New York Powers Department
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Superbohaterowie działają w większości przypadków poza prawem. Policja przymyka oko na ich działania – lepiej, żeby peleryniarze załatwiali swoje sprawy w swoim własnym mikroświecie. Na początku XXI wieku Brian Michael Bendis i Michael Avon Oeming wpadli na pomysł fabuły, w której te dwa światy wchodzą ze sobą w bardzo silną interakcję.
Seria „Powers” wystartowała w kwietniu 2000 roku pod egidą Image Comics. Jej głównymi bohaterami są policjanci, żyjący w świecie, w którym superbohaterstwo jest na porządku dziennym. Metaludzie noszą tu miano „Powers”, nie obowiązują ich nieformalne komiksowe prawa Marvela i DC Comics, mówiące o niezabijaniu swoich przeciwników. To realistyczne założenie przysparza sporo roboty policji, w tym detektywowi Christianowi Walkerowi. Wielki, mocno zbudowany typ, wyglądający jakby sam dopiero co ściągnął jakiś kolorowy kostium, ma nową partnerkę – wygadaną, energiczną, pewną siebie Deenę Pilgrim. Ich pierwszą wspólną sprawą będzie morderstwo ulubionej superbohaterki Ameryki – Retro Girl. Jakim cudem ta superkobieta została pozbawiona życia? Komu się to udało?
Bendis i Oeming zaczęli od komiksowych pasków w czasopiśmie „Comic Shop News”. W tym samym czasie Alan Moore pisał komiks oparty o dość podobnym założeniu fabularnym. Komiksowy odpowiednik serialu policyjnego w świecie pełnym superbohaterów. W „Top 10” jednak to sami przebierańcy stanowili trzon policji. Nie działali poza prawem – byli nim. Tak samo było zresztą w innym równolegle wydawanym komiksie Image – „Savage Dragon” Erika Larsena (którego bohater, notabene, ma swoje cameo w omawianym dziś albumie) pełen był policjantów o nadludzkich mocach. Bendis i Oeming robią inaczej – policjantami są zwykli ludzie nieposiadający żadnych mocy. Jest serialowa proceduralność, przesłuchania w specjalnych pokojach tłumiących „Moce”, policyjna robota, wizyty w prosektorium lub podejrzanych nocnych klubach i pościgi po dachach.
Pierwszy tom „Powers” od Muchy zawiera dwie kilkuodcinkowe kryminalne zagadki oddzielone jednym, bardzo intrygującym i niecodziennie napisanym zeszytem. Walker i Pilgrim przemierzają mroczne, bardzo noirowe i umownie narysowane miasto, prowadząc śledztwo według wszelkich popkulturowych prawideł i wypróbowanych chwytów. „Powers” stoi dialogiem – szarpanym, przypominającym wysublimowaną szermierkę słowną. Wszędzie mamy skomplikowane układy dymków wzajemnie się przecinających i układających w najróżniejsze konfiguracje. Bendis chciał w ten sposób nawiązać do rzeczywistego sposobu komunikacji, mało literackiego, a bardzo potocznego, pełnego szybkich ripost i niedopowiedzeń. Świetny efekt, trzeba przyznać.
W „Powers” znajdziemy też kilka bardzo ciekawych, metatekstowych zagrywek scenarzysty, sugerujących nie tylko czytelnikom, ale i bohaterom, że mamy do czynienia z komiksem. Dziewczynka uratowana przez Walkera na początku albumu zauważa co chwilę, że dookoła widzi wspaniałe scenografie i piękny (choć mroczny) świat – tylko ludzie są „płascy i do dupy”. To jest oczywiście nawiązanie do specyficznego stylu Oeminga, o którym za chwilę wspomnę dwa słowa – żartobliwe i przekorne, bo jego grafiki są jak najbardziej znakomite. Z kolei we wspomnianym, środkowym, pojedynczym odcinku na posterunek policji przybywa nikt inny, jak Warren Ellis, twórca komiksowy z naszego świata („Authority”) i dobry kumpel Bendisa. Znamy ten motyw – pisarz chce napisać dzieło o pracy policji, więc jedzie z gliniarzem na nocny patrol. Bendis wykorzystuje ten odcinek do bardzo zaawansowanego komentarza do współczesnej mu sytuacji w branży – rysunkowy Ellis też wchodzi w zaawansowaną, wielodymkową dyskusję z Walkerem.
Ale w komiksie Bendisa i Oeminga znajdziemy też drugi ważny element narracyjny – opowiadanie obrazem. Oeming starał się swego czasu o pracę przy słynnym serialu animowanym „Batman. Animated Series” – jego styl mocno nawiązuje do dokonań Bruce’a Timma („Batman. Szalona miłość i inne opowieści”) a także Darwyna Cooke’a („Catwoman”). Nie bez przyczyny zresztą – pasuje on do charakteru opowieści idealnie. To jest animowany film noir przełożony na komiks – gra cieniem, wielkimi połaciami czerni, specyficzna dynamika ruchu postaci zbudowanych z grubych linii, kanciastych figur geometrycznych – wszystko bezbłędnie poprowadzone, w stylu retro.
„Powers” pokazuje świat superbohaterów z perspektywy tych, którzy muszą po nich sprzątać – zwykłych ludzi, dla których nadludzka moc oznacza przede wszystkim kolejne śledztwo i stertę papierów. Bendis i Oeming biorą więc komiks o peleryniarzach, zdejmują z nich odrobinę blasku i robią z nich po prostu kolejny problem dla policji. Czekamy na tom drugi.
Tytuł: Powers. Tom 1
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Michael Avon Oeming
Tłumaczenie: Marek Starosta
Tytuł oryginału: Powers #1-11
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Image Comics, Dark Horse Comics
Data wydania: sierpień 2026
Liczba stron: 464
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788367571753





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz