czwartek, 8 stycznia 2026

Opowieści grabarza. Sekret szczurokrólików

Smutno i wesoło jednocześnie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Śmiechosław powraca po dwóch latach! Tyle właśnie dzieli czwarty tom „Opowieści grabarza” pod tytułem „O zupie” od właśnie wydanego „Sekretu szczurokrólików”. Najnowsze przygody grabarza Józefa znów przenoszą nas do tego zabawnego, ale w melancholijny sposób, świata pełnego prostych zasad i oczywistych zależności.

Szczurokróliki to dzieci szczura i królicy, które pojawiają się w komiksie rysowanym przez Marcjannę, małą dziewczynkę, znaną nam z omawianych niedawno „Opowieści grabarza” Kultury Gniewu. To właśnie tam, w krótkim opowiadaniu „O sercu” Józef i Marcjanna zostali przyjaciółmi. „Sekret szczurokrólików” zbiera cztery krótkie, komiksowe miniatury stawiające tym razem nie grabarza, lecz małą dziewczynkę w roli głównej bohaterki. Marcjanna musi mierzyć się ze światem dorosłych, pełnym protekcjonalnego traktowania, wtłaczania w z góry ustalone role społeczne i manipulacji. Dziewczynka jest małą księżniczką, żeńską wersją słynnego bohatera książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego.

wtorek, 6 stycznia 2026

Skarb widmo

Komiks filmowy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czy wśród najróżniejszych konwencji komiksowych możemy wyróżnić coś takiego jak „komiks filmowy”? Chodzi o kinowe kadrowanie, filmową narrację i wielkie, imponujące rozmachem ilustracje. Jeśli miałbym na szybko wskazać twórców, którzy dokładnie wiedzą, o co chodzi, bez wątpienia wybrałbym Matza i Xaviera.

Cztery komiksy autorstwa wspomnianego duetu wydało u nas Lost in Time. Pierwszy był „Wąż i kojot”, sensacyjno-awanturnicza opowieść o świadku koronnym w procesie mafijnym, który ukrywa się gdzieś w amerykańskim interiorze. Potem przyszła pora na dwa tomy „Tanga”, komiksu o perypetiach dwójki facetów, którzy uciekają od przygód, ale tak nieudolnie, że te za każdym razem ich doganiają. Teraz mamy „Skarb widmo”, nowość wydaną we Francji w maju 2025 roku, której akcja toczy się w tym samym świecie co „Wąż i kojot”.

niedziela, 4 stycznia 2026

X-Men. Punkty zwrotne. Przymierze Falangi

Herosi drugiego planu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Punkty zwrotne” Egmontu są jedną z ich najlepszych marvelowskich inicjatyw komiksowych ostatnich lat (obok oczywiście „Epic Collection”). Przygody mutantów uszeregowane chronologicznie i wyselekcjonowane pod kątem ich znaczenia dla uniwersum można teraz czytać, uzupełniając starymi komiksami TM-Semic lub autorskimi kolekcjami Muchy. Dziś czytamy „The Phalanx Covenant”.

W poprzednim tomie „Punktów zwrotnych” doszło do „Śmiertelnych przyciągań”. Powrócił Magneto ze swoimi akolitami, Wirus Dziedzictwa zaczął dziesiątkować społeczeństwo mutantów, a Wolverine, w przerażającej scenie pod koniec komiksu, został brutalnie pozbawiony adamantium. Lata dziewięćdziesiąte wchodzą na coraz wyższe obroty, a popularność komiksów z wszystkimi X-grupami nadal jest bardzo wysoka. W Polsce niestety się to nie sprawdziło – jesteśmy właśnie w okresie upadku TM-Semic. Ostatnim numerem polskiego „X-Men” był 7/1997, czyli „ten ze ślubem Scotta Summersa i Jean Grey” („The Uncanny X-Men” 310 i „X-Men” 30 – obydwa z początku 1994 roku). Omawiane dziś „Punkty zwrotne” wykraczają zatem poza dzieje TM-Semic – możemy wreszcie sprawdzić, co byłoby dalej.

czwartek, 1 stycznia 2026

X-Men. Wojna w Asgardzie

Jak ryby wyjęte z wody


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha Comics lubi X-Menów i chętnie sięga po stare komiksy z lat osiemdziesiątych. Chris Claremont władał w tym czasie mutantami niepodzielnie – w połowie dekady prowadził równolegle dwie serie („The Uncanny X-Men”, „The New Mutants”), a kolejne, zaplanowane dla innych scenarzystów, już czekały w kolejce („X-Factor”). Dziś mutanci stawią czoło Lokiemu, któremu najwyraźniej uprzykrzanie życia własnemu bratu i ojcu nie wystarczało.

„X-Men. Asgardian Wars” jest czteroodcinkową opowieścią wydaną pierwotnie późną jesienią 1985 roku. Od wydarzeń z wydanej rok temu przez Muchę „Sagi Miotu” w komiksowym świecie minęły już trzy lata. W międzyczasie zadebiutowali „Nowi Mutanci”, druga seria Claremonta, rysowana przez niesamowitego Billa Sienkiewicza, a John Byrne wziął się za tworzenie przygód grupy kanadyjskich mutantów znanych jako „Alpha Flight” – ich współczesną wersję poznaliśmy w wydanym niedawno „Nieśmiertelnym Hulku”. Jesteśmy zatem w okresie bardzo dynamicznego rozwoju świata mutantów Marvela – w jubileuszowym, dwusetnym numerze „The Uncanny X-Men” doszło do „Sądu nad Magneto” („X-Men” 5/93 TM-Semic), a już za chwilę miała zadebiutować nowa seria („X-Factor”) i miało dojść do słynnej „Masakry Mutantów”. Pomysłów było tyle, że brakowało na nie miejsca w comiesięcznym grafiku wydawniczym – trzeba było wydawać odcinki specjalne.

wtorek, 30 grudnia 2025

Czytało się w 2025

 



Rok 2025
w podsumowaniu.

Dziewiąte doroczne podsumowanie bloga. Jest to pierwszy rok od 2019, w którym napisałem więcej niż dwadzieścia tekstów na temat książek. Trend będzie utrzymany, a o planach czytelniczych na 2026 napiszę pod koniec podsumowania.

niedziela, 28 grudnia 2025

Batman Ziemia niczyja. Tom 7. Ostatnia gra

Do góry


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami ostatni zbiorczy tom „Ziemi niczyjej”, czyli wielkiego wydarzenia z uniwersum Batmana końca lat dziewięćdziesiątych. Gotham wita w XXI wiek całkowicie zrujnowane i skażone zbrodnią jak nigdy dotąd. Ale jest nadzieja. Skoro trafiliśmy na samo dno, dalsza droga może prowadzić już tylko do góry.

Dwa ostatnie albumy „Ziemi niczyjej”, czyli „Owoce ziemi” i „Kolej podziemna”, nie miały w zasadzie żadnego wspólnego wątku fabularnego. Od kiedy Gotham upadło, byliśmy świadkami swego rodzaju scenek rodzajowych, pojedynczych akcji Batmana i innych członków jego „rodziny” w różnych miejscach mrocznego miasta, lub po prostu jednoodcinkowych relacji przypadkowych (albo i nie) postaci. Wrażenie tych najważniejszych sprawiać zaczynają Bane, który znów jest w formie i właśnie wrócił do Gotham; Harley Quinn debiutująca w mainstreamowych komiksach z Batmanem; a także Joker, wyczuwający chyba nadciągający powoli wiatr zmian.

czwartek, 25 grudnia 2025

Portal zdobiony posągami

Koniec czasów


Ostatnią powieść Marka S. Huberatha wydała Fabryka Słów w 2010 roku. „Portal zdobiony posągami”, który pierwotnie miał nosić tytuł „Zachodni portal Katedry w Lugdunum”, zdaje się zbierać wszystkie motywy literackie i fiksacje autora ze szczególnym wskazaniem na „Miasta pod skałą”. Huberath jeńców nie bierze i kieruje swą powieść dla najbardziej zatwardziałych fanów swej twórczości, choć wydaje się też, że w wielu fragmentach pisze sam dla siebie.

Nie będę się jakoś krygował i za wszelką cenę unikał spojlerów – zresztą opis na tylnej okładce i tak już odkrywa zbyt wiele. Powieść Huberatha ma dokładnie sto rozdziałów podzielonych na cztery części – „L’Inferno”, „Il Refrigerio”, „Il Purgatorio” i „Il Paradiso”. Dwa środkowe mają razem taką samą objętość jak otwierające „Piekło” i zamykający „Raj”. Czyli już wiemy o co chodzi – mocne nawiązanie do „Boskiej komedii” Dantego Alighieri, czyli podróż przez zaświaty, odwieczny topos katabazy istniejący już od Sumerów. Huberath rozdzielił tu jednak Czyściec na dwie części. Nie porwę się na wyjaśnienie czemu – raz, że nie jestem pewien, a dwa, że tu już zdradziłbym zbyt wiele.