Jakoś to będzie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
„Krew dziewicy” opowiada o procesie tworzenia, niemożności jego pogodzenia z życiem rodzinnym, rozpadzie związku, traumach międzypokoleniowych i ciągłych ucieczkach od problemów w nadziei, że „jakoś to będzie”. No, nie będzie.
Seymour ma dwadzieścia siedem lat i pracuje jako montażysta w podrzędnym studiu filmowym, produkującym głównie horrory klasy B i filmy eksploatacji. Napisał już nawet swój własny scenariusz, choć ten wymaga jeszcze podrasowania. Między montowaniem kolejnych zwiastunów filmowych marzy o wielkiej karierze – wszak żyje w Los Angeles u progu lat siedemdziesiątych, a nurt tak zwanego Nowego Hollywood zaczyna płynąć coraz szerszą falą. I oto trafia się okazja – jego studio z braku laku postanowiło nakręcić film na podstawie skryptu Seymoura. Ruszają prace nad „Krwią dziewicy”, a nasz bohater zaczyna zmagać się z kolejnymi wielkimi problemami.






