Lepiej już było
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Południe Stanów Zjednoczonych jest zazwyczaj miejscem popkulturowo wdzięcznym. Tak jakby w Teksasie było łatwiej o zagadkę kryminalną do rozwiązania, gangsterskie porachunki lub rodzinne dramaty. Nowa seria rozpoczęta właśnie przez wydawnictwo KBOOM przenosi nas właśnie tam, do małego, rozpalonego i lekko przykurzonego Ambrose County.
Szeryf Joe ma już siedemdziesiąt pięć lat i żyje w marazmie. Jego życiową dewizą jest „lepiej już było” – faktycznie, teraz może być już tylko gorzej. Do Ambrose County wraca po latach niejaki Randy Terrill, który przed laty, razem ze swoim bratem Travisem, dał się poznać jako hulaka, zabijaka i miejscowy cwaniak. Randy’emu udało się uciec z Ambrose County – z jego grawitacyjnego przyciągania, któremu nie ulegają tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani. Teraz wraca, bo ktoś zabił jego brata. Szeryf Joe już wie, że będą kłopoty – Randy podejrzewa, że to miejscowy gangus, niejaki Kutner, pracodawca jego brata, mógł mieć coś wspólnego z morderstwem.






