bat-Man nie Batman
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Matt Wagner lubi wracać do początków kariery mrocznego rycerza. W 2006 i 2007 roku przedstawił dwie autorskie interpretacje jego klasycznych i bardzo starych już przygód. Batman spotyka szalonego naukowca i złowieszczego mnicha-wampira. Oto Złota Era Komiksu w nowoczesnym wydaniu.
Amerykański scenarzysta i rysownik już raz nas zaprosił w tamte czasy. Jego „Trójca. Superman, Batman, Wonder Woman” pokazała jak wyglądało pierwsze spotkanie trzech najsłynniejszych postaci w historii DC Comics. Drugi komiks Wagnera w ramach egmontowskiego „DC Deluxe” opiera się na bardzo podobnym pomyśle – „Batman. Świt mrocznego księżyca” to dwie sześcioczęściowe, bardzo pulpowe historie z pierwszych lat mrocznego rycerza w Gotham. Policja mu nie ufa, ludzie się go boją a on sam ma… narzeczoną! No tak właściwie to Bruce Wayne – jego ukochana, Julie Madison, córka bogatego biznesmena jest tu niemal równorzędną główną bohaterką.










