czwartek, 22 stycznia 2026

Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe

Co nam po moralnym zwycięstwie?


„Lód” Jacka Dukaja będzie miał niedługo osiemnastkę! Uświadomiłem sobie, że od lat nie czytam Dukaja, a to błąd i to całkiem spory. Zanim zatem ta wspaniała powieść obchodzić będzie okrągłe dwudzieste urodziny postanowiłem powtórzyć wszystko, co napisał Dukaj. Mam dwa lata, powinienem zdążyć. Zaczniemy oczywiście od „Xavrasa Wyżryna” i dołączonych do niego w pewnym momencie „innych fikcji narodowych”.

„Xavras Wyżryn” wydany został pierwotnie w 1997 roku przez pamiętną superNOWĘ razem z nowelą „Zanim noc”. Ten drugi tekst jest horrorem z akcją umiejscowioną w czasach niemieckiej okupacji. Czytamy w nim o nazistowskim okultyzmie, żydowskiej kabale i grozie z czwartego wymiaru, ale głównie o dukajowych eksperymentach z fizyką, matematyką a nawet metafizyką. Autor był niezadowolony z ostatecznego kształtu noweli, a sarkał głównie na zbyt daleko idące uproszczenia, jeśli chodzi o wykorzystanie idei dodatkowego wymiaru przestrzennego. „Zanim noc” jest bardzo wczesnym tekstem, całkiem niezłym, lecz nieobowiązkowym. „Xavrasa Wyżryna” z kolei przeczytać trzeba koniecznie, jeśli naprawdę chcemy poznać twórczość Dukaja.

niedziela, 18 stycznia 2026

Recydywista

Tylko spokój

Kurt Vonnegut w „Syrenach z Tytana” nazwał ludzi „ofiarami ciągu przypadków”. Znaczy pozbawionymi wolnej woli trybikami w wielkiej maszynie historii, czy nawet rzeczywistości. Wszystko „się po prostu zdarza” jak w „Rzeźni numer pięć”. Walter F. Starbuck, bohater „Recydywisty”, czyli dziewiątej powieści Vonneguta, jest chyba największą ofiarą specyficznej ontologii światów autora i choć nie potrafi jej się oprzeć, to przynajmniej wie, jak jej ulegać z godnością. Choć nauka ta nie przyszła mu z łatwością. 

„Jailbird” z 1979 roku opatrzony jest naprawdę długim prologiem, w którym Kurt Vonnegut przytacza pewien epizod z 1945 roku, który zainspirował go po latach do napisania tej powieści. Ojciec i wuj Vonneguta przedstawili mu wtedy Powersa Hapgooda, przywódcę Amerykańskiej Partii Socjalistycznej i wielkiego działacza związkowego. Hapgood ukształtował postać Starbucka, syna polskiego szofera i litewskiej kucharki pracujących w rezydencji niejakiego Alexandra McCone’a, potomka wielkich amerykańskich fabrykantów i kapitalistów. McCone traktował Waltera jak syna, łożył na jego wychowanie, a nawet wysłał go na Harvard. Walter opowiada w niechronologiczny sposób swoje bardzo trudne życie, kreując się na kompletnego fajtłapę i nieudacznika. W czasach Roosevelta pracuje w Departamencie Obrony, wykonując jakiś mało znaczące obowiązki, nieumyślnie denuncjuje swego kolegę w czasach szalejącego maccartyzmu, żeni się z wyzwolenicą z obozu koncentracyjnego, aby potem zostać kozłem ofiarnym afery Watergate jako kompletnie przez nikogo nie szanowany „doradca prezydenta do spraw młodzieży” i na koniec wpaść w szpony globalnej korporacji.

czwartek, 15 stycznia 2026

Trinity. Historia bomby, która zmieniła losy świata

Współcześni Prometeusze


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czy Robert Oppenheimer był współczesnym Prometeuszem, niczym Victor Frankenstein z powieści Mary Shelley? Obaj „dali ludziom wiedzę, na którą nie byli gotowi”, czyli boskie narzędzie śmiertelnie groźne w nieodpowiednich rękach. Pierwszy okiełznał śmierć, drugi umożliwił jej zadawanie na niespotykaną dotąd skalę. Pamiętajmy jednak, że nie zabija nóż, lecz nożownik – energia atomowa nie jest zła sama w sobie, lecz ludzie, którzy używają jej niezgodnie z przeznaczeniem. O tym zdaje się mówić komiks Jonathana Fettera-Vorma, zatytułowany „Trinity. Historia bomby, która zmieniła los świata”.

Tak naprawdę mamy do czynienia z komiksem edukacyjnym, reportażowym i dydaktycznym. Dziadek Fettera-Vorma pracował jako spawacz w jednym z obiektów Projektu Manhattan, a po latach opowiadał swe wspomnienia wnukowi. Jonathan już na studiach postanowił wejść na raczej niezbadany teren i napisać/narysować komiks historyczny, mocno oparty na faktach i ustaleniach naukowych. Jak mówił w jednym z wywiadów, musiał nauczyć się łączyć historyczny rygor z narracją obrazkową i z góry wiedział, że w ten sposób nie powstanie komiks standardowy.

wtorek, 13 stycznia 2026

W poszukiwaniu Jake'a i inne opowiadania

Londyn poza mapą

Zakończyliśmy już podróże po uniwersum Bas-Lag Chiny Miéville’a (no dobrze, wrócimy dziś jeszcze na chwilę, ale już po raz ostatni). Angielski pisarz-buntownik-socjalista-fantasta napisał jeszcze wiele innych znakomitych rzeczy. Zanim zabierzemy się za jego kolejne powieści warto przeczytać krótsze formy. Oto „W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania”.

W zbiorze tym znajdziemy czternaście opowiadań. Dziewięć wydanych w najróżniejszych magazynach i antologiach w latach 1998-2004 (w Polsce ukazywały się głównie w „Nowej Fantastyce”), cztery teksty napisane specjalnie do tej edycji oraz zamykającą zbiór niesamowitą nowelkę, minipowieść wydaną w 2002 roku samodzielnie. 

W omawianym dziś zbiorze nie zabrakło niczego, z czym kojarzy nam się China Miéville – jest mroczna fantastyka, a nawet groza idąca w stronę weird fiction, a gdzieś tam w tle – z różnym natężeniem – manifest przekonań społeczno-politycznych autora. Niektóre opowiadania są mocno impresyjne – niemal pozbawione fabuły, ale za to bardzo oddziałowujące na wyobraźnię i swego rodzaju czytelniczą wrażliwość. Tytułowe „W poszukiwaniu Jake’a” albo „Fundamenty” to jest właśnie niemal poetyckie weird fiction – bardziej wewnętrzne monologi cierpiących bohaterów. Metafikcyjne „Doniesienia o pewnych wypadkach w Londynie” przypominają archiwa Zampano z „Domu z liści” – samoświadome (!) ulice pojawiają się w różnych miejscach (i czasach) Londynu, będąc jednak zagrożeniem a nie atrakcją (jak chociażby w „Doom Patrolu” Granta Morrisona). Jedna z tych ulic pojawia się potem w „LonNieDyn” – młodzieżowej powieści fantasy Miéville’a, którą może kiedyś przeczytam.

niedziela, 11 stycznia 2026

Pogromcy nieznanego muszą zginąć

Życie w pożyczonym czasie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostatnio w Polsce ukazało się całkiem sporo komiksów autorstwa duetu Jeph Loeb i Tim Sale. Dziś przeczytamy ich pierwsze wspólne dzieło. Ośmioodcinkowa seria „Challengers of the Unknown” z 1991 roku, opatrzona sufiksem „vol. 2”, wydana została właśnie przez Egmont jako „Pogromcy Nieznanego muszą zginąć!”. Czemu „vol.2”, dlaczego muszą zginąć i o co w ogóle chodzi?

„Challengers of the Unknown” to czteroosobowa grupa śmiałków, która rzuca wyzwanie szeroko pojętemu „nieznanemu”. Oto Walter „Profesor” Haley, zawodowy nurek głębinowy i oceanograf; Lester „Rocky” Davis, amerykański mistrz olimpijski w zapasach; Kyle „Ace” Morgan, pułkownik armii USA i doświadczony pilot oraz Matthew „Red” Ryan, akrobata i mistrz walki wręcz. Pojawili się po raz pierwszy w szóstym odcinku antologii „Showcase” z 1957 roku – wymyślili ich słynny Jack Kirby i nieco mniej znany Dave Wood. Bohaterowie wsiedli razem do samolotu, który rozbił się potem na Ziemi. Panowie cudem ocaleli – katastrofa zbliżyła ich do siebie na tyle, że postanowili połączyć siły i po prostu ruszyć w świat na poszukiwanie przygód. W końcu, jak sami stwierdzili, „żyją od teraz w pożyczonym czasie”, a skoro długi trzeba spłacać, to może warto żyć tak, jakby każdy dzień miał być ostatnim. Wszyscy bowiem musimy umrzeć, ale oni chyba szczególnie.

piątek, 9 stycznia 2026

Lód


Anna Kavan
to tak naprawdę Helen Emily Woods, brytyjska pisarka i malarka urodzona w 1901 roku. Najpierw pisała jako Helen Ferguson, a w 1940 roku przybrała pseudonim Anna Kavan (nazywała się tak bohaterka jednej z jej wcześniejszych powieści). Lódjest ostatnią powieścią, która była wydana za życia pisarki, Anna Kavan umarła rok po jej publikacji. Kavan była mocno doświadczona przez życie, jej dwa małżeństwa się rozpadły, ona sama zmagała się z załamaniem nerwowym i długoletnim uzależnieniem od heroiny, podejmowała nawet próby samobójcze. Napisała kiedyś, że w jej głowie kotłuje się tak wiele snów, że jest ledwo w stanie odróżnić prawdę od fikcji. Nie wiem jak w poprzednich powieściach, ale w Lodziewidać to wyraźnie.

Bezimienny narrator wraca do ojczystego kraju, wiedziony pogłoskami o „tajemniczym niebezpieczeństwie grożącym tym stronom”. Świat, chyba w wyniku wojny nuklearnej bądź innej bliżej nieokreślonej ogólnoświatowej katastrofy, stoi w obliczu nowej epoki lodowcowej. Z północy, w bardzo szybkim tempie, nadciąga gigantyczna ściana lodu niszcząca wszystko na swej drodze. Narrator jednak, gdy już przybywa na miejsce, zostaje opętany jedną, uporczywie powracającą myślą. Chce odnaleźć dziewczynę, z którą był kiedyś związany, a która obecnie ma już męża i żyje gdzieś w zagrożonej okolicy. I ta gonitwa, poszukiwania z rozpadającym się światem w tle, stanowią sedno powieści. 

czwartek, 8 stycznia 2026

Opowieści grabarza. Sekret szczurokrólików

Smutno i wesoło jednocześnie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Śmiechosław powraca po dwóch latach! Tyle właśnie dzieli czwarty tom „Opowieści grabarza” pod tytułem „O zupie” od właśnie wydanego „Sekretu szczurokrólików”. Najnowsze przygody grabarza Józefa znów przenoszą nas do tego zabawnego, ale w melancholijny sposób, świata pełnego prostych zasad i oczywistych zależności.

Szczurokróliki to dzieci szczura i królicy, które pojawiają się w komiksie rysowanym przez Marcjannę, małą dziewczynkę, znaną nam z omawianych niedawno „Opowieści grabarza” Kultury Gniewu. To właśnie tam, w krótkim opowiadaniu „O sercu” Józef i Marcjanna zostali przyjaciółmi. „Sekret szczurokrólików” zbiera cztery krótkie, komiksowe miniatury stawiające tym razem nie grabarza, lecz małą dziewczynkę w roli głównej bohaterki. Marcjanna musi mierzyć się ze światem dorosłych, pełnym protekcjonalnego traktowania, wtłaczania w z góry ustalone role społeczne i manipulacji. Dziewczynka jest małą księżniczką, żeńską wersją słynnego bohatera książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego.