niedziela, 28 czerwca 2026

SHIELD

... bo nie tak skończy się świat


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jonathan Hickman zaczyna coraz szybciej piąć się w górę listy moich ulubionych scenarzystów komiksowych. Najnowszy komiks jego autorstwa z Egmontu jest jednym ze starszych, jeśli chodzi o jego karierę w Marvelu. Dwie kilkuodcinkowe serie „SHIELD” wydane w latach 2010-2011 (i dokończone dopiero w 2018 roku) proponują nam spojrzenie na uniwersum Marvela, jakiego do tej pory nie znaliśmy.

Hickman dokładnie w tym samym czasie pisał rewelacyjną „Fantastyczną Czwórkę”, w której kult wiedzy i nauki oraz zaprzęganie ich do walki o lepsze jutro dla człowieka były tematami wiodącymi. Redaktorzy Marvela zaproponowali mu napisanie jeszcze jednej serii, która miała nosić tytuł „S.W.O.R.D.” – czyli opowieści o organizacji będącej dopełnieniem „S.H.I.E.L.D.”. Hickman zaproponował coś innego. Od pewnego czasu chodził mu po głowie pomysł historii o „najfajniejszych” naukowcach w dziejach świata i zbudowanie wokół niej wielkiej mitologii sięgającej czasów Imhotepa – pierwszego naukowca naszej cywilizacji.

czwartek, 25 czerwca 2026

Znaki niesamowite

 

Odgadywacz zaświatów

Artykuł należy do cyklu XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty drugi.

Ta pozycja „Biblioteki grozy” jest dla mnie szczególna. Redaktor naczelny C&T, Paweł Marszałek, zapytał mnie w 2018 roku, czy nie zechciałbym pomóc w doborze opowiadań i napisać przedmowy do całego zbioru. I tak się właśnie stało – przerobiłem / poprawiłem nieco swój stary tekst o Stefanie Grabińskim i tak powstał wstęp do „Znaków niesamowitych”. Zamieszczam go tu w całości, zachęcając jednocześnie do lektury całego zbioru.

Stefan Grabiński urodził się 26 lutego 1887 roku w Kamionce Strumiłowej nad Bugiem. Ojciec Stefana, Dionizy, galicyjski inteligent i naczelnik sądu powiatowego umiera na gruźlicę około 1898 roku. Dwunastoletni Stefan wraz z matką Eugenią przeprowadza się po tym wydarzeniu do Lwowa, gdzie z powodzeniem kończy tamtejsze liceum bernardynów w 1905 roku. Zaraz potem zaczyna studia na Uniwersytecie Lwowskim, gdzie zgłębia literaturę polską i filologię klasyczną. To właśnie w tym okresie mają miejsce dwa bardzo ważne wydarzenia w życiu Stefana Grabińskiego. Debiutuje pod pseudonimem „Stefan Żalny”, wydając zbiór opowiadań „Z wyjątków. W pomrokach wiary”. Debiut ten przeszedł bez echa, na to trzeba będzie poczekać do okresu międzywojnia. Drugim wydarzeniem jest atak choroby – tej samej gruźlicy, która odebrała mu ojca. Straszliwa, nieuleczalna przypadłość pozostanie ze Stefanem aż do śmierci.Autorpozostał związany z Lwowem już do końca życia, gruźlica ostatecznie pokonuje go w 1936 roku. Co pisał? Co chciał pozostawić kolejnym pokoleniom? Jaką wartość ma jego twórczość?

wtorek, 23 czerwca 2026

Druidzi. Księga druga

Folk-horror w V wieku naszej ery

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Druidzi”, historyczno-fantastyczno-kryminalna seria komiksowa o dwóch Celtach-detektywach liczy dziewięć tomów. Sześć zebranych razem już w Polsce wyszło prawie rok temu nakładem Lost in Time – było bardzo intensywnie, celtycko i mitycznie. Teraz będzie podobnie – tylko mocniej.

Pierwszy tom dość klarownie zdefiniował serię. Stary druid Gwenc’hlan (przypominający Seana Connery’ego) i jego młody uczeń Taran rozwiązywali zagadkę tajemniczych morderstw w nowo założonych chrześcijańskich opactwach. Mamy V wiek naszej ery, jesteśmy w Bretanii, legendy mieszają się z rzeczywistością, a Gwenc’hlan i Taran stawiają czoła najróżniejszym zagrożeniom.

Drugi tom jest odrębną, trzyczęściową opowieścią, dziejącą się jakiś czas później. Rodzina kowala Ronana znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a on sam umiera makabryczną śmiercią. Podejrzenie pada na społeczność Saksonów, wszak wiadomo, że ci germańscy najeźdźcy nie żyli w dobrych stosunkach z Celtami (a do tej grupy etnicznej należał kowal). Żyjący w odosobnieniu druidzi-detektywi znów ruszają do akcji, szybko obalając „scenariusz saksoński” i odkrywając, że rodzina kowala Ronana nie była wyjątkiem. W lasach Bretanii czai się zło, a wszyscy miejscowi obywatele, niezależnie od wieku, płci i pochodzenia, muszą mieć się na baczności. Śmierć dopiero zaczyna zbierać swoje żniwo.

niedziela, 21 czerwca 2026

Projekty Manhattan. Tom 2. Pseudonauka

Nowi bogowie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha Comics przybywa z drugim tomem jednego ze swoich najlepszych komiksów ostatnich lat. Oto niezwykle oryginalna historia, w której żaden motyw nie jest zbyt szalony, a żaden bohater zbyt ekstrawagancki. Oto rzeczywistość, w której Projekt Manhattan był tylko jednym z wielu – tu prawdziwa walka o panowanie nad światem odbywa się poprzez rozwijanie tych dodatkowych, tajnych i absolutnie fantastycznych.

Pierwszy tom „Projektów Manhattan” zakończył się cliffhangerem. Oppenheimer (nie podaję imienia celowo – kto ma wiedzieć, ten wie) zdradził swoich kolegów naukowców i knuje niecne plany przejęcia władzy nad światem (wszechświatem?!). Tytułowe Projekty, czyli szereg tajnych programów badawczych, dla których ten dotyczący bomby atomowej był tylko przykrywką, stały się narzędziem walki o wpływy. Połączone siły amerykańskich, radzieckich i niemieckich naukowców rozpoczęły wspólne działania mające na celu wyniesienie ludzkiej rasy na wyższy poziom, zażegnanie niebezpieczeństwa płynącego z odległych zakątków galaktyki i – co chyba najważniejsze – odsunięcie od władzy tych, którzy dzierżą ją teraz.

czwartek, 18 czerwca 2026

Bat-Man. Pierwszy Rycerz

Batman Unplugged


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Był maj 1939 roku. W dwudziestym siódmym odcinku antologii komiksowej „Detective Comics” zadebiutował dziwaczny zamaskowany bohater. Był wtedy po prostu realizacją jednego z wielu pomysłów redaktorów National Comics Publications. Kto by pomyślał, że w maju 2026 roku, po osiemdziesięciu siedmiu latach od debiutu, Batman (bo o nim oczywiście mowa) nadal będzie jednym z najpopularniejszych symboli amerykańskiej popkultury.

Batman w 1939 roku był Bat-Manem. W swojej pierwszej przygodzie pod tytułem „The Case of the Chemical Syndicate” pojawił się w Gotham już nie jako kolejny z popularnych wtedy „mystery men”, lecz jako forpoczta nadchodzącej ery superbohaterów. Dan Jurgens, którego w Polsce kojarzymy przede wszystkim z „Supermana” ery TM-Semic, postanowił opowiedzieć o początkach człowieka-nietoperza na nowo, korzystając z oferty imprintu DC Black Label – przedsięwzięcia, którego głównym założeniem była całkowita swoboda twórcza scenarzystów. Wspólnie z grafikiem Mike’em Perkinsem Jurgens opisał jeszcze raz pierwsze dni kariery Bat-Mana – tym razem w bardzo realistyczny sposób. Pamiętacie komiks „Batman. Ziemia Jeden”? O takim stopniu realizmu mówimy.

wtorek, 16 czerwca 2026

IACTE

 Życie jest życiem, jakiekolwiek by nie było


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #20


„Czy wiesz, gdzie jesteś? – szeptał mrok. – Czy wiesz, kiedy jesteś? Czy wiesz, kim jesteś? Czy wiesz, czy w ogóle jesteś?”

Indianin Luis, Podążający za Cieniem, pół-Cayuga, pół Francuz, przeniesiony zostaje ze swojego dobrze znanego świata do rzeczywistości przeczącej zdrowemu rozsądkowi. Okazuje się, że Luis nie jest prawdziwym człowiekiem, lecz urzeczywistnionym snem. Grupa Ziemian-kolonistów rozbiła się na odległej planecie i stawia czoło jednemu z pozostałych załogantów, niejakiemu Saint-Pierce’owi. Luis, powołany do życia w niezwykłym miejscu zwanym Grotą Snów, ma być tropicielem idealnym – tylko będzie w stanie znaleźć kryjówkę przeciwnika. Oto istota z krwi i kości powstała w tytułowym IACTE, miejscu nieograniczonego potencjału, wzmocnionej probabilistyki, pierwowzorze późniejszego „Skoliodoi” z „Innych pieśni”.

niedziela, 14 czerwca 2026

Reamde

Wysokie C


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W tytule powieści Neala Stephensona z 2011 roku jest celowa literówka. „Reamde” to prawie „readme”, czyli plik tekstowy pojawiający się na przykład po instalacji gry komputerowej. Kliknięcie w „readme” kojarzy się z niechcianym, ale bezpiecznym działaniem – no, chyba że klikamy „reamde” i instalujemy wirusa ransomware szyfrującego wszystkie ważne pliki na naszym twardym dysku. 

„Reamde” Neala Stephensona jest powieścią o wirusach, rosyjskiej mafii, muzułmańskich terrorystach, grach MMORPG, metodach prania brudnych pieniędzy, nowoczesnych technologiach informatycznych, inwigilacjach CIA, chińskich hakerach, surwiwalu w dzikich kanadyjskich ostępach i wielu innych tematach, które kręcą starego, niereformowalnego geeka, jakim jest autor.