Pryncypat grafiki, dominat faktów
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Lost in Time wydało właśnie trzeci tom cyklu „Cywilizacje”. Scenariusz pisze pomysłodawczyni całego projektu, francuska historyczka France Richemond. Tym razem cofamy się w czasie „tylko” o siedemnaście wieków, do czasów, kiedy Cesarstwo Rzymskie omal nie upadło.
Przedstawienie wybranych cywilizacji starożytności w czasach ich zmierzchu było zresztą głównym założeniem całego cyklu. Najpierw Simona Mogavino zabrała czytelników na Kretę, do siedemnastego wieku przed naszą erą, kiedy to erupcja wulkanu Santorini przyczyniła się do zagłady cywilizacji minojskiej. Potem udaliśmy się wraz z France Richemond do Egiptu, jeszcze o tysiąc lat wstecz, do początków rządów III dynastii. Tam poznaliśmy Imhotepa, „pierwszego architekta ludzkości”, żyjącego na dworze faraona Dżesera. No a teraz skok o trzy tysiące lat w przyszłość, do okresu schyłku starożytności, kiedy to Cesarstwo Rzymskie chwiało się na glinianych nogach.






